Dodaj do ulubionych

Jak temu zaradzić? Pomocy

29.08.08, 00:15
Witam wieczornie
Mam dwa koty,koteczkę i kota. Do tego dużą sunię
owczarka. Moje zwierzaki są wysterylizowane i wykastrowane.
Jadąc na rowerze do pracy 20 lipca widziałam jak kot został
wywalony z auta!!!!! Zabrałam "zwłoki" do domu,położyłam na dywanie
i szybko do pracy po kilka minut zwolnienia.
W efekcie nic mu się nie stało. Minoł ponad miesiąc..a ja mam
problem z którym nie bardzo sobie radzę.Mam duży ogród i moje
zwierzaki są wolne. Kiedy chcą przychodzą do domu. Zazwyczaj jest to
dopiero jesień i zima.Kiedy wracałam z pracy zawsze moje
zwierzaki...wszystkie mnie witały. Teraz są pochowane.
"Mały",bo tak nazwałam nowego kocurka ma wygląd norweskiego,leśnego.
Jest większy od mojego "Rudego" i koteczki "Psoty"
Ma też całkowicie inny temperament. Moje lubią dobrze zjeść i
poleżeć na ciepłym daszku,lub betonie,a Mały non stop zabawa..zabawa
i polowanie na wszystko co się rusza... i chyba jeszcze walka o
dominację.Weterynarz powiedział,że ma nie więcej jak 2 lata.
Zauwarzyłam,że chyba był bity,bo głaskać dopiero niedawno się
daje.Każde wyciągnięcie do niego ręki wcześniej to był jego
atak,kurczył się i gryzł..do krwi
To jest duży kot,który zjada niewiele..a wręcz minimalnie. Nic mu
nie pasuje.Nie wiem,czy to handra? czy taki wybredny?
Jest większy od mojego "Rudego" ale "Rudy" jest cięższy.
Moje pytanie:
Czy "Mały" dostosuje się do zwierząt tu mieszkających? mam mu dać
czas?
Czy moje zwierzaki zaakceptują go? czy będą się go bały?

A to mój Rudasek
[IMG]http://img165.imageshack.us/img165/4265/rudasekxr4.jpg[/IMG]
Tu Psoteczka
[IMG]http://img166.imageshack.us/img166/2395/psoteczkaoo1.jpg[/IMG]
Sunia Riza
[IMG]http://img530.imageshack.us/img530/8581/p1110850xg4.jpg[/IMG]
I nowy zbujo Małym zwany
[IMG]http://img374.imageshack.us/img374/3716/p1110945pu9.jpg[/IMG]
Obserwuj wątek
    • gebo13 Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 29.08.08, 00:17
      img165.imageshack.us/my.php?image=rudasekxr4.jpg
      img166.imageshack.us/my.php?image=psoteczkaoo1.jpg
      img530.imageshack.us/my.php?image=p1110850xg4.jpg
      img374.imageshack.us/my.php?image=p1110945pu9.jpg
    • jerrykot1 Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 29.08.08, 08:57
      poczekaj cierpliwie, adaptacja musi potrwać... rezydenci są starsi,
      zadomowieni, mają inne zwyczaje, mały jest ciągle jeszcze
      zestresowany, oswaja się, próbuje ile mu wolno... Ma za sobą ciężkie
      przeżycia i one na pewno zostawiły w jego psychice głębokie ślady.
      To wszystko wymaga cierpliwości od wszystkich. Co do jedzenia - może
      jest faktycznie wybredny, albo po prostu był karmiony byle czym i
      tego, co mu dajesz - zwyczajnie nie zna... koty są bardzo
      zachowawcze w jedzeniu i lubią tylko to, co znają (no, prawie...)
      Jeśli nie jest bardzo chudy i oslabiony, to pozwól mu jeść tyle, ile
      chce - może mu to wystarcza? Czasem jakiś smakołyk: świeża
      (sparzona) ryba, przemrożona wołowina, kawałki kurczaka - może mu to
      podpasuje. Mój np jako najwiekszą nagrodę traktuje pieczonego
      kurczaka....
      Bedzie dobrze, już niedługo! Pozdrawiam piekną gromadkę:-)
      • mist3 Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 29.08.08, 20:01
        Chwała ci za to, że uratowałaś kota!!!
        Ja zapytam jeszcze czy 'mały' jest również wykastrowany (bo to z Twojej
        opowieści wprost nie wynika)?
        • gebo13 Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 29.08.08, 22:49
          Witajcie i dziękuję za pocieszające odpowiedzi :)))
          Nigdy wcześniej nie brałam do domu dorosłego zwierzaka
          i nie mam żadnego doświadczenia.
          Zaraz po całym zdarzeniu zwolniłam się i zawiozłam kota do weta.
          Lekarz sprawdził,że nic się nie stało,zalecił prześwietlenie i
          wykastrowałam kotka.
          Gdy jestem wieczorem w domu
          wszystkie podejdą do mnie,ale z dystansem przed sobą.
          Dam im coś przekąsić i potem musze pilnować,bo zaczynają się
          ataki jak tylko sie plecami obrócę....:(((
          Małemu dawałam już chyba wszystko,a on się zachowuje jak by tylko
          smakował.Przyprawionego mięsa i kiełbaski nie chce...Popróbuje i nie
          zje.W zabawie,czy strachu gryzie do krwi,jednak z surową wołowinką
          mu też nie wychodzi,chociaż moje koty korzystają...hehehehe
          Gotowanego kurczaka zjada niewiele...ryby wogóle nie
          tknie...saszetek różnych firm...posmakuje...rany!!! to jest duży
          kręgosłup kota w dużym futrze i lekki jak moja koteczka:(((
          Pozdrawiam Was serdecznie i dziekuję za odpowiedź

          Ps. Drapki dla futrzaków
          • po.prostu.ona Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 30.08.08, 14:43
            Najpierw gratulacje, za zdany egzamin z człowieczeństwa :-)))
            Ja też mam przygarniętego kota po przejściach, mój Benio, na widok
            podniesionej ręki przypadał do ziemi i zaczynał płakać takim
            żałosnym jękiem. Serce mi pękało. Teraz na szczęście już tak nie
            reaguje.
            On też był bardzo chudy a jadł malutko i wybrzydzał. Prawdopodobnie
            miało to związek z tym, że "w poprzednim życiu" był źle karmiony i
            miał uszkodzoną śluzówkę żołądka.
            Przez jakiś czas karmiłam go RC Intestinal - suchym i saszetkami. Do
            dziś je mało acz lubi często "pojadać". Surowego mięsa nie tknie.
            Możesz spróbować wydębić od weterynarza próbki Intestinala (jest
            dosyć drogi, a szkoda kupować na darmo) i sprawdzić. Są też karmy
            typu Exigent - dla kotów wybrednych, oraz Convalescence - dla
            rekonwalescentów, kotów schorowanych, wycieńczonych.
            Koty dużych ras dłużej dojrzewają fizycznie i emocjonalnie, dwulatek
            to jeszcze dzieciak. Zresztą moja 4-letnia Jaśmina do dziś szaleje
            jak kociątko, może nie non-stop, ale za to bardzo intensywnie.
            Trudno powiedzieć, czy koty się zaprzyjaźnią, napewno nauczą się
            tolerować swe towarzystwo. Trzeba jednak na to czasu.
            Pozdrawiam i życzę powodzenia!
            • wladziac Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 30.08.08, 15:56
              dokociłam się parę miesięcy temu dorosłą kotką z podwórka i po
              pewnym czasie po warczeniu,syczeniu kontakty z dwoma pozostałymi
              kotami w domu unormowały się,ale trochę to trwało,kotka malutka i
              krucha natomiast potrafi swoją łapeczką przywalić,pokazała że ona
              nie jest gorsza i będzie miała takie same prawa szczególnie do
              mnie,chociaż na zewnątrz była przezemnie dobrze karmiona i miała
              dobry apetyt w domu raczej jest niejadkiem,staram się cały czas mimo
              tych paru miesięcy równo rozdzielać pieszczoty na tyle na ile
              pozwolą,ale bez wyróżniania,będzie dobrze,musi być dobrze,pozdrawiam
              • gebo13 Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 31.08.08, 21:17
                Chyba już gdzieś wspomniałam,że moje koty do późnej jesieni
                żyją na zewnątrz.Dlatego trudniej mi reagować na pewne walki.
                Przy mnie już w miarę się tolerują,choć "Mały"jeszcze próbuje.
                Rano siedziały na dworze w trójkącie.Każdego poczęstowałam pokrojoną
                kupeczką mieska. Moje się zajadały aż im uszka chodziły a Mały się
                przyglądał.Jak już moje kotki skończyły ucztę,to Mały się zabrał za
                jedzenie.Pierwszy raz zjadł na raz porcyjkę wielkości dużej łyżki
                stołowej!!!!
                Temperament Małego jest wielki.Lata,szaleje,zalicza najwyższe nasze
                dachy.Bawi się sznurkowym aportem od mojej suni(owczarek)
                Do domu wchodzi bardzo czesto,lubi żeby wszystkie drzwi były dla
                niego otwarte.Jest ciekawski,zaglądnie nawet do biurka. Jak coś jest
                zamknięte,to tak delikatnie miałczy. Gdy już zaspokoi swoją
                ciekawość,bo to na przykład szafka z garami,to więcej już tam nie
                musi zaglądać.Jest niezwykły.Każde okno i parapet sprawdzony z
                obydwu stron. To znaczy jak się tym oknem wychodzi i gdzie się
                znajdzie na dworze,albo miałczy na przykład w łazience na parapecie
                zewnętrznym i jak już wlazł,to wie. Teraz kożysta tylko z mojego
                okna :)))Wszystko praktycznie sprawdza jeden raz.Nie chciałam go
                puścić do piwnicy,bo tam miał. Tak się czaił,tak kombinował,aż mu
                się udało ;p
                Nie jestem psychologiem,ale zauważyłam,że ten kot po wypadku bardzo
                się lenił. Wychodziły mu kłęby sierści,co u kotów chyba się nie
                zdarza.Czy to stres? czy brak pieszczotów?Teraz gdy jest głaskany ta
                sierść jest innna.Skórę miał i ma czystą,czyli bywał odpchlany.Dziś
                miałam w planie poprawić moim zwierzakom kropelkowo "Fripex'em" ale
                po obiadku się zmyły :)))
                Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wsparcie
                • gebo13 Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 09.09.08, 23:10
                  Trochę mnie dołuje ten nowy kotek"Małym" zwany.
                  Już wiem,że lubi chleb z pasztetową,wogóle lubi chleb,
                  ale chyba wiem dlaczego wyleciał z auta na bruk.... :(((
                  To jest agresor i morderca! Sąsiadowi do kurnika włazi i kury
                  morduje,to znaczy dusi i zostawia. Moje koty wogóle do mnie nie
                  przychodzą,bo się boją.Pies zmyka przed nim do budy.....duuży pies
                  Jak już powiedziałam wcześniej,moje zwierzaki do jesieni śpią i
                  mieszkają na dworze,więc "Małemu" też bronię wejść do domu.
                  Wczoraj wieczorem wyobraście sobie(żaden zwierzak mi tego nie robił!)
                  Mały zawiesił się na kancie 0,5cm drzwi zewnętrznych i podglądał co
                  ja robię w kuchni.Jak to zobaczyłam ciarki mnie przeszły.
                  Moją ulubioną koteczkę cały czas atakuje.
                  Wszystkie dachy,parapety są przez Małego non stop sprawdzane.On
                  czuje się obrońcom tego terenu.Nie jest nauczony żyć w stadzie.
                  Co mam robić???
                  Poradźcie coś proszę,proszę....
                  • wladziac Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 10.09.08, 10:42
                    a znalezienie nowego dobrego i nie zakoconego domku nie jest
                    możliwe?
                    • zlota-puma Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 10.09.08, 12:08
                      Witam,
                      z tego co piszesz wydaje mi się, że ten kot najbardziej nadaje się na kota-jedynaka. I na dodatek chyba łownego. Czyli- najlepiej czułby się w jakimś gospodarstwie...
                      Znalezienie takiego gdzieś na wsi może być trudne (jakoś nie mam zaufania, że na wsi panuje ogólna miłość do kotów, że otoczone są troską itp). Proponuję jednak, abyś się za takim rozejrzała. Możesz dać ogłoszenie na licznych portalach...

                      Jak lubię koty bardzo, tak takiego kota nie chciałabym mieć u siebie ...
                      Właściwie można Ci współczuć. I Twoim podopiecznym ...
    • moonalisa Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 10.09.08, 12:58
      prawdopodobnie właśnie z tego powodu kot zostal wyrzucony:agresja,brak łaknienia spowodowana problemami wewnętrznymi,trudny dominujacy charakter-każdy kot ma inne cechy ,widocznie Twój należy do tych silnych samotników ,którzy tak łatwo nie podporządkowują się-oddanie go będzie wiązało się z kolejnym stresem i kolejną próbą dostosowania sie kota do nowego otoczenia/a tego koty wyjątkowo nie lubią i ciężko przeżywają/.Proponuję skontaktowanie się z kocim psychologiem, z Warszawy mogę polecić :zoopsycholog.com/
      • wladziac Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 10.09.08, 13:45
        jemu będzie wszędzie dobrze gdzie będzie mógł dominować,bez
        przesady,dominujących kotów jest mnóstwo i nikt nie funduje im
        psychologów jak znajdą się na odpowiednim terenie jako jedynaki to
        są spełnione
        • moonalisa Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 10.09.08, 16:43
          tylko ,ze nie każdy będzie tolerował jego ostre ,niepohamowane zabawy kończące
          się ranami na rękach,brak otwartości i ufności wobec właściciela...takie cechy
          są odznaką głębszych problemów kota niż tylko dominacja i silny
          charakter;znam też wiele kotów z charakterkiem ,które nie są agresywne ani
          wobec ludzi ,ani wobec innych zwierząt,dlatego pomoc zoopsychologa nie jest
          żadną przesadą.
          • wladziac Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 10.09.08, 18:03
            ja też znam niejednego kota dominującego i nie i dobrze wiem jak
            potrafią być agresywne i dlatego też wiem że gołąbka z takiego kota
            nie da się zrobić i wiem że kota polować się nie oduczy jeżeli żyje
            na wolności a zamknięty w domu zapoluje na wszystko co się da,nie
            wszystkie koty muszą być aniołkami to drapieżniki jedne mają tej
            cechy więcej inne mniej i dla dobra kota i pozostałego zwierzyńca w
            tym przypadku najlepiej je rozdzielić i zapewne są miejsca gdzie
            mógłby żyć na swobodzie zgodnie ze swoją naturą
      • gebo13 Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 10.09.08, 22:51
        Monia dziękuję,że odpisałaś.
        Psycholog nie wchodzi wogóle w mój budżet.

        Wladac dziękuję za odzew
        Znalezienie nowego domku powiadasz? Ludzie nie chcą małych,
        ślicznych kociąt...
        Nie myslę o oddaniu go. Wykastrowałam kotka więc może
        odrobinę mu się charakter uspokoi? co myślicie?
        Dominacja by mi u niego nie przeszkadzała,niech tak ma
        jak sobie wywalczy,byle by nie był tak agresywny dla mnie
        i dla zwierzaków moich.Potrafi już przy mojej obecności
        atakować mieszkające tu koty.Wcześniej atakował jakby za moimi
        plecami.

        Witaj Zlota-puma
        Mieszkam na wsi,mam duży teren i dom.Nie prowadzę gospodarstwa.
        16 lat temu zwiałam z Katowic na wieś.
        Ogromnie się z tego cieszę,bo znalazłam swoje miejsce na
        ziemi.Dopiero tutaj zwierzaki mogą
        żyć normalnie..no ostatnio właśnie nie za bardzo

        Pozdrawiam Was ogromnie serdeczniasto gebo13

        • wladziac Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 10.09.08, 23:28
          wykastrowanie kocurka to oczywiście dobre postępowanie i po jakimś
          czasie jak resztki hormonów przestaną działać i
          kocurek "wydorośleje" to mam nadzieję sytuacja ustabilizuje
          się,jeżeli nie chcesz go oddawać to jednak go kochasz i wcale się
          nie dziwię jest piękny i uratowałaś mu życie,a to wiele znaczy i
          świadczy o Tobie,moje uznanie i wielki szacunek,mój wychodzący kotek
          mimo kastracji nie toleruje innych kocurów na swoim terenie
          natomiast kotki mogą swobodnie przychodzić i ja je dokarmiam,żeby go
          nie stresować do swoich kotek zabrałam do domu małego kocurka
          urodzonego na moim terenie i został kotem domowym dlatego pomyślałam
          o znalezieniu mu domku żeby rozdzielić zwierzynki,ale miłość czyni
          cuda więc mam nadzieję że wszystko będzie dobrze i dojdzie do układu
          między zwierzętami ale na to potrzeba czasu i
          cierpliwości,troszeczkę zazdraszczam mieszkania na wsi mieszkam w
          mieście i serdecznie mam tego dość,ale niezbadane są wyroki boskie
          może i mnie się kiedyś uda,życzę udanego życia i pozdrawiam
          • moonalisa Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 11.09.08, 11:47
            faktycznie,/i tu się zgodzę z wladziąc/ ,wykastrowanie kota ,może po pewnym
            czasie przyniesć sporą poprawę-jest jeszcze młody,kastracja odbyła się nie
            dawno,więc na efekty musisz poczekać./od paru miesięcy do roku,lub nawet
            dłuzej/To młody kot ,może się jeszcze dużo nauczyć-na razie próbuje na ile może
            sobie pozwolić z innymi zwierzakami i z Tobą,taki kot-łowny z charakterem to
            w pewnym sensie skarb,jedynie ta agresja jest b.niepokojąca/pewne predyspozycje
            ma w związku z rasą/;dlatego po każdym takim zachowaniu/szczególnie wobec
            Ciebie/powinnaś kota zbesztać-ale nie bić,nie bawić się z nim gołymi rękami,aby
            nie kojarzył rąk jako ,,zabawki" którą może pogryżć i poszarpać,dać mu zabawkę
            .Z opisu widać ,ze kochasz zwierzaki,są u Ciebie szczęśliwe ;jest wielce
            prawdopodobne ,że kot po całkowitym osiągnięciu dojrzałosci ,uspokoi się na tyle
            ,że nie będzie tak męczący-jednak na zmianę charakteru nie ma co
            liczyć.Pozdrawiam mocno i życzę powodzenia w ujarzmianiu ,,bestii":)
            • hania261 Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 11.09.08, 12:31
              Niepokojace jest, ze poluje na kury, pewnie tez na golebie lub inne udomowione
              ptactwo. Wiem jak jest na wsi, takie " szkodniki" nie sa tolerowane przez
              sasiadow. Pewnego dnia Twoj kocurek moze nie wrocic. Musisz sie z tym liczyc
              niestety.
              Miejmy nadzieje, ze sie troche uspokoi, poczytaj o kroplach Bacha w internecie.
              • wladziac Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 11.09.08, 12:56
                z takim kotem zawsze jest pytanie jakie geny odziedziczył po
                przodkach,mam do czynienia teraz z różnymi dzikuskami ale polują
                jedynie na gryzonie gołebi nie ruszają i o kurach nawet bym nie
                pomyślała,natomiast znajomi mieli kota urodzonego z kotki domowej i
                żbika,piękny okaz z pędzelkami w uszach no ale też było ostro tyle
                że właśnie był niepodzielnym władcą swojego terenu jako jedynak i
                nie gnębił innych kotów a psa olewał
                • hania261 Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 11.09.08, 13:01
                  Hehe Wladziac zbiki nie posiadaja pedzelkow na uszach, takie pedzelki maja Rysie
                  i zdaje sie Norweskie Lesne :)
                  • wladziac Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 11.09.08, 13:25
                    ten kot akurat miał pędzelki ale ja kotki nie znałam i na oczy nie
                    widziałam może to po niej odziedziczył trudno mi powiedzieć był [bo
                    nie wiem czy jeszcze żyje] piękny bardzo agresywny o głaskaniu można
                    było zapomnieć
                    • gebo13 Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 11.09.08, 23:59
                      wladziac 10.09.08, 23:28
                      Zazdraszczam mieszkania na wsi mieszkam w
                      mieście i serdecznie mam tego dość,ale niezbadane są wyroki boskie
                      z takim kotem zawsze jest pytanie jakie geny odziedziczył po
                      przodkach.Psa olewał .Kot piękny bardzo agresywny o głaskaniu można
                      zapomnieć

                      Witaj wieczornie Wladzac
                      Życzę Ci zamieszkania na wsi,bo wiem co mówię ))
                      Pozwoliłam sobie z Twojego tekstu wyciąć to co pasuje do mojego
                      Małego

                      moonalisa☺
                      Taki kot-łowny z charakterem to w pewnym sensie skarb,jedynie ta
                      agresja jest b.niepokojąca/pewne predyspozycje ma w związku z
                      rasą/;dlatego po każdym takim zachowaniu/szczególnie wobec
                      Ciebie/powinnaś kota zbesztać-ale nie bić,nie bawić się z nim gołymi
                      rękami,aby nie kojarzył rąk jako ,,zabawki" którą może pogryżć i
                      poszarpać,dać mu zabawkę

                      Witaj wieczornie Moonalisa
                      Znowu cenna uwaga. Faktycznie nie da się go głaskać,bawić,rękoma
                      drapać za uszkiem…
                      On nie łowi Mona,on poluje na mieszkańców!!!. A jaki ma delikatny
                      miałk rano jak jest głodny…
                      Hehehehe. Nie biję moich zwierzaków. Tak jak mówisz są besztani
                      palcem za małe przewinienia,klaskami za większe,a prysznicem za
                      całkiem niestosowne ;p
                      Zabawki to on ma,tylko by musiały być jeszcze napędzane…hehehehe

                      hania261 11.09.08, 12:31
                      Niepokojace jest, ze poluje na kury, pewnie tez na golebie lub inne
                      udomowione
                      ptactwo. Wiem jak jest na wsi, takie " szkodniki" nie sa tolerowane
                      przez
                      sasiadow. Pewnego dnia Twoj kocurek moze nie wrocic. Musisz sie z
                      tym liczyc
                      niestety.
                      Miejmy nadzieje, ze sie troche uspokoi, poczytaj o kroplach Bacha w
                      internecie
                      Hehe Wladziac zbiki nie posiadaja pedzelkow na uszach, takie
                      pedzelki maja Rysie
                      i zdaje sie Norweskie Lesne :)

                      Haniu witaj wieczorno nocnie
                      Ten piernik poluje na wszystko co się rusza,co nie znaczy ,że to
                      zjada ;p
                      Wszystkie dachy są jego,to znaczy zaliczone.Nieraz by człowiekowi
                      oczy wyszły gdzie ten kocur wlazł!!! Haniu on ma wiele z wyglądu i
                      charakterku norweskiego lesnego…
                      Wiem..wiem…co może takiego łotra spotkać…((
                      Cenna uwaga o kroplach Bacha. Już poczytałam i musze pomyśleć. Zimna
                      jesień tuż tuż
                      i będą musiały mieszkać w domu wszystkie razem.Dziękuję

                      Bawi się jak pies,leży jak pies,pilnuje mnie jak pies…
                      Gdy przychodzę z pracy oczywiście moje koty pochowane,ale Mały czeka
                      przy furtce.
                      Zjadam z mężem obiadokolację i wychodzimy na podwórze. Sunia domaga
                      się aportów z piłeczki a Mały też…zabawy.Mały szaleje za małym
                      sznurkowym aportem dla psa)kupiony dla niego
                      Przez 30 minut zabawa na całego. Nie jestem z stanie porobić zdjęć i
                      bawiąc Małego ale uwierzcie,że poluje na zabawke jak prawdziwy
                      myślywy!!,dyszy jak pies,a jak mu ktoś przeszkodzi (np.mój małżonek)
                      to warczy jak pies

                      Pozdrawiam Was serdeczniasto

                      PS. Dziękuje za wsparcie.
                      • raszynstraszyn Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 13.09.08, 07:20
                        to co piszesz wyjaśnia dlaczego go ktoś wywalił......

                        popytaj w stajniach czy nie potrzebują takiego kota-on tam się spełni
                        łownie
                        • wladziac Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 13.09.08, 14:27
                          Gebo-bardzo dziękuję za życzenia,też kiedyś moje otoczenie wyglądało
                          podobnie jak na wsi,zamieszkaliśmy z rodziczmi na peryferiach miasta
                          gdzie wtedy były sady,ogrody,pola i stajnie z małą ilością zabudowań
                          i dalej mieszkam w tym samym miejscu tylko,że jest to teraz prawie
                          centrum i modna ...nica,w miejcach zielonych powstały nowoczesne
                          bloki i parkingi dla mnie ohydne,a ulicą przy której mieszkam nie da
                          się przejść i tak mój raj zamienił się w piekło,o zwierzętach nie
                          wspomnę,kiedyś był to raj też i dla kotów,teraz w okolicy nie znam
                          osoby która zajmowałaby się ich dokarmianiem jestem jedyną
                          przejmującą się ich losem,posterylizowałam dzikuski żeby się nie
                          rozmnażały bo nie chcę znajdować zwłok na ulicy,a część wzięłam do
                          domu,maluchy które zdążyły się urodzić są w nowych domkach i trochę
                          odetchnęłam i dlatego marzy mi się jeszcze powtórzyć na stare lata
                          to co było,kocham spokój,zieleń i zwierzetą i jak dla mnie niewiele
                          mi potrzeba,a Ty korzystaj z uroków wsi i mam nadzieję,że z Małym
                          dobrze się ułoży,pozdrawiam prawie jesiennie
                          • gebo13 Re: Jak temu zaradzić? Pomocy 13.09.08, 18:24
                            Kotka wiem,że nie oddam!!
                            To,że zabrałam kota z krawężnika po wywaleniu z auta nie należy mi
                            się żadna „Chwała”Po prostu jestem człowiekiem,a ten co wywalił kota
                            z pędzącego samochodu,to zwyrodnialec i basta! Tego czynu nie da się
                            porównać do żadnego typu ssaka.
                            Faktem jest,że kot inny,agresywny,dociekliwy.Lubi pilnować
                            mnie,terenu.Dzięki Bogu mój mąż go polubił(on nie lubi kotów) to
                            duży plus dla „Małego”Ten kot ma wiele z cech kota niewychodzacego.
                            Już teraz nie pcha się tak do domu jak z początku,ale potrafi sobie
                            drzwi z klamką otworzyć.Ostatnio wcisną się za mną do łazienki i
                            załatwił się na kratce ściekowej.Potem towarzyszył mi przy
                            kąpieli.Mieszkam w starym domie.Są zimne noce,więc moje koty
                            puściłam do kuchni,a Małego z drugiej strony domu,na pokoje.
                            Póki nie dowiem się ile kosztują krople Bacha muszę jakoś sobie
                            radzić….
                            Kurde,żeby jeszcze tak rodzinka chciała ((
                            Od kuchni do moich pokoi mieszka teściowa,otwiera drzwi i czasem są
                            niepotrzebne zatargi między zwierzakami.

                            Nie tylko Tobie Władziu życzę normalności,ale wszystkim tego
                            pragnącym

                            Ps.Pracuje przy ruchliwej trasie i znowu sunia wyleciała z auta…..
                            Dzieci ją zabrały,to jeszcze szczenię było…….o rany ludziska gdzie
                            Wasza godność!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka