Dodaj do ulubionych

Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomoc!!!

01.10.07, 17:02
Od wczoraj mamy ogromny problem!Mamy Kotke ok. 4-letnia!Od malego
wychowuje sie z psem (wyjatkowo spokojnym). Wczoraj bez powodu
dostala strasznego ataku agresji!Zaczelo sie od tego ze bez zadnego
powodu rzucila sie na psa!czasem go poszturchiwala, ale nigdy nie
rzucala sie na niego. Poniewaz stanelismy w jej obronie zaczela sie
rzucac na nas!i trwalo trwa to od wczoraj!najpierw kotke zamknelismy
w pokoju. Najgorsze jest to ze nawet na swojego ukochanego pana
reagowala syczenie, jerzeniem ogona i rzucaniem sie!Maz ma cale rece
tak pogryzione jakby jakas bestia sie na niego rzucila!
Wieczorem pojechalismy do weterynarza!kotka dostala narkoze (zeby
dala sie zbadac) i hormony (nie jest sterylizowana)...
Myslelismy ze przez noc przejdzie, ale niestety jest bez zmian!
Dostala tez taki preparat (nie pamietam nazwy) ktory wklada sie do
kontaktu i ma niby uspakajac kota... Nie wiem czy dziala, bo czekam
na meza i dopiero sprawdzimy czy sie uspokoila.. ale boje sie ze
moze byc bez zmian..

I teraz mam dylemat - czy zabrac ja do szpiala dla zwierzat, na
pobranie krwi, rtg zeby inny lekarz zobaczyl co z nia jest...
Problem tylko bedzie znow zeby ja do klatki wlozyc...

A moze powinno sie poczekac kilka dni, potrzymac ja w oddzielnym
pomieszczeniu i dopiero znow zabrac do weta... Przeczytalam ze jesli
kot sie zestresowal to lapanie go jeszcze bardziej go rozwscieczy i
przerazi..

Sama nie wiem co robic, kot siedzi zamkniety w lazience, nic nie je,
nie pije, nie zalatwia sie... Nie wiem co go przerazilo, nie wiem
czy co cos go boli..

Nie wiem co robic, wiem jedno, ze chce zeby wyzdrowiala:(
Obserwuj wątek
    • baremi Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 01.10.07, 20:38
      Szkoda że nie ma żadnego odzewu z fachowej weterynaryjnie strony. Ale na pewno kotce jest potrzebna pomoc jak najszybciej. To jasne, że coś spowodowało takie zachowanie, tym bardziej, że nie je, nie pije i nie załatwia się - jak sama piszesz. Poszukaj dobrego weterynarza jutro - dziś jest już poźno - niech zrobi jej badania krwi, może usg i co uzna za wskazane po odczytaniu wyników krwi. Koty to wyjątkowo wrażliwe zwierzęta, przynajmniej niektóre osobniki. Staraj się postępować z nią jak najłagodniej, nie wiemy co ona przeżywa. Szkoda że nie ma kocich psychologów, czasami ktoś taki by się przydał. Pozdrawiam serdecznie.
      • baremi Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 01.10.07, 20:41
        Jeszcze jedno - może jedak warto pomyśleć o sterylizacji? Zaoszczędzi to i kotce i Wam wielu problemów.
      • veroy Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 03.11.07, 00:11
        koci psychologowie jak najbardziej są, podobnie jak końscy i psi -
        nie wiem nic o innych, z takimi miałam styczność :)
      • veroy Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 03.11.07, 00:11
        koci psychologowie jak najbardziej są, podobnie jak końscy i psi -
        nie wiem nic o innych, z takimi miałam styczność :)
    • anna.jozwik Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 02.10.07, 00:51
      Czy zastosowaliście ten preparat do kontaktu, czy jest to Feliway?
      Czy jeśli kotka siedzi cały czas zamknieta w łazience, to czy
      feromony uwalniające się z opakowania maja w ogóle jakąś szansę do
      niej dotrzeć?
      Kotka na pewno miała jakiś powód żeby zareagowac agresywnie, tylko
      my nie wiemy jaki. Może jest zestresowana, może pies spowodował
      jakaś sytuację która wiąże się ze stresem dla kota? Przeanalizujcie
      kilka ostatnich dni i zastanówcie się czy cos się nie zmieniło w
      zyciu kota.
      Moga to byc tez zaburzenia hormonalne - szkoda że kotka nie jest
      wysterylizowana. Warto byłoby o tym pomyśleć.
      Nie trzymajcie jej cały czas zamkniętej w łazience - to ja dodatkowo
      zestresuje. Jeśli juz musi byc zamknięta, to niech będzie to raczej
      duży pokój, najlepiej tam gdzie jest włączony dyfuzor z preparatem.
      Dajcie jej kilka dni odpoczynku od weta i od psa. Psa starajcie się
      od niej separować. Mam nadzieję że może w ciągu kilku dni kotka się
      uspokoi.
      • twitti Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 02.10.07, 16:29
        Witajcie!Dziekuje za odzew:) wczoraj wieczorem wypuscilismy kotke z
        lazienki!psa trzymamy w innym pokoju i chyba szybko nie doprowadzimy
        do ich konfronatacji.. na poczatku jak ja wypuscilismy zachowywala
        sie jakby znalazla sie w zupelnie nowym miejscu. Wszystko
        obwachiwala i byla baaardzoo nieufna. Potem zaczela po wolutku coraz
        swobodniej sie poruszac po domu. Jednak dwa razy fuknela - raz jak
        uslyszala jakies dzwieki za oknem, drugi raz jak wychodzila z kuchni
        do przedpokoju. Dodam ze zaatakowala psa wlasnie w przedpokoju po
        wyjsciu z kuchni.. nie wiem czy to moze miec jakies znaczenie, ale
        moze pomoc w okresleniu przyczyn jej agresji.. Dzis nadal chodzi po
        domu srednio naturalnie, troche nieufnie, ale juz nie wyje i syczy..
        W nocy dala nam sie wyspac:) feliwaya zamontowalismy w przedpokoju,
        bo tam najwiecej chodzi (tuz przy pokoju w ktorym siedzi pies)..
        Chcemy ja jak najszybciej zabrac na badania, ale boje sie ze jak
        zrobimy to za szybko to znow stanie sie agresywna w stosunku do nas
        i znow przestanie nam ufac... ale ile czasu nalezy poczekac?? Do
        tego w niedziele brala narkoze, wiec tez nie wiem czy nie trzeba
        odczekac troche? Tak czy inaczej chcemy najpierw zrobic pobranie
        krwi, usg i jesli sie uda w tym samym czasie to tomografie mozgu.. a
        jak nie to kiedy indziej. Wiem jedno, nie chce dopuscic zeby taki
        atak sie znow powtorzyl, wiec zrobimy wszystko zeby ja porzadnie
        przebadac!Sterylizacje tez przeprowadzimy, tylko tez nie wiem kiedy
        powinnien byc najlepszy czas..

        Pozdrawiam i prosze o pomoc jesli ktos moze pomoc:)
        • mist3 Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 02.10.07, 20:41
          jeśli chodzi o sterylizację, tradycyjnie polecam:
          www.vetserwis.pl/sterylizacja_kot.html
          • twitti Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 02.10.07, 21:11
            Czytalam:) ja juz dawno chcialam ja wysterylizoac, ale maz mial
            obawy.. tak czy inaczej teraz juz podjelismy decyzje o sterylizacji.
            Chcemy jechac pod koniec tygodnia do weterynarza, mam nadzieje ze
            wszystko bedzie dobrze i z czasem kot dojdzie do siebe!
            • nusiekpusiek Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 04.11.07, 23:30
              Ja też miałam nadzieję, że po sterylizacji będzie dobrze. Przecież
              to taka stereotypowa operacja...
    • summa Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 03.10.07, 12:19
      też to kiedyś przechodziłam z kotką. Wychowywali się od małego razem z psem i
      nie było zatargów, aż pewnego dnia zaczęła bez powodu psa atakować (też miała
      chyba ok. 4-5 lat, dość dawno to było i nie pamiętam dobrze). Po dokładnej
      obserwacji stwierdziliśmy, że kotka ma coś w rodzaju ciąży urojonej (nie była
      sterylizowana, nigdy nie wychodziła na zewnątrz), bo broni określonego miejsca -
      raz była to np. szafa, raz kanapa itp.
      Ta sytuacja powtarzała sie co jakiś czas, kotce za parę dni przechodziło, a my w
      tym czasie staralismy się izolowac ją od psa i ogólnie schodzić jej z drogi ;)
      • twitti Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 03.10.07, 13:35
        O kurcze!wlasnie nasza kotka tez miala ccos w stylu ciazy urojonej!wet
        powiedziala ze koty raczej nie maja czegos takiego, ale takie objawy wlasnie
        maial!nosila maskotki po calym domu, chowala je do lozka, mruczala przy ich
        przenoszeniu itp.

        Wazne pytanie - czy ty po tych atakach wysterylizowalas kotke? czy kolejne tez
        byly dlatego, ze nadal nie byla wysterylizowana? bo my chcemy nasza podddac
        operacji.
        • summa Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 03.10.07, 21:59
          Twitti, odpowiedziałam Ci na maila, ale może jeszcze powtórzę.
          Sprawa z moja kotką rozgrywała się na początku lat dziewięćdziesiątych, wtedy
          weterynaria w porównaniu z tym, co jest teraz była jeszcze niemal w powijakach
          (przynajmniej w takiej małej mieścinie, w jakiej mieszkam i w odniesieniu do
          małych zwierząt) - nie mówiło się tyle o sterylizacji i nawet nie miałam w
          pobliżu weterynarza, któremu można byłoby w tej sprawie zaufać. Kotka niebawem
          zachorowała i nie dało się jej uratować (teraz pewnie by się dało).
          Ale uważam, że jeżeli to jest przyczyna, to sterylizacja jest konieczna, skończą
          się Wam poza tym nieustanne cieczki (z naszą ciągle był ten problem).
          • summa aha, i jeszcze 03.10.07, 22:02
            nasza miała jakby syndrom moszczenia sobie gniazda - zaanektował sobie półke w
            szafie, też tam cos przyniosła (szmatkę, czy maskotkę, juz nie pamiętam) i
            broniła tego miejsca zaciekle. Wygladała wtedy dośc groźnie, źrenice rozszerzone
            i ciągle szykowała się do ataku. Ale po paru dniach jej przechodziło i było ok
            (do nastepnego razu).
            • twitti Re: aha, i jeszcze 05.10.07, 12:33
              Po odpowiedzi summy, stwierdzilismy ze wszystkie objawy naszej kotki wskazuja ze
              ma ciąze urojona! teraz stala sie juz spokojniejsza, chodzi sobie po domu, a
              wczoraj drapala w drzwi do pokoju gdzie siedzi pies:) ale i tak na razie nadal
              je sperajumy:) smiejemy sie z mama, w ktorej pokoju mieszka teraz pies, ze
              jestesmy partyzantami:) kazda sprawe uzgadniamy telefonicznie:) jak pies
              wychodzi to kota zamykamy i na odwrot:) tylko ze kot juz nie chce sie tak
              chetnie zamykac:) woli sobie chodzic po domu!

              Przeczytalam tez, ze jak kotki maja ciaze urojona i nosza wszedzie maskotki, to
              trzeba je pochowac. TAk tez zrobilismy!Wczoraj wieczorem poszla jeszcze do
              przedpokoju cicho miauczac (zawsze w koszyku w przedpokoju lezaly
              maskotki)prawodopodobnie po misia, ale nie znalazla, wiec zrezygnowana poszla
              sobie cos zjesc:)
              Tak wiec moze to pomorze:)
              Dzis pojdziemy zapisac ja na sterylizacje na jakis dalszy termin. W niedziele
              byla pod narkoza, wiec chyba trzeba poczekac teraz troche do nastepnej!

              Trzymajcie kciuki za jej powrot do zdrowia!Mam nadzieje ze jakis czas po
              sterylizacji znow bedzie mozna sie relaksowac w otoczeniu obu zwierzakow, bo na
              razie strasznie smutno bez pieska!

              Pozdrawiam
              • twitti Re: aha, i jeszcze 05.10.07, 12:34
                ps. chodziło oczywiscie o "separujemy", a nie "sperajumy" :)
                • twitti zakonczenie historii:) 29.10.07, 08:31
                  Od ataku minal prawie miesiac!Kotka ponad tydzien temu przeszla
                  sterylizacje!Dzis idziemy na zdjecie szwow:) kotka jest spokojniejsza i duzo sie
                  przytula!W miedzyczasie powyrzucalismy wszystkie maskotki z domu!A w piatek
                  postanowilismy wreszcie doprowadzic do spotkania kotka z pieskiem:) wszystko
                  bylo dobrze!co prawda stres nadal troche mamy, ale mamy i nadzieje ze teraz
                  wszystko wroci do normy!

