meg303 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 14:23 Miałam kiedyś kotkę( wykastrowaną) która sikała na wszystko a najchętniej na ubrania buty i tapicerowane meble, łóżka. Po 5 latach i wypróbowaniu WSZYSTKICH sposobów jakie tylko isnieją musiałam oddać ją do schroniska. Wymieniłam meble, zrobiłam remont i raz na zawsze wyleczyłam się z chęci posiadania kota. Myślę, króliczyco, ze Twoje PRAWDZIWE PROBLEMY zaczną się kiedy do ciasnego mieszkania przyniesiesz wasze nowonarodzone dzieciątko. Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 16:05 O, to dokładnie jak nasza koteczka, która teraz jest u teściowej. Lała na wszystko, a najchętniej na łóżko. Na szczęście nie skończyło się na schronisku, bo wzięła ją teściowa, ale odkąd zaszłam w ciążę, jej obecnośc u nas musiała się skońćzyć. Nie byłam już w stanie znosić tego smrodu z własnego łóżka, ręcznika, dywanu...Wcześniej pościel zmienialiśmy co drugi dzień, pralka chodziła non stop... Na szczęscie kotce jest teraz dobrze u teściowej, a my mamy spokój chociaz od sikania... Mój kot to inna bajka. Nie wiem, jak to będzie gdy pojawi się dziecko, na razie boję się o tym myślec... Przekleństwo z tym ciasnym mieszkaniem, ile nas może się gnieździć w jednym pokoju... Siedzimy sobie na głowie i stąd te konflikty. Ale kupienie czy wynajęcie większego M, gdy mamy zaraz zacząć budowę domu byłoby bez sensu... :( Stąd też między innymi moje rozgoryczenie i żal do kota - głównie z bezsilności z powodu patowej sytuacji, w której się znalazłam... Na własne życzenie zresztą, ale kto mógł to przewidzieć... Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 14:31 też uważam, że dając ten wątek na ogólnie dostępnym wejściu do forum admini zrobili krzywdę forum 'zwierzęta' Niektórzy 'wujkowie dobra rada' zapewne zagoszczą tutaj na dłużej, udzielając wszystkim swych 'mądrych' rad. Jeśli chodzi o kotka - moja znajoma, będąc w ciąży miała podobną sytuację. Kot nagle stał się niespokojny, wręcz agresywny i bała się czy jak pojawi się dziecko, nie trzeba będzie oddać kota (a bardzo go kocha). Jak się zastanowiła to okazało się, że ze względu na swoje samopoczucie (normalne w ciąży - nudności, nadwrażliwość na zapachy) wszystkie obowiązki związane z kotem (karmienie, czyszczenie kuwety, pieszczoty) przejął na siebie mąż, dodatkowo ze względu na nudności kotek musiał zostać na pewien okres wyeksmitowany z sypialni. Kotek w ten sposób wyrażał swoje zaniepokojenie i smutek z powodu 'odrzucenia'. Zakupiła polecane już tu feromony, w kolejnym trymestrze ciąży (jak już jej zapachy przestały przeszkadzać) zajęła się intensywniej kotkiem, no i wszystkie nowe nabytki związane z dzieckiem zostały kotu 'przedstawione'. Mógł je obwąchać, poocierać się. Podobnie z dzidziusiem - nigdy nie jest izolowany od kota, ale obydwoje zawsze są pod czujnym nadzorem osoby dorosłej. I naprawdę charakter kota wrócił do poprzedniego, dobrego stanu i relacje z dzieckiem są świetne. Nie martw się i nie nakręcaj - bo to nie służy ani tobie, ani dziecku, ani kotu. Wykorzystaj dobre rady i myśl pozytywnie, a na pewno wszystko się ułoży :) Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 14:37 a co do długotrwałego zakopywania odchodów w kuwecie - czytałam już kilkakrotnie o tym, że w domach gdzie jest kilka kotów ten który stoi najniżej w hierarchii najdłużej zakopuje swoje odchody, a ten który najwyżej - robi to najkrócej. to mogłoby potwierdzać tezę, że kot jest zaniepokojony zmianami, z których zdaje sobie sprawę, choć nie wie o co chodzi i czuje się niepewnie, boi utraty swojej pozycji w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 14:42 i jeszcze jedno - zanim posłuchasz tych wszystkich 'życzliwych", którzy wieszczą, że prawdziwe kłopoty zaczną się dopiero jak przyjdzie dziecko - zapoznaj się może z wątkiem 'kot a dziecko' tutaj: forum.miau.pl/viewtopic.php?t=27018 Oczywiście nikt ci nie zagwarantuje, że kotek przyjmie dziecko bez problemów, ale może warto najpierw poczytać, żeby wiedzieć jak na to wydarzenie, najważniejsze w życiu całej rodziny (i wliczam tu też kota) się przygotować. Jeśli się nie powiedzie (tfu, tfu, odpukać) to proszę nie oddawaj kota do schroniska (jak to uczyniła moja przedmówczyni) tylko proszę, proszę znajdź mu nowy dom. Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 16:15 Dziekuję za rady i link do forum. Jestem tam zalogowana od dnia,w którym wzięłam kota do domu, ale i tak dzięki:) Nie martw się, schornisko temu kotu nie grozi. Nie zamierzam go tez nikomu oddawać (no, chyba że w wyjątkowej sytuacji, typu noworodek alergik albo agresja kota wobec małego). A jeśli już będzie musiało dojśc do poszukania kotu nowego domu, to na pewno byłoby dużo chętnych. Ludzie tacy już są, że jeśli do oddania jest dachowiec, bury czy tam łaciaty, to na dom czeka czasami latami, a gdy ktoś chce oddać kota rasowego lub wyglądającego na rasowego, to nagle znajduje się 10 domków i ludzie najnormalniej się o kota biją... Widziąłam takie sytuacje wilokrotnie na forum miau... Mój kot wygląda tak: www.welt-der-katzen.de/images/bank2paars.jpg (to nie on, ale są jak dwie krople wody) i wiem, że jakby co to w schronisku nie skończy... Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 16:40 Wiem,że mój kot znalazł nowy dom. Jest teraz kotem ogrodowym ( wiem bo podejrzałam) Pewnie jest szczęsliwszy niż z nami. Odpowiedz Link Zgłoś
pettru Re: A dlaczego?????!!!!!! 09.09.07, 23:25 Naprawdę, ja też tak słyszałem. Może wywołać jakąś chorobę... Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiu65 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 14:45 Słusznie ktoś zauważył że w tym temacie wpisują się osoby nie mające ochoty pomóc w rozwiązaniu problemu a które - sądząc po ich tekstach - same są chyba problemem dla tego świata. Wracając do kota... Wydaje mi się że rozwiązanie zawarłaś w swoim tekście - kot jest wybitnie znudzony i potrzeba mu kociego towarzystwa. Jednocześnie zna już swoją siłę i dodanie mu do towarzystwa młodego dorastającego kota, w niczym nie pomoże a raczej może rozwinąć agresję. Powinien dostać do towarzystwa dorosłego kota - ten nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać i odpłaci pięknym za nadobne. Problem w tym jest taki, iż mogą się pojawić kocie awantury. Mam dwa koty - zwyczajne dachowce. Oba urodzone na wolności. Jest między nimi różnica w wieku ale nie duża około 1- 1,5 roku - wg oceny weterynarza. Oba to koty niewychodzące. Mieliśmy wielkie obawy przed wprowadzeniem drugiego kota do domu, ale decyzję podjęliśmy - teraz to wiemy - słuszną. Nasz rezydent rozrabiał potwornie gdy został sam. Mieliśmy też psa ale odszedł po 17 latach za Tęczowy Most. Oba się dogadały bardzo szybko, choć kotek przyszedł do psa w podeszłym wieku. Dobranie mu kociego towarzystwa to nie głupota ale byłoby rozsądne posunięcie bo: kot zyskałby towarzysza nie tylko do zabawy ale i życia, interesowałby się drugim kotem a nie dzieckiem - choć znam przypadek że kot leżał koło niemowlaka mrucząc do niego i pilnując jak największego skarbu, odpadnie ci konieczność reagowania na każde miauknięcie kota a tym samym będziesz miała więcej czasu dla maleństwa. Też mamy małe mieszkanie ale czasem zdaje się że gdyby nie drapak to nie byłoby wiadomo ze mamy koty. Zresztą zobacz tu: forum.miau.pl/viewtopic.php?t=6346&postdays=0&postorder=asc&start=0 No i ogólnie polecam to forum jako kopalnię wiadomości o kotach. Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 16:25 Dziękuję, forum miau znam, jestem tam zarejestreowana od momentu, gdy kot pojawił się w domu. Czyli ponad 2 lata. Wiem dobrze, że najlepszym rozwiązaniem byłby duży, dorosły kot. Ale zrozum, to teraz nierealne! Mieszkamy na razie na 35 metrach, w jednym pokoju. Dom stanie za około 1,5-2 lata, więc kupować lub wynajmować więszego M nie ma sensu. W naszym małym pokoiku ledwo wciśnie się łóżeczko, nie mam pojęcia gdzie postawię wózek, wanienkę, przewijak... Wchodzimy sobie po prostu na głowę... Za 5 miesięcy poród i skupienie się prawdopodbnie tylko na dziecku i nowych (bardzo nowych...) obowiązkach. Nic nie będzie ważniejsze. Nie zaryzykuję wzięcia obcego, dorosłego kota. Swojego już nam, wiem, czego mogę się po nim spodziewać. Nowy dorosły kot to wielka niewiadoma. Może być agresywny, może nie chceć jeśc, może walczyć o jedzenie z moim, może sikać po meblach (jak nasza koteczka, którą oddaliśmy 4 miesiące temu), może miec zły charakter i sprawiać jeszcze więcej problemów niż mój, może przywlec toksoplazmozę (mój jest przebadany)... Biorąc go np ze schroniska nie miałabym serca oddać go tam z powortem. Nie, to zupełnie nierealne. Nikt mnie teraz nie przekona do nowego kota. Ja się musze skupić na ciązy i przygotowaniach, a nie dokładać sobie stresów i problemów, no i oczywiście obowiązków i wydatków. I to tylko i wyąłcznie dlatego, że mój kot się nudzi! Nie, gdyby był chory, gdyby od tego zależało jego życie... to tak. Ale tylko z powodu nudy??? Aż tak zwariowana nie jestem... Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 15:48 wspolczuje problemu. moja siostra tez ma piekielnice. owa skonczyla poltora roku. drapala, gryzla, w ogole nie do przytulania, zrzuca wszystko, grzebie w torbach i kradnie kosmetyki i pedzle. w nocy budzila, skakala w nocy na nas z wysokosci i wybudzala. kotka jest jeszcze nie wysterylizowana. ruje ma niemal non stop, ale proces przekonania siostry zabiera czas. jak nie wytrzyma z kolejna ruja, to pewnie posle kote pod skalpelek. kotka powolutku dochodzi do siebie. zaczyna sie tulic, a byla okropna. do dzis mam wielkie szramy z poczatku jej obecnosci. poniewaz miala bardzo ciezkie dziecinstwo, wybacza sie jej wiele. czasem tez trzeba sie do kota dostosowac i pozwolic mu na jego kocie 'decyzje'. kota zostala calkowicie zaakceptowana, siostra i ja kochamy ja bardzo. wybaczamy wiele. i wyobraz sobie, ze zmora jest coraz spokojniejsza, upomina sie o pieszczotki. gdy slyszy dzwiek domofonu, szaleje z radosci i miauczy wesolo. bardzo goraco wita wszystkich gosci, tuli sie i prosi o wziecie na rece. czasem trzeba myc rece po przyjsciu trzymajac kota pod pacha. to byl okropny kot, myslalam, ze czasem dostane wariacji. kwiatow sister nie hoduje, ksmetyki, perfumy i pedzelki trzyma w szufladzie, dba o porzadek, niestety.. nie nosi tez juz jedwabiu i angory, bo kota uwielbia zatapiac lapki w luksusie, jak widzi kawalek naturalnego futerka, wscieka sie potwornie i poluje. kota trzeba kochac i pozwolic mu na bycie kotem. zabezpiecz, co sie da, mow do kota, puszczaj muzyke. kota sister kocha opere i Ofre Haze. jak jest wsciekla, puszcza jej sie muzyczke i nie zlazi od komputera. do kota trzeba duzo mowic. serio. czasem sobie nawet dyskutujemy z kota, tylko trzeba uwazac na slowa, niektorych nie lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
2-mona Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 23:06 Do cytrynki. Masz calkowita, racje. Odpowiedz Link Zgłoś
olna Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 19:26 paracetamolu nie wolno kotom podawac Odpowiedz Link Zgłoś
01magia Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 08.09.07, 23:33 Poczytałam sobie większość wypowiedzi na ty forum i włos mi się zjeżył .... Myślałam do tej pory ,że mam nieznośnego kota , a ja mam po prostu ANIOŁKA i kocham go jeszcze bardziej...(choć nie wiem czy to jeszcze możliwe :)) Zaraz dotanie przysmaczek :)) Pozdrawiam kociarzy i naprawdę współczuję tym , którzy mają poważne problemy. Odpowiedz Link Zgłoś
ladne_sny biedny kot... z taka pania 09.09.07, 00:49 pani idiotka. a kotu tylko nalezy wspolczuc, ze ma taka wlascicielke. az sie boje cos ie stanie, kiedy urodzi sie dziecko... pewnie kot wyladuje na smietniku lub w schronisku, bo wtedy dla jego pani juz nadmiarem obowiazkow bedzie przytulanie jeszcze kota, karmienie go i wyciaganie jego kup z kuwety przy tylu pampersach i spioszkach... ech, trzeba bylo sobie kupic patyczaka albo biedronke zamiast kota. Odpowiedz Link Zgłoś
bellunia Re: biedny kot... z taka pania 09.09.07, 01:09 No coż świat jest wyścigiem głupków i Ty chyba w tej konkurencji przodujesz, do Ciebie to kieruję ladne_sny Odpowiedz Link Zgłoś
2-mona Re: biedny kot... z taka pania 09.09.07, 01:57 Ladne-sny wyrazil sie byc moze za ostro, ale w gruncie rzeczy dobrze rozpoznal problem. Lepiej jeszcze raz uwaznie przeczytaj jego poczte. A najlepiej wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: biedny kot... z taka pania 09.09.07, 09:52 Mam kilku znajomych, którzy musieli pozbyć się swoich spokojnych, przyjacielskich i dobrze ułozonych zwierzaków, własnie po urodzeniu dziecka. To nie były koty, a psy. Przyczyną rozstania zawsze była agresja zwierzęcia wobec noworodka. Przewracanie wózka albo nawet bezpośrednie ataki na "intruza" Kot zwłaszcza tak zakręcony jak opisywany wyżej może mieć podobne pomysły. To po prostu niebezpieczne dla malucha. Wiem, ze są domy gdzie zwierzę wspaniale koegzystuje z dzieckiem, ale to nie jest reguła. Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 Re: pozbądź się kota! jesteś w ciąży! a toksoplaz 09.09.07, 16:51 Mój kot nie jest nosicielem, miał robiony test. Ja też nie jestem, co 2 miesiące robię badania. Kobiety w ciąży mogą mieć kota, ale nie powinny babrać się w kuwecie (u nas załatwia to mój mąż). Poczytaj coś na ten temat a dopiero potem się wypowiadaj. Odpowiedz Link Zgłoś
bellunia Re: biedny kot... z taka pania 15.09.07, 20:16 Bardziej chodziło mi o to, że nie można tak radyklanie określać sytuacji i osoby w niej uczestniczącej. W końcu każdy z nas i nawet taki ideał jak ja popełni aokrepne błędy :O) Odpowiedz Link Zgłoś
age.kruger Re: biedny kot... z taka pania 09.09.07, 11:07 ladne_sny napisała: > pani idiotka. a kotu tylko nalezy wspolczuc, ze ma taka wlascicielke. > az sie boje cos ie stanie, kiedy urodzi sie dziecko... pewnie kot > wyladuje na smietniku lub w schronisku, bo wtedy dla jego pani juz > nadmiarem obowiazkow bedzie przytulanie jeszcze kota, karmienie go i > wyciaganie jego kup z kuwety przy tylu pampersach i spioszkach... ech, > trzeba bylo sobie kupic patyczaka albo biedronke zamiast kota. sam jesteś idiotą! dziecko jest ważniejsze od jakiegoś kota! ona też jest zresztą idiotką - ryzykuje toksoplazmozę płodu! Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: biedny kot... z taka pania 09.09.07, 11:22 Dziecko ważniejsze od kota, dzięki za przywrócenie właściwych proporcji. Autorka wątku pisyła wcześniej,że toksoplazmozy nie ma ani ona, ani kot. Ma na to stosowne badania Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 Re: biedny kot... z taka pania 09.09.07, 16:53 ładne sny - idiotą to jesteś ty. Nawet nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
hanka8 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 09.09.07, 12:21 oddaj mi tego kota! nauczyl by moja sunie tego i owego i troche ja rozruszal, bo ostatanio jak leniwiec,wzbudza sensacje obrocac sie na ktorys z bokow zacznij mowic do kota, serio,kup mu szeleczki i wez na zakupy. I co z tego? ciezarna moze chciec miec swoje fanaberie.A moze nawet kicia sama wybierze sobie jedzonko? Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 09.09.07, 16:56 Gdybym miała go oddac, to ustawiłaby się kolejka, ale dzięki za propozycję. W szeleczki już go ubierałam, próbowałam wyprowadzać na trawkę, nawet woziłam za miasto. On nie lubi być na zewnątrz i już. Na szelkach mogę go ciągnąć przez godzinę, nawet nie ruszy łapą. Nie nadaje się do spacerów. A z tym jedzeniem to o co chodiz, bo nie zrozumiałam? Odpowiedz Link Zgłoś
mal49 Ależ Ty nie lubisz kotów! 09.09.07, 16:07 Na takie zachowanie zwierzaka może zwracać uwagę tylko ktoś, komu zwierzę w domu przeszkadza. Dokładnie tak! Twoje postrzeganie jest wyostrzone obecnie odmiennym stanem. Podejrzewam, iż w ten sposób próbujesz znaleźć usprawiedliwienie, aby kota się pozbyć. Zrzucasz winę na niego. Prawdopodobnie w podświadomości tkwi jakaś informacja lekarza w stylu "kot dla ciężarnej niebezpieczny, bo toksoplazmoza itp.". Wiesz co? Oddaj Ty to zwierzę w dobre ręce i po kłopocie. Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 Re: Ależ Ty nie lubisz kotów! 09.09.07, 16:58 Głupoty gadasz. Nie chce ci się czytać całego wątku, albo chociaż moich wypowiedzi, to sobie odpuść komentowanie, bo szkoda mi czasu na powtarzanie po raz 30 tego samego. Mowa o toksoplazmozie i oddawaniu kota. Odpowiedz Link Zgłoś
mal49 Re: Ależ Ty nie lubisz kotów! 09.09.07, 17:22 kroliczyca80 napisała: > Głupoty gadasz. Nie chce ci się czytać całego wątku, albo chociaż > moich wypowiedzi, to sobie odpuść komentowanie, bo szkoda mi czasu > na powtarzanie po raz 30 tego samego. Mowa o toksoplazmozie i > oddawaniu kota. Jednak mam rację! Wredna to Ty jesteś że ho ho!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 KONIEC z tym, mam dość 09.09.07, 17:14 Dziękuję nielicznym mądrym i znającym się na rzeczy osobom, które wypowiedziały się w tym wątku. Z rad skorzystam lub już skorzystałam, z całkiem zresztą niezłym skutkiem (kot jest, jaki był, ale ja mniej się denerwuję, a to dobrze dla dziecka, które, żeby była jasność, jest znacznie ważniejsze od kota). Osobom wymądrzającym się, niedoinformowanym, zwyczajnie głupim lub złośliwym nie dziękuję. Straciłam trochę czasu na czytanie ich wypowiedzi, do tego doszedł czas który straciłam (bez sensu) na odpowadanie im. Wolałabym ten czas poświęcić na coś zupełnie innego. Dlatego (między innymi) mówię już dość i kończe wątek. A przynajmniej swój w nim udział. Do głuptoków - chcecie dalej się tutaj produkowac, proszę bardzo. Ja już nie czytam. Jeszcze raz dziękuję za te kilka mądrych postów, dajecie mi wiarę, że świat nie stanął jeszcze na głowie i istnieją pewne proporcje i hierarchia wartości. Pozdrawiam Was serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosacruz Re: KONIEC z tym, mam dość 09.09.07, 23:11 Dziewczyno, oddaj kota. Ty się męczysz, on się męczy, mąż się męczy. Dziecko też się będzie męczyć. Im bardziej Ty się męczysz, tym bardziej upierdliwy jest kot. Albo pozwól mężowi zająć się wychowaniem zwierzaka - weźmie go krótko przy twarzy i będzie spokój. Mój rozpieszczony, upierdliwy, wyjący wniebogłosy, liniejący i sikający kłębek sierści został utemperowany przez mojego chłopaka w ciągu dwóch tygodni. Bezkrwawo, za to konsekwentnie (ja zamykałam oczy, zatykałam uszy i odwracałam się tyłem). Ja rozumiem, że można sierściucha bardzo kochać, ale w tym wypadku lepiej myśleć o sobie. I o dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
2-mona Re: do rosacruz 10.09.07, 08:59 Nie wiem co Pan czy Pani ma na mysli z tym "temperowaniem" kota. A moim zdaniem jak ktos ma zacza,c z tym temperowaniem, to to czlowiek powinien z siebie zacza,c bo podobnie jest istota, rozumniejsza, od zwierza,t. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 09.09.07, 17:39 Zaplułem monitor przy fragmencie o mlaszczącym kocie... żenada na maksa... Odpowiedz Link Zgłoś
patience Walerianka :) 10.09.07, 03:17 Tez mam duzego kota, jest chudy, boki zapadnięte, a swoje 6 kilo z małym haczkiem waży. Jak chce poszaleć, to przewraca krzesła. Pomagają spacery, onegdaj z szelkami, teraz bez, ale rzecz w tym, że on by chciał spacerować od rana do następnego rana. Nigdy dosyć. Miał etap okrutnego wycia, zwracania uwagi poprzez dokuczliwe zachowania, coś w tym stylu jak drapanie obustronne w okno, a także drapanie czlowieka. Ze względu na wielkość też były problemy, rzucał się na psy, i to jak. Jak jest cieplo jest wypuszczany na podwórko, gdzie ma swoje bezpieczne miejsce i może obserwować co się dzieje, ale miałam interwencje od właścicieli psów, że on na nie poluje. Ktoś mi nawet groził strażą miejską. A zamknięty w domu wył i przewiercał się przez drzwi wejściowe. W końcu mądry weterynarz uświadomił mi, że spora część tych zachowan wynika z kociej natury, potrzeby ustalenia hierarchii w stadzie. Kot się uważa - i słusznie - za potężnego kota, jako samiec alfa próbuje zdominować otoczenie i zdobyć pozycję szefa stada (także ludzkiego), a psy atakuje, bo broni terenu. Szkoda że nie czytasz, bo z opisu mi się wydaje, że twój kot usiłuje cię wytresować (w czym ewidentnie pomogły błędy młodości:). Drapanie w okno to jak naciskanie guzika. Podrapie, a Olbrzymka zachowuje się zgodnie z jego przewidywaniem;) Podobnie może być z drapaniem kuwety, pewnie masz jakąś modelową reakcję, która go cieszy, że ją potrafi wywołać kiedy tylko chce;) Ta niechęć do głaskania też kojarzy się ze stadnym zachowaniem kotów. Kot alfa nie łasi się do innych kotów i nie podchodzi ocierać się bokami. To one do niego podchodzą i żebrzą o łaskę, zbywaną najczęściej pacnięciem łapą i odrzucaniem, co też jest jedną z form okazywania, kto tu rządzi. Myśle że masz kota, który się czuje duży i silny. Wbrew innym opiniom przypuszczam, że on się aż tak bardzo nie nudzi. Przeciwnie, ma sporo zabawy z tą tresurą. Nie ma znaczenia, czy koty sa kastrowane, czy nie. Ten model zachowania zupełnie od tego nie zależy, aczkolwiek u kotek sterylizowanych tendencje rywalizacyjne mogą się wzmocnić, szczególnie, jeśli są duże i silne. Na nadmiar kociego testosteronu najlepiej pomaga walerianka. Trzeba kupić butelkę i (oszczędnie) dawać mu w nagrodę. Ale nie w taqkim stężeniu, lejesz wodę na spodek, dodajesz parę kropli, kot wypija, najpierw dostaje głupawki i trochę biega albo szaleje z zabawkami, którymi się normalnie nie interesuje, a potem śpi. Waleriana to Super Nagroda. Kot kombinuje, i w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że Olbrzym jednak ważniejszy niż on, bo ma władzę dać mu taki rarytas. Skutek długofalowy jest taki, ze prędzej czy poźniej przychodzi się lasić o nogi, bo Ma Nadzieję Na Wiadomo Co. A kiedy dochodzi do wniosku, że jednak są większe samce alfa niż on sam, to i zaczyna się godzić, że przez jego teren przebiegnie ten wstretny pudel, którego jeszcze niedawno miał zamiar zamordować i zjeść na śniadanie. Tylko nie należy przesadzać z walerianą, to środek odurzający. Przy okazji na zdrowie wyjdzie, bo koty domowe na ogół jedzą dużo suchej karmy (chrupki) a za mało piją wody, od czego w pozniejszym wieku robią się problemy z nerkami lub pęcherzem. Odpowiedz Link Zgłoś
bagarmosen Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 10.09.07, 10:17 MA ZA DOBRZE!!!!!!!takiego arcykota ja mam----wiec ,"za pirze i na powietrze swirze" a jak potem sie lasi i żre?? śmiech ogarnia )))))DOSZLAM do wniosku - ma znac swoje miejsce w szeregu! Ten moj "dziad" to nie ucieka ale spieprza jak chce jemu pchly wytluc----Jest tak rozbestwiony jak dziadowski bicz!Musze jemu dostarczac serca , nerki a skurczybyk nie chce zezrec schabowego!!!!!!!! A DZIS JEST NA DIECIE!!! Odpowiedz Link Zgłoś
synvilla Re:Bo to kot, nie do zycia w domu a na 10.09.07, 14:06 zewnatrz. Taki kot musi byc duzo na zewnatzr domu, biegac, drapac po dzrewach, polowac, ganiac.On nie jest do mieszkaniaw domu. Znajdz mu dom gdzies z dala od miasta gdzie bedzie mial swobode. Odpowiedz Link Zgłoś
tadeusz542 Sprawdź czy uszu nie blokuje świerzbowiec. 10.09.07, 17:01 Łatwo to sprawdzisz pałeczką z watką na końcu którą wsadż mu do ucha Jeśli bedzie po wyciągnięciu bardzo brudna to wal do weterynarza. Jeśli jest brud o konsystencji smaru to twojego kota po prostu boli głowa i stąd te jego histerie świerzbowca raczej nie wyleczysz. Może także cierpieć na zatoki co tez jest mocno bolesne ale uleczalne bez dużych kosztów. Wtedy faktycznie kot często się myje bo mniej go boli kiedy rusza szczekami na tej samej zasadzie na jakiej człowiek chory na zatoki cały czas usiłuje znaleźć "złota [pozycję" głowy. Jeśli zabrałaś do domu maleństwo porzucone przez kotkę to teraz masz za swoje a wiedz ,że taki kot w dobrych warunkach żyje nawet 20 lat. Kotki nie porzucają swoich młodych bez powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
yavanna86 Może Ci się kot starzeje...? 10.09.07, 17:50 Mój pies też się zrobił na starość niuniuch i maruda, jak widzi jedzenie na horyzoncie, nie da spokoju (piszcząc), dopóki go nie schowasz...traktujemy go (i się w rodzinie) tak jak kiedyś - nie ma rady, trzeba go zaakceptować;) A może za późno go wykastrowaliście? Podobno kotom czasem odbija, jak są wykastrowane, dlatego lepiej robić to wcześniej, póki są młode - potem tyją, są humorzaste, itd. Odpowiedz Link Zgłoś
baremi Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 10.09.07, 21:06 Smutno mi się zrobiło po przeczytaniu większości spamów. Nie powinny tu pisać osoby, które zwierząt nie lubią. Wierzę króliczycy, że dla niej obecny problem jest wyjątkowo trudny. Przecież kocha tego nieznośnego kota. Tylko, że on nie umie mówić i nie powie co go boli. A Pani jest teraz też wyjątkowo przewrażliwiona, bo jej wolno w tym stanie, a dotyczy to pewnie nie tylko kota. Ale jest Pani osobą inteligentną i dobrym obserwatorem, więc proszę spojrzeć na tego desperata przychylnym okiem i postarać się zrozumieć i jego koci bunt. On czuje, że coś się zmieniło (już!), czuje Pani napięcie i chyba niechęć. A może pogadać z nim czasem jak z dzieckiem, pokazać ciuszki dziecka, dać powąchać. Niech i on będzie przygotowany na nowego domownika i to bardzo ważnego Uśmiechnąć się, ale tak z serca, życzliwie nie z przymusu. Rozwiązanie niektórych problemów z zachowaniem jest może prostsze niż się zdaje (np. lizanie sierści, bo były pchły), tylko on nie powie po ludzku. Próbuje po kociemu. A może uda się przekonać męża do kota, choć troszkę? Nieh czuje, że jest akceptowany mimo wszystko. To dorosły młody facet ten kot i może tak by go w przybliżeniu traktować? I pogrozić czasem jakimś "psiknięciem", bo nie wszystko mu wolno, i pochwalić jak jest ok. I proszę się wyluzować jeśli Pani da radę, dla dobra swojego, dzidziusia i kota. Ma swoje dziwactwa, ale kto ich nie ma? Życzę żeby udało się Pani opanować sytuację kiedy przyjdzie na świat dziecko. Może nas wszystkich zaskoczy? Może kiedy minie napięcie, a on będzie przygotowany na NOWEGO, uspokoi się i zainteresuje dzieckiem życzliwie? Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
wawrzyniec55 kot czy kobieta 10.09.07, 23:30 a ja przez dwa koty co spały z dama mego serca odszedłem od Niej zostawiajac Jej koty a nie siebie. Przez to doswiadzcenie z kotami w moim pustym domu nie ma juz miejscą nawet dla pajaków a kobiety wstepu nie mają! Odpowiedz Link Zgłoś
uuurszulaaa znudzony kot. Co zrobić? 11.09.07, 08:21 Witajcie, spojrzenie na sprawy kota z jego perspektywy daje odpowiedź na wiele pytań. Problem polega na tym, że ja nie wiem (a kot ma 2 lata), jak dostarczyć mu frajdy. Przecież fakt, że kot mruczy, gdy daję mu jedzenie, nie oznacza, że mam go przekarmiać. Chciałabym, żeby się nie nudził, a zdecydowanie za często mu się to zdarza. Balkon go bawi, ok. Kapiąca woda w wannie, ok. Sporadycznie bawi się pistacją, coraz rzadziej niestety. Moja siostra przysłała mi maskotkę, do któej wsypuje się kocimiętkę. Pierwsza doba to było szaleństwo:) niestety, już nie:(. Pomóżcie mi, jeśli wiecie jak. Odpowiedz Link Zgłoś
duza_jolka Moze coś z ciążą/dzieckiem jest nie tak? 11.09.07, 09:17 A kot wyczuwa... i zaczał sie inaczej zachowywać? Odpowiedz Link Zgłoś
akt76 Odpisałam na gazetowego priva. Przeczytaj, prosze. 11.09.07, 10:37 pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_na_pasach a po co kochac? 11.09.07, 18:44 ja wytrzymalam z kotem 3 tygodnie.oddalam w dobre rece. Odpowiedz Link Zgłoś
stormy1 Re: a po co kochac? 11.09.07, 20:34 a ja na szczescie planuje kupic psa:) Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_na_pasach Re: a po co kochac? 12.09.07, 11:03 stormy1 napisał: > a ja na szczescie planuje kupic psa:) jest wieksza szansa,ze uda sie go ulozyc niz kota. Odpowiedz Link Zgłoś
baremi A ja ma prośbę 12.09.07, 15:14 A ja mam prośbę - nie róbcie już z kotów idiotów. Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: A ja ma prośbę 12.09.07, 20:54 dokładnie. eksperci po 3-tygodniowym pobycie kota w domu, tudzież po przeczytaniu czy usłyszeniu gdzieś tam, że koty są fałszywe, głupie, itd. Dziewczyna zna się na kotach, bo ma go nie od dziś i sama napisała, że głupich rad typu 'utop sierściucha' nie znosi. Ja się nie wypowiadam na temat wychowywania psa, bo go nigdy w domu na dłużej nie miałam. Więc jak ktoś miał kota 3 tygodnie albo nie miał wcale to czemu robi z siebie eksperta?? Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: A ja ma prośbę 12.09.07, 21:18 """Dziewczyna zna się na kotach""" Taaaa. jakby sie znala to by nie miala teraz problemu. Od razu likwidowalaby niepozadane zachowanie, w zarodku. A jesli chodzi o mnie to mialam koty znacznie dluzej niz 3 tygodnie. venus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.07, 23:45 je.pl/p8gv Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 13.09.07, 21:17 nie pisalam o tobie venus, tylko o tych wszystkich ekspertach, ktorzy chwala sie, ze nigdy nie mieli kota albo mieli go 3 tygodnie i udzielaja rad typu 'oddaj, utop, zabij, poszczuj psem'. dziewczyna pisala, ze nie chce kota oddac tylko oczekuje konstruktywnych rad. zna sie na kotach na tyle, by nie sluchac w/w przeze mnie rad. a ze sie pogubila w tym wszystkim i szuka KONSTRUKTYWNYCH rad to sie jej chwali Odpowiedz Link Zgłoś
mysha_b Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 14.09.07, 18:29 No nie, cudny ten Twoj kot :)))))))) charakterny :))))))))) Pewnie zazdrosny i tyle, czuje co sie swieci i ze to nie on niedlugo bedzie na pierwszym miejscu. Moja kotka tez nie lasi sie, tez ma humorki, ale jeczala tylko jeden raz, jak byla bardzo chora. Miala klopoty z brzuchem. Moze Twojego tez cos boli? Chociaz wyglada mi na wyjatkowego artyste :))))) A tak juz na marginesie, czy wiesz, ze podobno bedac w ciazy nie powinno sie miec stycznosci z kotem. Nie wiem dokladnie o co to chodzi, ale chyba jest to grozne dla plodu. Na wszelki wypadek dowiedz sie co i jak. Moze wystarczy nie dotykac kota. I jemu tez to wyjdzie na zdrowie, bo takie potrzasanie nim, chyba mu nie sluzy, i na pewno mu sie nie podoba :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
krolewnasciezka ?!?!?!?!? 14.09.07, 19:05 Kobieto co Ty piszesz, chyba rzeczywiście ciąża padła Ci na mózg... Tak zachowuje się każdy normalny kot !!! Nie masz dla niego czasu to trzeba było sobie kupić rybke. I nie dziw się, że się nie łasi i nie okazuje Ci miłości. Jaka Ty jesteś w stsunku do kota taki on ma stosunek do Ciebie... Biedny kot:/ Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: ?!?!?!?!? 14.09.07, 20:12 "podobno będąc w ciąży nie należy mieć styczności z kotem" to niestety rozpowszechniony w Polsce mit. Wielu lekarzy ginekologów, słysząc że kobieta w ciąży ma kota nakazuje natychmiast go wydać. Groźna dla kobiet w ciąży jest toksoplazmoza. A raczej zarażenie się nią w początkowym stadium ciąży. Koty są jej nosicielami, owszem, ale przy minimum higieny (sprzątanie kuwety w rękawiczkach i mycie rąk) można uniknąć zarażenia. Większym niebezpieczeństwem jest krojenie surowego mięsa. Żeby nie być gołosłownym - moje znajome miały i mają po kilka kotów ZANIM zaszły w ciążę, w czasie ciąży i po ciąży. Moja pani weterynarz też ma kilkoro dzieci i często leczy koty w różnym stanie i leczyła też w czasie ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś
yoric Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 15.09.07, 15:50 Po pobieżnej obserwacji odpowiedzi, jakie dostała tutaj Króliczyca mam wrażenie, że miłość do zwierząt bynajmniej nie idzie w parze z miłością do ludzi... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rachmaninov Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 15.09.07, 21:50 Za sporą częścią postów stoją prymitywne, wulgarne przesłanki - że wszystkiemu hormony winne, co na mózg padły, że kobieta nie ma ręki do zwierząt, że nie kocha, nie lubi, nie szanuje... Za innymi przemądrzanie się i kurczę mistyczna jedna z kocim światem :/ Nie mam kota, choć jestem ich wielbicielką, tych potulnych (pozornie zależnych od nas ;) i tych obnoszących się ze swoją niezależnością. Życzę Pani powodzenia, mnóstwa cierpliwości i jak najlepszego samopoczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
m.e.g.000 Re: Wyjątkowo upier***wy kot... jak go kochać?:( 15.09.07, 21:53 ale się tu sieka zrobiła. Do kobiety w ciąży nie zwraca się w ten sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
doopa1 No ja mam podobnie 15.09.07, 22:30 Mój stęka ciągle jakby go coś bolało, nazywam go "jęczydupą" i cały czas musze się pilnować bo tylko czyha na okazję aby mnie ugryźć. Jak się w końcu uwali do spania to mam spokój na jakiś czas ale żeby to nastąpiło to cała ceremonia musi się odbyć - przez pół godziny potrafi przechodzić między nogami, łasić się i mruczeć po to aby odwrócić uwagę i capnąć zębami aż w końcu jak mu się nie uda to rezygnuje i idzie kimać. No i sprzątanie kuwety a także zamiatanie podłogi to nie lada wyzwanie dla mnie - ręcznik na ramieniu w pogotowiu aby w razie czego szybko go trzepnąc w łeb bo nienawidzi obu tych czynności i chce atakować wtedy jak dziki drapieżnik, gały mu się wybałuszają, nochal czerwieni i w ogóle muszę się albo jego izolować w innym pomieszczeniu na czas zamiatania lub wymiany żwirku. Często wystarczy głośny opieprz to się uspokaja a jak nie to daję mu krople walerianowe do zabawy i wtedy zapomina o tym co było przed chwilą i mam spokój na dłuższy czas. Ale za często nie można bo się uzależni i jak mu nie dasz to szału dostanie. Odpowiedz Link Zgłoś