magdunia24
19.03.06, 21:52
Mój pies zjadł pare liści oleandra. Tego samego dnia zaczęły się wymioty -
poniedziałek. We wtorek byłam u weterynarza. Dostała leki na wymioty, jakies
na odwodnienie. Wieczorem - pogorszenie. Znów weterynarz. Pies pod kroplówką.
Zastrzyki z antybiotyków. Badanie krwi - niewydolne nerki. To środek na
sikanie i kroplówki dwa razy dziennie. czwartek - pies nie sika. Znów do
weterynarza - kroplówka z moczanów i płynu R... (?). Do wtorku kroplówki,
środek na sikanie, środek na wymioty i antybiotyk. Znaczna poprawa. We wtorek
następne badanie krwi - siadła wątroba. Z dnia na dzień sie pogarsza. Po
lekach an wątrobę pies dostaje biegunki - po uzgodnieniu z weterynarzem -
odstawiam. Kroplówki i reszta nadal. W piatek pies nie rusza się, nie podosci
łba nie reaguje na nic. Po dwóch tygodniach codzienej walki, Rafa musiała
zostać uśpiona ( encefalopatia).
I stąd moje pytanie do ekspertów. Czy spotkali się państwo z tak silnymi
objawami zatrucia kwiatami u psów?
Dodatkowo dodam, że nie mam pewności czy nie podgryzała tego kwaitka wcześniej.
Pozdrawiam
PS. Przyjmę szczeniaka