Dodaj do ulubionych

maly dolek...

19.10.06, 18:10
Dzien zaczal sie jak codzien... az w pracy telefon ktorego nie moglam
odebrac, ale ktory wywolal jakies zaniepokojenie i trzy godz pozniej
oddzwonilam do przyjaciolki zeby sie dowiedziec ze tydz przed terminem
zaczely sie jej skurcze... M odebral mnie z pracy i pojechalismy do niej. I
wiecie zal mi jej bylo bo sie strasznie meczyla z mocnymi skurczami co 5 min,
ale zazdroscilam jej tez tego co przechodzi. Wiem ze ona jeszcze dzis bedzie
trzymac w ramionach swoje malenstwo. Siedzimy sobie juz z M w domu i jakos
oboje mamy troszke smutniejszy nastroj...
Obserwuj wątek
    • kinga38 Re: maly dolek... 19.10.06, 18:13
      Kochana wiem co czujesz.Ja też tak mam.Najgorsze jest to,że zle mi z tym,że tak
      zazdroszczę.Ale to nie jest zazdrość chora,taka,że myślę ,dlaczego ona to
      przeżywa a ja nie???Nie chcę Żeby inni cierpieli tak jak ja ,ale i tak jest to
      dziwne uczucie....
      Najgorsze dla mnie jest to,że co jakiś czas się dowiaduję,że następna koleżanka
      jest w ciąży.Zazwyczaj te co nie planowały i nie chciały dzieci.Jest to bardzo
      niesprawiedliwe.....Ale wierzę,że i na nas przyjdzie czas.Przytulam!!!


      ---------------------
      35cykl starańsad
      • babyplease Re: maly dolek... 19.10.06, 19:42
        Znam to aż nazbyt dobrze. Ta zazdrość, która wpływa na relacje z kobietami w
        ciąży, lęk,że mi się może nigdy nie udać, zniechęcenie przy kolejnej jednej
        kresce na teście, płacz w poduszkę, gdy kolejna niechciana lub nieplanowana
        ciąża w okolicy.
        • ronia.p Re: maly dolek... 20.10.06, 09:08
          Znam ten ból. Jak wracałam z m. z porodówki po wizycie u jego siostry i jej
          maleństwa, to ryczałam jak bóbr, dlaczego nas to szczęcie omija. To było 3 m-ce
          po moim poronieniu...Rana była jeszcze niezabliźniona...
          Nadal jak widzę jej dzidzi to choć się uśmiecham, to zawsze wtedy myślę o moim
          aniołku i jest mi bardzo ciężko.
          Zazdrość jest jak trucizna, ale już nawet nie próbuję z nią walczyć, na razie
          jest to dla mnie stan normalny.
          Trzymaj się Lianis, bo jest nas wiele i wiele z tych, które widzisz z dziećmi
          przeszło naszą drogę...
          Bądź cierpliwa, nasz czas też przydzie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka