18.08.08, 09:53
Tak zwani "prawdziwi hodowcy" jako koronny argument "za" kupowaniem
wyłącznie psów z tak zwanych "prawdziwych hodowli" podają
wyeliminowanie ryzyka wystąpienia dysplazji. Tak może się wydawać
tym, którzy wiedzę czerpią wyłącznie z kolorowych pism, reklamowych
materiałów oraz popularyzujących stron w internecie i programów w
TV. Niestety, "im dalej w las - tym więcej drzew", czyli w miarę
zgłębiania tematu może okazać się, że sprawa wcale nie jest taka
prosta:
www.cztery-lapy.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=581
www.aniwet.pl/chopsydysplazja2.htm
Czyżby więc było to schorzenie wieloprzyczynowe, którego
wyeliminowanie wyłącznie metaodami hodowlanymi byłoby z góry skazane
na niepowodzenie? Nie śmiem o tym nawet pomyśleć...
Obserwuj wątek
    • blue.berry Dysplazja dalej 18.08.08, 10:18
      Dysplazja to temat rzeka, choc na tym forum rzadko poruszany.
      dlatego doloże sie do tego tematu, choc troche od innej strony.

      „Prawdziwy hodowca” który twierdzi ze umie wyeliminowac gen
      dysplazji lub u niego w hodowli dysplazji nie ma (w przypadku ras
      obciazonych ta choroba) jest d..ą a nie hodowcą.
      Natomiast dobry hodowca:
      a) przeswietla psy i suki hodowlane
      b) rozwaznie dopiera hodowlane pary
      c) szuka „świeżej zdrowej krwi” za granicami kraju
      d) nie stosuje hodu wsobnego
      e) mowi glosno o problemie dysplazji w danej rasie
      f) przygotowuje potencjalnych właścicieli do tego problemu
      g) nie twierdzi ze jego szczenięta będą w 100% zdrowe
      i tacy hodowcy tez się zdażają (choc sa w mniejszości).

      Temat dysplazji, do niedawna absolutne tabu w wielu rasach, dzis
      wypływa w psim środowisku na tyle szeroko ze zaczęto o nim mówić i
      zaczęto poważnie dostrzegać problem. Ale niestety jeszcze ciagle to
      za mało. I ciagle właściciele psów dysplastycznych (rasowych czy
      nie) pozostawieni sa sami sobie. Bo poza brakiem wiedzy hodowcow
      (oraz ich oszustwami) natykają się na wielki brak wiedzy
      weterynarzy. Złe diagnozowanie (począwszy od nieumiejętnego
      zrobienie zdjęcia rtg), złe leczenie, niepotrzebne operacje (aby
      tylko zarobić), źle przeprowadzone operacje… tutaj problem dysplazji
      dotyka drugiego dna. Bo odpowiednio leczony pies z dysplazją daje
      radę zyc i to całkiem nieźle. Ale żaby się tak stało właściciel musi
      być przygotowany na fakt możliwości tej choroby a po jej wykryciu
      musi trafić na dobrego weterynarza.

      I jeśli już ruszyliśmy ten temat to dodatkowo do poczytania:
      www.dysplazja.com/viewtopic.php?t=339
      www.dysplazja.com/viewtopic.php?t=103
      www.dysplazja.com/viewtopic.php?t=11
    • agni_me Re: Dysplazja 18.08.08, 13:58
      Ciekawe byłyby informacje jak na przestrzeni powiedzmy dwudziestu lat rozkłada
      się dysplazja u ONków czy labów wyłącznie hodowlanych, czy to jakiś stały
      procent populacji, czy rośnie.
      • tenshii Re: Dysplazja 18.08.08, 14:21
        Mnie z kolei ciekawią proporcje zachodzące w kwestii wystepowania tej choroby u psów z rodowodem i u psów bez.
        • albert.flasz1 Re: Dysplazja 18.08.08, 16:20
          Nie ma problema - zróbcie jakieś rzetelne badania i analizy. Bez
          względu na ich wyniki (pod warunkiem, żew będą oparte na rzetelnie
          wybranej próbie i bezstronnych obserwacjach, dające się
          zweryfikować), większy z tego będzie zysk jak z ciągłego
          piania: "jak miałam psa z pseudohodowli, to ciężko chorował i umarł;
          a teraz mam rodowodowego za 5 000 i nareszcie oboje jesteśmy
          szczęśliwi". Ja w każdym razie, z pobieżnej obserwacji wiem,
          że "przerasowane", od pokoleń hodowane w bliskim pokrewieństwie,
          żywione świństwami i impregnowane chemią pokurcze statystycznie
          wcale nie żyją dłużej i wcale nie chorują mniej...
          • blue.berry Re: Dysplazja 18.08.08, 17:06
            ciekawe jak tam pobiezna informacja w temacie kundelkow "zywionych
            swinstwami i impregnowanych chemia" lub tez "przerasowionych
            poczurczy" zywionych barfem.

            albert - zrobiles sie bolesnie jednostronny i jad kapie ci z kącikow
            ust. zdumiewajaca jest twoja wrecz jawna nienawisc do wszystkiego co
            zwiazane z psami rasowymi.
            • martuskownik Re: Dysplazja 18.08.08, 17:20
              Litości...
              1) tu nikt nie gani kundelków- są były i będą a każdy pies kocha tak samo (lecz
              po co je rozmnażać skoro bez tego można znaleźć każdego bez tworzenia nowych)-
              rozchodzi się Drogi Albercie o psy "rasowe bez rodowodu" co brzmi jak sucha woda!!!
              2) przyklęknę przed kimś kto rozmnaża sobie psy zwąc je rasowymi bez rodowodu
              (lub tym bardziej kundelki) i robi rodzicom szczeniąt prześwietlenie... (lub
              bada oczy czy serce)

              Jedyne co jest racją- póki nie będzie obowiązku prześwietlania psów do rozrodu
              nawet w hodowlach nie będzie robione to w 100%, choć mam nadzieję że lista ras u
              których już obecnie wymagany jest ów dokument wzrośnie.

              Co do prześwietlenia- nigdy nie mamy 100% pewności zdrowego psa gdyż dysplazję
              możemy mieć zarówno wrodzoną (genetyczną)- i tą można próbować zniwelować przez
              eliminowanie chorych osobników z rozrodu jak i dysplazję nabytą do której często
              przyczyniają się właściciele lub po prostu pojawia się z wiekiem.
              • blue.berry Re: Dysplazja 18.08.08, 17:48
                martuskownik napisał(a):
                > Co do prześwietlenia- nigdy nie mamy 100% pewności zdrowego psa
                gdyż dysplazję możemy mieć zarówno wrodzoną (genetyczną)- i tą można
                próbować zniwelować przez eliminowanie chorych osobników z rozrodu
                jak i dysplazję nabytą do której często przyczyniają się właściciele
                lub po prostu pojawia się z wiekiem.

                nie ma czego takiego jak "dysplazja nabyta"
                dysplazja jest "poligenicznym schorzeniem przekazywanym genetycznie"
                oczywiscie czynniki srodowiskowe maja spory wplyw na rozwoj
                dysplazji i jej poglebienie ale aby pies mial dysplazje musi sie z
                ta wada urodzic.
                • martuskownik Re: Dysplazja 18.08.08, 17:57
                  tak blue.berry o to mi właśnie chodziło- za duży skrót myślowy zrobiłam.
                  Chodzi o czynniki zewnętrzne które tą dysplazję pobudzają do rozwoju- RACJA! z
                  powietrza nic mieć nie będziemy.
                  • albert.flasz1 Re: Dysplazja 19.08.08, 14:25
                    Niestety, ale w zasadzie chyba większość chorób gdzieś w swej
                    etiologii ma geny, jakieś czynniki wyzwalające itd., szczególnie u
                    organizmów "przerasowanych" - powszechnie znane są na przykład
                    problemy psów rasy bokser z odpornością komórkową co sprawia, że nie
                    żyją one zbyt długo i praeważnie wykańczają się na różne
                    nowotwory...:(
                    • po.prostu.ona Re: Dysplazja 19.08.08, 17:32
                      Wśród licznych pacjentów mojej przychodni weterynaryjnej jest tylko
                      JEDEN przewlekle chory na genetycznie uwarunkowane schorzenie pies z
                      rodowodem. Kundli kupionych przez naiwnych jako "rasowe bez
                      rodowodu" - mrowie a mrowie. To głównie na tych "pseudorasowych"
                      zarabia mój weterynarz. Ma przy nich pełne ręce roboty.
                      Oczywiście, każda rasa ma predyspozycje do określonych schorzeń,
                      kupując takiego czy innego psa warto wiedzieć, co mu grozi i jak
                      można go chronić.
                      Inaczej jest z kundlami, u których mieszkanka najrozmaitszych genów
                      może dać nieprzewidywalne efekty.
                      Ja mam właśnie przykład takiego stworzenia w domu, tak genetycznie
                      obciążone zwierzę nie powinno było nigdy przyjść na świat. A jednak
                      się stało - może ktoś dał sobie wcisnąc, że suka powinna mieć młode,
                      może byli chętni na śliczne szczeniaczki po ślicznym piesku.
                      W każdym razie mam nadzieję, że TE geny nie będą już powielane.
                      Pies bardzo podobny do mojego, z takim samym niedowładem został
                      niedawno uśpiony w schronisku. :-(
            • albert.flasz1 Re: Dysplazja 18.08.08, 17:26
              Przykro mi, to są skutki wieloletniego zaglądanie na to forum. Tu
              inaczej się nie da...:P
              • blue.berry Re: Dysplazja 18.08.08, 17:50
                to moze warto zrobic sobie wspomniany jakos wczesniej odpoczynek?
                ja robie kiedy jad zaczyna mi sciekac - polecam - odpoczynek czesto
                pozwala na dystans.
                • albert.flasz1 Re: Dysplazja 19.08.08, 14:20
                  Co do odpoczynku od tego forum, wciąż rozważam taką możliwość i o
                  decyzji powiadomię odrębnym pismem. Dystansu jednak mi w zasadzie
                  nie brakuje, bo mając stałe odniesienie do życia siermiężno -
                  realnego sprawę traktuję jak zabawę.:)
    • szopiczka Re: Dysplazja 19.08.08, 19:07
      od dawna wiadomo ze kundelki sa zdrowsze tylko po co za nie placic i oszukiwac
      samego siebie ze ma sie psa rasowego skoro tyle ich w schroniskach siedzi...

      albercie przeciez nie kazdy pies rasowy jest przerasowiony zalezy od krycia
      zalezy od kraju no i chyba najwazniejsze od popularnosci rasy im wiecej psow tym
      mniejsze pokrewienstwo tyle ze to takie bledne kolo
      • po.prostu.ona Re: Dysplazja 19.08.08, 20:04
        Tak, mój kundelek o urodzie pseudoyorka z niedowładem tylnych łap
        jest wybitnym przykładem jak zdrowe są kundle.
        Mam też niestety przykład, że i rodowodowe zwierzęta mogą mieć wady
        wrodzone - śmierć mojego pierwszego kota w wyniku wady osobniczej
        jest tego przykładem. Co ciekawe - weterynarz zapewnił mnie (robiłam
        sekcję), że tego rodzaju wady hodowca nie jest w stanie przewidzieć
        ani wyeliminować, rodzeństwo mojego kota (mam kontakt z większością
        właścicieli) żyje i cieszy się doskonałym zdrowiem.
        Moja obecna kocica tej samej rasy, z czeskim rodowodem - jest okazem
        zdrowia. Mój drugi kot, przygarnięty z podwórka - przechodzi właśnie
        serię badań, które mają na celu wykrycie co jest przyczyną
        nawracających co jakiś czas wymiotów. Prawdopodobnie jest to
        uszkodzenie śluzówki żołądka, spowodowane niewłaściwym żywieniem.
        Niestety, nie znam jego przeszłości, gdy go przygarnęłam był
        potwornie wycieńczony, na szczęście nie doszło do urazu wątroby.
        Być może ma jakieś obciążenia genetyczne, niestety nie znając jego
        przodków i ich losów - nie można tego stwierdzić.
        Weterynarz mówił mi, że wśród kotów wolnożyjących i rozmnażających
        się bez żadnej kontroli - przypadki mutacji i wad genetycznych są
        bardzo częste. Statystycznie znacznie częstsze niż w hodowlach.
        Oczywiście mówiąc hodowla, nie mam na myśli rozmnażalni.
        Więc przypadek mojego pierwszego kota był niestety zwykłym
        nieszczęśliwym przypadkiem. :-(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka