Dodaj do ulubionych

pseudo-hodowla

21.10.08, 16:52
Długo zastanawiałam się czy napisać tego posta.
Moja mała Rywka znowu jest chora. Kupiłam ją za pół ceny z niezarejestrowanej
hodowli. Miała być zdrowa i mieć 3 miesiące. Okazało się, że jest dużo młodsza
,do tego słaba i zaniedbana. Po 2 tygodniach u mnie jej stan zdrowia znacznie
się poprawił. Dzisiaj obudziła się z gorączką, bardzo słabiuteńka z zapchanym
noskiem. Była już u weterynarza. Jej stan jest kiepski.
W związku z tym postanowiłam poinformować wszystkich skąd Rywka pochodzi.
Robię to, kierując się dobrem innych kotów, które najprawdopodobniej
rozmnażane są dla zysku bez żadnej kontroli.
Ogłoszenie o mojej koteczce znalazłam w internecie. Pochodzi z Ciechanowca w
woj. Podlaskim, z prywatnego domu.
Nie bierzcie stamtąd kotów. Kosztują mniej niż MCO z hodowli, ale nie dzieje
się im tam dobrze.
Obserwuj wątek
    • roksanaa22 Re: pseudo-hodowla 21.10.08, 17:16
      Ameryki nie odkryłaś...Baaaardzo często zwierzęta z pseudo są w
      takim stanie.
      Mam nadzieję,że kotek sie "wyliże".A co konkretnie mu jest?
      • roksanaa22 Re: pseudo-hodowla 21.10.08, 17:18
        I jeszcze jedno.Nie widziałaś w jakim stanie jest kot w trakcie
        kupna???
      • grraza Re: pseudo-hodowla 21.10.08, 17:20
        Właśnie, że odkryłam. Nie miałam wcześniej pojęcia o procederze pseudo-hodowli,
        bo nie miałam do czynienia z rasowymi zwierzętami, ani się tym nigdy nie
        interesowałam.
        Piszę, ku przestrodze. Najwyraźniej nie wszyscy są tak oświeceni w tym temacie.
        • palisadka Re: pseudo-hodowla 21.10.08, 17:29
          Szkoda, że jesteś kolejną osobą, która odkryła to wszystko dopiero
          kiedy sama dostała po tyłku, zamiast wcześniej pytać, szukać i
          słuchać, że nie warto. Twojej kotce życzę zdrówka. I jeszcze jedno
          (i w żadnym wypadku nie jest to złośliwe pytanie): co sprawiło, że
          zdecydowałaś się na zakup kota właśnie tam? że skoro chciałaś
          rasowego to nie kupiłaś kota z rodowodem z zarejestrowanej hodowli?
          Cena?
          • roksanaa22 Re: pseudo-hodowla 21.10.08, 21:37
            Pewnie właśnie tak.Sami niedawno chcieliśmy kupić psa z
            pseudo.Oczywiście myśleliśmy,że to jest ok!Dopiero jak poradziłam
            się dziewczyn na innym forum,ktore pokierowały mnie na dogomanię
            przekonałam się co to znaczy.Nie stac nas na psa za 2000zł więc
            wzięliśmy znajdę(w innym wątku piszę o tym jak ten piesio odszedł w
            tragicznych okolicznościach) a nie napędziliśmy obrotów jakiejś
            pseudohodowli...
            Ja nadal się zastanawiam czy autorka nie widziała złego stanu
            kociaka przy odbieraniu go.Bo jeśli rozchorował się już u niej to
            niekoniecznie wina "hodowcy".Co oczywiście jeśli nawet kot był
            wzięty zdrowy nie oznacza,że w/w jest ok.
    • salma75 Re: pseudo-hodowla 21.10.08, 21:59
      Bardzo często bywa tak, że w kocinie drzemie sobie jakaś choroba, która
      uaktywnia się po zmianie miejsca pobytu zwierzaka, na skutek stresu...
      A ja się cieszę, że autorka wątku zrozumiała swój błąd, a nawet więcej -
      ostrzega innych by takiego samego nie popełnili. To się chwali.
      • claratrueba Re: pseudo-hodowla 22.10.08, 09:23
        Jako psiarz i prawie hodowca proszę- unikajcie "mięsiarzy"- pseudohodowców,
        którzy swoje zwierzaki traktują jako źródło dochodów. Zarejestrowany hodowca
        musi spełnić b. wiele wymogów- kryć samiczkę nie częsciej niż raz w roku, żeby
        zapewnić i jej i dzieciakom właściwy stan zdrowia. Maluchy muszą przejść
        przegląd hodowlany dokonany przez weterynarza nie tylko pod katem czystości rasy
        ale i stanu zdrowia, zadbania. Szczepienia, tatuaże- wszystko pod kontrolą.
        Ustalony dzień urodzin wiec wiek maluszka jest znany i nie można go sprzedać
        przedwcześnie. Rodzice muszą byc wolni od chorób genetycznych, warunki w jakich
        wychowują się młode są kontrolowane przez związki. I w przypadku, gdy musimy
        szczeniaka czy kocurka oddać (np. alergia) można to zrobić przez forum hodowców,
        większe jest prawdopodobieństwo znalezienia dobrego domu. Oczywiście cena
        takiego rodowodowego maleństwa jest wysoka, ale przy wszystkich kosztach, które
        hodowca musi ponosić to nie źródło zysku a pasja, do której nierzadko sie
        dopłaca. Pseudohodowla to brudny garaż, szczepienia (o ile zrobione) "od
        Ruskich" i samiczka rodząca nim dojdzie do siebie. Jesli nie macie dośc
        pieniędzy weźcie bidotę ze schroniska. Mam takiego znajdę- wszystkie rasy świata
        w jednym- jest cudownym przyjacielem.
        • palisadka Re: pseudo-hodowla 22.10.08, 10:24
          To ja jako psiarz i hodowca wam powiem, że z tymi cenami nie zawsze
          jest tak. Jeśli kogoś nie stać na jednorazowy wydatek 2000 na
          szczeniaka a bardzo chce mieć psa konkretnej rasy to i tak się da.

          Po pierwsze wielu hodowców widząc, że ktoś bardzo chce i będzie
          odpowiednim właścicielem psa, gotowych jest sprzedać szczenię na
          raty.

          Po drugie istnieje coś takiego jak warunek hodowlany.

          Po trzecie można kupić rasowe rodowodowe szczenię za pół ceny. Są to
          tzw. "pety" czyli szczenięta zakwalifikowane podczas przeglądu
          hodowlanego jako nie nadające się do dalszej hodowli. Oznacza to, że
          mają one jakąś wadę - w wielu rasach np. jest to wada zgryzu (w
          mojej rasie jedynym dopuszczalnym jest zgryz nożycowy, rodzą się
          czasem szczeniaki ze zgryzem cęgowym, przodo czy tyłozgryzem i to
          właśnie o nich mowa), załamany ogonek, często nieprawidłowe
          umaszczenie. Wady te nie mają wpływu na zdrowie i komfort życia psa,
          a czynią go jedynie nie wystawowym. Kupujący płaci mniej, wciąż
          jednak kupuje rodowodowe (bo takie szczenię dostaje oczywiście
          metrykę) zwierzę z kontrolowanych warunków.

          No i po czwarte - jeśli nie zależy nam na tym aby pies był
          szczeniakiem wiele ras ma swoje stowarzyszenia adopcyjne, gdzie
          miłośnicy szukają domów psom, które z jakiejś przyczyny domy te
          tracą. Często są to psy rodowodowe.

          Także jeśli chcecie psa konkretnej rasy to szukajcie, pytajcie,
          rozmawiajcie z hodowcami. Szczerze mówcie, że nie stać was na
          jednorazowe wydanie tych 2000. Hodowcy to też ludzie i trudności
          finansowe zrozumieć potrafią.
    • alexa195 Re: pseudo-hodowla 22.10.08, 11:39
      > Kupiłam ją za pół ceny z niezarejestrowanej hodowli. Miała być
      zdrowa i mieć 3 miesiące.

      I wtedy sie nie domyslikas, ze to pseudohodowla? Litosci...
      • nurma Re: pseudo-hodowla 22.10.08, 18:03
        A ja powiem jako psiarz - i nie hodowca ! Nie , żebym była
        zwolenniczką - jak to nazywaja "pseudohodowli",ale jako osoba,która
        zna zycie i nie lubi uogólnień.Otóż wystarczy sobie poczytać na
        dogomanii,jak to niektórzy zarejestrowani hodowcy poczynaja sobie,by
        dojść do wniosku,że wszystko zależy od człowieka,a nie od należenia
        do jakiegoś związku . Sama zresztą miałam zawsze ( teraz też mam)
        psy przygarnię te ze schroniska lub bezdomności.No i jestem
        zdecydowaną zwolenniczką powszechnej kastracji.Ale tylko
        dlatego,żeby nie było tyle bezdomnych zwierzat,a nie w uznaniu
        wyższości hodowli rejestrowanej nad nierejestrowaną .A kota mam też
        przygarniętego.Pełno takich w piwnicach i na działkach.Na ogół są
        one zdrowsze , po przeżywaja tylko najsilniejsze (naturalna ostra
        selekcja).Natomiast rasowe sa bardzo delikatne,często
        wskutek "przerasowienia"obarczone dziedzicznie a w
        wyniku "udziwnień"rasy także z tego powodu sprawiają problemy
        zdrowotne.Myślę , ze posiadanie rasowego zwierza to trochę
        snobizm,bo nikt mi nie wytłumaczy że zadbany dachowiec jest mniej
        piękny od tego z papierami.Ale oczywiście kazdy ma prawo mieć
        takiego kota,jak chce,tylko niech sie nie dziwi,że ten rasowy jest
        taki chorowity,przy czym zarejestrowana hodowla nie daje
        gwarancji ,że kot (czy pies)będzie okazem zdrowia.
        • palisadka Re: pseudo-hodowla 22.10.08, 19:25
          nurma napisała:

          > A ja powiem jako psiarz - i nie hodowca ! Nie , żebym była
          > zwolenniczką - jak to nazywaja "pseudohodowli",ale jako
          osoba,która
          > zna zycie i nie lubi uogólnień.Otóż wystarczy sobie poczytać na
          > dogomanii,jak to niektórzy zarejestrowani hodowcy poczynaja
          sobie,by
          > dojść do wniosku,że wszystko zależy od człowieka,a nie od
          należenia
          > do jakiegoś związku . Sama zresztą miałam zawsze ( teraz też mam)
          > psy przygarnię te ze schroniska lub bezdomności.No i jestem
          > zdecydowaną zwolenniczką powszechnej kastracji.Ale tylko
          > dlatego,żeby nie było tyle bezdomnych zwierzat,a nie w uznaniu
          > wyższości hodowli rejestrowanej nad nierejestrowaną .A kota mam
          też
          > przygarniętego.Pełno takich w piwnicach i na działkach.Na ogół są
          > one zdrowsze , po przeżywaja tylko najsilniejsze (naturalna ostra
          > selekcja).Natomiast rasowe sa bardzo delikatne,często
          > wskutek "przerasowienia"obarczone dziedzicznie a w
          > wyniku "udziwnień"rasy także z tego powodu sprawiają problemy
          > zdrowotne.Myślę , ze posiadanie rasowego zwierza to trochę
          > snobizm,bo nikt mi nie wytłumaczy że zadbany dachowiec jest mniej
          > piękny od tego z papierami.Ale oczywiście kazdy ma prawo mieć
          > takiego kota,jak chce,tylko niech sie nie dziwi,że ten rasowy jest
          > taki chorowity,przy czym zarejestrowana hodowla nie daje
          > gwarancji ,że kot (czy pies)będzie okazem zdrowia.


          Gwarancję to możesz dostać w sklepie na telewizor, a nie na żywe
          stworzenie.

          Jasne, także wśród zarejestrowanych hodowców są tacy, co robią
          przekręty. Ale zdecydowana większość to pasjonaci zakochani w swojej
          rasie czy rasach.

          Dla mnie kupowanie zwierzęcia konkretnej rasy (a więc rodowodowego)
          to nie snobizm a wyraz konkretnych oczekiwań wobec niego, często
          także spełnienie marzeń. Nikt nie mówi że kundel, mieszaniec jest
          brzydszy i gorszy. Ale jeśli chcę konkretne rasowe zwierzę to tylko
          rodowodowe. Rasa to decyzja, ze wszystkimi jej konsekwencjami. Całe
          życie chciałam mieć psa konkretnej rasy. Takiego i tylko takiego. I
          mam. I to było moje marzenie. Mam wraz z wszystkimi wadami tej rasy,
          ze skłonnościami do chorób także. Ale i z zaletami, z niesamowitym
          charakterem, z wielgachnymi gabarytami. Rasy psów różnią się między
          sobą nie tylko wyglądem. I wybór rasy powinien być przemyślany.
          Mieszaniec to zawsze niespodzianka. Przy czym jak mówiłam przeciwko
          kundelkom nic nie mam. Mam natomiast dużo przeciwko rozmnażalniom
          psów w typie rasy, czyli tych "rasowych bez rodowodu". Mam wiele
          przeciwko sukom rodzącym 2 razy w roku w jakichś stodołach,
          garażach, na betonie, zmuszanych do wykarmiania miotów kilkunastu
          szczeniąt, nie leczonych, nie szczepionych. Mam przeciwko
          sprzedawaniu 5 tygodniowych szczeniaków z robakami wyłażącymi skąd
          tylko można. Mam przeciwko bestialskiemu pozbywaniu się suk kiedy
          ich zdolności reprodukcyjne spadają. I przeciwko kryciu byle jakiej
          suki byle jakim psem, tyle że podobnym, bez względu na
          pokrewieństwo, zdrowie. No mam. Nawet jeśli twoim zdaniem to snobizm.
          • whisky7 Re: pseudo-hodowla 22.10.08, 21:18
            rodowod.republika.pl/
            przed kupnem zwierzecia nalezy sie dobrze zastanowic, ale dobrze, ze sa tacy,
            ktorzy widza wady pseudohodowli, oprocz watpliwych plusow w postaci nizszej ceny
            zwierzaczka..im mniej osob kupujacych w pseudohodowlach, tym mniej pseudohodowli.
      • grraza Re: pseudo-hodowla 22.10.08, 21:21
        Powiem jedno. Oczywiście, że kiedy zobaczyłam kotkę, zorientowała się że nie
        jest w dobrym stanie, bo już wtedy miała ropiejące oczka. I co miałam ją
        zostawić? Stwierdzić, że towar jest wybrakowany, więc nie zapłacę. Takie
        sytuacje nie są czarno-białe. Osobiście, cieszę się, że mogę małej pomóc.
        • roksanaa22 Re: pseudo-hodowla 22.10.08, 21:29
          Jak we wszystkim są dwie strony Twojej sytuacji...
          1.dobrze,że chcesz pomóc kotce-masz serducho:)
          2.KUPIŁAŚ kota pomimimo choroby a to znak dla "hodowcy",że zawsze
          się znajdzie amator na jego "towar".
          Pat...
        • tenshii Re: pseudo-hodowla 22.10.08, 21:33
          A ja Ci powiem tak: wolę osobiście poświęcić parę psów i kotów i powiedzieć "nie wezmę tego konta/psa bo jest ewidentnie chory" i tym samym nauczyć pseudohodowców żeby przynajmniej dbali o te zwierzaki, niż pozwalać im na takie ich traktowanie, bo zawsze znajdzie się ktoś z miękkim sercem kto weźmie takiego bidulkę.
          Ich nie obchodzi czy Ty weźmiesz tego kota bo go chcesz, bo bierzesz go na prezent, na śniadanie dla swojego pytona czy z litości. Ważne żeby go opchnąć jak nadrożej za najniższe koszty.
          Więc chociaż kocham zwierzaki wolałabym żeby tych parę psów i kotów zdechło ale reszta w przyszłości miała dobrze, niż ratować ciągle i ciągle i ciągle te bidulki kosztem ich cierpienia...
          Tylko, że to raczej nierealne, bo do takiej akcji musiliby się podpiąć wszyscy potencjalni nabywcy, a tak się nie stanie nigdy...
          • nurma Re: pseudo-hodowla 22.10.08, 22:21
            Dziwna ta twoja miłość do zwierzat ... niech zdechną...A może lepiej
            walczyć z pseudohodowcam ( zalicam do nich także hodowców " z
            papierami " - oczywiście niektórych,tak jak niektórzy
            niezarejestrowani moga być troskliwymi opiekunami szczeniąt w ten
            sposób,aby zwracać po prostu uwage na warunki takiej hodowli ?Czy ta
            niechęć do tych hodowców niezarejestrowanych to nie przypadkiem
            walka z konkurencją ?Bo ktoś,kto chce po prostu mieć kota czy psa
            nie zależy mu na papierach,chyba że chce ich rozmnazać i
            sprzedawać.Nie rozwijam tematu,gdyż jest zbyt obszerny.Z
            konieczności stosuję skróty myślowe,wiec może ujść uwadze,o co mi
            chodzi.Ale w skrócie :wyraznie napisałam,że jestem zwolenniczką
            sterylizacji powszechnej,najlepiej bezpłatnej (finansowanej np.
            przez gminy,które i tak maja obowiazek zajmowania sie bezdomnymi
            zwierzętami,taniej chyba (i lepiej)właczyć sie w ograniczenie
            nieontrolowanego rozrodu.Na każdego,kto sie decyduje na rozród
            nałożyć (i egzekwować !)okreslone obowiazki co to ma wspólnego z
            tymi ,ale nie typu,że musi należeć do stowarzyszenia,bo (odsyłam na
            odpowiednie wątki).Oczywiście nie uogólniam - sa świetni hodowcy
            wspierajacy biedaków "bez papierów",ale serce do zwierzat nie wynika
            z przynależności do jakiejś organizacji hodowców,tylko z zupełnie
            czego innego.Watpię,czy masz serce do zwierzat,skoro masz za nic
            życie tych biedaków,co urodziły sie bez papierów.A poza tym z
            jakiego to przepisu wynika zakaz dopuszczenie do rozrodu "bez
            papierów ?".Jak wspominałam,moje wszystkie psy są "niewiadomego
            pochodzenia"(dosłownie),wszystkie wysterylizowane (wykastrowane)więc
            problem pseudohodowli mnie nie dotyczy.Ale wkurza mnie,jak ktoś tak
            sobie lekko mówi - niech zdychają...bo co ? Urodziły się "bez
            papierów"? Nie wierzę,że taki ktoś kocha zwierzęta - on kocha
            swojego rasowego pupila , a może nawet ma zamiar go rozmnożyć (wszak
            ma papiery)i konkurencja przeszkadza ?Uff...wkurzyłam się !Za to mój
            szacunek dla osoby rozpoczynajacej watek,że zadowolona jest,bo mogła
            uratować kicię.Zyczę kociaczkowi zdrowia a jej Pani wszystkiego
            najlepszego.
            • claratrueba do nurmy 23.10.08, 09:08
              Serce masz wielkie- dla zwierząt, nas homo sapiens oceniasz już trochę gorzej.
              Rozumiem, też wolę zwierzęta niż ludzi. Smutna prawda o pseudohodowlach (dla
              hodowców to żadna konkurencja wierz mi- większość szczeniaków jest w nich
              zamówiona zanim się narodzi)jest taka, że nie istniałyby gdyby nie było
              nabywców, w tym takich z "miękkim sercem". Tylko taki nabywca "z litości"
              najpierw sie strasznie oburza, a potem kompletnie nic nie robi bo tel. do Tow.
              Opieki nad Zwierzętami, Animalsów czy dziesiątek(!) innych organizacji to zbyt
              duży kłopot, no najwyżej tu na forum. Bo to mały wysiłek. I wyobraź sobie, że
              kocham zwierzęta choć jestem od zawsze właścicielką jakiegoś medalisty-championa
              i jakiegoś kundelka przybłędy, i kiedyś dwóch dachowców mieszkających u mnie do
              śmierci mimo, że ich obecność przypłacałam atakami astmy. Wszystkie razem u
              weta. Ta sama karma, to samo mizianie.Nie kocha się psa "za papiery" tak jak
              człowieka "za oczy zielone". Natomiast oceniam źle, być może nie do końca
              sprawiedliwie, tych którzy, dorabiają "mięsiarzy" bo chca mieć kotka czy pieska
              "jak sąsiad" i za możliwośc zapłacenia niższej ceny przymykaja oczy na warunki
              pseudohodowli. I łatwiej się takiego pupila pozbywają, w różny sposób, bo tanie
              łatwiej wyrzucić. Albo się go pozbyć muszą bo wzięli psa-bandytę po rodzicach,
              których psychiki nikt nie kontrolował, co jest obowiązkowe (testy psychiczne) w
              przypadku psów rodowodowych dużych ras.
              • nurma Re: do nurmy 23.10.08, 22:53
                Claratrueba - właściwie to zgadzam sie z Tobą co do zasady.Jak
                zaznaczyłam,nie uogólniam.Z konieczności mój wywód był skrótowy,więc
                może niezbyt czytelny.Ale mimo wszystko wydaje mi się,że
                zwalczanie "hodowców niezarejestrowanych"sekowaniem ich, nic nie da
                (nie ma zakazu rozmnażania)a co najwyżej w jakimś konkretnym
                przypadku ucierpią na tym zwierzęta.Procederu tego chyba nigdy i nic
                nie jest w stanie wyeliminować.Zawsze znajdą się osoby,którym
                papiery nie sa potrzebne,a podoba się jakas rasa(może akurat bardzo
                droga,bo akurat modna),a nie chcą (nie maja)pieniędzy na zwierzaka
                z "papierami".bo nie chcą hodować Myślę więc,że lepiej zwróćić uwagę
                na odpowiedzialność wszystkich posiadających zwierzęta.Po prostu nie
                być obojętnym nie tyle na to,że u kogoś urodziły się zwierzątka,ile
                na to,jak sa traktowane.Tajemnicą poliszynela jest przecież ,że
                niektórzy "hodowcy z papierami"niemiłosiernie eksploatują,trzymajac
                w strasznych warunkach maszynki do rodzenia,które często na starość
                lądują w schroniskach.Czy to sa miłośnicy rasy?Zgadzam się też,że
                jeśli ktoś ma specjalne oczekiwania to kupując rasowego zwierzaka
                łatwiej dobierze tego własciwego.Tyle tylko,że jesli ktoś naprawdę
                kocha zwierzeta,to nie kieruje sie ani modą,ani szpanem,ani
                upodobaniem okreslonej rasy.Bo kundelki czy dachowce są cudowne i
                potrafia kochać bezgranicznie.Niektóre rasy natomiast,jakby pewne
                swojej wyższości są chimeryczne.Nie,zebym była przeciwniczką
                zwierząt rasowych,albo żebym nie mogła sobie kupić takiego
                zwierzaka.Uwierz,że więcej wydaję na bezdomne potrzebujące pomocy
                zwierzeta,niż najdrozsze rodowodowe szczenię czy kocię.Bardzo
                szanuję tych hodowców,którzy oprócz swoich pięknotek przygarniają
                jakąś biedkę traktując jąjak swego pieszczocha.Chwała Ci,że mając
                championa masz otwarte serce dla nie-arystokratów.Ale nie
                zaprzeczysz,że w tych legalnych hodowlach też jest różnie.Nie każdy
                hodowca ras dużych przeprowadza testy-nie słyszałam aby taki
                obowiazek był.Nie jestem hodowcą ,więc mogę nie wiedzieć.Natomiast
                wiem,że testy to za mało,jest jeszcze wychowanie.A jesli chodzi o
                rasy grożne ,to często dla takiego (no nie wiem jak to nazwać -
                "dresiarza" ?"karkowca "? czy jak tam )nabywcy grożnego psa cena
                nie ma znaczenia.Nie będę sie wymądrzać,bo nie mam recepty jak
                ograniczyć bezdomność zwierząt i ich dręczenie,myślę jednak (o
                czym pisałam),że sterylizacja powinna być powszechna a społeczeństwo
                bardziej uczulone na przejawy niewłasciwego traktowania
                zwierzat.Może zacząc od edukaacji dzieci już w przedszkolu?To wśród
                dzieci duży odsetek jest dręczycieli.A rodzice ?No cóż,niech sie
                dziecko pobawi...Trochę sie wygadałam,ale czy jest mi z tego powodu
                lżej?Chyba nie,bo jak może być,gdy przeczytałam wczoraj o wrzuconych
                szczeniaczkach do pieca i o biednej suni -ich matce,która wskoczyła
                za nimi i w męczarniach poniosła śmierć.Dlatego własnie tak ostro
                zareagowałam na wpis o zwalczaniu pseudohodowców ,nawet kosztem
                życia niesprzedanych maleństw.Może te wrzucone do pieca...nie
                znalazły nabywców?A co do tego,że pseudohodowle to nie
                konkurencja,to na którymś z forum na dogomani niektórzy z hodowców
                pisali wyraznie,że nie po to wydają pieniadze na wystawy ,
                szczepienia i frykasy,by ktoś za pół ceny sprzedawał szczeniaki,bo
                to ma wpływ ,no może nie na zbyt,ale na cenę,zwłaszcza
                modnych ras.A co powiesz o tym,że jak mija moda na jakąś rasę,to i w
                schronisku jest jej pełno.To co piszę jest w pewnym stopniu
                wynikiem
                refleksji wywołanej lekturą róznych watków na dogomanii,gdzie można
                poczytać nie tylko o kundelkach i pseudohodowlach,ale i o hodowcach
                jaknajbardziej legalnych (zrzeszonych w stowarzyszeniach )i o
                koszmarze niektórych zwierzat rasowych,a także pseudomiłośnikach
                zwierzat.Ręce opadają .Dlatego cieszy mnie kazdy , kto - jak Ty-
                oprócz swego medalisty przytulił jakiegoś kundelka czy dachowca.I na
                koniec-wiele rasowców wzbudza mój zachwyt,z przyjemnościa je
                oglądam.Ale mimo wszystko,im łatwiej niż kundelkom.Dlatego moje
                serce należy do kundelków i do poczciwych mruczusiów.A tak z
                ciekawości-jaką rasę hodujesz?
                • grraza Re: do nurmy 24.10.08, 00:55
                  Podpisuję się pod Twoim wywodem obiema rękami i łapkami moich kociaków.
                  Fajnie, że chciało Ci się tyle napisać, bo to jeden z dojrzalszych głosów w tej
                  dyskusji, której wcale nie zamierzałam wywoływać :) Widać temat jest bardzo żywy.
                  Co do bezdomnych zwierzaków. Dziś próbowałam uratować jednego kociaka urodzonego
                  w piwnicy, niestety nie zdążyłam. Dowiedziałam się o nim wczoraj, ale dziś
                  niestety było już za późno, bo maluszek zdechł :((
                  Piwnica, o której piszę jest istną wylęgarnią kotów. Jeśli dowiem się jeszcze o
                  jakiejś znajdzie, będę pisać. Może ktoś z Was będzie miał jakiś ciepły kąt dla
                  niej/niego. To kocie nieszczęście, które dzisiaj widziałam jest kolejnym
                  argumentem za powszechną sterylizacją bezdomnych zwierząt.
                  Pozdrawiam
                  • claratrueba Re: do nurmy 24.10.08, 08:46
                    Nurmo droga, 1. psy dużych ras testy psychiczne mieć MUSZĄ, bez tego nie
                    otrzymają "reproduktora" lub "suki hodowlanej"- jest to wymóg regulaminu
                    hodowli. 2. hodowcy NIE WOLNO miec więcej niz jednego miotu rocznie-
                    szczeniaczki nie dostana papierów, a hodowca zostanie wykluczony ze związku, a
                    więc utraci prawo hodowli. 3. pośrednio kontrolą psa i właściciela są wystawy-
                    dyskwalifikowane sa psy, które "nie potrafią się zachować" tj. są agresywne,
                    zdarza się niedopuszczenie do oceny kiedy właściciel bije psa (to rzadkie
                    zachowanie ale reakcja sędziów jest bezwzględna) co jest nauczką zarówno dla
                    wystawcy, jak i licznej publiczności. Ponadto "kandydat na właściciela"
                    szczeniaków powinien, i naprawdę często tak jest, być skontrolowany przez
                    właściciela suki. Czy z serca dla zwierząt, czy z interesu żeby zaniedbane
                    potomstwo nie kompromitowało hodowli- różnie. Wymóg zainteresowania warunkami, w
                    ktorych znajdą sie maleństwa jest zapisany w regulaminie hodowli. Oczywiście,
                    nie nawołuję "bierzcie tylko psy rasowe", mój kundelek-przybłęda temu przeczy
                    (choć trzymanie rasowej suki i takiego "buraska" to duży kłopot dla mnie).
                    Natomiast opiszę Ci co skłoniło mnie ku moim championom: jestem kobita potężna-
                    46 kilo wagi, mieszkam w domku pod lasem, potrzebuję obrońcy- odstraszacza,
                    jednocześnie psa przewidywalnego i ułożonego, nie bandziora nad którym cała moja
                    potęga nie zapanuje. I pieszczocha na dodatek. Po przestudiowaniu ras wybrałam
                    najpierw sznaucera olbrzyma po championach, wyszkolonych a więc statecznych,
                    mądrych psach. Nie miałam pieniędzy szczeniak był drogi. Mama sfinansowała
                    jako... prezent ślubny. Piesek odszedł po 14 latach, o połowe dłużej niz
                    przeciętnie żyją. W życiu więcej nie płakałam. Po roku (tyle zajęło mi
                    studiowanie ras) kupiłam Bouvier des Flandres- podobny psychicznie do sznaucera,
                    mniej szczekliwy, jeszcze spokojniejszy i łatwiejszy do ułożenia. Uroda
                    nieporównanie mniejsza- taki poluch trochę, ale nie to sie dla mnie liczy. I
                    byłam u hodowcy dużo wcześniej niż psię było do zabrania. Zobaczyłam lśniącego,
                    tłuściutkiego kluseczka, wypielęgnowanego bardziej niz niejedno niemowlę,
                    odpowiedziałam na kilkanaście (jesli nie więcej) pytań o warunki jakie mu
                    zapewnię. Czy to masz w "pseudohodowlach" oddających jak najszybciej
                    nieodrobaczone, karmione byle czym szczeniaki? Byle szybciej dostać kasę. Nie
                    chodzi mi o mądrych właścicieli nierodowodowych psów, ktorzy je rozmnażają i
                    sprzedaja we właściwy sposób. Choć z zasady jestem temu przeciwna- to własnie
                    takie rasowe z wyglądu psy zapełniają schroniska "bo były tanie" i "nie ma jak
                    sprzedać".Z reguły też właściciele psów rasowych maja więcej wiedzy o właściwym
                    postępowaniu ze zwierzęciem, nie skapią na weta, bo sporo zainwestowali, mają
                    (przez związek) lepszy dostęp do szkoleń co w przypadku dużych ras jest b.
                    ważne. Sami zresztą muszą poświęcić im dużo czasu, żeby pies na wystawie
                    zachował sie jak należy. I właśnie dlatego nawołuję: jesli kogoś nie stać na jak
                    to określasz "psią arystokrację" niech ratuje już żyjące bezdomne biedactwa. A
                    nie dla mody, popisu kupuje psa "rasopodobnego" nabijając kasę draniom.
                  • salma75 grraza... 24.10.08, 11:13
                    ...na litość boską! Złap matkę tych kociaków i wysterylizuj ją. Skontaktuj się
                    chociaż z jakąś fundacją dla zwierząt. Chyba, że na wiosnę chcesz patrzeć na
                    śmierć kolejnych maluchów...:(.
                    I moje zdanie - nie można z litości kupować zwierząt z pseudohodowli, choćby nie
                    wiem jak biedne się wydawały. To tylko nakręca całą tą potworną machinę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka