16.03.07, 07:06

Była koteczka i kotek,
Młoda para - do pustotek
Igraszek, skoków, jedyna.

Takie stworzeńka chować nienowina.
Więc się chowały w pańskiej komnacie;
Miały śniadanie, obiad, kolacię.

Wszelką wygodę
I swobodę
Machać koziołki
Przez stoły, stołki
Wieczór i z rana
Bawić Panią i Pana.

Gdyż nad wszystkie zwierzęta
Najweselsze są kocięta...
I w kochaniu kot najskliwszy,
Kiedy ślipki przymrużywszy
Koteczkę myje łapkami
A ona myje kocura.
Gołąbki zanic z swemi pieszczotami,
U kotów skliwsza natura.

Myszy siedząc pod podłogą,
Z podziwienia wyjść niemogą,
Że je teraz nikt nie straszy.
- Kto ma straszyć? - jedna rzeknie,
Znam państwa kotów, bywam na kaszy.
O jak tam dobrze, jak pieknie!
O jaki grzeczny jegomość!
A jejmość jeszcze grzeczniejsza!
Radzę zawiązać znajomość;
Bo potwarz najnikczemniejsza,
Że to są wrogi odwieczne.
Przecież wrogi nie są grzeczne:
Drapią, gryzą i dławią;
A te karmią i bawią...

Trzeba żyć z niemi, to nam się przyda,
Bronić nas będą, gdy przyjdzie bieda
Na nasze schowki i nory.
Wszak to nie zwykłe koty, lecz Angory,
Z długim włosem na nich skórka,
U łapek nigdzie pazurka.

Ta przemowa w gronie myszek
Dodała wszystkim ochoty,
Że wyskoczyły z komyszek,
Dzielić kocie pustoty;
I równo z niemi
To po stołach, to po ziemi,
Wyprawiać obiady, bale,
Jak w karnawale.

Już ta zażyłość trwała czas długi,
Ale że pani myszy nie lubiła,
Więc raz rzekła do sługi:
Czemuś koty skarmiła?
Tyle myszy w mej sypialni!
Ziadły mydło w gotowalni.

Owoż gdy kotkom i kaszy i mleka
Ujęto - srogość powróciła sercu;
I naraz w wirze żwawego walczyka,
Cap! tuzin myszy ziadły na kobiercu.

Dwa stare szczury
Widziały to z dziury,
I rzekły: dobra nauka!
niechaj mysz kota nieszuka;
Czy się Angorą czy Maćkiem zwie,
Zawsze ją zie!

spisany ze strony jakiejś, nie wiem czyj
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: Wierszyk 16.03.07, 12:54
      Uroczy i jakos tak brzmi staropolsko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka