Dodaj do ulubionych

Zawiodłam się na weterynarzu...

11.03.08, 12:42
...słusznie?

Moja Daisy właśnie skończyła cieczkę. Pojechaliśmy do pana doktora na "przegląd", ustalenie daty sterylizacji itd...

Usłyszałam tam, że fajnie by było dopuścić sukę żeby miała raz chociaż szczeniaki... A potem to lepiej jej dawać zastrzyki hormonalne, bo sterylka to jednak operacja w jamie otrzewnowej itd..

Zgadzam się z tym, że to ryzyko, ale jestem gotowa je podjąć. NIe chcę faszerować psa zastrzykami. A tekst o szczeniakach dobił mnie całkowicie.

Wet zraził mnie do siebie bardzo. Nie oddam mu mojej Daisy pod nóż, bo czuję, że on chyba "boi się" robić sterylki....

Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • y3y Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 11.03.08, 12:50
      rzeczywiscie , dziwne podejscie weta . ja na Twoim miejscu poczukalabym innego.
      • blue.berry Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 11.03.08, 13:19
        ja osobiscie bym po takiej informacji najpierw zaproponowala panu
        weterynarzowi wizyte w schroniku a pozniej dalsza dyskusje nad
        sensem powolywania na swiat psow. potem zapytala sie o to czy
        szczeniakom znajdzie nowe domy. pozniej poprosila o porownanie
        skutkow ubocznych steryzlizacji i podawania przec cale zycie suni
        hormonow. a na sam koniec podziekowala za wspolprace.
        pozdrawiam
        • pawelsmierciak Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 11.03.08, 14:06
          mogłas sobie kupić psa i nie było by zadnego problemu
          • tenshii Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 11.03.08, 14:13
            Miałam samca i też były problemy.
            Też został wykastrowany.
            Płeć akurat nie gra roli.
            • mist3 Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 11.03.08, 21:23
              Matko święta co to za wet na miły Bóg???
              To że namawia cię do faszerowania suni hormonami to akurat mnie nie dziwi -
              większą kasę by na tym zarobił (zastrzyki co kilka miesięcy + wizyta), a potem
              ropomacicze, sterylka - koszty o wiele większe a wynik niepewny (no ale nawet
              jakby suczka umarła to kasę musiałabyś zapłacić).
              Ale że namawiał cię na szczeniaki??!!
              Z drugiej strony, na szczeniakach też mógłby zarobić. Oczywiście kazałby się
              odwiedzać przed ciążą, w trakcie, potem coś o porodzie, odrobaczanie szczeniąt -
              i kaska płynie.

              W każdym razie uciekaj od niego gdzie pieprz rośnie....

              O sterylizacji suczki i przygotowaniu do operacji możesz poczytać w poniższych
              linkach. Jeśli wet ci to wszystko wyjaśni (nowy wet oczywiście) to uważam, że
              jest godny zaufania. Ten to jakiś konował - z daleka od niego i jeszcze
              rozpuścić wici wśród znajomych, żeby się nie zbliżali.
              www.vetserwis.pl/sterylizacja_pies.html
              www.vetserwis.pl/operacja_pies.html
              • tenshii Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 11.03.08, 21:30
                Dzięki za linki...
                Ale mój zawód jest tak wielki własnie dlatego że wiem dużo na temat samej sterylizacji...
                A taka byłam zadowolona z tego weterynarza :((((
    • green-aria Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 11.03.08, 21:35
      Pewien znany weterynarz z Łodzi też ma takie poglądy.Aż się wierzyć
      nie chce...Zmień lekarza.
      • igge Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 11.03.08, 23:08
        mój wet też nie tryskał entuzjazmem po naszym zapytaniu kiedy
        sterylka. A mam psa i sukę więc coś muszę zrobić. Ja jednak nie
        zmieniam weta tylko uważam tak samo jak on, że to nasza decyzja co z
        sunią zrobimy
        • salimis Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 11.03.08, 23:26
          No to mój weterynarz akurat w tym przypadku nie zawiódł bo na pytanie co jest
          lepsze tabletki czy sterylka od razu poinformował mnie o skutkach ubocznych
          tabletek i polecał to drugie.Za to zawiódł w innej sprawie,ale to już inna historia.
    • aganiok32 Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 12.03.08, 10:07

      Straszne, że to właśnie niektórzy weterynarze przez swoją głupotę i
      niedouczenie przyczyniają się do tragicznej sytuacji zwierząt w
      naszym kraju :(
      • mist3 do igge 12.03.08, 21:42
        Do igge:
        Mi nie chodziło o to, że każdy weterynarz, który nie podejmuje się sterylizacji
        to jakiś palant. Wręcz przeciwnie - cenię bardzo weterynarzy, którzy otwarcie
        przyznają, że nie potrafią zrobić tego zabiegu. Bo lepszy taki weterynarz (który
        może być świetnym specjalistą we wszelkich innych sprawach) niż niedouczony,
        który bierze się za operację bo wietrzy okazję do zarobku.
        Chodzi o to, że weterynarz, który w XXI wieku twierdzi że suka/kotka musi mieć
        choć raz szczenięta/kocięta i który uważa, że podawanie hormonów jest lepszym
        rozwiązaniem niż sterylizacja, nie informując o skutkach ubocznych, jest
        delikatnie mówiąc niedouczony, a poza tym jest hochsztaplerem i człowiekiem
        niewrażliwym - jeśli przy całej tej biedzie i ogromnej bezdomności zwierząt w
        Polsce twierdzi, że należy powoływać na świat kolejne i to rzekomo dla dobra kotki.
        • igge Re: do mist3 13.03.08, 01:54
          małym kotkom piekielnie trudno znaleźć dobre domki to fakt. Moje
          wszystkie koty w życiu były wykastrowane/wysterylizowane ( z 1
          wyjątkiem kiedy małż miał się zająć tą sprawą w czasie mojego
          długiego wyjazdu a zamiast tego kocurek okazał sie kotką i co gorsze
          zamiast sterylki wróciłam do kotki w ciąży i miałam lata rodzinne
          stado (wysterylizowanych czym prędzej)kotów w domu). Sterylki
          patrząc po rodzinie i znajomych są coraz bardziej częste i niejako
          nieodzowne, przynajmniej u kotów. Mój wet nie twierdził, że każda
          osobniczka płci żeńskiej musi mieć choć raz małe. To oczywista
          bzdura przecież. Chciał tę sterylizację tylko odsunąć w czasie, i o
          zgrozo :) rzeczywiśnie był w jego wypowiedzi też leciuteńki cień
          sugestii, że kiedys może zechcemy mieć szczeniaki. Nie jest
          zdecydowanie pazerny na pieniądze i ma powołanie. Ufam mu. Myślę, że
          mam prawo wiedzieć także o możliwych powikłaniach po sterylizacji?
          Moja mama ma sukę 14 lat, miewała ciąże urojone, ale nigdy nie miała
          szczeniąt i na razie odpukać jest w doskonałym zdrowiu, nigdy na
          nic nie chorowała. Nie jest także wysterylizowana. Właśnie ma
          cieczkę, właśnie będzie u mnie przez miesiąć i to ja jestem
          odpowiedzialna za to, żeby na starość nie zaszła w pierwszą ciążę.
          Swoją sunię (chociaż problemu z oddaniem za darmo szczeniąt nie
          miałabym na pewno) raczej na pewno wysterylizuję (chociaż boję się
          powikłań). Mój 15letni pies też nigdy nie miał dzieci chociaż nie
          jest wykastrowany i kolejka chętnych na szczeniaki się ustawiała.
          Pozdr serdecznie.
    • agrafik Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 13.03.08, 01:39
      Musisz poszukać weta, który nie boi się wykonać zabiegu, bo ten z którego usług
      korzystałaś ma chyba "pod górkę" :)
      Najprościej i najlepiej "dla kieszeni" nafaszerować psa hormonami :( ech.....
      Może napisz skąd jesteś to ktoś poleci dobrego weta, a w marcu jest "miesiąc
      sterylizacji" to powinno być taniej.
      • tenshii Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 13.03.08, 11:52
        Jestem z Wrocławia.

        Byłam już w innym gabinecie, przeprowadziłam dłuuuuugą rozmowę z nowym weterynarzem i wydaje mi się on baardzo kompetentny.
        Bardzo podobała mi się ta rozmowa, sam weterynarz też i tam raczej będziemy chodzić.

        Jeśli zapytacie co to za gabinet, żeby ewentualnie wyrazić swoje opinie na jego temat to chyba nie da rady bo to nowo otwarta lecznica :)))

        Za wszystkie sugestie co do dobrych weterynarzy z góry dziękuję :))))

        Marzec natomiast odpada, bo Daisy dopiero jakoś 5 dni temu przestała krwawić.
    • rezurekcja Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 13.03.08, 14:16
      tenshii napisała:


      > Wet zraził mnie do siebie bardzo. Nie oddam mu mojej Daisy pod
      nóż, bo czuję, ż
      > e on chyba "boi się" robić sterylki....

      Tenshii, poszukaj weterzynarza-chirurga, do zabiegow operacyjnych
      potrzebny jest chirurg, nie internista, choc naszemu drugiemu
      owczarkowi wilcze pazury usuwal zaprzyjazniony swiezo upieczny
      lekarz weterynarii internista.
      Mojego psa kastrowala dr Agnieszka Żuranska z lecznicy na
      Bialobrzeskiej (z Warszawy jestes prawda?). Wprawdzie on mial inne
      wskazania niz nierozmnazanie sie (prostata), ale nie sadze, zeby
      ona miala jakies obiekcje.

      Podobno panowie miewaja opory przed kastracja, nawet u zwierzat.

      > Co o tym myślicie?

      Myslimy tak: weterynarz tez czlowiek, a ludzie miewaja rozne poglady
      na ten sam temat. On ma akurat taki, ktory jest niezgodny z Twoim (i
      moim, odradzam rozmnazanie zwierzat wszystkim, komu moge). Niemniej
      jednak moze poza tym byc dobrym lekarzem i jesli do tej pory bylas
      zadowolona ze wspolpracy, to szkoda ją konczyc.
      Tyle, ze w sprzyjajacych okolicznosciach, jesli znow pojawi sie
      temat "szczeniakow dla zdrowia" lub podobny, mozesz skorzystac z
      argumentow przytoczonych przez Blueberry, bo one sa bardzo celne.
      • tenshii Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 13.03.08, 14:41
        Wrocław :)))))
        • orchidka77 Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 13.03.08, 17:32
          A który to taki mądry z Wrocławia?!

          Ja bym takiego zapytała czy w takim razie przygarnie cały miot?
          Przestałby głupoty gadać:(

          Na forum miau jest lista polecanych wetów... na dogo chyba też:)
          • tenshii Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 13.03.08, 17:48
            To pan starej daty.... może stąd takie poglądy...
        • rezurekcja Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 15.03.08, 21:23
          tenshii napisała:

          > Wrocław :)))))

          Nie wiedzialam, ze jestesmy krajankami :)))))

          Zapraszam do gabinetu naszych pan lekarek, Wroclaw-Lesnica.

          Gabinet weterynaryjny Niżańska I., Wojtala T., Parkitny E. 442

          Średzka 39 (wejscie od Trzmielowickiej)
          Wrocław
          tel. 0 71 349 31 40

          godziny pracy:
          pn-pt: 8-19
          sobota: 9-14

          www.zumi.pl/212836,Lecznica_dla_Zwierzat._Izabela_Nizanska__Teresa_Wojtala,firma.html

          Chirurgiem jest dr Teresa Wojtala. Kastrowala naszych dwoch kocurow,
          dwie kocice i dwie suczki.
          Komplikacje mial tylko jeden kocur. Wyszedl z tego, zyje i ma sie
          dobrze.
          Obydwie od kilku lat lecza nasze rodzinne zwierzeta.
          Maja usg i ekg, nie maja rentgena. Analizy krwi tez chyba robia, nie
          pamietam, bo ja rzadko chodze, raczej rodzina.
          Mamy do nich zaufanie.

          albo idz do dr Jerzego Kirsteina, przyjmuje w Interwecie na
          JAnuszowickiej, chirurg.
          Albo na kliniki.
          Do sterylki ma byc chirurg i tyle.

          Pozdro.
    • human44 Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 15.04.08, 12:05
      A ja odradzam klinikę w Krakowie ARKA na chłopskiej. Beznadzieja.
      Gdyby nie moja czujność mój pies by juz nie żył. Pies sie żle
      poczuł, postawili złą diagnozę, mówili żeby rozkroić psa. DEBILE!!
      Pojechałem do innej kliniki od razu podłączyli psa do kroplówki i
      zbadali krew ... okazało się że babeszia. Gdyby nie moja czujność i
      klinika w Myślenicach pies by nie żył.

      Kliniki ARKA na chłopskiej w Krakowie nie polecam .. robią krzywdę
      zwierzetom.
    • przeciwcialo Re: Zawiodłam się na weterynarzu... 15.04.08, 12:12
      Słusznie.
      Weterynarz który leczy zwierzeta moich rodziców mówi ze zastrzyki to
      czysty biznes dla lekarza. Ale on sam namawia na sterylizacje bo tak
      dla zwierzaka lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka