Dodaj do ulubionych

a ja mam dość kotów...

26.11.07, 11:39
może niektórzy pamiętają, przygarnęłam ostatnio kotkę do domu.. no i
mam dość... ciągłych bitew, gonitw, ta Młoda kotka tak rozwala
piasek, że mam go po całym mieszkaniu rozniesiony, a jak się załatwo
to pół godziny grzebie w tym piasku, jeszcze pal licho w dzień, ale
w środku nocy mam zapędy mordercze, stary już był nauczony
wszystkiego, a ta młoda wariatka doprowadza mnie do stanu zszargania
nerwów.. no i tak się chciałam pożalić... tylko to mi pozostało, bo
już pewnie tej małej nie oddam i tak.... ech...
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: a ja mam dość kotów... 26.11.07, 11:46
      Esterko, wyrosnie , uspokoi się.Jeszcze chwila a bedzie stateczna,dorosłą kotką
      a nawet jesli nie do konca sie uspokoi(wacek to taki 5 letni wariat)to nauczysz
      sie z tym zyc.
      • esterka8 Re: a ja mam dość kotów... 26.11.07, 11:52
        tylko wiesz.. mi się nie chce nauczyć z tym żyć.... ja mam małe
        dziecko, pracę, jak mam codziennie zamiatać to mi się niedobrze
        robi.. a jak nie zamiotę to mam burdel po całym mieszkaniu, jestem
        zwyczajnie zmęczona już tym, ona jest słodka i kochana, bardzo ją
        lubię, ale czasem po prostu mam tego dość....
        • esterka8 a jeszcze 26.11.07, 11:54
          jak patrzę na mojego starego, to nie napawa mnie to jakoś
          optymizmem, bo on ma 11 lat i nadal wariat, tylko on już nauczony
          wszystkiego, jest w domowym rytmie, a ta młoda go wyrywa z tego
          rytmu bo go prowokuje....
      • alboalbo5 Re: a ja mam dość kotów... 26.11.07, 11:53
        Ja tez miałam 4 miesięczną kotke, która doprowadzała mnie do
        rozstroju. Rozrabiała tak, że nie mogłam z niej spuścić oka.
        Demolowała wszystko co na drodze, a także narażała swoje kocie
        ciałko na niebezpieczeństwo.
        Udało mi się znaleźć dla niej większe terytorium (metraż)a także
        towarzystwo innych kotów u mojej najbliższej rodziny.
        Teraz mam kotkę ponad 5 letnią, spokojną.
        Czasami trochę mi brakuje tamtej wariatki.
        • esterka8 Re: a ja mam dość kotów... 26.11.07, 11:57
          wiesz, ja po pierwsze nie mam komu w najbliższym otoczeniu jej
          oddać, a po drugie... już nie chcę jej oddać, przywiązałam się do
          niej... tylko tak się zalę, bom zmęczona tymi dwoma wariatami.
        • yuka66 Re: a ja mam dość kotów... 26.11.07, 12:00
          Sprobuj kupic taka kuwete zamykana, jak buda. Moja kotka tez lubila
          rozsypywac piasek, a ta kuweta na to nie pozwala tzn kotka nadal
          grzebie, ale piasek zostaje w srodku.
    • alboalbo5 Re: a ja mam dość kotów... 26.11.07, 12:01
      Zapomniałam dopisać, że moja mała wariatka też strasznie grzebała,
      dlatego kupiłam jej zamykaną kuwetę. Trochę to pomogło.Natmiast do
      nocnego drapania z czasem się przyzwyczaiłam.Zresztą nie jest
      powiedziane, żę kot będzie załatwiał swoje potrzeby każdej nocy.
      • misia007 Re: a ja mam dość kotów... 26.11.07, 12:14
        Kryta kuweta to dobry pomysl ale mozna wiele osiagnąć idac na kompromis.Koty mam
        od lat wiec znikly dywany,bibeloty, firanki,zaslony, niektore kwiatki
        itp.Mieszkanie moze jest bardziej ascetyczne ale latwiejsze w utrzymaniu i
        nowoczesniejsze .Nauczylismy sie odkladac na miejsce rzeczy potencjalnie
        zagrozone i w sumie po latach mozemy sie nawzajem cieszyc bez przeszkod swoim
        towarzystwem.
        • esterka8 Re: a ja mam dość kotów... 26.11.07, 12:19
          wiesz Misia.. ja aż taka szybka do poświęceń nie jestem... ja lubię
          mieć ładnie w domu, chcę mieć firanki i bibeloty i niekoniecznie
          skora jestem do podporządkowania się kotu, ja mam swojego starego od
          11 lat... i zawsze miałam firany, kwiaty, bibeloty i dywaniki tam
          gdzie chciałam, teraz ciężko mi się nie denerwować, ale to tak jak
          powiedziałam jest tylko wyżalenie się i upust moich chwilowych
          zmęczeniowych nstrojów, bo kotka już wtopiła się niejako w rodzinę i
          jej nie oddam, ale wiesz, to tak jak z dziećmi- przynajmniej z moim-
          kocham go najbardziej na świecie, ale czasem d... bym mu
          sprała.... ;)
          • misia007 Re: a ja mam dość kotów... 26.11.07, 12:34
            Esterko wiem doskonale jak to jest i z dziecmi i z kotami a i do poswiecen
            sklonna za bardzo nie jestem.Zmienilismy wystroj mieszkania tez z uwagi na swoje
            gusta no i na latwośc w utrzymaniu czystosci.
          • wrexham Re: a ja mam dość kotów... 26.11.07, 14:45
            a ja wlasnie dzieki kotu mam dywanik w lazience zatrzymujacy koci zwirek, w
            pokoju dzieki psom i kotom mam wykladzine (sasiedzi sie skarzyli, ze tupaly),
            bibelotow mam od cholery i ciut ciut i roznych pie..na polkach tez, tyle ze
            te polki sa praktycznie w calosci wypelnione ksiazkami i nie ma miejsca dla
            kocich podchodow, a kwiatkow to mam chyba tyle co mialam przed zwierzakami tyle,
            ze metoda prob i bledow zostaly wybrane takie, co kotu nie podchodza do
            gryzienia; moje mieszkanie trudno nazwac nowoczesnym i minimalistycznym, a
            jednak jakos sie zyje :)))
            na szczescie nie jestem obsesyjnie porzadnicka i troche kurzu na polkach mnie
            nie przeraza ;)
            ale oczywiscie rozumiem nerwy autorki, moj kot tez halasowal przez pierwsze
            chyba dwa lata...
            • esterka8 Re: a ja mam dość kotów... 26.11.07, 20:37
              wrexham.. no proszę Cię, ja też jakoś szczególnie pedantką nie jestem, kurzu na
              półkach nieco posiadam, tylko wnerwia mnie żwirek po całym domu rozwleczony...
              oj, ja się chciałam tylko trochę pożalić a wyszło jakoś inaczej. No nic.
              • wrexham Re: a ja mam dość kotów... 26.11.07, 21:52
                no, zeby byc calkiem szczera, to mnie tez denerwuje troche ten
                zwirek wiec droga kupna nabylam wlasnie (o 19:00 przybyl kurier z
                tygodniowym poslizgiem) reczny odkurzacz zasilany sieciowo wiec
                ciagnie jak smok (choc niestety jest glosniejszy od regularnego
                odkurzacza.....); teraz moge bez wyciagania tego wielkiego grzmota
                wciagac w dowolnym momencie z podlogi zwirek oraz klaki z trzech
                zwierzat; polecam, ale moze inny model, troche cichszy :(
      • esterka8 zamykana kuweta 26.11.07, 12:16
        no i to właśnie problem jest, oni mają dwie kuwety, jak najbardziej,
        ale korzystają naprzemiennie, więc musiałabym mieć dwie takie
        zamykane, a niestety mój stary nie uznaje takiej kuwety- kupiłam mu
        i część górną mam w piwnicy, bo zaczął załatwiać się gdzie
        indziej... no i tyle, jedna mi nie rozwiązuje problemu, bo Młoda
        radośnie korzysta z dwóch kuwet, ech... no nic to.. miotłę mam
        wystawioną i codziennie rano przed pracą muszę zamieść pół
        mieszkania.. co nie byłoby takie okrutnie straszne, gdyby nie to, że
        do pracy wstaję i tak bardzo wcześnie i mam wyliczony czas co do
        minuty.
        • skitelsowa Re: zamykana kuweta 26.11.07, 15:54
          No to widze ze ja moge byc dumna ze swoich maluchow.4mcna i 3 mcny
          sa bardzo bardzo grzeczne-biegaja ganiaja sie ale wszystko to w mily
          dla oka sposob.Razem spia,korzystaja z kuwety(cicho i
          czysto)...chyba naprawde mam farta:)
          • esterka8 Re: zamykana kuweta 26.11.07, 20:35
            wiesz, ja do 11-letniego kocura dosadziłam kotkę... właściwie byłam przygotowana
            na tłuczenie się... pewnie gdyby od małego chowały sie razem byłoby tak jak u
            Ciebie, czyli przyjazne gonitwy, a tak są walki.
            • alboalbo5 Re: zamykana kuweta 27.11.07, 10:03
              Jest duża nadzieja, że w końcu Twoje koty uspokoją się. U mojej mamy
              też był problem jedna z kotek tłukła drugą. Polowała na nią kiedy
              tylko mogła i z lubością wskakiwała na jej grzbiet wbijając pazury i
              podgryzając. Jednak z czasem wszystko się uspokoiło. Mijają się
              teraz bez emocji.
              A na rozsypany żwirek rzeczywiście dobrym rozwiązaniem wydaje się
              być mały podręczny odkurzacz i maty zatrzymujące żwirek. Sama mam w
              łazience chodniczek bawełniany z dłuższym włosem, aby zatrzymywał
              choć część żwirku.
              • misia007 Re: zamykana kuweta 27.11.07, 11:56
                Tak zwirek jest w sumie denerwujacy.Mam kuwety na balkonie i tam ze szczotką
                latam.A w taka pogode jak teraz dramat.Zaczynam sie powaznie zastanawiac nad
                oszkleniem balkonu.
    • majenkir Re: a ja mam dość kotów... 27.11.07, 14:25
      Wiesz Esterko, ja tez mam mlyn - mam trzy psy, co prawda wyjatkowo
      spokojne, ale jednak wymagajace duuzo pracy. Odkurzam niemal
      codziennie,a i tak mam wszedzie pelno klakow, na blacie nie moge
      nic zostawic bo zezra, chocby maslo czy make :D. Z zazdroscia patrze
      na ludzi, ktorzy w piatek decyduja sie na weekendowy wypad, pakuja
      torby, jada i wracaja w pn. A ja, pilnujac, zeby dzieciaki nie
      zostawily otwartych drzwi, bo greyhoundka ucieknie i kogos zagryzie,
      nabawilam sie juz nerwicy :P. Ale wiesz co? Nie wyobrazam sobie
      jednego dnia bez domu pelnego zwierzat :). To tak jak z dziecmi -
      wkurzaja, denerwuja, wymagaja, kosztuja, a jednak kochamy je ponad
      zycie :))).
      • alboalbo5 Re: a ja mam dość kotów... 28.11.07, 12:21
        To prawda, że zwierzęta są czasami wkurzające w domu, a zwłaszcza
        brak idealnego porządku i czystości. Nawet jak się codziennie
        odkurza, to i tak nigdy nie jest tak jak trzeba - a to walające się
        zabawki kocie, a to żwirek, a to co innego. Jednak był okres w moim
        życiu kiedy nie miałam żadnego kota, wtedy rzeczywiście miałam w
        mieszkaniu tak, jak chciałam. I co z tego? Nie cieszyło mnie ani to
        że jest czysto, ani to że moje meble są nietknięte przez kocie
        pazury.
    • mama007 Re: a ja mam dość kotów... 29.11.07, 09:01
      witam w klubie... mam 2 dorosle kotki i dokocilismy sie wlasnie... 2-
      miesieczna kotka z kocim ADHD... nie przywyklam, ze w srodku nocy
      jakis nietoperz wplatuje mi sie we wlosy albo skacze z rozbiegu na
      twarz... corka sie wczoraj schylila i za chwile slysze wrzask -
      patrze, ma kota na plecach...
      no nic, pozostaje nam przywyknac... :)
    • baremi Re: a ja mam dość kotów... 29.11.07, 16:54
      Witaj,
      kiedy wracam z pracy do domu, zmęczona jak to po pracy, zmiatam nadmiar żwirku rozsypanego dookoła kuwet, zbieram z podłogi gazety i inne rzeczy, które spadły podczas mojej nieobecności i szykuję jedzonko - najstarszej dla seniorek, średniej dla 'puszystych', najmłodszej dietetyczne (wrażliwe jelita). No i sobie też coś tam.
      Rano podobnie. Wieczorem zasypiam mimo dźwięku podrzucanego dzwoneczka, stukania piłeczki i kocich łapek stąpających po mnie.
      No, ponarzekałam. Trzeba wiedzieć przed kim, a tutaj to sama przyjemność.
      Ale nie wyobrażam sobie pustego mieszkania. To moja kocia rodzina, obok tej ludzkiej, jest dla mnie najważniejsza. Tak jak piszesz - pozłości się człowiek na dziecko, ale złość mija i kocha się je tak jak się kochało. Teraz tak traktuję te moje trzy ogonki. Pozdrawiam.
    • milet1 Re: a ja mam dość kotów... 21.12.07, 08:13
      I dlatego ludzie, którzy kochają koty są cudowni :) Pozdrawiam.
    • patience Re: a ja mam dość kotów... 22.12.07, 19:17
      Mam 3 koty, kocura, kotkę i dorastającego dzidziusia (adoptowany z piwnicy).
      Dzidzius wlasnie mi zaczal robic problemy, zwirek, obrywanie zaslon, tupanie,
      etc. Ze zwirkiem sobie poradzilismy wreszcie. On jest zamaszysty kopacz. Zadne
      fikusne kuwety nie pomagały. W koncu pomogla zmiana zwirku na silikon (mlody
      siusia, potem wacha, dziwi sie ze nie ma nic do zasypania i ucieka) oraz wymiana
      kuwety na zwyczajna, okragla plastikowa miske. Tanie toto duzo bardziej niz
      kuwety, a ma zalete, ze nieco wyzsze brzegi niz normalne kuwety. Akurat takie,
      ze wszystkie koty natychmiast polubily zalatwianie sie wlasnie w tej misce -
      opierajac sie przednimi lapami o jej brzeg. Potem jak kopia, wlasciwie nic nie
      wylatuje. Do tego mata pod spodem, zeby odkleil sie zwirek przylepiony do lap.
      Nieziemska ulga, raz, ze nie trzeba tak czesto czyscic kuwety, dwa, wystarczy od
      czasu do czasu wytrzepac mate. Mam ten wynalazek od 2 mies. Juz wlasciwie
      zapomnialam co to nbieganie ze zmiotką. Zycze powodzenia :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka