Dodaj do ulubionych

Dziki kocurek chory

14.03.06, 14:32
Dziki kotek ma załzawione oczki i opuchniętą łapeczkę na której z trudem
chodzi. Wczoraj w nocy jakieś koty biły się na balkonie.
Jak mogę mu pomóc? Biedaczek nawet dał mi się pogłaskać, ale zaraz uciekł :(((
Łapka jest chyba pogryziona a kot ma koci katar.
Obserwuj wątek
    • wrexham Re: Dziki kocurek chory 14.03.06, 14:47
      umfana ja ci nie pomoge, ale chcialam tylko powiedziec, ze wiem co czujesz;
      taka bezradnosc jest najgorsza; sama kiedys mialam pekniete serce przez dwie
      chore na kk koteczki; byly na pol dzikie, jedyne co moglam zrobic to kupic im
      jakies proszki, ktore dawala im pani karmiaca koty; ale to niewiele pomoglo,
      koteczki odeszly.. byly w ciezkim stanie, jesna prawie nie miala oka.. cos
      okropnego
      strasznie mi przykro z powodu twojego dziczka, moze pan doktor bedzie mial
      jakis pomysl
      wrex.
      • umfana Re: Dziki kocurek chory 14.03.06, 15:29
        Jadna pani doktor radzi, aby nie dawać mu żadnych antybiotyków. Najwyżej żółtko
        jajka, vitaminy. Według niej antybiotyk osłabi tylko Dziczka przy tych mrozach.
        Tak więc mu daję vit C, syrop Calcium.
        Druga pani doktor dała mu niedawno tabletki (antybiotyk), które się skończyły już.
        Nie wiem co robić? Wczoraj jakiś kocur pewnie pogrył mu łapkę. Dziś Funieczka ze
        mną wyszła do niego na balkon i kotek dał mi się pogłakać, ale prędko zwiał.
        On tam ma domek ze styropianu o który pewnie w nocy walczył z obcym.
        To młody kot- ma niecały rok.
        • wiesia.and.company Re: Dziki kocurek chory 14.03.06, 15:58
          Umfana, wiem, że z takiego pogryzienia, ponieważ na dziąsłach i na zębach
          obcego są bakterie, może wytworzyć się stan zapalny i ropień łapki. Wolałabym
          zatem podać w mięsie mielonym antybiotyk przez co najmniej 5 dni. W mojej
          klinice Synulox koci 50 mg(10 tabletek w opakowaniu kosztuje 8 zł). Jeśli nikt
          z ekspertów nie podejmie tematu, to obserwuj kocurka albo po prostu podaj
          antybiotyk nie czekając na pogorszenie. Moi lekarze nie mieli też nic przeciwko
          dziecięcemu antybiotykowi rozpuszczanemu w wodzie (zawiesina różowa potem
          dolewana do mleczka) o nazwie Keflex. Ten Keflex podawałam i swoim kotom przy
          infekcji, i kotom wolno żyjącym, kiedy kichały. Jakoś pomagało. A duży kocur
          pogryziony miał zalecony ludzki Augmentin w mniejszej niż ludzka dawce i do
          dzisiaj jest OK.
          Pozdrawiam. Wiesia
          • umfana Re: Dziki kocurek chory 14.03.06, 16:03
            Wiesiu,
            Dzięki żeś się odezwała! Masz rację chyba z tym ropieniem na łapce. To jakoś tak
            wygląda. Ale żeby tak prędko się zrobił? To przeceiż parę godzin! U weterynarz
            zawsze zdaję się na jego opienię :( Głupio mi lekarzowi coś sugerować... Muszę
            iśc do weterynarza który dawał jednak leki na koci katar! Nie ma rady!
            Antybiotyki są na receptę. W aptece nawet Povery dla kotów bez niej nie kupisz :(((
    • anna.jozwik Re: Dziki kocurek chory 14.03.06, 18:04
      Ojej, a nie daloby rady jakoś go złapać? A moze ta łapka jest złamana? :(
      Uważam że zdecydowanie trzeba podać antybiotyk, zwłaszcza jeśłi tu w grę
      wchodzi jeszcze katar koci. Byc moze jesłi to "tylko" infekcja ugryzionej
      łapki, to antybiotyk powinien pomóc, najlepiej w jakimś płynie, bo tabletki
      kotek może nie połknąć, wypluć. No chyba że rozdrobniona i zmieszana z mięsem.
      Jeśłi po tygodniu podawania antybiotyku nic nie będzie lepiej, to koniecznie
      trzeba zorganiozwać klatkę-łapkę i dokładnie obejrzeć mu tę kończynę, a może
      jakiś rtg uda się zrobić.
      • jul-kot Re: Dziki kocurek chory 15.03.06, 17:06
        Witaj Umfano!
        Jeśli możesz podawać mu lek regularnie, polecam unidox. Jest to lek z wyboru
        stosowany przy kocim katarze, jest mało gorzki i rozpuszczalny, możesz podać w
        małej ilości śmietany lub pokruszony z małą ilością mięsa lub puszki przed
        posiłkiem, chodzi o to, żeby kot zjadł wszystko. Podaje się tabletkę na 10 kg
        wagi kota, jest na receptę, porozmawiaj o tym ze swoim lekarzem. Na łapkę nic
        nie zrobisz, jeśli go nie złapiesz, obserwuj, czy na niej staje, jeśli nie,
        dobrze by go było złapać i pokazać lekarzowi.
        Pozdrawiam, Juliusz,
        • umfana Re: Dziki kocurek chory 16.03.06, 22:58
          Juliusz,
          Tak się stało, jak napisałeś. Byłam w Twojej lecznicy i tam dostałam ten lek.
          Napisz mi na prv nazwisko lekarza, którego najbardziej cenisz tam.
          Pozdrawiam
          Umfana
          • cat_s Re: Dziki kocurek chory 17.03.06, 02:19
            Umfano,
            Przyjm proszę wyrazy sympatii i szacunku za Twoją troskę o kota...
            Jul-kocie, Anno - niskie ukłony.

            Napisz, Umfano, co z kotem się dzieje... Napiszesz?

            Pozdrawiam
            cat_s
            • jul-kot Re: Dziki kocurek chory 17.03.06, 15:38
              Witam!
              Dziękuję za ukłony i niniejszym odkłaniam się. Mam trochę czasu i chciałem
              rozwinąć temat kocich urazów. Nie jestem zwolennikiem wypuszczania kotów
              domowych, ich wycieczki często kończą się tragicznie. Np. żyjący głównie na
              ulicy kot sąsiadów został w końcu zrolowany na garbie przez samochód i uciekł w
              krzaki. Właściciele, którzy nawet to widzieli nie poszli go szukać, a
              znaleziony po kilku dniach już nie żył. Umarł w męczarniach wskutek obrażeń
              wewnętrznych, miał cały brzuszek wylizany do gołej skóry z bólu.
              Koty bezdomne nie mają wyboru, są rozjeżdżane przez samochody, trute i zabijane
              pałami przez ludzi, szczute psami. Albo pieski same, z własnej inicjatywy, bo
              puszczanie psów luzem, zwłaszcza w nocy jest na moim osiedlu nagminne.
              W ubiegłym roku samochody zabiły mi cztery koty bezdomne z tych, które
              karmiłem, jednego chyba zagryzł pies.
              Koty ranne, najczęściej po ataku psa, obserwuję, jeśli dają sobie radę,
              pozostawiam na wolności. Zwykle uszkadzane są tylne łapki, kot odciąża taką
              łapkę, przez jakiś czas stara się na niej nie stawać. Jeśli widzę poprawę, tzn.
              kot próbuje stawać i coraz mniej kuleje to w porządku, jeśli nie widzę poprawy,
              łapię i do lekarza. Ostatnio złapałem tak kotkę, która miała przecięte wiązadła
              mięśniowe w kolanie, chirurg powiedział, że nie ma szans na samoistny zrost
              tych mięśni, operacja jest skomplikowana a wynik niepewny. Kotka została w
              klatce, w międzyczasie wysterylizowaliśmy ją. Pobyt w klatce dobrze jej zrobił,
              nogę miała odciążoną, wypuszczałem tylko przy karmieniu, żeby trochę
              pochodziła. Kulała coraz mniej, wypuścić jej jednak nie mogłem, zresztą w
              międzyczasie bardzo się oswoiła.
              Kotka ma już od dłuższego czasu własny dom, dobrze sobie tam radzi i myślę, że
              operacja nie będzie jej potrzebna.
              Obecnie jeden z kotów, które karmię, ma przegryzione ucho, inny opalony do
              ciała ogon, pewnie w czasie mrozów wlazł do komory silnika samochodu. Ogon już
              porasta, ale nie zawsze wchodzenie takie kończy się dobrze, kiedyś jedna z
              kotek straciła tym sposobem prawie cały ogon, urwany prawdopodobnie przy
              uruchamianiu samochodu. Rana zagoiła się bez mojej pomocy, bo kotka była bardzo
              dzika i nie dała się złapać. Potem oswoiła się i dawała się nawet głaskać ale
              nie pożyła już długo, zabił ją pies albo samochód.
              Trudno, wszystkich kotów do domu nie wezmę, i tak mam ich za dużo.
              Koty bezdomne żyją krótko.
              Dziwię się tylko ludziom, którzy wypuszczają swoje koty i jeszcze twierdzą, że
              to dla ich dobra. Podobno są wtedy szczęśliwe.
              Szczęście kota ściganego i dopadanego przez psa. Albo umierającego na
              białaczkę. Albo na złośliwy nowotwór skóry po szczepieniu tejże.

              W czasie mrozów zabrałem z wolności umierającą z głodu i zimna domową kotkę.
              Jest młoda, piękna i zdrowa, czarno grafitowa z białym podszerstkiem. Tuli się,
              patrzy w oczy. Ale ma dodatni wynik testu białaczkowego. Ładuję ją lekami i
              czekam na cud. Niedługo będzie następny test ...
              Pozdrawiam, Juliusz.
              • jul-kot p.s. Umfano ... 17.03.06, 15:43
                Umfano,zaraz Ci napiszę o mojej lecznicy.
                Pozdrawiam.
                • misia007 Jul-kot dzieki, ze napisałes o zagrożeniach 17.03.06, 17:45

                  • misia007 Re: Jul-kot dzieki, ze napisałes o zagrożeniach 17.03.06, 17:51
                    dla kotów wychodzących.Niby o tym sie wie, ale potrafiłes tak przedstawić ten
                    problem,że daje do myślenia.Moja trójka siedzi w domu ale znajomych
                    wypuszczających nie potrafiłam przekonać.Dam im do poczytania twój post.Trzymam
                    za dobre wyniki Twojej kici i jeszcze raz dziekuję,bo zwielu Twoich rad
                    skorzystałam ze świetnym skutkiem.Pozdrawiam Ania
                • misia007 Re: p.s. Umfano ... 17.03.06, 17:54
                  Moze to zabrzmi patetycznie ale szczerze podziwiam Twoją wrażliwośc i to co
                  robisz dla kotów.Dobrze, ze jesteś.Ania
              • umfana Re: Dziki kocurek chory 17.03.06, 20:54
                Kiedyś miałam koty domowe, które wychodziły do ogródka. Po jakimś czasie zawsze
                przepadały bez wieści, albo wracały pokiereszowane. A to ogon ucięty a to
                wykąpany kot w benzynie, a to rany, pogryzienia, etc. Kiedyś pod moim ogródkiem
                pies w biały dzień rozszarpał kocię na oczach dzieci i swoich właścicieli...
                Ja zrobiłam szlaban moim Kociepannom po tym, jak sąsiadka poszczuła je swoim
                psem, który wpakował mi się do ogródka. Jedna z koteczek była ratowana przez
                Straż Pożarną i ta też została poszczuta wilczurem, bo sąsiadka "myślała", że to
                "złodzieje". Po prostu dno mentalne, że szkoda pisać.
                Moje koty wolno żyjące są niestety 100% dzikusami. Nie mogę ich nawet pogłaskać.
                Kiedy idę je karmić uciekają na mój widok :( Może to i dobrze, że są tak nie
                ufne...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka