Dodaj do ulubionych

najtrudniejsza decyzja

06.08.08, 20:47
Dzis musialam uspic moje najdrzozsze stworzonko ,walczylismy o niego
dlugo, nacierpial sie i musialam mu skrocic dalsze meki teraz konam
z bolu i gdyby serca z zalu pekaly chyba bym juz niezyla .KOCHAM CIE
TOMINIU ZAWSZE BEDE I CZEKAJ TAM NA MNIE JA JUZ
TESKNIE.fotoforum.gazeta.pl/3,0,1361208,2,2.html
Obserwuj wątek
    • po.prostu.ona Re: najtrudniejsza decyzja 06.08.08, 22:20
      Bardzo Ci współczuję, to ogromnie smutne, gdy i tak zbyt krótkie
      życie naszego zwierzaka przedwcześnie kończy straszna choroba.
    • avasawaszkiewicz Re: najtrudniejsza decyzja 06.08.08, 22:23
      Bardzo współczuję, najważniejsze, że już nie cierpi. 3maj się dzielnie jesteśmy
      z Tobą.
      Pozdrawiam - Ava
    • wrexham Re: najtrudniejsza decyzja 06.08.08, 22:34
      trzymaj sie jakos; wiekszosc z nas juz przez to przeszla, wiec naprawde z toba
      wspolczujemy; kreci nam sie lza w oku bo kazdemu przypomina sie jego tragedia;
      jestesmy z toba
      sciskam
      wrex.
    • baremi Re: najtrudniejsza decyzja 07.08.08, 06:23
      Jest piękny taki przytulony do dłoni.
      Myśl o nim cieplutko żeby był spokojny i szczęśliwy tam gdzie jest teraz. I ciesz się, że towarzyszył Ci w drodze przez życie, że mogliście być razem choć krótką chwilę.
      Pozdrawiam serdecznie. B
      • merolik Re: najtrudniejsza decyzja 07.08.08, 08:06
        Bardzo Ci współczuję.

        Trzymaj się jakoś.
    • sm0k Re: najtrudniejsza decyzja 07.08.08, 09:58
      Trzymaj się dzielnie.
      • czarodziejka.0 Re: najtrudniejsza decyzja 07.08.08, 12:16
        bardzo smutne:[
        Trzymaj sie cieplutko,teraz zwierzaczek biega za Teczowym Mostem i na pewno jest
        szczesliwy:}
    • madalenka25 Re: najtrudniejsza decyzja 07.08.08, 12:31
      przykro mi bardzo
      my jeszcze walczymy
      trzymaj się
      • butterfly-75 Re: najtrudniejsza decyzja 07.08.08, 14:02
        Dziekuje za wspolczucie i slowa pocieszenia.Teraz nie jest w stanie
        nic mnie pocieszyc czuje jakby moje serce wraz z nim odeszlo
        wszystko mi go przypomina i ciagle czuje jego zapach.Mam rowniez
        wyrzuty sumienia ze go zawiodlam ze nie potrafiampomoc ze moze za
        pozno albo za wczesnie ze cos zle zrobilam i dlatego zachorowal ,
        ciezko bedzie sie uporac.
        • enigma82 Re: najtrudniejsza decyzja 07.08.08, 16:36
          Wiem co czujesz. 10 lipca odeszła moja ukochana psina:( Była ze mną
          na dobre i na złe, w szczęściu i smutku. Przez ponad 12 lat wiernie
          broniła naszego domu i tak samo dzielnie walczyła z chorobą. Ale
          niestety po 2 miesiącach przegrała. Znam to uczucie: "Czy na pewno
          zrobiłam wszystko co w mojej mocy?". Jakbyś chciała pogadać to
          napisz do mnie. Dla mnie sposobem aby jakoś funkcjonować jest wiara
          w to, że teraz jest już szczęśliwa i nic już ją nie boli. Tylko w
          domu jest tak cicho...:(
          • butterfly-75 Re: najtrudniejsza decyzja 09.08.08, 16:55
            Chetnie porozmawiam po malu musze brac sie w garsc.To moj adres e-
            mail, butterfly_76@buziaczek.pl
      • butterfly-75 Re: najtrudniejsza decyzja 07.08.08, 14:03
        Napisz o kogo walczysz i co sie dzieje.
    • rezurekcja Re: najtrudniejsza decyzja 12.08.08, 21:31
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35375
      wspolczuwamy z Toba.
    • kinia2004 Re: najtrudniejsza decyzja 18.08.08, 20:22
      Bardzo współczuję. Wiem, co czujesz :(, dwa lata temu po 15 latach odszedł mój ukochany piesek. Obiecałam sobie wtedy, że nigdy więcej nie będę mieć żadnego zwierzęcia. Niestety los chciał inaczej. Obecnie mam 2,5 miesięcznego kotka, który doznał urazu głowy u poprzednich właścicieli :(. Z kotkiem jest coraz gorzej, dzisiaj miał 2 ataki padaczki, właściwie się już nie rusza. Znowu borykam się z decyzją :(((. Odwlekam, bo słyszałam, że to boli. Nie wiem, co robić. Proszę, niech ktoś mi coś podpowie :(((
      • tenshii Re: najtrudniejsza decyzja 18.08.08, 20:30
        Usypianie boli?
        Nic bardziej mylnego.
        Ktoś naopowiadał Ci bzdur :(
        • g.i.jane Re: najtrudniejsza decyzja 19.08.08, 23:26
          Czy usypianie boli? Trudno powiedzieć, pewnie wie to tylko usypiany zwierzak.
          Ostatnio usypiałam kocurka i koteczkę. Każde inną metodą. Kotek dostał zastrzyk
          długą igłą w serce, w moich objęciach. Trwało to dosłownie minutę, nawet nie
          pisnął. Koteczka dostała najpierw znieczulenie. Wymiotowała biedulka. Jak już
          spała wet dawał jej zastrzyk usypiający w serce kilka razy bo ciągle oddychała.
          Trwało to z 10 minut. Mam nadzieję, że nic nie czuła.
          • butterfly-75 Re: najtrudniejsza decyzja 20.08.08, 22:22
            Kiedy ja usypialam Tominia prosilam weta by najpierw podal narkoze
            bo slyszalam ze eutanazja boli.Odpowiedzial ze tego sie juz nie
            praktykuje ale tez dal do zrozumienia ze troche to boli,prosilam ale
            odmowil i nie moge sobie wydarowac ze narazilam to najkochansze
            stworzonko na dodatkowy bol.A na pytanie kini co robic ciezko mi cos
            doradzic moze tylko to zebys do konca o kotka dbala a jesli jego
            egzystencja stanie sie dla niego nieznosnie trudna pomogla mu odejsc
            oszczedzajac mu cierpien.

            "...Bo jesli wszystko tak boli , a nic na tym swiecie nie moze
            pomoc, i jedynym ukojeniem moze byc tylko smierc to marzy se o
            smierci..."
            Trzymaj sie i daj znac jak sie potocza sprawy.
            • miskitrzy Re: najtrudniejsza decyzja 21.08.08, 09:15
              Współczuję Ci, ja 1,5miesiąca temu pożegnałam mojego maluszka. Nadal mi Go
              bardzo brakuje, ale zostały mi wspomnienia, zdjęcia.
              Trzymaj się, jestem z Tobą.
              • kinia2004 Re: najtrudniejsza decyzja 21.08.08, 23:22
                Dziękuję Wam bardzo za słowa wsparcia. Kociak żyje, jutro znowu jedziemy do weta, już wiem, że nie będę miała odwagi, żeby ją uśpić, niech ją jeszcze ratuje... :(((. Dziękuję
                • paulina.galli Re: najtrudniejsza decyzja 22.08.08, 13:11
                  kinia2004 - decyzji usypiac/nie usypiac nikt za ciebie nie podejmie
                  a juz na pewno nie przez net

                  ja jestem stanowcza zwolenniczka nie ratowania na sile i w przypadkach
                  beznadziejnych.
                  Jesli zwierzatko wykazuje wole zycia, jesli sa szanse na poprawe jego obecnego
                  stanu, jesli naszym zdaniem cierpienia z bólu nie sa jakies bardzo duze- ratowac
                  Jesli zas zwierze sie podało, jesli cierpi, jesli leczenie bedzie bardzo bolesne
                  i meczace dla niego a efekt mizerny i niepewny, jesli nawet stan nie bedzie sie
                  pogarszal ale raczej nie ulegnie poprawie - uwazam ze nalezy skrocic jego
                  cierpienia .
                  I w tym momencie odwaga czy brak odwagi wlascicela, jego zal po utracie
                  zwierzecioa MUSI zejsc na dalszy plan.
                  Nie wolno dla wlasnego egoizmu czy bronienia sie przed rozpacza po utracie
                  zwierzecia - odwlekac te decyzje.
                  takie jest moje zdanie

                  jak jest w przypadku Twojego kotka- odpowiesz sobie tylko ty. mam nadzieje ze
                  Twoja decyzja jest słuszna i podyktowana rozsadkiem i kierowaniem sie dobrem
                  kota a nie emocjami i "dobrem " czlowieka.
                  Pozdrawiam i wspieram w tych trudnych decyzjach :(
                • marzenia11 Re: najtrudniejsza decyzja 23.08.08, 00:08
                  Ratuj, ratuj. Trzymam kciuki za Was. Daj znać. pozdrawiam serdecznie
                  • czarodziejka.0 Re: najtrudniejsza decyzja 23.08.08, 00:26
                    Ja dzisiaj myslalam ze pozegnam myszoskoczka:[
                    Jechalam do weta z mysla ze go pozegnam:[ Ale wet dala mu szanse:]
                    Stwierdzila ze nie ma co usypiac jesli moze wyzdrowiec.Jak przezyje noc bedzie
                    dobrze mam nadzieje:]
                    Dletego nie trac nadzieji,moze jeszcze sie uda:]
                    • czarodziejka.0 Re: najtrudniejsza decyzja 23.08.08, 15:26
                      Niestety:[:[
                      Nie udalo sie:[ Myszak odszedl pare minut temu na moich rekach:[:[
                      Mam nadzieje ze zrobilam wszystko aoby go uratowac i ze nie ciepial:[
                      Zegnaj myszko:[
                      • marzenia11 Re: najtrudniejsza decyzja 23.08.08, 15:47
                        Trzymaj się, pozdrawiam ciepło
                      • butterfly-75 Re: najtrudniejsza decyzja 23.08.08, 20:51
                        Zazdroszcze ze mialas taka szanse by przytulic go i do konca mu
                        towarzyszyc.Moj Tomis mial zainfekowana rane w ktorej odrastal
                        wyciety tam wczesniej guz glaskalam i mizialam tak jak lubi ale
                        zeby mu nie sprawiac bolu nie bralismy go by przytulac zbyt czesto
                        tego najbardziej zaluje, boje sie ze myslal ze juz go nie kocham bo
                        jest stary i chory... wczesniej ciagle biegal po domu jesli tylko
                        sie przebudzil wchodzil na stope by wziac go na rece wyciagal lapki
                        do gory potem przestal prosic by go wziac byl slaby albo
                        zrezygnowal ,3 dni przed uspieniem wzielam go ostatni raz na dwor
                        nie mial sily by sie tym cieszyc wiec wrocilam z nim do domu teraz
                        tam jest pochowany moze to wydac sie smieszne ale odwiedzam go tam i
                        zapalam kadzidelko to bardziej mnie niz jemu pomaga ale mam takie
                        wrazenie ze nadal jest obecny w moim zyciu.Trzymaj sie i wspominaj
                        cieplo,bedzie zyl w Twoich myslach.
                        • sabinia2 Re: najtrudniejsza decyzja 23.08.08, 20:57
                          Jak ja Cię rozumiem. Jestem z Wami!
                          Ja po stracie mojego pierwszego pieska zmieniłam pracę, mieszkanie,
                          całe życie...
                        • tenshii Re: najtrudniejsza decyzja 23.08.08, 21:02
                          Pierwszy raz w życiu spotykam kogoś kto tak bardzo kochał chomika.
                          Wzruszyłaś mnie.
                          Masz wielkie serce.
                          Życzę Ci wszystkiego co w życiu najlepsze.
                          Takich ludzi brakuje.

                          Pozdrawiam i całuje - tenshii
                          • czarodziejka.0 Re: najtrudniejsza decyzja 23.08.08, 22:41
                            Chomik,myszoskoczk czy pies.Dla mnie bez roznicy:[ Wszystkie
                            zyja,czuja,choruja,cierpia...
                            Ja nie rozumiem takich ludzi co mowia-to tylko chomik czy mysz...To co tylko z
                            tego powodu mam jej nie pomoc?
                            Ja plakalam gdy myszak odszedl:[Przywiazuje sie strasznie do kazdego zwierzaka:[
                            • tenshii Re: najtrudniejsza decyzja 23.08.08, 22:45
                              Ja nie mówię że jest różnica.
                              Ale dziewczyna ewidentnie go ubóstwiała.
                              I pierwszy raz widzę, żeby chomik tak sobie luzem biegał po mieszkaniu i robił tak jak robił jej chomik.
                              Miał wyjątkową opiekę...


                              PS. ja po swoich myszoskoczkach też płakałam
                          • butterfly-75 Re: najtrudniejsza decyzja 24.08.08, 14:03
                            Tak kochalam go bardzo,przez mieciąc jego choroby umieralam wraz z
                            nim zapomniałam już jak było bez Tomisia.Ale moje słoneczko było
                            wyjątkowe.fotoforum.gazeta.pl/u/butterfly-75.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka