juka_2
04.05.07, 21:47
Mam 2-miesięcznego Yorka. Bardzo mi zależy żeby nauczyć go zostawania samego
w domu. Jak się do tego zabrać?
Mam w tej kwestii nie najlepsze doświadczenia, ponieważ kilka lat temu mając
szczeniaka, sznaucera-miniaturę, razem z siostrą, przegapiłyśmy moment
nauczenia malucha samotnego zostawania. Potem przez 8 lat przy najmniejszej
próbie zostawienia psa samego był dramat: wycie, ujadanie, skowyt. Nie
zostawał sam nigdy dłużej niż 2-3 godziny, a i tak gdy wracałyśmy do domu,
pies ledwo zipał. Każdorazowa nasza nieobecność była dla niego bardzo
wyczerpująca fizycznie i psychicznie (o sąsiadach nie wspomnę), "płakał"
praktycznie przez cały czas naszej nieobecności.
Aby unknąć takiej sytuacji, chciałabym teraz przyzwyczaić mojego psa od
szczeniaka do tego, że raz na jakis czas, musi w domu byc przez chwilę sam.
Piesek ma swój kojec, gdzie ma swoje posłanie, podkład na który się załatwia
i swoje miski. W ciągu dnia dużo przebywa poza kojcem ale próbuję go też
kilka razy dziennie tam zamykać, zamykam też drzwi do pokoju, gdzie jest
kojec. No i napotykam na opór: zaczyna się piszczenie.
Czy w takiej sytuacji nie reagować i przetrzymać? A może lepiej wyjść wtedy z
domu, bo Mały, pomimo zamkniętych drzwi nas słyszy?
Mam świadomość, że psiak jest jeszcze mały i potrzebuje kontaktów, może
jeszcze za wcześnie na taką edukację? Bardzo proszę o radę.
Druga rzecz to piszczenie w nocy: ustępować i brać na ręce, do łóżka, itp.,
czy też przetrzymać? Żal mi takiego płaczącego w nocy (i w dzień) malucha ale
naprawdę nie chcę od poczatku uczyć go, że swoim marudzeniem może na nas coś
wymusić.
Trochę się rozpisałam ale naprawdę zależy mi żeby już od początku nie
popełnić, już raz popełnionych, błędów. Pozdrawiam. Asia