Dodaj do ulubionych

kocius i kastracja

12.04.07, 22:22
Moj maly dran ma juz 8 miesiecy i mysle, ze to czas najwyzszy na zabieg. Wiem
ze to dosc rutynowe pare minut, ale ja jednak sie boje, ze stanie mu sie jakas
krzywda i ze on zmieni swoj stosunek do mnie. To moj pierwszy kocurek i mam
pare pytan:
- czy moga byc jakies powiklania po zabiegu
- czy kot przestanie mi ufac, jezeli poczuje bol i powiaze go z tym, ze ja mu
go zafundowalam
- czy przed zabiegiem jest wymagana jakas szczegolna dieta
- jak wiele czasu zabiera ranom zagojenie sie
- czy kotka trzeba wyposarzyc w jakis kolnierzyk, zeby mu unimozliwic lizanie
ran po zabiegu

z gory dzieki za odpowiedzi, mam nadzieje, ze moje niepokoje sa nieuzasadnione
Obserwuj wątek
    • montes Re: kocius i kastracja 13.04.07, 09:33
      Miłej lektury forum.miau.pl/viewtopic.php?t=27018
      U kocurków to zabieg, gorzej wygląda kotka. A czy się zmieni? Moich rodziców
      kocur zrobił się większym przymilakiem, ale to nie jest zasada :) Pozdrawiam Monika
      • alikakcja Re: kocius i kastracja 13.04.07, 10:37
        Dzieki Monika za link. Powgryzam sie w watek o kastracji i mam nadzieje tam
        zostana rozwiane wszelkie watpliwosci.
        Rozwniez pozdrawiam
    • ca-mila Re: kocius i kastracja 13.04.07, 10:41
      Polecam lekturę dotycząca kastracji kocurów:
      www.vetserwis.pl/kastracja_kot.html
      - jedyna możliwośc komplikacji jest w zasadzie związana z samą narkozą - dla
      ludzi też zawsze jest ona pewnym "zagrozeniem" - żeby ja zminimalizowac mozesz
      przed zabiegiem poprosic o badania krwi, serca, znalezc lecznice stosującą
      narkozę wziewną
      - jesli wasze relacje sa ok, yo z pewnoscia nie przestanie cie lubic, ufac,
      zapewniam cie, ze już wieczorem, albo nastepnego dnia rano bedzie sie zachowywal
      jakby nic sie nie stalo
      - przed zabiegiem wymagana jest 12h głodówka
      - w przypadku kocura nie jest konieczne stosowanie kołnierzy, nie są nawet
      zakładane szwy
      - po zabiegu musisz mu zapewnić spokój i cisze w ciepłym pomieszczeniu, możesz
      go delikatnie przykryć kocykiem, zanim się w pełni wybudzi musisz liczyć się z
      tym, że może się zesikać pod siebie

      www.vetserwis.pl/operacja_kot.html - jak przygotować kota do zabiegu

      Powodzenia, naprawdę nie jest to nic strasznego, sama przeżyłam to już wiele
      razy, chociaż przyznaję, że ten pierwszy raz był stresujący dla mnie. Bo sam
      kocur miał zabieg o 10 rano, a po południu zachowywał się jakby nic się nie
      stało. Zgadzam się, że to już czas najwyższy skoro ma 8 miesięcy.
      Pozdrawiam
      • alikakcja Re: kocius i kastracja 13.04.07, 12:28
        dzieki ca-mila, swietna stronka. Juz jestem spokojna i ustalilam z wetem date
        zabiegu.
        pozdrawiam
    • gotiek Re: kocius i kastracja 15.04.07, 10:58

      • ca-mila Re: kocius i kastracja 15.04.07, 22:22
        Pytanie dotyczyło kocura.
        Mam nadzieję, że zwrot "sterylizowałam samodzielnie " to zwyczajne
        przejezyczenie, chyba, ze jestes wetem :)
        Co do kołnierza to może i początkowo on stresuje, ale daje gwarancję, że kotka
        nie wygryzie sobie szwow, brak kolnierza czy kubraczka jest moim zdaniem
        dopuszczalny tylko przy metodzie "małego cięcia".
        • gotiek Re: kocius i kastracja 16.04.07, 17:44
          "Miałam kotkę ,którą sterylizowałam samodzielnie..Więc jeśli to pomoże to
          napiszę parę uwag od siebie"-czytaj uważniej :]..A jeśli chodzi o wet-to tak
          jestem nim :]..I szczerze mówiąc..Wypowiadasz się praktycznie we wszystkich
          wątkach,a tak na prawdę masz kiepskie pojęcie o czymkolwiek :]..Z kilku
          komentarzy składasz jedną całość :]..Ale to tylko moja skromna opinia :]..
          • ca-mila Re: kocius i kastracja 16.04.07, 19:52
            Udzielam podpowiedzi na podstawie własnego doświadczenia, własnych rozmów z
            weterynarzami, lektury doświadczeń użytkowników forum miau, lektury strony
            vetservis.
            Nie mam skłonności do konfabulacji, nie podaję się za specjalistę, odpowiadam z
            pozycji osoby, która np zabieg kastracji wielokrotnie "przerabiała" u swoich
            podopiecznych.
            Co do uważnego czytania - zapytanie dotyczyło kocura(więc to nie ja mam z nim
            problem), a fachowość Twojej odpowiedzi nigdy nie doprowadziłaby mnie do
            wniosku, że jesteś weterynarzem... Stąd moje zapytanie o użyte przez Ciebie
            słowa "sterylizowałam samodzielnie".
            Mój stan wiedzy w wielu przypadkach jest wystarczający do udzielenia porady -
            trafia tu wielu początkujących, mniej doświadczonych psiarzy czy kociarzy.
            Na bardziej skomplikowane przypadki się nie porywam - nie posiadam
            wystarczającej wiedzy. Dziwię się, że Ty się na nie nie porywasz...
            Raz piszesz, że jesteś weterynarzem, potem, że studiujesz weterynarię...
            Bardzo Cie boli, że udzieliłam kilku odpowiedzi w innych watkach... Zarzucasz mi
            kiepskie pojęcie o czymkolwiek... W innych wątkach innym ludziom zarzucasz
            niewiedzę... Za wszelką cenę próbujesz podkreślać, że jesteś weterynarzem...
            Dziwne to jakieś i zastanawiające...
            Jako weterynarz możesz otworzyć własne forum i tam udzielać kompetentnych porad
            pod własnym nazwiskiem. Sądze, że wielu Twoich potencjalnych pacjentów/klientow
            powinno zapamiętać Twoją "radosną" twórczość, polecam ją im serdecznie. Niech
            jej merytoryczny poziom posłuży za komentarz całej sytuacji:

            • Re: dzis odwiedzili mnie straznicy m.
            gotiek 11.04.07, 15:09 + odpowiedz

            Moi drodzy...Po 1...Ciąża urojona występuje tylko i wyłąćznie u saren...Które
            latem rodzą koźlęta,zachodza ponownie w ciążę,na zimę zarodek obumiera i
            jesienią się "odradza" i zaczyna rozwijać...To tak w wielkim skrócie :)...A co
            do psiaka...Kaganiec odpada...To moim zdaniem pogorszy sprawę...Pies może stać
            się jeszcze bardziej nadpobudliwy i zmieszany całą tą sytuacją...Pozostaw go
            samemu sobie :)...Jeśli będzie chciał coś rozwalić to pogroź mu
            ręką...Zresztą...Pies może się tak zachowywać bo nie był dobrze wychowywany od
            małego...Mało to prawdopodobne,ale zawsze...A co do
            sterylizacji...ODRADZAM !!!!!...Jeśli ja wysterylizujesz i nagle pojawi się
            cieczka (podniecenie,chęć posiadania dzieci,pobudzenie) to psiak może narobić
            więcej szkód niż robi teraz...Przez sterylizację uniemożliwisz jej posiadanie
            dzieci...A psy ,to zaraz po ludziach stworzenia, które macierzyństwo mają we
            krwi...Pozdrawiam :(

            • Re: dzis odwiedzili mnie straznicy m.
            gotiek 11.04.07, 17:22 + odpowiedz

            Powtarzam po raz kolejny...CIĄŻA UROJONA-to zaplodnienie,po ktorym zarodek
            rozwija sie do pewnego momentu,potem obumiera i po kilku miesiącach znów
            zaczyna się rozwijać...Slyszeliscie o czyms takim u psów ?????...Bo mi nic nie
            wiadomo o suczce ,która zaszła w ciążę np w sierpniu i w kwietniu jej płód
            zazął się rozwijać dalej ;|...Zreszta...Zamiast nazywać to ciążą urojona lepiej
            to nazwać"chęcią posiadania dzieci"...A co do cieczki...Nie chodziło mi o to,że
            po wysterylizowaniu suczki będzie ona miała upławy z pochwy...Chodziło tutaj
            bardziej o jej zachowanie psychiczne związane z cieczką...Cieczka to nie tylko
            objawy zewnętrzne(takie jak upławy z pochwy),ale też inne zachowania psa...Jak
            np nadpobudliwość...Częste tulenie sie do pana/pani...Wkradanie się do łóżka...


            • Re: dzis odwiedzili mnie straznicy m.
            gotiek 14.04.07, 16:03 + odpowiedz

            Wiesz...Jestem na weterynarii ;]...Pracowalam z wieloma weterynarzami...To nie
            ciąża utajona,jak mowisz :]...I kto tutaj ze swojej "wiedzy" lub
            tez "niewiedzy" czyni cnote ;>??
            • gotiek Re: kocius i kastracja 16.04.07, 20:31
              A czy jeśli oddaje pracę magisterską mogę się uznać już za wet czy jeszcze za
              studenta ??:>..Bo nie wiem..Proszę doradź mi ;>:P..
              • albert.flasz1 Re: kocius i kastracja 16.04.07, 21:02
                Na weterynarii nie pisze się pracy magisterskiej, tylko zdaje tzw.
                absolutorium.:-PPP
                • ca-mila Re: kocius i kastracja 16.04.07, 21:18
                  Wydaje mi się również, że to prawo reguluje kiedy jest się jeszcze studentem, a
                  kiedy przysługuje możliwość posługiwania się tytułem lekarza weterynarii.
                  • gotiek Re: kocius i kastracja 16.04.07, 22:04
                    Obumiera to przenośnia :]..Chociaż można to też interpretować tak ,że zarodek
                    po prostu staje w rozwoju :]..A absolutorium to wielka uroczystość na KAŻDYM
                    praktyccznie studiach ,gdzie dziekan przydziela studentom coś a'la
                    świadectwo :]..Tyle,że indeks i całą resztę załatwia się później..I wiesz na
                    absolutorium wychodzi się w tunikach ;>:P..I można na to "święto" zaprosić
                    rodzinkę i nie ma to nic wspólnego ze zdawaniem jakichkolwiek egzaminów..
                    • pixie65 Re: kocius i kastracja 19.04.07, 12:56
                      gotiek napisała:
                      A absolutorium to wielka uroczystość na KAŻDYM
                      > praktyccznie studiach ,gdzie dziekan przydziela studentom coś a'la
                      > świadectwo :]..Tyle,że indeks i całą resztę załatwia się później..I wiesz na
                      > absolutorium wychodzi się w tunikach ;>:P..I można na to "święto" zaprosić
                      > rodzinkę i nie ma to nic wspólnego ze zdawaniem jakichkolwiek egzaminów..


                      Świadectwo powiadasz...dziekan przydziela....i rodzinkę się zaprasza...I jeszcze
                      te tuniki...I do tego wszystkiego te ciąże urojone...Może to nie ciąże są
                      urojone? Urojenia czasem tworzą się w zupełnie innym miejscu...
      • albert.flasz1 Re: kocius i kastracja 16.04.07, 18:29
        gotiek napisała:

        > "
        • gotiek Re: kocius i kastracja 16.04.07, 19:41
          Każe Ci ktoś wierzyć ??:>...Nie proszę się o to :]
          • lisia312 Re: kocius i kastracja 16.04.07, 21:51
            Pierwszy raz słyszę, że jeżeli coś obumiera, to potem może się dalej
            rozwijać..... za kilka miesięcy.
    • ca-mila Re: kocius i kastracja 16.04.07, 22:53
      Zainteresowanych opinią prawdziwego weterynarza na temat wypowiedzi
      "weterynarza" gotiek zapraszam do wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=60857575&v=2&s=0
      • a.m.p ty przebiegła ca-milo! 16.04.07, 23:37
        Dlaczego to zrobiłaś??? Ja tak lubię czytać porady pani dr gotiek, a teraz
        gotowa się obrazić i już nic więcej nie napisze... :(
        Jeśli już, to zapomniałaś o bezcennych radach n/t podcinania końskich kopyt i
        paru innych. Mnie do łez wzruszył post o tym jak to zły kierowca ciężarówki
        potrącił jej pozostawionego bez opieki i puszczonego samopas huskiego i "nawet
        się nie zatrzymał" (gotiek postanowiła naprawić ten błąd i dała ogłoszenie o
        chęci zakupi następnego "egzemplarza").
        • anka9927 Re: ty przebiegła ca-milo! 17.04.07, 08:59
          Mam nadzieję ze pani dr.nie oszczędzi nas i powie w jakim gabinecie
          przyjmuje.Zależy mi na tej informacji żebym przypadkiem do tego gabinetu nie
          trafiła i mogła odradzić znajomym.
        • gotiek Re: ty przebiegła ca-milo! 17.04.07, 19:58
          Słuchaj idiotko..Znasz całą historię o moim psie ??..Nie!!!..Był pozostawiony
          bez opieki ??..Puszczony samopas ??..Wiesz jak było ??..Wiec jeśli kierujesz
          jakiekolwiek słowa w moją stronę to najpierw się zastanów..Możesz obrażać
          mnie..Ale nie mojego psa..A poszukiwanie innego psa to nie sposób na
          naprawienie swojego błędu..Bo nie było to moją winą..(zresztą nie było mnie
          wtedy w domu więc w jaki sposób Twoim zdaniem przyczyniłam się do jego
          śmierci ??;|) a nowy husky pomoże mi pokonać ból po stracie
          poprzedniego..Myślisz,że mi łatwo ??..Mnie też nie znasz..Wic jakim prawem
          śmiesz w ogóle to oceniać ????..Moje życie..Mój pies..Tobie nic do tego..

          "Nawet w obliczu śmierci przyjemna jest świadomość posiadania przyjaciela"

          Nic nie jest pewne,ale wszystko jest możliwe.
          • a.m.p Re: ty przebiegła ca-milo! 17.04.07, 23:05
            gotiek napisała:

            > Słuchaj idiotko..

            Hm... wydawało mi się, że nie mam kłopotów z identyfikacją seksualną, więc
            nazwanie mnie idiotką jest dosyć... perwersyjne.

            Znasz całą historię o moim psie ??..Nie!!!..Był pozostawiony
            > bez opieki ??..Puszczony samopas ??..Wiesz jak było ??..Wiec jeśli kierujesz
            > jakiekolwiek słowa w moją stronę to najpierw się zastanów..

            Wiem tyle, ile sama napisałaś. Pod twoją nieobecność pies biegał po drodze, więc
            nie był należycie zabezpieczony i stwarzał zagrożenie dla siebie i innych.
            Zwłaszcza, że to huski czyli pies, który wymaga szczególnego nadzoru z racji
            swojego temperamentu. Całą winą obarczyłeś kierowcę, podczas gdy to ty
            niedopatrzyłaś należytego zabezpieczenia pas przed wypadkiem.

            Możesz obrażać > mnie..Ale nie mojego psa..

            Twojemu psu i karzdemu innemu stworzeniu pozostawionemu pod twoją opieką, mogę
            tylko współczuć.

            A poszukiwanie innego psa to nie sposób na
            > naprawienie swojego błędu..Bo nie było to moją winą..(zresztą nie było mnie
            > wtedy w domu więc w jaki sposób Twoim zdaniem przyczyniłam się do jego
            > śmierci ??;|)

            Starałem się to wyjaśnić powyżej

            a nowy husky pomoże mi pokonać ból po stracie
            > poprzedniego..

            Jest to podejście w tej sytuacji bardzo egoistyczne. Było by inaczej, gdybyś z
            poprzedniego zdarzenia wyciąŋnęła wnioski, ale ty chcasz się tylko "pocieszyć".

            Myślisz,że mi łatwo ??..Mnie też nie znasz..Wic jakim prawem
            > śmiesz w ogóle to oceniać ????..

            Pisząc na forum niejako automatycznie powinnaś wziąć pod uwagę, że inni będą cię
            oceniać - nie zawsze po twojej myśli.

            Moje życie..Mój pies..

            I życie psa, za którego bierzesz odpowiedzialność.
            Tobie nic do tego..

            Nic, fakt

            Ps. Co oznaczają te emotikonki, których tak chętnie używasz? Nigdy podobnych nie
            widziałem.
            • a.m.p Re: ty przebiegła ca-milo! 17.04.07, 23:23
              Karzdemu??? Nie wierzę, że to napisałem. Wszystkich purystów ortograficznych
              przepraszam.
            • gotiek Re: ty przebiegła ca-milo! 18.04.07, 22:54
              Po 1..Nie zwracałam uwagi na to czy piszesz w 3 osobie jako kobieta czy
              facet..Było to skutkiem zapewne emocji ,które towarzyszyły mi podczas
              czytania..Po 2 "pod moją nieobecność" oznacza tyle,że byłam w tym czasie na
              weselu i pies został z ojcem..Po 3..Nie jestem egoistką..Nigdy nią nie
              byłam..Oczywiście nowy husky pomoże mi niejako uporać się z poprzednimi
              przeżyciami,ale na pewno nie pozwoli zapomnieć do końca..Po 4 emotikony jak
              każde inne..Wejdź na GG i wpisz jakąkolwiek z tych ,które wymieniłam..Albo
              wskocz w folder z buźkami..Dowiesz się o co chodzi :)
              • ca-mila Re: ty przebiegła ca-milo! 18.04.07, 23:41
                Osobiście jestem zaskoczona twoja ironia i pogarda do pomysłu wybudowania
                woliery dla kota w ogrodzie (dla bezpieczeństwa kota i nikt nie mówił o
                wymiarach 2m x 2m jak zasugerowałaś), szczególnie, że twoj pies zginał tak
                tragicznie. Ty napisałaś coś w stylu, że twoje koty to zawsze chodziły gdzie
                chciały i było dobrze.
                Mam rozumieć, że twoj pies tez chodził gdzie chciał?
                Bo chyba cięzarowka nie przejechała go na terenie twojego, ogrodzonego ogrodka.
                Jesli ja zostawiałabym z kims swojego psa to musiałabym miec pewnosc, ze ten
                ktos bedzie sprawowal nad moim psem taka opieke jaka ja sobie zycze, czyli np
                nie spusci go ze smyczy przy ulicy.

                P.S.1 Rozumiem, że ogłoszenia odnośnie psa oznaczają, że chcesz wesprzeć
                pseudohodowlę? Bo raczej nie tak szuka się psa z prawdziwej hodowli...

                P.S 2 Nadal podtrzymujesz, że jesteś weterynarzem? Nie masz zamiaru ustosunkować
                się do całej sytuacji?
    • costerco Re: kocius i kastracja 19.04.07, 12:32
      Do autorki

      Ja też niedługo będe kastrować mojego kiciaka i mam takie same obawy jak Ty. Mam
      nadzieje, ze nic mu nie będzie i dobrze to zmiesiemy. Zaplanowałam wizyte na
      poniedziałek. Trzymam za was i za nas kciuki aby wszystko posżło ok. Pozdrawiam
      • alikakcja Re: kocius i kastracja 19.04.07, 14:56
        Costerco, ja mialam to juz miec za soba, a raczej za nami, ale musialam odwolac
        wizyte i nastepny termin mam na wtorek. Teoretycznie nie ma sie czego bac, ale
        wiem, ze jak go zawioze o 9 to dopiero kolo 14 daja mi znac, czy moge go odebrac
        po 17 i tym samym bede sie stresowac przez caly dzien. Powodzenia i pozdrawiam
        • costerco Re: kocius i kastracja 19.04.07, 16:19
          rozumiem Cie doskonale. Szkoda mi kociaczka, bo on jest jeszcze taki malutki a
          tyle stresu przed nim i bólu, ale cóż, trzeba
        • ca-mila Re: kocius i kastracja 19.04.07, 18:23
          Poproś żeby wet zadzwonił do Ciebie zaraz po zabiegu, jak tylko kocur zacznie
          się wybudzać, uspokoisz się , że już po...
          • g.i.jane Re: kocius i kastracja 19.04.07, 20:06
            Pamiętaj, żeby się upewnić, że Twojego kota będzie kastrował wet chirurg! U
            kocurka to jest naprawdę drobny zabieg ale tylko jeśli wykonuje go fachowiec!
          • gotiek Re: kocius i kastracja 19.04.07, 20:23
            Tyle,że pies nie był na smyczy :]..Przeskoczyl 2 metrowy płot :]..Nikt tego nie
            widział..Więc zatem,nikt nie mogl stwierdzić,że psa nie ma..Tym bardziej ,że
            samochód potrącił go 10 minut po tym jak uciekł..
      • alikakcja Re: kocius i kastracja 23.04.07, 18:07
        costerco, jak wam dzisiaj poszlo?
        • cat_s Re: kocius i kastracja 23.04.07, 21:34
          Witam,
          Ano właśnie - jak poszło?
          Mój kot (a właściwie kotka) była kastrowana nieco ponad miesiąc temu...
          Przez pierwsze dwa dni kot z wielkim trudem biegał a raczej z trudem łaził 'wężykiem' - skutki narkozy i bólu pooperacyjnego.
          Następnego dnia wskoczył samodzielnie na łóżko.
          Prawie nic nie jadł, tylko pił - i takie też były zalecenia weta, żeby go trzymać na diecie przez jakiś czas.
          Potem latał sobie coraz odważniej. Po jakichś 10 czy 14 dniach zaczął wyłazić, jak zwykle, na spacery do ogrodu.
          Teraz jest już całkiem normalnie brykającym kotem... no może nieco spokojniejszym, ale obce okty i tak przegania ze swojego terytorium ;-)
          Dodam, że zabieg był przeprowadzany tym "większym cięciem" a szwy były samowchłaniające się (czy jak to się fachowo nazywa...)
          Zatem, pomimo wszystkich moich obaw (to była kastracja kota w moim życiu) - wszystko się udało bez najmniejszych komplikacji.
          Koty - to twarde dranie... ;-)

          Pozdrawiam
          cat_s
        • costerco Re: kocius i kastracja 25.04.07, 13:49
          Oj, chyba było więcej strachu niz to warte ... oczywiście mojego. Pojechalismy
          rano, ale kotek był nie w humorze bo nie dostał śniadania ;) a tak na poważnie,
          to trafiliśmy na super lekarza, łagodnego, rzeczowego, wszystko mi wytłumaczył.
          Kotek po zabiegu, już w domku chodził jak pijany, a dziś szaleje jak dawniej,
          nic się nie zmieniło :) Nie denerwuj się, bo to sie też jemu udzieli :) powodzenia
    • kocinos4 Re: kocius i kastracja 24.04.07, 01:00
      Nic się nie martw, to rzeczywiście zabieg, nie operacja. Potem - zależy od
      jednostki. Mój pierwszy był przez prawie dobę bidusiunią, nie mógł sobie
      znaleźc miejsca i wyglądał bardzo nieszczęśliwie. Drugi do weterynarza został
      wysłany z mężem pod moją nieobecnośc, żebym nie musiała nad nim chlipac, a ta
      bestia obudziła się juz w taksówce świeżutka jak stokrotka i tyle było jego
      wspomnień po kastracji. Teraz to już poważni panowie (no, chyba że akurat jest
      pora na wyrywanie sobie kłębów kłaków z zadków), zdrowi i przytulaści.
      • alikakcja Re: kocius i kastracja 24.04.07, 13:26
        jejku, ale mialam wyrzuty sumienia... poszlam dzis rano do weta. Zanim mi go
        zabrano tulil sie i wczepial sie pazurkami we mnie, byl tak przestraszony
        bidulek. Uszy polozyl po sobie, ogon podkulil az sie serce krajalo, ze przez
        taki stres musi przejsc. Teraz czekam na telefon, kiedy moge wpasc po niego...
        straszne to czekanie
        • costerco Re: kocius i kastracja 25.04.07, 13:53
          alikacja, będzie okej wszystko, pewnie go troszke poboli jak minie zneczulenie,
          ale naprawde to chyba więcej stresu niż bólu jest. Zobaczysz, że jak wróci
          będzie chodził jak pijaczek a jutro śmigał będzie normalnie:) aaa, weź może ze
          sobą jakiś stary ręcznik bo mój kotek robił ciągle niekontrolowane siku jak go
          zabierałam do domku
          • alikakcja Re: kocius i kastracja 25.04.07, 15:40
            moj byl zasikany jak juz wpadlam po niego, owinelam bidulka w moja bluza i do
            domu. Wczoraj nie bylo najlepiej, ale dzisiaj juz prawie normalnie i nadrabia
            opuszczone wczoraj posilki :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka