Dodaj do ulubionych

Chora kociczka - oczka i węzły chłonne

02.07.03, 13:48
Dopiero teraz zauważyłam, iż jest tu Forum Eksperckie, więc skopiowałam mój
post ze Zwierzaków i pytanie kieruję do Panów Doktorów.

Moja maleńka kociczka, dobra, milutka, wesoła i nigdy na nikogo nie
wyciągająca pazurków, choruje już kilkanaście dni. Ma łzawiące,przymkniete
oczka, czerwone spojówki, zwęzone źrenice i opuchnięty buziaczek.
Wet. mówi, ze to zakaźna choroba jakaś (druga kotka, starsza, ktora jest w
domu, nie zaraził się na szczęscie, jak dotąd)
Kociczkę na pierwszej wizycie zakroplił jaimiś kropelkami ( chyba po prostu
te oczy jej przepłukał) i posmarował ślipka maścią. W domu zakraplałam jej
gentamecyną 3 razy dziennie najpierw jedno oko, teraz oba, bo drugie choroba
zaatakowała po tygodniu.Po 6 dniach nie było jednak poprawy. W czasie
ponownej wizyty wet. dal małej jakiś antybiotyk w zastrzyku, ktory mial
działać 2 dni i kazał w dalszym ciągu podwać gentamecynę. A dziś znów dostała
zastrzyk, miała zakroplone czymś oczy i posmarowane oxycortem A, którym mam
jej oczy smarować zamiast gentamecyną.
Bardzo sie niepokoję o maleńką, bo wet. powiedział, że :-Kotki raczej z tej
choroby wychodzą.
To "raczej" mnie martwi.
Nie spytalam o nazwę tej choroby i o to, czy, jesli kociczka wyzdrowieje, to
oczka będą calkiem sprawne.
Czy ktoś może wie o jaką chorobę chodzi i czy maleńkiej grozi poważne
niebezpieczeństwo ?
Nie wyobrażam sobie, bym mogła ją, tfu,,tfu,tfu, stracić.
Takiego dobrego kotka rzadko się spotyka.

alex
/Nicolka ma ok. 3,5 miesiąca. Innych objawów, prócz problemów z oczkami i
powiększonymi węzłami nie ma - ani gorączki, ani utraty łaknienia, ani utraty
chęci do zabawy. Moze jedynie więcej śpi. Widać, ze te oczy ją bolą./

Obserwuj wątek
    • alex.z.deszczu P.S. Chora kociczka - oczka i węzły chłonne 02.07.03, 13:54
      Te chore oczka jeszcze łzawią też.
      Dziś także pan doktor powiedział mi, iż jest troszkę lepiej.
      Ja tego na razie nie dostarzegam, ale może dlatego,że to pierwszy dzien, gdy
      miałoby byc lepiej. Wet. dodal, ze ta choroba cofa się bardzo powoli...
      pozdr.
      alex
      • alex.z.deszczu P.S.2 Chora kociczka oraz inne sprawy kocie 02.07.03, 22:07
        To ja już się dogrzebałam w starych postach do chlamydiozy.
        To chyba to wlaśnie jest.
        Chciałam więc zapytać czy można kociczkę na to zaszczepić, gdy minie ten jej
        stan zapalny oczek.
        I jeszcze czy ta choroba może być, tfu, tfu,tfu, śmiertelna ?
        I czy może spowodowac gorsze widzenie w przyszłości ?
        A przy okazji - obie kociczki dostają whiskasy stosowne dla wieku,suchą karmę
        takoż, surową wołowinę, wędzone szproty , mała popija z rzadka jogurt, zjada
        troszkę gotowanego jajka albo wrzuconego i rozbełtanego do gotującego się mięsa
        czy ryby(gotowanego mięsa i ryb starsza w ogóle nie chce, a Nicolka troszke
        podjada)
        Czy takie żywienie jeśt właściwe ?
        O czymś jeszcze powinnam pomyśleć?
        Ktoś tu pisał dawno temu o surowym drobiu. Ja mojego narzeczonego skarciłam za
        podawanie kociczkom surowego drobiu w czasie mej nieobecności.
        A teraz czytam tu, że ludzie parzą drób i taki podają.
        To można im taki parzony drób surowy do diety włączyć?
        A rybę parzoną ?
        I jeszcze - te pazurki, których budowę Pan Doktor opisywał, to trzeba
        koniecznie obcinać ?
        No i sterylizacja - Pan Doktor ją zaleca, pisze gdzieś, iż hormony mogą
        powodować czasem `zakłocenia` różne.Chciałabym wiedzieć jakie i czy poważne.
        I czy kociczki powinny, jak suczki,choć raz mieć dzieci czy też nie ma to
        wpływu na ich zdrowie ?
        Bo my się na sterylizację nie zdecydowaliśmy i starsza kociczka dostaje
        zastrzyki hormonalne.

        Takie zadaję może proste pytania, ale ja jestem psiarą.
        Póki mieszkałam w domu z dużym ogrodem, to zawsze miałam psy.
        Kotki mam pierwszy raz w życiu i się na nich nie znam.
        pozdr.
        alex
        /acha - kociczki są zwierzaczkami wewnętrznymi/
        • g.i.jane Re: P.S.2 Chora kociczka oraz inne sprawy kocie 02.07.03, 23:05
          Doskonale Cię rozumiem. Ja, dla odmiany, jestem kociarą. Od kilku lat mam też
          psy. Na początku czułam się w ich temacie jak dziecko we mgle. Chyba dobrą
          metodą jest zakup książki. Przynajmniej na najprostsze pytania można sobie
          odpowiedzieć. Książek o kotach jest dużo np "Ty i Twój kot" albo "mój kot i
          ja". Co do diety to oczywiście są różne szkoły. Dieta Twoich kotków wydaje mi
          się odpowiednia i urozmaicona. Chciałabym Cię tylko uczulić na 3 rzeczy:
          surowe mięso i drób powinno być przemrożone w zamrażalniku i podane po
          rozmrożeniu, białko jajka i ryba nie mogą być surowe. Co do pazurków to nie
          musisz obcinać, jeśli kotom i Tobie to nie przeszkadza. Ja swoim obcinam same
          ostre końcóweczki bo mnie nimi drapią jak wskoczą na kolana albo same sobie
          wyskubują futerko podczas zabawy.
          Co do kastracji to ja swoje kotki, po długich wahaniach, wykastrowałam.
          Zastrzyki hormonalne podobno są niebezpieczne dla zdrowia bo powodują
          ropomacicze. Kotki kastruje się (z tego co mi mówił mój wet) po pierwszej
          rujce albo później.
          • wybredna Re: P.S.2 Chora kociczka oraz inne sprawy kocie 03.07.03, 09:34
            g.i.jane napisała:

            . Dieta Twoich kotków wydaje mi
            > się odpowiednia i urozmaicona. Chciałabym Cię tylko uczulić na 3 rzeczy:
            > surowe mięso i drób powinno być przemrożone w zamrażalniku i podane po
            > rozmrożeniu, białko jajka i ryba nie mogą być surowe.


            W białku nie ma zbyt wiele substancji odżywczych-lepiej podawać samo żółtko-
            dobrze umyś jajko przed rozbiciem,nie powinno być kłopotów z salmonellozą.


            > Co do kastracji to ja swoje kotki, po długich wahaniach, wykastrowałam.
            > Zastrzyki hormonalne podobno są niebezpieczne dla zdrowia bo powodują
            > ropomacicze. Kotki kastruje się (z tego co mi mówił mój wet) po pierwszej
            > rujce albo później.

            Odnośnie ropomacicza-zdania uczonych są podzielone:))Ostatnio dostałam do ręki
            wynik badań jakiegoś niemieckiego lekarza,który po wielu latach obserwacji
            stwierdził,że na ropomacicze zapadają samice biorące hormony,samice nie biorące
            hormonów,takie które miały młode i takie które ich nie miały itp.Wiadomo na
            pewno ,że ryzyko zachorowania rośnie z wiekiem.
            Za sterylizacją przemawia to,że jest to zabieg jednorazowy i unika sie powikłań
            ze strony jajników(i macicy jeżeli zostanie usunięta).Są też minusy-każdy
            zabieg to zawsze jakieś ryzyko,poza tym pozbawiamy zwierzaka hormonów
            żeńskich,które nie tylko sterują cyklem,ale też wpływają na cały organizm.

            Wybór należy do właściciela.
            Życzę powodzenia w "hodowli":)
            P.S.Radziłabym po wyleczeniu zaszczepić kota przeciw chlamydiozie(plus
            pozostałe choroby).
            • jul-kot Re: P.S.2 Chora kociczka oraz inne sprawy kocie 07.07.03, 17:24
              Witam!
              Parę słów na temat ropomacicza i sterylizacji. To nie jest tylko sprawa gustu
              właściciela. To prawda, że na ropomacicze mogą zachorować wszystkie kotki,
              które posiadają ten narząd. Żeby dojść do takiego wniosku, nie potrzeba
              wieloletnich badań. Z moich wieloletnich badań, które może nie są bardzo
              naukowe, a raczej praktyczne wynika, że znacznie częściej niż inne chorują na
              ropomacicze kotki niewysterylizowane ( czytaj: niekastrowane ), które nie
              rodzą. Jeszcze częściej te z nich, które dostają przeciwrujowe środki
              hormonalne, a spośród tych najczęściej te, które dostają je w formie
              zastrzyków. Wiele przypadków zachorowania, o których wiem następowało nawet po
              KILKU zastrzykach. Dodatkowym problemem kotek niekastrowanych jest rak sutka,
              który też występuje częściej. Kotki sterylizowane, przez co u nas rozumie się
              kastrację, czyli usunięcie jajników oraz macicy nie mogą zachorować na
              ropomacicze. Również są mniej podatne na raka sutka.
              Tak więc sterylizacja jest tu wyborem uzasadnionym. Co do komplikacji po
              sterylizacji, wszystko zależy od tego, KTO to robi i jak. Sterylizowałem już
              naprawdę dużo kotek, lekarze, którzy mi to robią są pewni. Nigdy nie miałem
              przypadku żadnych komplikacji, kotka na drugi lub trzeci dzień zapomina o
              zabiegu, po dwóch tygodniach jest jak nowa. Potem jest spokojniejsza i milsza,
              bardziej przywiązuje się do ludzi. Może i trochę utyć, ale grube koty też są
              ładne.
              A co do żywienia. Surowe białko szkodzi i surowa ryba też. Ja daję żółtko, jaja
              na twardo i rybę gotowaną. Daję też moim kotom surowy drób (po wymrożeniu),
              surową wołowinę i serca wieprzowe, jak również mięso gotowane. Oczywiście inne
              jadalne produkty również.
              Pozdrawiam, Juliusz.
              • alex.z.deszczu Re: P.S.2 Chora kociczka oraz inne sprawy kocie 07.07.03, 22:04
                Dzień dobry,
                Nie wiem już, co z tym wszystkim...
                Naprawdę jestem zmartwiona.
                I tym ropomaciczem ewentualnym i stanem Nicolki.
                Od biedy moje kociczki nie musialyby nic dostawać zapobiegającego ciąży, bo są
                kotkami wewnętrznymi. Ale ta starsza miała ruję co dni parę - gdzieś tu w
                dawnych postach czytałam o tym, ze to możliwe.
                Ty, bodaj, Julu, pisałes też chyba, że ruja nie jest taka straszna do
                przezycia.
                Dla nas była.
                Wariactwo zupełne, przy czym kotka nie jadła i darła się tak, że sąsiedzi
                niedługo mieliby pewno tylko jedno wyjście - znienawidzić i nas, i koty.

                Co do chlamydiozy, to mała ma ładniejsze oczy, ale choroba nie ustępuje.
                Biegam z nią i biegam do doktora, on się stara, to widać /chociaż nie wiem
                czemu mi kotek nie zaszczepił obu przeciw chlamydii - ja go prosiłam o
                szczepienia przeciw wszystkiemu, co mozliwe. Choć , swoją drogą, kiedyś umarł
                mi Pies Kochany, na chorobę przeciw której był szczepiony. Cos mi tam gadano
                wtedy, ze szczepionki bywają rozcieńczane i są czasem za slabe, ale moze to
                ploty../
                Doktor mówi, ze jak od oxycortu nie będzie choroba ustępować, do damy doustnie
                syrop.
                Powiedział, ze nie chcial od razu z grubej rury do tej Nicolki, zwłaszcza, ze
                ona taka malutka jeszcze.
                Czy takie postepowanie jest słuszne ?
                Czy starsza kotka, może się jeszcze zrazić ? /Jak długo po zarażeniu pokazują
                się objawy?/
                pozdr.
                alex
              • elen3 Re: P.S.2 Chora kociczka oraz inne sprawy kocie 08.07.03, 21:58
                Moja pani wterynarz twierdzi, że w dotychczasowej praktyce nie spotkała się z
                powikłaniami typu ropomacicze po zastrzkach hormonalnych. Pytana o
                sterylizację, wręcz odradza, mówiąc że to bardzo krwawa operacja. Sama już nie
                wiem co myśleć. Zastanawiam się jak to jest u kobiet. Przecież przyjmują
                tabletki antykoncepcyjne i nikt nie każe im się sterylizować. Dlaczego kotki
                muszą? A może nie muszą, tylko to taka wygoda?
                Pozdrawiam.
                • jul-kot Re: ropomacicze i sterylizacja 10.07.03, 11:48
                  Witam!
                  No i znowu jesteśmy w punkcie wyjścia. Po co ja już przez ponad rok tutaj
                  piszę? Sterylizacja, krwawa operacja, gwałt na organizmie. To prawda, ale
                  sterylizuje się zwykle zwierzę dojrzałe, zdrowe, w pełni sił, kotka zapomina o
                  operacji już po kilku dniach, a potem może żyć szczęśliwie i dwadzieścia lat,
                  bez ruj i zagrożeń. Rozmawialiście kiedyś z kotem? Można, ale najbardziej
                  komunikatywny kot nie powie Wam „boli mnie brzuch” albo „czuję kłujący ból w
                  macicy”. Choroba jest podstępna, zwierzę cierpi w milczeniu, może tylko trochę
                  zmienia się jego zachowanie. Właściciel zwykle orientuje się, że kotka ma
                  ropomacicze, gdy już choroba jest zaawansowana, a zniszczenia w organizmie
                  duże. Cieknie ropa, macica, a często i otrzewna są w stanie zapalnym. Leczenie
                  jest trudne i czasem już nieskuteczne, bo zbyt późne. A rak sutka? To nie tylko
                  sutka, jak by ktoś mógł przypuszczać, ale też w stosunkowo krótkim czasie
                  przerzuty do życiowo ważnych organów i w następstwie śmierć. Był tu niedawno
                  post o raku, jeśli chcecie wiedzieć, jak to wygląda, poczytajcie. Na te choroby
                  nie ma szczepionek. Chcecie ryzykować?
                  Ja nie wymyślam tego, co piszę, rozmawiamy z lekarzami, do nas zgłaszają się
                  ludzie ze swoimi problemami z Warszawy oraz bliższych albo i dalszych okolic.
                  Niektórym z nich oddaliśmy kiedyś zwierzę, inni dostają nasz telefon od
                  znajomych lub nawet z lecznic.
                  Ja WIEM, że ropomacicze powstaje nawet po kilku zastrzykach hormonalnych. W
                  jednym znanym mi przypadku nastąpiło po JEDNYM, u bardzo młodej kotki.
                  Chorowała przez wiele miesięcy, lekarze nie potrafili tego leczyć. Przeszło
                  dopiero po serii zastrzyków odpornościowych. WIEM, że jeśli ktoś przypadkiem
                  nie wykryje małego guzka na sutku, kiedy jeszcze możliwa jest skuteczna
                  operacja, to zwykle na leczenie jest już za późno.
                  Czy wspomniana Pani Doktor, która tak nie lubi sterylizacji, robiła ją choć raz
                  w życiu? Czy ma chociaż rok praktyki zawodowej? Czy POTRAFI leczyć ropomacicze
                  i raka? Czy leczyła kotki chore na ropomacicze i czy udało jej się je wyleczyć?
                  A jeśli się nie udało, czy trzymała cierpiące zwierzę na kolanach aż do śmierci?
                  Albo z innej beczki – czy musiała usypiać ślepe kocięta zabrane dzikiej kotce z
                  szafy w piwnicy, bo tam nie miały szansy przeżycia? Czy przy tym nie drgnęła
                  jej ręka? Albo czy obserwowała, jak z dnia na dzień znikają kolejne kocięta
                  innej dzikiej kotki, już starsze, wyprowadzone na dwór, aż w końcu zostaje
                  jedno, albo żadne? Czy zastanawiała się, co się z nimi dzieje?
                  To swojego rodzaju test, jeśli większość odpowiedzi brzmi „nie”, to niech ta
                  Pani nie wypowiada się tak autorytatywnie. Ja ten test przerabiam bez przerwy.
                  Pozdrawiam, Juliusz.

                • kluba11 Re: P.S.2 Chora kociczka.. do elen3 10.07.03, 17:12
                  elen3 napisała:

                  > Moja pani wterynarz twierdzi, że w dotychczasowej praktyce nie spotkała się z
                  > powikłaniami typu ropomacicze po zastrzkach hormonalnych. Pytana o
                  > sterylizację, wręcz odradza, mówiąc że to bardzo krwawa operacja. Sama już
                  nie
                  > wiem co myśleć. Zastanawiam się jak to jest u kobiet. Przecież przyjmują
                  > tabletki antykoncepcyjne i nikt nie każe im się sterylizować. Dlaczego kotki
                  > muszą? A może nie muszą, tylko to taka wygoda?
                  > Pozdrawiam.
                  Czesc Elen. Cos mi sie wydaje ze pani veterynarz albo nie potrafi zrobic
                  sterylizacji albo chce ciebie zatrzymac jako klientke stale ja odwiedzajaca.
                  Sterylizacja zrobiona prawidlowo nie jest wcale TAKA KRWAWA operacja. Czesto
                  koty dzikie odwozilam na zabieg i byly wypuszczane po 24-48 godzinach bez
                  problemow w przyszlosci(byly obserwowane) Wszystkie moje koty tez sa po
                  sterylizacji - bez problemu. Zabieg zrobiony prawidlowo na ogol nie powoduje
                  problemow. Ropomacicze, z tego , co czytam na tym forum jest niestety czestym
                  problemem w przypadku innej metody. Inna sprawa, ze przeczytalam tutaj kilka
                  postow w ktorych opisywano koty przewracjace sie juz w domu, po zabiegu,
                  oglupiale, mialczace. To jest skandal !! Oznacza to, ze nieodpowiedzialny
                  weterynarz wypuscil ( wypchnal) zwierze za szybko do domu. W takiej sytuacji
                  maga byc problemy. Wlasciciel np. moze kotu podac wode lub cos do zjedzenia ,
                  zwierze zacznie wymiotowac i sie zadusi. Kot do momentu calkowitego wyjscia z
                  narkozy powinien byc pod opieka weterynarza. Absolutnie nie zabrala bym do domu
                  kota w takim stanie lub krwawiacego. Pozdrawiam
                  • alex.z.deszczu Re: P.S.2 Chora kociczka.. + kawałek zabawki 10.07.03, 23:42
                    Czy tutejszy ekspert już się na temat ew. szkodliwości hormonów wypowiadał?
                    No i własnie, bylo tu pytanie czemu hormony tak bardzo miałyby szkodzić kotkom,
                    a nie szkodzą kobietom w tymże samym stopniu?

                    I z beczki bliżej pierwszego postu w wątku : co jest,do diaska, z tą chlamydią ?
                    Kotka moja ma to jedno, to drugie oko wciąż podpuchnięte.
                    Widać, ze jest lepiej, ale jednak wciąz ona to ma.
                    Caly czas trwa leczenie i mam wrażenie w tej chwili, iż jest leczona dobrze.
                    Co mogę zrobić, by nie było nawrotów ?
                    Lekarz mówi, iż kociczek mi przeciw tej chlamie całej nie zaszczepił, bo kotki
                    to źle znosic mogą.
                    Fakt to jest ?

                    I jeszcze mi doszła jedna sprawa : nie wiem czy przedwczoraj, ta nieszczęsna
                    Nicolka nie połknęła kawalka zabawki. Bawila się taką mysią na spiralce z
                    gumowym kółeczkiem do przyczepiania do ściany czy drzwi. I potem słyszałam jak
                    tak dziwnie odkrztusza. Wybiegałam do niej i już było ok. , ale tego kółeczka
                    nie mogę znaleźć.
                    A dziś po jedzeniu jej się odbija jakoś dziwnie - nigdy tego nie było.
                    To kółeczko jest duże - jak pięciozłotówka z dość miękkiej gumy.
                    Narzeczony mój uważa , iż ona nie dałaby rady połknąć.
                    Ale ja się boję o maluchę, bo to taki gapek jest....
                    Jak poznac czy połknęła czy nie ?
                    alex
                    • g.i.jane Re: P.S.2 Chora kociczka.. + kawałek zabawki 11.07.03, 19:10
                      Obejrzałam sobie to kółeczko bo moje koty mają podobną zabawkę. Nie ma szans,
                      żeby połknęła w całości. Nawet dorosły człowiek miałby z tym trudności. Chyba,
                      że pękło i połknęła kawałek ale wtedy znalazłabyś resztki. Koty generalnie nie
                      mają takich odruchów, żeby jeść jakieś świństwa, w przeciwieństwie do psów.
                      Nie zapomnę jak mój pies, będąc szczeniakiem, zjadł kawałek styropianu.
                      Wymiotował biedak cały wieczór. Ale nie nauczyło go to wiele rozumu. Niedługo
                      zjadł kamień. Na szczęscie i tym razem też udało mu się go zwrócić.
    • adam.pietron Re: Chora kociczka - oczka i węzły chłonne 13.07.03, 22:21
      Strasznie dużo pytań w tym wątku ale pewnie dlatego , ze tak długo na niego
      nie odpowiadałem.
      Nie będę się wypowiadał o sterylizacji i hormonach bo wielokrotnie już o tym
      pisałem , a jeśli ktoś chodzi do pani doktor która uważa sterylizację za
      krwawą operację i nie miała powikłań po hormonoterapii to ja osobiście chyba
      zmieniłbym lekarza – może nie powinienem tego pisać ale jakoś nie mogę się
      powstrzymać.
      Co do kobiet i kotek i ich antykoncepcji – zapominacie panie ze swoją pigułkę
      łykacie codziennie rano lub wieczorem a jeśli zechcecie to jutro możecie jej
      nie łykać – prawda?
      U kotki też tak można np. tabl 1 raz w tygodniu ale zazwyczaqj antykoncepcja u
      kotek i suczek polega na podawaniu hormonów w formie depot – co znaczy że duża
      ilość hormonu zawieszonej w specjalnym podłożu podaje się podskórnie skąd
      uwalnia się ona np. przez trzy miesiące- stad właśnie problemy , nie można
      przerwać działania hormonu ani go spod skóry usunąć , działa on całe trzy
      miesiące a czasem nawet dłuzej.
      Nikt jeszcze nie wynalazł dwu czy trój fazowych pigułek antykoncepcyjnych dla
      kotek – stąd własnie to niebezpieczeństwo.
      Co do szczepienia na chlamydiozę – sam używam często szczepionek zawierających
      antygem chlamydia psittaci ale nie zauważyłem niepożądanych reakcji – choć
      oczywiście nie świadczy to o tym , ze się one nie zdarzają.
      Co do leczenia czasem leczy się opornie i długo , warto zmieniać preparaty lub
      leki , jeśli objawy nie ustają.
      Co do połykania dziwnych rzeczy – czasem można się zdziwić jak duże rzeczy
      przechodzą przez przełyk – w końcu to worek z mięsni a one bardzo dobrze się
      rozciągają.
      Na razie obserwować – jeśli pojawią się wymioty udać się do lekarza i
      powiedzieć o zaistniałej sytuacji. Choć oczywiście kontrolnie można wykonac
      badanie rentgenowskie jamy brzusznej.
      Pozdrawiam
      • alex.z.deszczu Re: Chora kociczka - oczka i węzły chłonne 08.08.03, 22:15
        Dziękuję za odpowiedzi.
        Na szczęście kółeczko od tej głupiej zabawki znalazłam. - Nicola zatem go nie
        spozyła w swym wariactwie.
        A z chlamydii została wyleczona, było ok. ze dwa tygodnie i teraz znów ma chore
        oczy. Może nie az tak, jak przedtem, ale jednak ją to męczy.
        Wstrętna to choroba i mam żal do weta, że nie zaszczepił mi kociczki na to.
        Od początku prosiłam, by je obie zaszczepić na co się da, choc są kotami
        wewnętrznymi.
        No a z tymi hormonami tyle tu jednak głosów specjalistów na nie i za
        sterylizacją, a my sie nie możemy zdecydować...
        Pozdrawiam wszystkich
        alex

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka