Dodaj do ulubionych

Kotka i ruja

25.07.08, 18:48
Bardzo proszę o podpowiedź jak przekonać właścicieli rasowej
syberyjskiej kotki do podania jej antykoncepcji?Kotka ma w ostatnim
czasie ruję właściwie ciągle,z krótkimi, kilkutygodniowymi odstępami
( w moim pojęciu jako że bywam tam często nawet częściej)Moim
zdaniem kot się bardzo męczy zarówno tym wyciem jak i
niezaspokojonymi potrzebami.Jednak jej właściciele są odporni na
sugestie.Twierdzą,że kotka "tak tylko wzywa kota ". Sterylizacja
odpada bo chcą żeby kotka miała młode-kasa !!!!( miała raz a ma 4
lata ).Antykoncepcja jest w ich rozumieniu szkodliwa(????)jak im
wytłumaczyć, że są w błędzie?Może opinia specjalisty tutaj cokolwiek
pomoże?Pozdrawiam. A
Obserwuj wątek
    • mist3 Re: Kotka i ruja 25.07.08, 21:33
      Odpowiedziałam tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=82619304&a=82624998
    • aleksandraxdkot Re: Kotka i ruja 25.07.08, 22:57
      ludzie którzy chca podawać antykocepcję zwierzętom to istne głupki.
      Ja widziałam jak wyglądają narządy rozrodcze po tych tabletkach czy
      tez zastrzykach......tak i siak jak będzie stosowana antykocepcja to
      skończy się to sterylką. jęsli właściciele chcą mieć młode to muszą
      przetrwać wycie jak i inni...pozdr
      • aistionnelle Re: Kotka i ruja 25.07.08, 23:23
        Może się nawzajem nie obrażajmy?Zdecydowanie nie czuję się "istnym
        głupkiem "i obawiam się, że jeśli ktoś tu powinien spróbować
        cokolwiek przetrwać to kocica postawę pazernych właścicieli
        skazujacą ją na wielotygodniowe wycie a na koniec niewykluczone, że
        ropomacicze.Tu nie chodzi o to, że wycie kota przeszkadza chodzi o
        to że to zwierzę się męczy!
        • orchidka77 Re: Kotka i ruja 26.07.08, 14:41
          Podam Ci jako przykład kotke, którą miałam ostatnio na tymczasie...

          O koteczce powiedziała mi pani dokarmiajaca koty na osiedlu obok. Koteczka pojawiła się na podwórku około kwietnia. Była zadbana i baaardzo miziasta. Pani zaczęła ja dokarmiać. W czerwcu stan kotki nagle sie załamał - koteczka nie chciała jeść, chudła w oczach i wypadało jej garściami futro.
          Zapadła szybka decyzja o natychmiastowym leczeniu kotki i przy okazji kastracji. Po przyjeździe do lecznicy okazało się, że stan koteczki spowodowany jest dużym guzem sutka. Kotka była w kiepskim stanie ogólnym, ale operacja natychmisatowego usunięcia guza dawała jej wieksze szanse na przeżycie niż czekanie aż guz sie rozwinie bardziej.
          Po podaniu narkozy i ogoleniu brzuszka okazało się, że kotka ma szew na całej długości i że miała usunięta jedna listwę mleczną, a więc znaczy to, ze juz wcześniej miała guzy. Wet stwierdzil, że w takim razie na pewno jest wysterylizowana, ale na wszelki wypadek wymacał brzuszek i zacytuję "co za idiota usuwając kotce guzy nie zrobił kastracji, przecież to skazanie jej na nawroty nowotworów!" (u kotek 90% nowotworów to nowotwory hormonozależne).
          Przy okazji usuwania guza koteczka została więc wysterylizowana (nie miała ropomacicza, ale w macicy były już zmiany).
          Koteczka długo dochodziła do siebie po operacji. Na początku opieka nad nią to karmienie na siłe papką i mycie wacikiem, bo nawet myś cię nie chciała. Na szczęście po dość długim czasie doszła w miarę do siebie.

          Koteczka wg weta ma około 5 lat (koty domowe dożywają nawet 20, więc jest młoda). Jest już w nowym domu. Niestety ryzyko nawrotów nowotworu w obrębie klatki piersiowej jest spore i wymaga cały czas wzmożonej kontroli nowego własciciela i szybkiego reagowania w przypadku jakichkolwiek objawów choroby. Niestety, jesli nastąpią nawroty w klatce piersiowej - koteczkę trzeba będzie uśpić jak zacznie się męczyć, bo nowotworów u kota nie da się wyleczyć:(
          Koteczka jest cudowna, obłędnie przytulasta i czuła w stosunku do człowieka. Gdyby trafiła na rozsądnych ludzi, mogłaby cieszyć sie życiem jeszcze latami...a teraz... nie wiadomo:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka