Dodaj do ulubionych

kotek odchodzi

31.03.08, 21:59
wiecie co, moja sliczna dziewczynka kotka 8 mies jest chora na
bialaczke i jeszcze inna chorobe, co wyniszcza ja bardzo i zbliza
sie jej koniec. wczesniej zmarl moj inny kotek, jednak wtedy mialam
nadzieje na wyleczenie. teraz wiem o co tu biega i jest mi strasznie
trudno. mam 20 lat i studiuje poza domem. bylam z kotka przez
wiekszosc jej choroby niestety musze chodzic na zajecia i to wtedy
gdy jest najgorzej. nasz pan doktor jest wspanialy i bardzo sie sara
o komfort kociaka i opiekunow.
przy poprzednim kociaku jakos sie trzymalam ale dzis od rana
dzidziaj kicia czuje sie coraz gorzej, a ja nie radze sobie i jade
na persen forte zeby jakos sie trzymac w tej szkole. placze jak
dziecko. wiem ze to przejdzie. ale jestem z moim kotkiem bardzo
zrzyta, ogladamy razem bajki,filmy, rysunki, tlumacze jej wszystko,
jak dziecku. wytlumaczylam jej tez zeby sie nie bala jak bedzie
wiedziec ze juz zbliza sie ten moment, i ze tam gdzie pojdzie beda
inne fajne kotki i duzo smakolykow,bedzie zawsze wiosna i jej
kochana trawka i robale, nie bedzie jej juz brzuszek bolal i nozka
nie bedzie miala juz wenflona. i ze nie bedziemy sie na nią gniewały
jak odejdzie, bedziemy sie cieszyc ze ona jest juz szczesliwa.
myslicie ze ona cos z tego wie? czy ja jestem nienormalna?
Obserwuj wątek
    • brzozasyberyjska Re: kotek odchodzi 31.03.08, 22:16
      Witaj, bardzo współczuję. Nie uważam, że jesteś nienormalna.
      przekonałam się już niejednokrotnie, że zwierzęta rozumieją duuuużo
      więcej niż zwykło się sądzić. Twoja Koteeczka na pewno czuje Twoje
      wsparcie i to, że ją pocieszasz i uspokajasz. to Ty dajesz jej
      poczucie bezpieczeństwa. pogłaszcz ją ode mnie.
    • marzenia11 Re: kotek odchodzi 31.03.08, 22:20
      Ja tez rozmawiam z moimi kotami. I wiesz, one naprawdę rozumieją.. nie wiem jak, ale wiem po ich zachowaniu. Nie chcę Ci pisać przykładów, bo to nie miejsce i pora na to... Szlag by trafił tą śmierć. Ciągle opłakuję tragiczną śmierć dwóch kotów: Rydzusia (2 lata i 3 miesiące - zginął półtora roku temu) i Precelki - 9 miesięcy zyła, zginęła 9 miesięy temu. Z żalu nie mogę złapać oddechu.
      Trzymaj się i ucałowania i głaski dla kici. Głaszcz i przytulaj mocno.
    • anna.jozwik Re: kotek odchodzi 01.04.08, 01:44
      Bardzo bardzo mi przykro :-(
    • baremi Re: kotek odchodzi 01.04.08, 07:26
      Jesteś bardzo normalna Basiu.
      Płaczę kiedy piszę, bo w lipcu ubiegłego roku pochowałam młodego kocurka chorego na białaczkę. Nie wiem dokładnie w jakim był wieku bo znalazłam go na trawniku w osiedlu, w którym mieszkam, ale miał ok. roku. Ktoś po prostu pozbył się go zamiast być z nim do końca. Moja wet próbowała go leczyć, ale niestety, nie udało się. Był już w bardzo złym stanie.
      Byłam z nim do jego odejścia, tuliłam, okrywałam, mówiłam żeby się nie bał, że ma gdzie wrócić, że ma u mnie dom. Odszedł spokojnie jakby rozumiejąc co mówię, a ja cieszyłam się, że go chociaż na koniec zabrałam z tego trawnika.
      Moje dwie kotki były wyjątkowo ciche wtedy, jakby ich nie było.
      Trzymaj się mocno, a ja trzymam za Ciebie i Kicię kciuki.
      Kiedy ona powędruje dalej już bez Ciebie, wypłacz się do końca, a potem myśl o niej cieplutko i ciesz się, że kawałek tej drogi tu na ziemi przeszłyście razem.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Barbara
      • basset2 Re: kotek odchodzi 01.04.08, 08:49
        basiu...spójrz jeszcze na to...może...

        forum.miau.pl/viewtopic.php?t=44530

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=70125855&v=2&s=0
        basiu...jest mi strrrrrrasznie przykro:(

    • orchidka77 Re: kotek odchodzi 01.04.08, 10:57
      Basiu,
      Może jeszcze da sie coś dla kici zrobić. Skąd jesteś i u kogo leczysz kotkę?
    • kasiaj_siwunia Re: kotek odchodzi 01.04.08, 15:59
      Basiu, smutek udziela się i mnie... Jak bardzo cierpisz zrozumieją
      tylko Ci, którzy to już przeszli lub którzy tak bardzo są związani
      ze swoimi zwierzakami, że sama myśl o ich utracie boli bardzo...Ja
      rok temu, także będąc w mieście gdzie studiuję, dowiedziałam się od
      rodziców przez telefon, że zdecydowali sie uśpić moją chorą psinkę-
      cukrzyczkę...Nie było mnie tam, nawet jej nie pogłaskałam na
      pożegnanie. :( Płakałam chyba ze trzy dni rzewnie, później byłam
      przybita, no bo co tu zrobić jak Twoje wierne psisko umiera a Ty nie
      masz jak mu pomóc... Smutek.
      Moja kocica, Jasiu, też to chyba dość mocno przeżyła... Tak jak
      wszyscy... Ale nikt się nie spodziewał, ile ulgi w cierpieniu i ile
      nowej swieżej radości można doświadczyć pomagając następnemu
      zwierzakowi- i tak znalazł się u nas zupełnie przypadkiem Wrotek.
      Mała (no przynajmniej wtedy, bo teraz ma 8 miesiecy i jest wiekszy
      od Jasicy) czarna kulka przyniosła tyle pocieszenia, śmiechu i...
      zapomnienia. Ale to nie jest takie negatywne zapomnienie, nie wiem
      czy będę potrafiła to wyjaśnić... Pies był jak członek rodziny, o
      tym się nie zapomina. Zawsze wszyscy będziemy ją pamiętać, jak
      merdała ogonem na widok mojego Taty, który co rano o 7.00 przez parę
      lat wstawał by jej robić zastrzyki z insuliny... Dzięki Wrotkowi
      zapomnieliśmy raczej o smutkach związanych z uśpieniem, o jej
      cierpieniu i chorobach. No i teraz mam dwa Koty, które kocham nad
      życie! I wierzę, że one to czują i wiedzą o tym.
      Twoja koteczka na pewno też wie co się zbliża, więc bądź z nią, albo
      jeśli Ty nie możesz to niech ktoś z nią będzie i rozmawiaj z nią jak
      najczęściej.Robert A. Heinlein powiedział: "To, jak traktujesz koty,
      decyduje o Twoim miejscu w niebie." Zgadzam się. Basiu, trzymam za
      Was kciuki!Nie poddawaj się!jestem z Tobą!
    • baremi Re: kotek odchodzi 01.04.08, 18:55
      Basiu!
      Może warto jeszcze spróbować spirulinę?
      Przypomniałam sobie ten wątek kiedy byłam już w pracy.
      Po śmierci tamtego kocurka wzięłam do domu ok.8 tygodniową kocinkę właściwie umierającą na panleukopenię. Wyszła z tego i jest zdrowa dzięki leczeniu tradycyjnemu i tzw. niekonwencjonalnemu.
      Więc może spróbujesz?
      • salimis Re: kotek odchodzi 01.04.08, 20:38
        W zeszłym roku był wątek na temat spiruliny.Proszę o to on.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=70125855&v=2&s=0
      • magda770 Re: kotek odchodzi 01.04.08, 21:04
        Basiu, bardzo, bardzo współczuję...
        Wiem co czujesz bo ja jestem teraz w podobnej sytuacji i wiem jak potrzebne są w
        takim momencie słowa wsparcia.
        Moja ukochana kotka jest właśnie po wycięciu guza złośliwego i wet daje jej 50%
        szans. Sytuacja jest tym cięższa, że kotka ma zaledwie 3 lata i nikt nie
        spodziewał się, że spotka ją coś takiego. Jest ukochanym zwierzęciem w domu
        (zwłaszcza moim), miłość wszystkich wzbudza niesamowitym zachowaniem. Kotka jest
        bardzo mądra, czasami zachowuje się wręcz jak człowiek. Rozmawia z nami,
        odpowiadając swoim kocim "miau", ciągle z nami przebywa, nie odstępuje nas na
        krok. Tak jak i Twoja kotka, ogląda z nami telewizję, "siedzi" przy stole,
        towarzyszy nam przy wszystkich czynnościach. Praktycznie w ogóle nie wychodzi na
        dwór bo zdecydowanie woli nasze towarzystwo. Ja ją przygarnęłam jak miała
        miesiąc i wychowałam. Spała ze mną w łóżku jak niemowlę, na poduszce bądź
        przytulała się do mnie, zawsze obok mnie.
        Dwa lata temu przeprowadziłam się na studia do innego miasta, chciałam ją zabrać
        ze sobą ale bałam się, że kotka, która jest tak przyzwyczajona do naszego
        rodzinnego domu, która się trzęsie nawet kiedy wieziemy ją tylko do wet, nie
        przeżyje podróży i ciężko będzie jej przyzwyczaić się do nowego do domu. Mimo,
        że się przeprowadziłam ona dalej traktuje mnie jak matkę i wariuje z radości na
        mój widok, nie opuszczając mnie przez cały mój pobyt na krok. Też ze względu na
        nią, moje wyjazdy do domu są dosyć częste.
        Gdy dowiedziałam się, że ma guza i to złośliwego i gdy wet powiedział, że może
        pożyć już tylko parę miesięcy przeżyłam coś strasznego. Nie byłam z nią w dniu
        operacji, przyjechałam dwa dni po i zobaczyłam ją w okropnym stanie. Moja
        ukochana pupilka ledwo chodziła, ma cały brzuszek zgolony, ogromny szef, prawie
        na całą długość brzucha, zgolone łapki od kroplówki. Widok porażający.
        Popłakałam się jak małe dziecko i nie mogłam się uspokoić. Musiałam bardzo
        uważać żeby ją dotknąć lub gdy chciałam ją podnieść. Gdy położyłyśmy się razem,
        mój kotek przyjął jedną pozycją, tak by nie urazić szwu i praktycznie nie miał
        siły jej zmienić. Kotka, która była wulkanem energii, nie miała siły przewrócić
        się nawet na drugi bok. Nie mogłam zasnąć bo jej widok sprawiał, że ciągle
        płakałam. Najgorsza jest dla mnie świadomość, że prawdopodobnie patrzę na jej
        powolną śmierć i możliwe, że są to ostatnie momenty kiedy mogę się nią
        nacieszyć. To mi nie daje spokoju. Straciłam na wszystko ochotę. Chcę jej jakoś
        pomóc i czuję się bezradna. Za dwa dni idziemy z nią do bioenergoterapeuty bo
        chcemy spróbować wszystkiego...
        Jestem dorosłą osobą a mimo to chorobę mojej kotki przeżywam jak straszliwie,
        niemalże jak dziecko. Też się zastanawiałam czy to normalne przezywać tak
        chorobę zwierzęcia. Cóż jednak zrobić, jeśli tak właśnie się czuję. Przeżywam
        to nieszczęście jakby dotknęło ono kogoś z najbliższych mi osób.
        Basiu, trzymaj się, pamiętaj nie jesteś sama
        • onekes Re: kotek odchodzi 04.04.08, 15:13
          Jak juz pisalam w innym poscie, moja kotka ma prawie 15 lat i jest to "większa
          połowa" mojego życia. Ma ciezka mocznice, nic nie je, umiera z zatrucia
          organizmu, wicienczenia i glodu. Na kroplowki chodzimy 2 razy dziennie i dostala
          od lekarza ostatnie 3 dni szansy...Jak to pisze to cala klawiatura jest we
          lzach. Byla dla mnie calym dziecinstwem, pocieszeniem, radoscia, miloscia.
          Najpierw kochala mnie jak matka malego kociaka, ktorego strofowala lapka za
          dokuczanie. Kiedy ja doroslam, a ona sie zestarzala stalam sie raczej mlodsza
          siostra i opiekunka. Duzo zawsze rozmawialysmy, a teraz nie potrafie siebie ani
          jej przygotowac na odejscie. Mowie jej zeby byla silna, ze obie jestesmy chore
          (ja tez jestem teraz w nie najlepszym stanie) i ze musimy walczyc. Zeby byla
          silna i ze nie moze mnie teraz zostawic. Ze jest wiosna i niedlugo bedziemy
          jezdzily na jej ukochana dzialke. Nie potrafie sie przygotowac na jej odejscie,
          nie akceptuje tego. A ona teraz jakby obrazona tym chodzeniem do weterynarza.
          Nie okazuje juz czulosci, zlosci sie przy glaskaniu. A moze to ona przygotowuje
          nas na swoje odejscie? Dzis chwilowo po kroplowce bylo lepiej. Bylam
          przeszczesliwa. Teraz ciezko oddycha i znow cierpie. A najgorszy problem: jak
          wyjasnic otoczeniu, ze nie ma sie ochoty na prace, nauke, spotkania towarzyskie
          itd, bo umiera ktos bardzo bliski? Jak zdecydowac ze to juz ta godziny i zawiesc
          do weterynarza? Nie potrafie! To egoizm, wiem.
          • jana2706 Re: kotek odchodzi 04.04.08, 18:40
            Basiu,Onekes :(
            nie dajcie im cierpiec,teraz juz tylko tyle mozecie im dac :(
            • marzenia11 Re: kotek odchodzi 04.04.08, 19:24
              a skąd wiesz.. skąd wiesz, że gdyby mogly przemówić ludzkim glosem prosiłyby o uśpienie.. może o towarzyszenie w odejściu? skąd wiesz.. tego nie wie nikt. Pozdrawiam
              • jana2706 Re: kotek odchodzi 04.04.08, 19:44
                niestety wiem,nie moge sobie tego wybaczyc,ze z egoizmu(sadzilam ze
                z milosci) pozwolilam memu kotkowi odejsc w strasznym cierpieniu:(
                tak,towarzyszenie w odejsciu tak i tu masz racje Marzeniu
                • marzenia11 Re: kotek odchodzi 04.04.08, 20:06
                  To kwestia światopoglądu, ale wiedz, że nie wiesz, bo przykladasz ludzkie pojmowanie świata do zwierząt. i wiedz, że nie możesz inaczej spojrzeć, boś czlowiek a nie kot. I dotyczy to wszystkich ludzi i każdej sprawy i relacji z naszymi futrzakami.Tak samo one nigdy nie spojrza na nas ludzkimi oczyma, bo kotami są.
                  • lusesitt Re: kotek odchodzi 08.04.08, 21:47
                    Współczuję Ci bardzo. Sama w tamtym roku straciłam kocurka którego
                    bardzo kochałam a który umarł na moich oczach. Do dziś nie mogę
                    jeszcze oglądać jego zdjęć, bo jak o nim pomyślę to mam gule w
                    gardle i łzy w oczach, bo rany po jego odejściu są zaświeże i dalej
                    do końca nie pogodziłam się z jego stratą. Człowiek za mocno kocha
                    te swoje zwierzaki.
    • basia_s Małgonia Umarła. Koniec. 21.04.08, 17:34
      Małgonia odeszła za Tęczowy most w środę, 16 kwietnia o 16:33. Bała
      się chyba, bo nastroszyła ogoneczek. Na moich rękach. Pochowałam ją
      w czwartek, dostała swoje sukieneczko-szelki, karmę, myszkę i korę z
      drzewka. W weekend bedzie już miała śliczny grobek, z kolorowymi
      pachnącymi kwiatuszkami. Będę ją pamiętać cieplutką, pachnącą i
      mięciutką. Mam doła. Ale wiem ze już ją nic nie boli, i jest ze
      swoim braciszkiem Radziem, wujkami i ciociami.
      Powiedziałam "Idź do Radzia, idź!" I poszła.
      • salimis Re: Małgonia Umarła. Koniec. 21.04.08, 19:41
        basiu tak bardzo mi przykro.Wczoraj minęło pół roku jak pożegnałam moją ukochaną
        koteczkę chorą na białaczkę.Teraz wspomnienia jej ostatnich dni wróciły.Wiem co
        czujesz.Trzymaj się.
      • rezurekcja wyrazy wspolczucia 22.04.08, 14:18
        Przytulam Cie mocno.
      • kasiaj_siwunia Re: Małgonia Umarła. Koniec. 22.04.08, 16:49
        Basiu, ta mi strasznie przykro... :( Trzymaj się. Pocieszające jest
        tylko to, że Małgonia już nie cierpi, że już ją nic nie boli i że
        jest wśród Aniołków, także takich kocich, bo wierzę, że takie też
        są. dobrze, że byłaś przy niej. Ściskam Cię mocno!
    • baremi Re: kotek odchodzi 21.04.08, 19:58
      Tak bardzo mi przykro.
      Wiem jakie to trudne, nie raz to przeżywałam bo trochę już żyję na tym świecie i zwierzęta towarzyszyły mi zawsze. Trudno nawet pocieszać. Musi minąć trochę czasu.
      Ale ona zawsze będzie Twoją Małgonią.
      Pozdrawiam ciepło.
      Barbara
    • joewel Re: kotek odchodzi 21.04.08, 23:38
      smutne....
      straciłem już parę kotów i wiem co teraz czujesz :(
      wg. mnie twoje zachowanie jest całkiem normalne.
      ludzie się dzielą na tych co kochają zwierzęta i na ...tych ... innych
      pozdrawiam ciepło
      • basset2 Re: kotek odchodzi 22.04.08, 08:59
        basiu...jest mi strasznie przykro...przykro...
    • brzozasyberyjska Re: kotek odchodzi 22.04.08, 14:33
      Basiu, bardzo mi przykro. myślę, że miałaś rację pisząc poniższe
      słowa:
      tam gdzie pojdzie beda
      > inne fajne kotki i duzo smakolykow,bedzie zawsze wiosna i jej
      > kochana trawka i robale, nie bedzie jej juz brzuszek bolal i nozka
      > nie bedzie miala juz wenflona.
      Małgonia nie była sama kiedy odchodziła, wiedziała, że jesteś przy
      niej, że ją bardzo kochasz i czuwasz nad nią.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka