Dodaj do ulubionych

Gość w domu a kocia agresja-co robić?

26.11.08, 12:25
Witam serdecznie wszystkich.
Sporo już się tu naczytałam o kociej agresji ale nie znalazłam niestety sposobu na swoją kotkę. Myślę, że znam przyczynę jej agresji ale bardzo chciałabym coś z tym zrobić. Ale przejdę do sedna...
Moja 3-letnia kotka jest agresywna w stosunku do obcych. Akceptuje jedynie moją siostrę, która jest w moim domu najczęstszym gościem a do tego nie posiada własnego zwierzaczka, nie przynosi w zw. z tym żadnych "groźnych" zapachów. Po wejściu do mieszkania jakiejkolwiek obcej osoby, najpierw delikatnie z daleka "bada" noskiem zapach, jak gość powiesi ubranko na wieszaku to owo ubranko jest również dokładnie obwąchiwane... potem zaczyna się baczne przyglądanie delikwentowi, łącznie z ostrym syczeniem... a potem najczęściej bicie łapą z wystawionym pazurami i gryzienie... rany głębokie i bolesne. Nie wszystkim się obrywa, najczęściej tym którzy posiadają koty, ale wszyscy są ostrzegani bacznym przyglądaniem się kotki. Kotka w zamieszaniu (jak się robi mały tłumek, tj. gość mieszany z domownikiem) to czasem trafi łapką domownika i wygląda to jakby była agresywna i dla swoich, ale tak nie jest. To dobry i kochany kotek, czasami miewa całkiem naturalne ataki "głupawki" i nie lubi jak się jej przeszkadza gdy ma swoje plany ;-)
Co mogę zrobić by kotka polubiła gości... to z reguły ludzie którzy bardzo lubią zwierzęta, najczęściej "kociarze pełną gębą". Nadmieniam, że agresja z czasem narosła i nie wiem czy się do tego nie przyczyniłam, ponieważ w pewnym momencie zaczęłam poprostu kotkę izolować od gość (bardzo często są to koleżanki moich córek, więc bałam się o ich bezpieczeństwo), min. zaczęłam zamykać ją w łazience. W tej chwili zaprzestałam tego, goście na kanapie, na ławie kawa a obok kawy najczęściej jakiś spryskiwacz na odstraszenie kotka, mimo tego i tak jest niebezpiecznie. Kiedyś i obcemu weszła na kolana... teraz każdy obcy dla niej to ogromne niebezpieczeństwo. Bardzo proszę o radę, bo kochamy ją wszyscy a nie chcemy by komuś stała się z jej powodu krzywda. Dodam, że kotka nie była sterylizowana, jeszcze w tym tylko moja nadzieja :-(
Obserwuj wątek
    • mist3 Re: Gość w domu a kocia agresja-co robić? 27.11.08, 20:56
      jeśli kotka nie lubi szczególnie tych, którzy mają koty to może chodzi o silne
      poczucie 'terytorialności' - kotka nie pozwala 'innym kotom' wchodzić na swój
      teren. U kocurków kastracja uspokaja temperament i zalecana jest również w
      przypadku agresywnych zachowań wobec innych kotów. U kotki może być podobnie...
      Jeśli kotka jest zdrowa, rozważ kastrację.
      Napisz jeszcze, skąd jesteś. Może ktoś ci poleci dobrego behawiorystę w twojej
      okolicy.
      • perla969 Re: Gość w domu a kocia agresja-co robić? 28.11.08, 07:45
        dziękuję za odzew :-)
        jestem z Ustki, a więc w grę wchodzi ewentualnie jeszcze Słupsk, bo w usteckiej
        lecznicy pani doktor powiedziała mi, że "trikolory tak mają" :) i wyszło na to,
        że powinnam się z tym pogodzić
        może faktycznie ktoś zna dobrego behawiorystę z okolic Słupska, byłabym
        wdzięczna za namiar
    • jul-kot Re: wysterylizuj kotkę 28.11.08, 14:34
      Witam,
      Tak jak napisałem, wysterylizuj ją. Ale przedtem, czy dawałaś jej
      środki hormonalne? Jak długo trwa taki stan? Nawet jeśli kotka nie
      dostawała hormonów, może mieć ropomacicze albo i zmiany nowotworowe
      i jej agresja może wynikać z poczucia zagrożenia wywołanego chorobą.
      Idź z kotką do lekarza, niech ją dokładnie obejrzy, zrobi badania
      krwi, między innymi na obecność stanu zapalnego. Jeśli kotka okaże
      się zdrowa, wysterylizj ją, zapewnij spokój na dłuższy czas (bez
      wizyt).
      Pozdrawiam, Juliusz.

      Pozdrawiam, Juliusz.
      • jul-kot Re: p.s. 28.11.08, 14:36
        Mam też i trikolorkę, ma trzy lata i jest najmilszym z kotów.
        • perla969 Re: p.s. 28.11.08, 22:36
          dziękuje bardzo... będę o nią walczyć...
          hormony dostaje od jakiegoś 1,5 roku... a dwiema przerwami...
          a teraz tak ślicznie sobie śpi, kłębuszek... a łapki na pyszczku :-)
          • mist3 Re: p.s. 29.11.08, 16:25
            Hormony to naprawdę nic dobrego!! Kto je polecił jako dobrą metodę antykoncepcji?
            Jeśli Wasz weterynarz, rozważ jego motywy i zastanów się czy nie warto zmienić
            lekarza?
            Kotka może mieć początki ropomacicza (które potrafi się zacząć już po
            jednokrotnym podaniu hormonów) i stąd może wynikać jej agresja (niepokój
            spowodowany chorobą, który kotka jakoś musi zwalczyć - stąd jej ataki).
            Naprawdę poszukaj dobrego weterynarza, zdiagnozuj porządnie kotkę i rozważ
            zabieg sterylizacji.
            Polecam wątek 'sterylizacja kotki na vetserwisie:
            www.vetserwis.pl/
            albo tutaj:
            www.koty.civ.pl/rady/steryl.php
            • perla969 Re: p.s. 03.12.08, 08:10
              Dziś idziemy do nowego lekarza. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że moja kotka ma
              taki... hmmmyyy... "zwisający" brzuszek. Czy to może być ropomacicze? Poprzednio
              weterynarz nawet nie pofatygował się sprawdzić, bo kotka na niego syczała i
              warczała. Powiedział, że to nic takiego jak nie ma innych objawów :-(
              Będę pisać na bieżąco co z moją kotką i jak wszystko się będzie toczyć. Może
              komuś przyda się taka wiedza. Tym bardziej, że wczoraj kotka zaatakowała starszą
              córeczkę :-( Wyglądało to jakby się czegoś przestraszyła, bo córka wyciągała
              książkę z szafki, a kotka tradycyjnie asystowła... Czasem zdarzyło jej się
              poboksować łapkami jak ktoś coś zbyt energicznym ruchem w jej pobliżu zrobił,
              ale nigdy nie były to głębokie rany i kotka zaraz uciekała. Wczoraj córka nie
              mogła jej odgonić... a rany są głębokie i bolesne. Płakałyśmy potem wszystkie
              razem, z żalu :-( bo może nasz kociak bardzo cierpi :-(((
              • jul-kot Re: p.s. 03.12.08, 09:23
                Witam,
                To dziwny weterynarz, który boi się dotknąć zwierzęcia. Jak nie
                dotknie, to niczego się nie dowie, bo kot nie powie mu, co go boli.
                Zwisający brzuszek to pewnie tłuszczyk, każdy normalny kot to ma i
                nie jest to objawem choroby. Chorobę można podejrzewać przy
                bolesności przy badaniu, obserwując reakcję kota na DOTYK, a jak się
                nie dotyka ... Ropomacicze to stan zapalny w jamie brzusznej, tego
                nie widać z zewnątrz, ale po reakcjach kotki, jak syczenie, rzucanie
                się przy przestrachu, można się domyślać, że coś z nią jest nie tak.
                Weterynarz powinien pobrać krew, do tego trzeba kota unieruchomić,
                bez dotykania też się nie obejdzie. Ale w końcu to nie tygrys, tylko
                mała kotka.
                Pozdrawiam, Juliusz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka