Dodaj do ulubionych

Pomocy bo zamarznie

07.01.09, 17:26
2 tyg. temu moja koleżanka znalazła pod swoim domem przestraszonego zziębniętego psiaka. Piesio jest młody ok. roku. Nakarmiła go koczuje w tym zimnie pod jej domem. Sama ma suczkę w domu i nie może go zabrać do siebie. Łatek bo tak go nazwała bardzo się zaczął przywiązywać do niej. Na noc wpuszcza go na klatkę schodową, ale na dłuższą metę to nie rozwiązuje problemu. Sąsiedzi zaczynają protestować. Obdzwaniamy wszystkich znajomych, ale nikt nie chce zaoferować domu ani pomocy.
Chcemy dać ogłoszenie do gazety ale ukaże się dopiero w przyszłym tyg.Piesek jest wesołym , miłym psiakiem. Jeżeli ktoś chce i może mu zaoferować pomoc zadzwoń 692496657 . Zapomniałam o najważniejszym mieszkamy 60 km. od Poznania w Nowym Tomyślu.
Zdjęcia prześlę na e-maila.


Obserwuj wątek
    • tenshii Re: Pomocy bo zamarznie 07.01.09, 18:22
      gosia67_online napisała:

      > 2 tyg. temu moja koleżanka znalazła pod swoim domem przestraszonego zziębnięteg
      > o psiaka. Sama ma suczkę w domu i nie może go zabrać do siebie.

      Rozumiem, że nie może go zabrać do siebie bo sunia ma cieczkę. A nie można go chwilowo zamknąć w innym pokoju?
      A poza tym cieczka pewnie niedługo się skończy. ....

      Niech weźmie go do domu póki nie znajdzie mu miejsca.
      • deszcz.ryb Re: Pomocy bo zamarznie 07.01.09, 22:44
        Chyba nie o cieczkę tu chodzi, tylko raczej o to, że suczka nie akceptuje innych zwierząt.
        • gosia67_online Re: Pomocy bo zamarznie 08.01.09, 10:08
          Suczka nie akceptuje psiaka, panicznie się go boi. Kolezanka nie
          chce pieska zawieźć do przytuliska bo nie cieszy się ono dobrą sławą.
          Szukamy mu domku gdzie sie da. Wydzwaniamy do znajomych ale narazie
          nic z tego. Szkoda nam pieska bo jest młody i widacże sie garnie do
          ludzi. Ktoś może mieć z niego naprawdę wielką pociechę
          • tenshii Re: Pomocy bo zamarznie 08.01.09, 11:23
            Wiecie co. Chwali Wam się, że się nim wogóle zainteresowałyście. Chwali Wam się że szukacie mu domu. Chwali Wam się, że nie chcecie go oddać do schroniska.
            Ja natomiast rozumiem wszystko, nawet to, że sunia się go boi, ale w obliczu tematu tego postu nie jestem w stanie zrozumieć, że koleżanka nie chce go wziąć do domu. Jest zima, niektórzy już nazwali ją zimą stulecia. Sama twierdzisz "pomocy bo pies zamarznie". A mimo wszystko pozwalacie mu się szlajać po śniegu, mrozie.
            To nawet lepiej że suka się go boi niżby miała się na niego rzucać z zębami. Przecież można go zamknąć choćby w łazience, innym pokoju, kuchni, gdziekolwiek. Można ich do siebie przyzwyczajać. Coś na pewno da się zrobić.
            Życzę Wam powodzenia.
            • igge tenshii 08.01.09, 12:07
              generalnie się z Tobą zgadzam ale czemu Ty sama nie zaadoptujesz
              psiaka skoro to takie oczywiste? Prędzej zrobisz to Ty niż ktoś nie
              mający żadnego zwierzaka i skoro dziewczynie wystarcza do szczęścia
              jeden pies to zmuszanie jej do poświęcenia swojego czasu, energii i
              środków na drugiego jest zmuszaniem jej do braku rozsądku, nie
              liczenia się z kasą (a przecież argument "nie stać mnie" jest co
              śmieszne zawsze i przez wszystkich akceptowany) i jest przede
              wszystkim zmuszaniem do miłości na siłę. Marzę o tym by wszyscy
              wykazywali Twój idealizm i dobre serducho ale realia są takie, że
              jeśli suczka ma cieczkę to zamknięcie w drugim pokoju nie jest
              żadnym rozwiązaniem, plus wycie, całodobowe piszczenie psa do suki
              trwa jednak długo bo 4 tygodnie i psychicznie wykańcza człowieka.
              Sterylizacja kosztuje 400 zł. Podwójna 700 zł. Ewentualne leczenie
              dwójki psów to, odpukać, jeśli zachorują, koszt przekraczający stałe
              opłaty miesięczne rodziny. Opieka w wakacje trudniejsza, kolejne
              koszty. Obowiązków, sprzątania, odkłaczania dwa razy więcej choć
              frajdy i psiej przyjaźni też. No i jak ktoś wierzy w niebo to
              miejsce ma zaklepane w pierwszym rzędzie:)) Uprzedzam Twoją
              ewentualną sugestię: ja tez NIE zaopiekuję się tym możliwe, że
              skazanym na śmierć na mrozie psiakiem. Właściwie to nawet cieszę
              się, że nie zabłąkał się pod moje drzwi i współczuję nie tylko jemu
              ale i autorce wątku
              • tenshii Re: tenshii 08.01.09, 12:20
                Po pierwsze ja go nie wezmę bo mieszkam daleko i nijak nie mam możliwości dojechania.
                Po drugie nie chodzi mi żeby dziewczyny go adoptowały tylko wzieły do domu na czas szukania mu miejsca, na czas tej zimy.
                Ja rozumiem, że nie może go zabrać do domu na stałe, ale w obliczu groźby zamaraznięcia, co same mówią, powinny go "przechować" w domu.
                Dopóki nie znajdą mu domu, lub dopóki pogoda nie będzie już zagrażała jego życiu
            • deszcz.ryb Re: Pomocy bo zamarznie 08.01.09, 12:19
              Teshii - czy bierzesz do domu KAżDEGO zabłąkanego zabiedzonego i wyziębionego
              psa i kota, jakiego tylko napotkasz? To jest po prostu niemożliwe, z różnych
              powodów - z braku miejsca, pieniędzy i innych przyczyn. Nie każdy chce/może mieć
              dużo zwierząt.

              Nie wzbudzaj w autorce wątku poczucia winy, że się nim nie zaopiekowała, bo i
              tak zrobiła wszystko, co tylko mogła.

              Trzymam kciuki za psa.
              • tenshii Re: Pomocy bo zamarznie 08.01.09, 12:23
                Nie, ale jeśli wzieła za niego odpowiedzialność....
                ....
                Ja też trzymam za nich kciuki. Mam nadzieję, że szybko znajdą mu dom
              • tenshii Re: Pomocy bo zamarznie 08.01.09, 12:25
                Poza tym powtarzam - bo widzę, że zostałam źle zrozumiana - chodzi mi o przechowanie go na czas mrozów, nie o adoptowanie
                • gosia67_online Re: Pomocy bo zamarznie 08.01.09, 12:32
                  Wzięcie go do domu niestety odpada.Koleżanka wraz z męzem pracują
                  bardzo długo. Dwa psy w domu, które się nie znają to niezbyt dobry
                  pomysł.Robimy duzo by mu pomóc,swiadczy o tym rowniez ten watek na
                  forum. Napewno nie zostawimy go na pastwe losu.
                  • tenshii Re: Pomocy bo zamarznie 08.01.09, 12:35
                    Ależ ja nie mówię, że nic nie robicie. Oczywiście, że robicie i ja nie mogę temu zaprzeczyć. Napisałam, że chwali Wam się że wogóle zwróciłyście na niego uwagę.
                    A Ty nie możesz go wziać?
                    A do TOZu dzwoniłyście?
                    • gosia67_online Re: Pomocy bo zamarznie 08.01.09, 12:44
                      Gdybym moga go zabrac to nie byo by tematu. Mam male 2 pokojowe
                      mieszkanko, 2 dzieci i psa "specjalnej " troski" z choroba serca i
                      zapascia tchawicy. Ponadto od roku opiekuje sie starym osiedlowym
                      powsinoga-kocurem i innymi bezdomnymi kociakom szukam domu.
                      Przeprasazam za bedy ale przestawila mi kilawiatura
                      • tenshii Re: Pomocy bo zamarznie 08.01.09, 12:49
                        A do TOZu dzwonilyscie?
    • gosia67_online Re: Pomocy bo zamarznie 08.01.09, 12:56
      Nie dzwoniłyśmy. Najbliższy TOZ mieści się w Poznaniu 60 km. od
      nas.Próbujemy na własna rękę
      • tenshii Re: Pomocy bo zamarznie 08.01.09, 13:47
        No to zadzwońcie. :) Oni mają full kontaktów. Znają mnóstwo "psiarzy" i "kociarzy".
        • igge Re: Pomocy bo zamarznie 08.01.09, 16:55
          sorry tenshii, czepnęłam się niepotrzebnie może, czuję wielką
          bezradność, mam wielu niezapsionych znajomych, nie chcą psa i już,
          nie z powodu finansów, nie chcą żadnych ekstra obowiązków, ich
          dzieci też nie chcą specjalnie, ciągle spotykam ludzi, którzy po
          prostu olewają i odwracają wzrok jak opisana w tym wątku sytuacja im
          się trafi. Samo szukanie pomocy i domu dla znajdka to wielka sprawa,
          bardzo wielka i ogromnie podziwiam ludzi, którym chce się to z
          własnej woli i swoim kosztem robić. Przykro mi, że nie chcę oprócz
          rozmowy nic konstruktywnego wnieść do rozwiązania problemu, moje
          doświadczenie jest takie, że z podobnymi problemami/sytuacjami
          człowiek zostaje zawsze sam. Szkoda psa, na dorosłe, bezdomne,
          wielorasowe zwierzaki nigdy nie ma wielu chętnych. Mi się nigdy nie
          udało nikomu wcisnąć zwierzaka, no może z wyjątkiem puchatej małej
          kuleczki króliczka, którego dostała moja matka od nas pod choinkę.
          Ale to inna historia, gdybym dała jej psa, miałabym awanturę i
          pewnie trzeciego psa do opieki w swoim domu. Królika można wybiegać
          i zostawić w dużej klatce na cały dzień i wyjść do pracy. Sprytnie
          też zwierzaczek był młodziutki, śliczniusi jak wszystkie maluchy, i
          bezproblemowy bo królik ze schroniska mógłby np gryźć etc być po
          przejściach, a chciałam, żeby mama zakochała się od pierwszego
          wejrzenia bo zawsze powtarzała, że już żadnych zwierząt więcej nie
          chce (mimo, że jest teraz samotna i wręcz potrzebuje towarzysza).
          Liczyłam się też z taką ewentualnością, że mama króla ze mną wyrzuci
          i i tak my go dostaniemy do opieki. Psu trzeba poświęcić więcej
          uwagi. Trzymam kciuki za to, że temu psu się poszczęści.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka