perla969
26.11.08, 12:25
Witam serdecznie wszystkich.
Sporo już się tu naczytałam o kociej agresji ale nie znalazłam niestety sposobu na swoją kotkę. Myślę, że znam przyczynę jej agresji ale bardzo chciałabym coś z tym zrobić. Ale przejdę do sedna...
Moja 3-letnia kotka jest agresywna w stosunku do obcych. Akceptuje jedynie moją siostrę, która jest w moim domu najczęstszym gościem a do tego nie posiada własnego zwierzaczka, nie przynosi w zw. z tym żadnych "groźnych" zapachów. Po wejściu do mieszkania jakiejkolwiek obcej osoby, najpierw delikatnie z daleka "bada" noskiem zapach, jak gość powiesi ubranko na wieszaku to owo ubranko jest również dokładnie obwąchiwane... potem zaczyna się baczne przyglądanie delikwentowi, łącznie z ostrym syczeniem... a potem najczęściej bicie łapą z wystawionym pazurami i gryzienie... rany głębokie i bolesne. Nie wszystkim się obrywa, najczęściej tym którzy posiadają koty, ale wszyscy są ostrzegani bacznym przyglądaniem się kotki. Kotka w zamieszaniu (jak się robi mały tłumek, tj. gość mieszany z domownikiem) to czasem trafi łapką domownika i wygląda to jakby była agresywna i dla swoich, ale tak nie jest. To dobry i kochany kotek, czasami miewa całkiem naturalne ataki "głupawki" i nie lubi jak się jej przeszkadza gdy ma swoje plany ;-)
Co mogę zrobić by kotka polubiła gości... to z reguły ludzie którzy bardzo lubią zwierzęta, najczęściej "kociarze pełną gębą". Nadmieniam, że agresja z czasem narosła i nie wiem czy się do tego nie przyczyniłam, ponieważ w pewnym momencie zaczęłam poprostu kotkę izolować od gość (bardzo często są to koleżanki moich córek, więc bałam się o ich bezpieczeństwo), min. zaczęłam zamykać ją w łazience. W tej chwili zaprzestałam tego, goście na kanapie, na ławie kawa a obok kawy najczęściej jakiś spryskiwacz na odstraszenie kotka, mimo tego i tak jest niebezpiecznie. Kiedyś i obcemu weszła na kolana... teraz każdy obcy dla niej to ogromne niebezpieczeństwo. Bardzo proszę o radę, bo kochamy ją wszyscy a nie chcemy by komuś stała się z jej powodu krzywda. Dodam, że kotka nie była sterylizowana, jeszcze w tym tylko moja nadzieja :-(