Dodaj do ulubionych

koci katar

24.01.03, 13:27
Witam,

moja kotka była leczona na koci katar. Obecnie wg. lekarzy jest wyleczona z
wirusa. Niestety w zatokach nadal pozostają "gluty". Kotka smarka się bez
przerwy. Brała mukolinę czy coś takiego na rozwodnienie - niestety nie
pomogło. Czy jest jeszcze jakiś sposób, moze homeopatia, naświetlanie czy coś
innego. Kotka jest młoda i chcę jej pomóc, żeby mogła sobie spokojnie
oddychać.
Pozdrawiam,
Ewa
Obserwuj wątek
    • adam.pietron Re: koci katar 24.01.03, 16:51
      Przewlekłe zapalenie zatok jest niestety bardzo częstym powikłaniem po
      przejściu kociego kataru , niestety powikłaniem i pozostałością z którą bardzo
      trudno walczyć .
      Nie można bowiem zlikwidować jej ani lekami przeciwzapalnymi ani
      antybiotykami , pewną poprawę mogą dać leki przeciwhistaminowe , mukolityczne
      i homeopatia ale musi je dobrać lekarz ( czasem osłona antybiotykowa jest
      jednak potrzebna). Czasem pomaga naświetlanie lampą światła spolaryzowanego i
      inhalacje ale muszą być one wykonywane regularnie a nie od czasu do czasu.
      Jedynym skutecznym ( choć tylko na jakiś czas ) rozwiązaniem jest treapanacja
      zatok ale nie znam kota który wytrzyma dwa do trzech tygodni z rurkami
      wystającymi z czoła i tu leży cały problem.
      Musisz się jednak przygotować na leczenie do końca życia twojego kota – nie ma
      innej rady.
      Pozdrawiam życząc wytrwałości
    • k1k2 Re: koci katar 24.01.03, 22:09
      to ja bardziej optymistycznie...
      maly mial katar od 2 m-ca zycia, raz nawet goraczkowal i dostal antybiotyk
      oslonowo... potem temperatura przeszla, a katar zostal - zaflukany nosek,
      codzienne kichanie itp. Nosek biedny trzeba bylo smarowac wazelina.

      Naczytalam sie ze nic sie poradzic nie da, i pogodzilam sie z tym, a tu prosze -
      po paru dluuugich miesiacach kotek z kataru wyrosl! ni ma! Tylko imie mu
      zostalo: Katar ;)

      ps. podobno Biogen pomaga. Dawalam, choc nieregularnie.
      • ewa.gocan Re: koci katar 27.01.03, 09:50
        Wiem, że to dozywotnio ale chcę jej choć troszke ulzyć, jeśli jest szansa to
        SUPER! wyprubujemy wszystko (chociaż nie wiem czy Frania będzie zadowolona z
        częstych wizyt u lekarza). Zaczynamy od jutra. Dzięki
    • jul-kot Re: koci katar 28.01.03, 16:27
      Witaj!
      Przewlekłe stany zapalne zatok u kota są uleczalne, tak jak i u ludzi. Nie jest
      to choroba „dożywotnia”.
      Jeśli kotu cieknie ropa z nosa, to znaczy, że ma ujście i najprawdopodobniej
      żadna trepanacja nie jest potrzebna.
      Trafiają do nas często koty bezdomne z kocim katarem, powikłanym zapaleniem
      płuc, ropnym wyciekiem z nosa, z zaropiałymi oczami. Koty te leczymy
      skutecznie, jeszcze żaden mi nie umarł.

      Ostatnio, dwa tygodnie temu trafił do mnie dziki kot w takim stanie. Chorował
      na dworze ponad miesiąc, potem, gdy osłabł, został złapany przez karmicielkę,
      ale był dziki, więc mogła mu dawać antybiotyk tylko w jedzeniu. Takie leczenie
      nie pomagało, kot miał zropiałe oczy, ropny wyciek z nosa z krwią, przestał
      jeść. Zabrałem go do siebie po pięciu dniach głodówki, znajomy lekarz nie dawał
      nadziei, że kot przeżyje. Kot dostał zastrzyki z antybiotyku dwa razy dziennie,
      krople i maść do oczu. Karmiłem go na siłę strzykawką do pyszczka, dostawał dwa
      razy dziennie przy okazji pozostałych zabiegów po jednym żółtku roztrzepanym z
      wodą. Po trzech dniach zaczął jeść sam. Obecnie jest prawie zdrowy, nie ma ropy
      w nosie, ani w oczach, cicho w płucach, nie dostaje już zastrzyków, tylko leki
      do oczu. Wyraźnie się ożywił, nie daje się łapać do zabiegów, drapie mnie i
      gryzie.

      Nie piszę tu, jakie leki dostawał i dostaje, Panowie Eksperci tego nie lubią,
      nie powinno się leczyć na odległość. Niektórzy co prawda wymieniają różne nazwy
      bez ograniczeń (dotyczy to i leków i karm przemysłowych), ale nie o leki tu
      głównie chodzi, a o sprawę leczenia zatok.
      U mojego kota się wyleczyły, ma czysty nosek bez trepanacji, inhalacji i
      naświetlania światłem spolaryzowanym.
      Był naświetlany, ale zwykłą żarówką lampki nocnej, dwa razy dziennie po 5-10
      minut przy okazji innych zabiegów. Nagrzewałem mu tą żarówką czoło i nosek,
      trzymając dłonią pyszczek od spodu, aby go unieruchomić i sprawdzać, czy go nie
      parzę. Pod posłaniem miał przez pierwszy tydzień poduszkę elektryczną, kiedy
      już nie chciał na niej leżeć, usunąłem ją.
      To nie jest przypadek, wyleczyłem już w ten sposób wiele kotów, zwykle
      wydzielina z nosa kończy się po kilku dniach, po tygodniu nosek już jest czysty
      i suchy.
      Nie ja wymyśliłem tę metodę leczenia stanów zapalnych zatok, jest ona znana i
      stosowana od lat u ludzi, lampa do takich naświetlań nazywa się Sollux.

      Możesz spróbować takiego leczenia swojego kota. Musisz to zrobić w porozumieniu
      z lekarzem, bo kot powinien w czasie leczenia dostawać też antybiotyk.
      Nagrzewaj mu pyszczek kilka razy dziennie, tak jak pisałem, ręka pod kocią
      głową powinna odczuwać lekkie ciepło, nie opal mu wąsów. Jeśli ma
      zaczerwienioną śluzówkę pod powiekami, łzawienie lub ropę (ropne „śpioszki”),
      powinien też dostawać leki do oczu, oczy z nosem są połączone i stany zapalne
      występują zwykle łącznie.
      Pozdrawiam i życzę sukcesów, Juliusz.
    • iawj Re: koci katar 03.02.03, 16:46
      Witam,

      Postanowilam zaoopiekowac sie chorym 2 miesiecznym kotem wzietym z fabryki,
      ktory od urodzenia mial koci katar, w wyniku ktorego kot widzi tylko odrobine
      na jedno oko, w kazdym badz razie oczy ma bardzo zmienione i polowie pokryte
      blonami (chyba trzecia blona naszla). Leczony byl u roznych weterynarzy, kazdy
      mowil cos innego, nawet leczyl go okulista weterynarii Pan Garncarz, nie bardzo
      wszystko dzialalo, nadal kichal i leciala mu ropa z oczu, wreszcie podalismy mu
      silny antybiotyk nazywa sie Fibisol i pomoglo, niestety zmian nie da sie juz
      odwrocic, ale przynajmniej wirus przestal atakowac i pogarszac jego stan, nie
      kicha i nic mu leci z oczu.
      Pozdrwaiam
    • ata12345 Re: koci katar 22.02.19, 17:35
      nie daj sie nabrac ja tydzien leczylam kotke teraz lezu w ziemi moj nr 668300732
    • ata12345 Re: koci katar 22.02.19, 18:18
      nie idz tam przychodnia dla zwierzat ul.obszarowa 1 04-975warszawa moj nr tel 668300732
    • ata12345 Re: koci katar 22.02.19, 18:40
      ja tez poszlam zkotka na katar po tygodniu leczenia musialam ,,,,,,,,juz jej nie ma 1 dzien glucosum 5procent catosal10pro dexasone0 3 marbocyl 10pro 2dzien marbocyl 10pro multivamin 100ml nacl z glukoza 1 1250 duphalyte 500 ml peritol 4mtog nastepny marbocyl 10pro nivalin 2 5 mg dexasone nastepnie venfion 0,6 sul-tridin24pro tolfine250ml natrium 0 9 duphalyte500ml ddzien pozniej eutanazja ale ja tego nie zostawie kicka byla jak moja corka
      • jul-kot Re: popatrz na daty... 23.02.19, 03:59
        A potem zastanów się, do kogo piszesz i po co podajesz swój numer. To było szesnaście lat temu i tych ludzi od dawna tu już nie ma.
        A co do Twojej kotki, prawdopodobnie zabiła ją kroplówka z glukozą. Kotom nie podaje się glukozy, ponieważ nie odżywiają się cukrem, potrzebną ilość glukozy wytwarzają sobie same. Glukozę w celu odżywienia można podać psu albo człowiekowi, a kotu podaje się aminokwasy, do których trawione jest mięso. Co prawda Twoja kotka dostawała również i to (duphalyte). Może zbyt intensywnie była leczona? Podanie dużej ilości glukozy niszczy trzustkę i kot umiera na cukrzycę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka