Gość: malop
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
28.02.04, 08:58
http://www.kronika.beskidzka.pl/index.php3?wiecej=tak&menu=art_g&id=1640
A pracy wciąż brakuje...
MILIONY NA URZĄD
NR.: 8 z dnia: 26-02-2004
Ponad cztery miliony złotych kosztował podatników w ubiegłym roku
Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach, który zasięgiem działania obejmuje także
powiaty bielski, cieszyński, żywiecki oraz miasto Bielsko-Biała, gdzie
zresztą ma swoją filię i którym kieruje mieszkaniec Podbeskidzia. Bielski
radny sejmiku śląskiego uważa, że pieniądze wydane na utrzymanie tego urzędu
zostały po prostu zmarnowane, a dalekie zagraniczne delegacje pracowników WUP
ocenia on jako zwykłe wycieczki!
Pod koniec stycznia Rajmund Pollak, radny sejmiku śląskiego z Bielska-
Białej poprosił szefa Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach o dane
dotyczące bezrobocia w kilku powiatach województwa śląskiego oraz o nieco
informacji dotyczących podległego mu urzędu. Odpowiedź - sygnowana przez
Mariana Jarosza, członka Zarządu Województwa Śląskiego - po raz kolejny
utwierdziła Pollaka w przekonaniu, że brak własnego województwa mocno uderza
w mieszkańców Podbeskidzia. Nasunęła też wniosek, iż WUP jest administracyjną
czapą, która niepotrzebnie pochłania publiczne pieniądze.
Cena braku województwa ?
Bielski radny śląskiego sejmiku chciał między innymi dowiedzieć się, jak
kształtował się poziom bezrobocia w grudniu 2003 roku w powiatach bielskim,
cieszyńskim, żywieckim oraz w miastach na prawach powiatu - Katowicach i
Bielsku-Białej. Okazało się, że w Katowicach bez pracy pozostawało 8,2
procent czynnych zawodowo mieszkańców, w Bielsku-Białej 10,6 procent, w
powiecie żywieckim 12,5 procent, a w powiatach bielskim i cieszyńskim - 14,1
procent. Dane te - zdaniem Rajmunda Pollaka - jasno dowodzą, że Podbeskidzie
bardzo traci nie mając własnego województwa. - Wyraźna różnica stopy
bezrobocia w Katowicach i na Podbeskidziu jasno dowodzi, jak wiele
straciliśmy tracąc swoje województwo. Pracodawcy na siedziby swoich firm
chętniej wybierają bowiem regionalne centra niż miasta czy powiaty leżące z
dala od wojewódzkiej stolicy. Jestem przekonany, że gdyby istniało
województwo bielskie, to stopa bezrobocia w Bielsku-Białej byłaby poniżej
pięciu procent, a w powiatach bielskim, cieszyńskim i żywieckim dużo poniżej
dziesięciu procent - mówi Rajmund Pollak.
Przemysław Koperski, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach
(który mieszka w Bystrej i jest radnym SLD w powiecie bielskim) ma na ten
temat inne zdanie. - Moim zdaniem obecność w danym mieście władz wojewódzkich
nie decyduje o niskiej stopie bezrobocia. Faktem jest, że wojewódzka
administracja daje sporo miejsc pracy, ale przecież nie jest tak, że na
przykład w administracji wojewódzkiej w Katowicach pracują tylko
katowiczanie. Tam pracuje przecież wielu mieszkańców innych miejscowości
województwa śląskiego. O niskiej stopie bezrobocia moim zdaniem decyduje
potencjał gospodarczy danego miasta i otaczającego go regionu, a ten w
Bielsku-Białej i okolicy jest duży bez względu na to, czy miasto to jest
siedzibą wojewody czy nie - mówi Przemysław Koperski.
Z partyjnego klucza ?
Ale Rajmund Pollak szukając dowodów na pauperyzację Podbeskidzia po utracie
własnego województwa postanowił sprawdzić także sygnały sugerujące, iż
działacze SLD łatwiej niż inne osoby znajdują w województwie śląskim pracę.
Jednym z pracodawców szczególnie chętnie zatrudniającym członków SLD miał być
Wojewódzki Urząd Pracy. Radny sejmiku śląskiego zapytał więc także o poziom
bezrobocia osób bezpartyjnych w porównaniu z bezrobociem wśród osób
związanych z SLD w Katowicach i na Podbeskidziu oraz o liczbę działaczy i
członków SLD w katowickim WUP-ie. Na pytania te nie otrzymał jednak
konkretnej odpowiedzi. Zgodnie z art.27 ustawy o ochronie danych osobowych
zabrania się przetwarzania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub
etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne,
przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również danych o stanie
zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym oraz danych
dotyczących skazań, orzeczeń o ukaraniu i mandatów karnych, a także innych
orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym. (...) Nie
wymaga więc bliższego uzasadnienia fakt, że Wojewódzki Urząd Pracy jako
pracodawca nie może być w posiadaniu takich informacji o swoich pracownikach,
bowiem byłoby to sprzeczne z obowiązującymi przepisami prawa. Warto też
podkreślić, że rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej (...)
nakłada na urzędy pracy obowiązek ewidencji bezrobotnych na odpowiednich
kartach rejestracyjnych. (...) Dane w nich zawarte nie obejmują informacji
dotyczących przynależności partyjnej. Stąd też nie ma możliwości
wygenerowania subpopulacji bezrobotnych bezpartyjnych i związanych z SLD -
czytamy w piśmie podpisanym przez Mariana Jarosza.
Co robi WUP ?
Jedno z pytań Rajmunda Pollaka dotyczyło kosztów funkcjonowania WUP-u.
Okazało się, iż Wojewódzki Urząd Pracy w 2003 roku kosztował podatników ponad
4,3 mln zł. Przykładowo średnia płaca w tym urzędzie wynosiła w grudniu
ubiegłego roku 2043 zł, a średni miesięczny koszt zakupu paliwa do służbowego
samochodu dyrektora WUP (z którego, jak zapewniają władze województwa
śląskiego korzystają również inni pracownicy urzędu) wyniósł w ubiegłym roku
1227 zł.
Czym zajmuje się pochłaniający publiczne miliony WUP? - Do zadań
Wojewódzkiego Urzędu Pracy należy przede wszystkim opracowywanie analiz i
ocen dotyczących problematyki zatrudnienia i przeciwdziałania bezrobociu w
województwie oraz współdziałanie z Wojewódzką Radą Zatrudnienia w
podejmowaniu przedsięwzięć zmierzających do ograniczenia bezrobocia i jego
negatywnych skutków, w tym tworzenia nowych miejsc pracy. Rolą WUP jest też
między innymi organizowanie pośrednictwa pracy w skali wojewódzkiej i
międzywojewódzkiej, inicjowanie i współfinansowanie szkoleń, prac
interwencyjnych, zatrudnianie absolwentów i programów specjalnych. Jedno z
kluczowych zadań to ustalanie dla samorządów powiatowych województwa, według
kryteriów określonych przez sejmik województwa, kwot środków Funduszu Pracy
na finansowanie programów na rzecz aktywnego przeciwdziałania bezrobociu oraz
finansowanie innych fakultatywnych działań - informuje w swoim piśmie Marian
Jarosz wyjaśniając, że pomoc bezrobotnym, ich rejestrowanie oraz pozyskiwanie
dla nich ofert pracy to ustawowe obowiązki Powiatowych Urzędów Pracy. Dodaje
on, że funkcjonujące w strukturze WUP Biura Promocji Zatrudnienia (jedno z
nich funkcjonuje w Bielsku-Białej) realizują zadania związane z szeroko
pojętym pośrednictwem pracy, doradztwem personalnym oraz zastępczą służbą
wojskową. W 2003 roku Biura Promocji Zatrudnienia w województwie śląskim
pozyskały od pracodawców 4312 ofert pracy, a skontaktowało się z nimi 73 080
bezrobotnych i poszukujących pracy.
Zmarnowana forsa ?
Rajmund Pollak jest zdania, że pieniądze wydawane na utrzymanie WUP są
marnowane. - Wojewódzki Urząd Pracy oceniam jako administracyjną czapę, która
dużo kosztuje, ale niewiele daje. Moim zdaniem byłoby lepiej, gdyby fundusze
przeznaczane na utrzymanie tego urzędu trafiały do powiatowych urzędów pracy.
One lepiej wydatkowałyby te środki. Przecież za te kilka milionów złotych,
które pochłania co roku WUP, można by efektywnie pomóc wielu bezrobotnym -
mówi Rajmund Pollak.
Przemysław Koperski wyjaśnia, że istnienie wojewódzkich i powiatowych
urzędów pracy to efekt ustawowych zapisów dotyczących przeciwdziałania
bezrobociu, a oba rodzaje urzędów wykonują zupełnie zadania. WUP-y - jak
wyjaśnia szef takiej placówki w Katowicach - realizują zadania, którym urzędy
powiatowe, z uwagi na zbyt mały obszar działania, sprostać nie mogą. Jednym z
nich jest na przykład analizowanie sytuacji na rynku pracy w całym regio