                  Dziekuje Wam za pomoc i goraco pozdrawiam:)
    • baremi Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 29.10.07, 13:24
      Twitti!
      Ale mnie wystraszyłaś! Myślałam, że coś złego znowu z kotką. No, ale w takim razie pozdrowionka dla Ciebie, kici i pieska.
      • twitti Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 29.10.07, 16:20
        Dziekuje:) i rowniez pozdrawiam:)
    • twitti a jednak bardzo smutny koniec historii:( 01.11.07, 18:20
      Wszystko wygladalo dobrze.. kotka byla radosna i juz normalnie
      przebywala z pieskiem:( Dzis rano znow dostala ataku:( jeszdcze
      wiekszego i wcale juz nie koniecznie skierowanego na pieska:(
      podjelismy decyzje zeby ja uspic i oddalismy ja:( nie jestesmy w
      stanie juz walczyc z tym:( pewnie mnie osadzicie ze jestem straszna
      i bez serca:( zrobilam wszystko co mozliwe zeby ja uratowac, badania
      krwi, moczu, sterylizacja, izolacja od psa.. nic nie pomoglo..
      Niestety agresja wcale nie jest skierowana na psa, tylko pies jest
      zapalnikiem.. Za bardzo sie balam walczyc z jej agresja... Mysle ze
      zaszly juz zmiany w mozgu.. Z reszta ona zawsze byla agresywna,
      miala niepokojace objawy, ale bagatelizowalismy je.. Kupilismy jej
      dobra karme zeby wrocila do sil.. Dzis juz sie poddalam...
      Jest mi bardzo przykro... Przepraszam...
      • baremi Re: a jednak bardzo smutny koniec historii:( 02.11.07, 07:08
        Nie mam zamiaru Cię osądzać. Są czasem sytuacje, które człowieka zwyczajnie przerosną. Ale uważam, że to było za wcześnie. Moja kotka, wysterylizowana w wieku 9-miesięcy, jeszcze po roku w okolicach wiosny myślała, że ma ruję. Chodziła po domu dzień i noc i biadoliła przywołując kocura. Te zmiany nie następują z dnia na dzień. Przykro mi bardzo, również i ze względu na Ciebie, bo myślę, że nie jest Ci z tym najlepiej.
        • twitti Re: a jednak bardzo smutny koniec historii:( 02.11.07, 13:04
          Nigdy nie bede wiedziala czy dobrze zrobilam, byc moze bylo za
          wczesnie.. ale wiem ze nie byly to sprawy hormonalne.. Nie da sie
          tego opisac, to trzeba widziec.. jakbym czytala o tej historii z
          perpektywy obcej osoby, nigdy bym jej nie poparla.. ale strach przez
          nia byl silniejszy... lekarz powiedzial ze ona z nami nie mogla
          zostac.. dal trzy wyjscia - wypuscic ja, uspic lub znalezc inny
          dom.. Szukalismy miejsca w fundacjach.. w kilku ktore znalazlam w
          necie wysmiali nas, stwierdzili ze i tak maja za duzo zwierzat itd.
          Wypuscic na zime, to tragedia... Wiem ze pewnie zbyt szybko
          podjelismy taka decyzje i w zyciu nie myslalam ze zrobia cos
          takiego... niestety to my bedziemy zyc z ta swiadomoscia..
          • baremi Re: a jednak bardzo smutny koniec historii:( 02.11.07, 13:37
            Wiem dobrze jak trudno jest znaleźć kotu dobry dom, nawet młodemu i zdrowemu. Wypuszczenie jej byłoby jeszcze gorsze. Myślę, że jeszcze będziesz miała okazję 'naprawić' to co się stało i jeśli kiedyś będziesz mogła pomóc jakiejś innej istotce, to pomożesz i sobie. Trzymaj się.
          • marzenia11 Re: a jednak bardzo smutny koniec historii:( 05.11.07, 15:04
            Kobieto. Nie chcę Cię osądzać, ale nie mogę przejść obok tego co
            sama napisałaś.
            WYPUŚCIĆ NA ZIMĘ to wg Ciebie tragedia, a ZABIĆ to jest ok?

            Mam nadzieję, że nigdy nie zdecydujesz się na jakiegokolwiek
            zwierzaka.
            I nie współzuję Ci z powodu Twoich słów. I kompletnie nie
            przemyślanego postępowania.
            Wypuścić na zimę, nieee, lepiej zabić...
    • sto100 Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 02.11.07, 17:57
      wierzę, że Ci przykro, bo jak miałoby być inaczej. Trudna decyzja.
    • salma75 Co Ty zrobiłaś.....? :( 02.11.07, 21:01
      Wybrałaś najgorsze wyjście z mozliwych i nie ma dla ciebie
      usprawiedliwienia...Przeczytaj wątek do którego link na "Zwierzętach" ci
      podałam. Można było inaczej, ale najprościej ci było zlikwidować...:(. Nie żal
      mi ciebie, kotki mi żal...Że na ciebie trafiła i przez to tak skończyła ;(
      • monikawet Re: Co Ty zrobiłaś.....? :( 02.11.07, 21:11
        salma75 napisała:

        > Wybrałaś najgorsze wyjście z mozliwych i nie ma dla ciebie
        > usprawiedliwienia...Przeczytaj wątek do którego link na "Zwierzętach" ci
        > podałam. Można było inaczej, ale najprościej ci było zlikwidować...:(. Nie żal
        > mi ciebie, kotki mi żal...Że na ciebie trafiła i przez to tak skończyła ;(
        >
        Myślę,że jeśli ktoś nigdy nie został pogryziony przez kota,nie brał anatoksyny
        przeciwtężcowej,nie brał przez tydzień antybiotyku....nie leczył kilka tygodni
        ciężkiej sączącej się rany:ten nie wie o czym mówi i pochopnie osądza
        innych.Jeśli zwyczajnie bez powodu,z nienacka zaatakuje Cię własny kot,jeśli
        dojdzie do porażenia nerwu,stracisz na kilka tygodni czucie w ręce...pewnie
        zmienisz zdanie.Tak na prawdę nie wiemy co do końca dolegało kotce.Nie wiemy czy
        nie zaszły u niej jakieś poważne zmiany w mózgu.Nie można ryzykować i świadomie
        narażać siebie i najbliższych na poważne niebezpieczeństwo.
        • salma75 Re: Co Ty zrobiłaś.....? :( 02.11.07, 21:40
          monikawet napisała:

          > salma75 napisała:
          >
          > > Wybrałaś najgorsze wyjście z mozliwych i nie ma dla ciebie
          > > usprawiedliwienia...Przeczytaj wątek do którego link na "Zwierzętach" ci
          > > podałam. Można było inaczej, ale najprościej ci było zlikwidować...:(. Ni
          > e żal
          > > mi ciebie, kotki mi żal...Że na ciebie trafiła i przez to tak skończyła ;
          > (
          > >
          > Myślę,że jeśli ktoś nigdy nie został pogryziony przez kota,nie brał anatoksyny
          > przeciwtężcowej,nie brał przez tydzień antybiotyku....nie leczył kilka tygodni
          > ciężkiej sączącej się rany:ten nie wie o czym mówi i pochopnie osądza
          > innych.Jeśli zwyczajnie bez powodu,z nienacka zaatakuje Cię własny kot,jeśli
          > dojdzie do porażenia nerwu,stracisz na kilka tygodni czucie w ręce...pewnie
          > zmienisz zdanie.Tak na prawdę nie wiemy co do końca dolegało kotce.Nie wiemy cz
          > y
          > nie zaszły u niej jakieś poważne zmiany w mózgu.Nie można ryzykować i świadomie
          > narażać siebie i najbliższych na poważne niebezpieczeństwo.

          Koty pogryzły mnie nie raz, mam z nimi do czynienia od zawsze - mam 3 swoje, co
          jakiś czas tymczasowe, dokarmiam dzikie...Brałam antybiotyk po ugryzieniu przez
          własnego kota, bo rana się paprała. Moja siostra ma agresywna kotkę, dużo
          zrobiła by agresję koteczki złagodzić, raz jest lepiej a raz gorzej, ale kotka
          żyje, mruczy, bawi się...Nie toleruje tylko innych kotów póki co.
          Autorka wątku nie zrobiła wszystkiego by zbadać przyczynę agresji u koteczki.
          I właśnie dlatego , że nie wiemy co naprawdę dolegało kotce (jak sama piszesz)
          nie wolno było jej zabijać, a dać szansę, spróbować wszystkiego...
        • marzenia11 to trzeba było ją wypuścić !! 05.11.07, 15:08
          Ludzie, zastanówcie się. Albo by sobie poradziła, albo nie. Czyli
          mniałaby szanse na życie, albo by zginęła. A tak to od razu zginęła
          = została zabita przez "miłośniczkę zwierząt". Ohydna obłuda.
    • nusiekpusiek Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 04.11.07, 23:46
      A ja staję w Twojej obronie. Wiem, że zrobiliście - w swoim
      mniemaniu i w danych okolicznościach - wszystko, co było możliwe do
      zrobienia.
      To wiem z pewnością. A do wszystkich mam prośbę, by nie krytykowali
      takiego akurat postępowania, bo nigdy nie wiadomo, co sami by
      zrobili w takiej sytuacji. Twitti ma dość poczucia winy i nagonka
      innych wcale nie jest jej potrzebna. Wcale. Takie wewnętrzne
      poczucie winy - własne - wystarcza do końca życia. Wiem coś o tym,
      choć w innych okolicznościach. Zwłaszcza, gdy się nie zna przyczyny.
      Zwłaszcza wtedy.
      • twitti Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 05.11.07, 11:02
        Dziękuje za pozytywne opinie.. Ja rozumiem ze ktos moze nie rozumiec mojego
        postepowania... Bylam kiedys taka osoba.. bylam kiedys swiadkiem jak mlodzi
        rodzice byli u weterynarza z agresywnym psem.. MOwili ze rzuca sie na dziecko i
        bali sie o jego bezpieczenstwo.. Mysleli o uspieniu psa.. Jaka wtedy bylam
        wsciekla, ze tak jeszcze niedawno pies byl ich miloscia, a teraz jak jest
        dziecko chca go uspic.. Tak bardzo ich wtedy w myslach krykowalam... Jakze
        wredna bylam, bo nawet nie znalam dokladnie ich sytuacji.. Nie powinnam ich
        wtedy oceniac... Teraz byc moze mam kare za to..

        NIgdy nie bede pewna czy dobrze zrobilismy.. ale czy normalne jest aby kot ktory
        kocha swojego pana (moj maz), lasi sie rano do niego, przytula, mruczy, za piec
        minut, bez zadnego powodu, rzucal sie na niego z taka furia, biega za nim,
        atakuje i wyje jakby ktos go zarzynal...

        Kto jak kto, ale my na prawde kochalismy tego kota, kupilismy mu najlepsza
        karme, zrobilismy badania, sterylke przeprowadzilismy, opiekowalismy sie, stresu
        jej oszczedzalismy jak tylko moglismy... Nawet dzwonek w dzwiach wymienilismy
        zeby jej nie stresowac... Kto nas nie zna nie wie jak bardzo ja kochalismy...

        Ale strach przed nastepnym atakami byl tak wielki, ze nie wiedzielismy jak z tym
        walczyc.. A gdyby w nocy zaatakowala... A moze dziecko ktore za pare lat bysmy
        chcieli miec...

        • marzenia11 Re: trzeba było ją wypuścic. 05.11.07, 15:12
          Po prostu. Moja znajoma będąc w lecznicy z psem wzięła z rąk ludzi
          kota, którego przynieśli do uśpienia bo był agresywny. Oni w
          przeciewieństwei do Ciebie walczyli z jego agresywnością kilka
          miesięcy. POza tym wszystko tak samo - ataki na męża, dziecko. Moja
          znajoma wzięła tego kota, są ze sobą kilka lat i od początku jedna
          wielka łagodność. ZADNEGO ATAKU AGRESJI. A minęło 7 lat...
    • salma75 Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 05.11.07, 11:40
      Czy przeczytałaś wątek o Balbinie, do którego link ci podrzuciłam??
      Wniosków z niego żadnych nie wysnułaś??
      Ile czasu minęło od momentu wysterylizowania twojej kici do chwili jej
      uśpienia?? Może miesiąc chociaż???? Dałaś czas jej organizmowi by hormony
      ustabilizowały się?? Nie widziałam ani na adopcyjnej Kociarni Miau ani na
      gazetowym forum adopcyjnym twojego wątku, w którym szukałabyś domu dla swojej
      kotki. Przeoczyłam go może? Popraw mnie jeśli się mylę...Gdzie szukałaś jej
      ewentualnego nowego domu??
      I jeszcze jedno...Nie wiem co to za "weterynarz", który uśpił zdrowego kota.
      Szkoda gadać...:(
      • nusiekpusiek Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 05.11.07, 22:12
        Obyś nigdy nie musiała stanąć przed takim wyborem. Życzę Ci z całego
        serca.
        • basset2 Re: Agresywna kotka - prosze o Pomoc!!!pilna pomo 06.11.07, 08:26
          zdecydowanie nie dałaś jej szansy...zdecydowanie nie zrobiłaś
          wszystkiego...zdecydowanie pozbyłaś sie problemu...w konkluzji nie
          szkoda mi Ciebie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka