iwa_ja
29.01.07, 14:49
Czasowo mieszkam w krakowskim Lasku Wolskim. w nocy głodne dziki podchodzą
pod sam dom. Wczoraj rano wychodząc z psem na rękach prawie nadziałam się
na dwa takie, leżały pod latarnią (zapaloną, więc te desperaty nie boją sie
światła). Dzisiaj rano widziałam watahę, z 10 sztuk przelatującą lasem,
jakies 100 m ode mnie.
Wiem, że nalezy zachować spokój, to nie zaatakują. Ale nie da się tego
wytłumaczyć Rudiemu.
Są jakieś sposoby? Gaz łzawiący?