epti1
05.11.06, 13:22
Troche wstepu:
W marcu adoptowalismy kota z osrodka adopcyjnego. Teoretycznie kocur jest 2-3
letni, ale patrzac na jego temperament wydaje mi sie byc starszy.
Mial strupki na glowie i karku, ktore zmienily sie w lysiejace ranki.
Dodatkowo kot mial czerwone, opuchniete dziasla ( nie jadl chrupkiej karmy wogole)
Metoda "prob i bledów" wety pakowaly w biednego kota rozne farmaceutyki.
Ranki zarosly sierscia ale pojawil sie nowy problem: kocur zaczal wymiotowac,
mial brzydki zapach zpysszczka i czerwone dziasla.
Znow wyladowal u weta, zaaplikowano mu leczenie i wygladalo nato, ze wszytsko
sie unormowalo.
We wrzesniu znow brzydki zapach z pyszczka i opuchniete dziasla. po raz
kolejny leczenie.
Jest poczatek listopada ponownie wieziemy kocura do lecznicy. Od piatku
wymiotuje, przestal jesc cokolwiek wczoraj. Dziasla czerwone i brzydki zapach
z pyszczka.
Martwie sie strasznie o kocura, nie jest to normalne ze zwierze trzeba wozic
minimum raz w miesiacu do weta. Do tego kazdy ma inna teorie - jeden kaze nam
usuwac kamien nazebny, drugi twierdzi ze to infekcja wewnetrzna a kot kamien
ma zbyt maly na takie komplikacje.
Nie chce meczyc kota bezsensownymi wizytami u lekarzy - dla niego to ogromny
stres, wystarczajaco duzo przezyl w swoim zyciu.
Czy ktos z was spotkal sie z podobna sytuacja? Lub czy ktos moze polecic
naprawde kompetentnego weta , ktory bedzie w stanie postawic diagnoze a nie
wyprobowywac na biednym zwierzeciu rozne farmaceutyki sprawdzajac, ktory pomoze?
Z gory dziekuje za pomoc. Mieszkamy w wawie.
--