Dodaj do ulubionych

Robert Talarczyk odchodzi z Teatru Polskiego. "...

12.05.13, 16:32
Będzie żal bo facet wzbogacił bielski teatr o ciekawą propozycję repertuarową. Mnie trochę było brak klasyki teatralnej ale za to coś co ja nazywam "teatrem publicystycznym" - a w tą kategorię wpisuje się ostatni "cesarz Ameryki" przyciągnęło do teatru znacznie szerszą publiczność. To, że Krywultowi się coś nie podobało i miał wonty!! A to sprawa poziomu Krywulta - teatr to jednak nie fusbal w wykonaniu podbeskidzia - i jego administracji. Chciałbym przypomnieć tylko, że Talarczyk nie był jedynym twórcą "niepodobający" się Krywultowi & ska: wystarczy przypomnieć Czernego, Słobodzianka. Z tego tyż powodu w internecie obsmarowali ad personam Krywultową administrację i Bielsko. Na pewno następcą Talarczyka będzie bardziej "grzeczny" dyrektor TP, już Krywult o to zadba bo facio nie ma pojęcia o kilku sprawach a zwłaszcza o KULTURZe (osobistej tyż).
Obserwuj wątek
    • Gość: babol Re: Robert Talarczyk odchodzi z Teatru Polskiego. IP: *.centertel.pl 12.05.13, 19:26
      Tak, tak..."NA WŁASNĄ" prośbę....jasne...został wywalony i tyle....ale za to skonczy sie nepotyzm w teatrze.......
      • Gość: Matylda Re: Robert Talarczyk odchodzi z Teatru Polskiego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.13, 19:59
        Masz rację, został wyrzucony. Bo był niezależny i miał gdzieś, co ratusz o nim mówił; robił swoje!

        Wielki Szacunek Panie Robercie!!
        • Gość: BB Zanim się rozpędzicie IP: *.182.123.155.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 12.05.13, 22:21
          Talarczykowi kończył się kontrakt, o czym wiadomo od dawna, więc nie mógł odejść 'na własną prośbę'. 'Na własną prośbę' to nie złożył oferty w konkursie na to stanowisko, olewając Bielsko, bo całą zadymą wokół teatru przygotowywał sobie odskocznię do jednego ze śląskich teatrów. Obserwujcie, gdzie wyląduje.
          O tym nie pomyślałyście, widzki?

          Ja bym wolał, żeby wrócił Henryk Talar, ale zapewne nie będzie zainteresowany, a szkoda. Jego 'Mistrz i Małgorzata' to był majstersztyk.
          • Gość: Jovanka Re: Zanim się rozpędzicie IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.05.13, 00:47
            To nie był "Mistrz i Małgorzata" Talara, tylko Andrzeja Marii Marczewskiego, który robił ten spektakl przez lata w różnych teatrach w Polsce i ucieszył się, że na koniec pozwolono mu jeszcze raz to samo zrobić w Bielsku. I jeśli chodzi o Talara, to by było na tyle.
            • Gość: BB Re: Zanim się rozpędzicie IP: *.180.74.52.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 13.05.13, 07:16
              to wolę takiego dyrektora a nie karierowicza skupionego na sobie. Dzieło Talara to również 'Stolarnia', a Talarczyk jako aktor to conajwyżej cień Talara
              • aliveinchains Re: Zanim się rozpędzicie 13.05.13, 07:35
                "Wypierdacza" widze jest mocno na czasie, to że Talarczyk chce się pożegnać na zawszę z TP w BB było wiadomo już na pocz kwietnia. Ale podwaliny pod zmiany szyldu z TP na coś w GOP (może Korez??) były już stawiane ponad rok temu gdy wystawiano "Nienawiść w Konigshutte". Wspomniany Talar podobno nazwał te "dzieło" -SZMIRĄ. Podobno, ale jeśli to prawda to ja panu Talarowi przyznaję rację. Co gorsza na sztuce się nie skończylo - była jeszcze tzw. debata publiczna, gdzie zapraszano zupełnie niepopularnych w BB i wogole na Podbeskidziu przedstawicieli z RAŚ czy związanych z RAŚ. Po kłamliwej sztuce (bo wg bielskiego historyka p. J. Polaka to był stek kłamstw) zrobiła się prymitywna dyskusja, gdzie jedni chcieli wycierać tyłek polska flagą, inni robili z Niemców haucnowskich Górnoslązaków (??!!) a jeszcze inni jak pan Proszyk udowadniali pod tezę, że tu mieszkali przedstawiciele tzw. narodu śląskiego - słynny przykład rolnika spod BB, który się mianował ślązakiem - jak się okazało wiele przykładów p. Proszyka z tym wspomnianym okazało się bzdurą, rolnik był spod Grodźca. Stąd p. Proszyk unieruchomił też na zawsze swój blog, bo prawdziwi historycy udowodnili temu celebrycie, że kłamie.
                www.jacekproszyk.blog.bielsko.pl/
                I gdzie te wpisy, tezy, dowody? Pan Proszyk się skompromitował.

                Talarczyk włożył kij w mrowisko, przy poparciu szefa śląskiej kultury - Gorzelika i środowisk GW i Polityki. Robił sobie ścieżkę kariery. Ciekaw jestem, czy nie żałuje, bo RAŚ i Gorzelik stracili władzę w województwie i okaże się, że trochę Talarczyk przeholował. Dobrze, że prawdopodobnie nie dojdzie do skutku kolejny poroniony pomysł tego pana - chadziaje i werbusy w TP. Kolejny uklon pod chore tezy RAŚ. Miał ten pan wiele osiągnieć w TP, że wspomnę o Sixtcie, Nowym Wyzwoleniu, Mistrzu, Szwejku..ale to co zrobił w ostatnim roku wała o pomstę - TP to nie prywatny folwark. Cieszę się, że odchodzi. Będzie ktoś nowy, z nowymi pomysłami.
                • skilt aliveinchains - jesteś żałosny do imentu 13.05.13, 12:58
                  doprawdy nie wiadomo o co tobie chodzi. Każdy artysta ma prawo a nawet wręcz obowiązek być WOLNYM w swoim tworzeniu i Talarczyk więc miał prawo robić to co robił w SWOJEJ integralności artystycznej i chyba to nie ulega kwestionowaniu. Natomiast nie załatwiaj swoich prywatnych porachunków z Talarczykami, Proszykami i innymi, których "estetyka" się tobie nie podoba: podaj kryteria tej swojej estetyki. Może dla jednych "Miłość w Koenigshuette" było dla jednych szmirą jaką dla innych np. - odbiegając od bielskiej sceny - były np. "Promieniowanie ojcostwa", "Hiob" "Przed sklepem jubilera" czy też "Brat naszego Boga": jeden lubi świeże bułki inny jak go pchły gryzą. Kwestia indywidualnego odczucia emocji i estetyki. Ale jest jedna sprawa: "gryzie" cię widzę wszystko co się wiąże ze "śląskością" w Bielsku. Nawet twoje guru, czyli dr Polak, musi przyznać, że Bielsko było w swej historii miastem osobnym i z "polskością" niewiele mającym do czynienia abstrahując od proporcji narodowościowych w Bielsku. To czy ktoś się mianuje "Ślązakiem" jest jego indywidualnym wyborem swojej tożsamości i kwestią estetyczną jest kwestionowanie tego PRZYRODZONEGO PRAWA GODNOŚCI ludzkiej a to że "Polacy" kwestionują to problem Polaków a nie Ślązaków.
                  Czepianie się Proszyka jest równie idiotyczne choćby z tego powodu, że człowiek zajmuje się raczej historią Żydów a prawdę powiedziawszy wszystko inne jest tylko efektem jego nieokiełznanego temperamentu, pracowitości i talentu czego widać inni mu zazdroszczą. Znam kilku innych historyków z Bielska i okolicy, których braki talentu, pracowitości ale nie temperamentu eksponują nadmiarem braku trywialnego traktowania się jako ludzi nauki. Ale w takiej sytuacji to uprzejma prośba o przypomnieniu sobie takich kategorii jak polski faszyzm, komunizm jako źródeł, korzeni nie mówiąc o niedouczeniu. Nauka wymaga takiej samej WOLNOŚCI jak SZTUKA i do jej uprawiania trzeba być WOLNYM. Zwłaszcza od uprzedzeń wszelkiego rodzaju.
                  Może oczywiście nowy dyrektor wyrzucić z roboty Legieniów, Proszyków, Pałygów, etc a przede wszystkim wyrzucić do kosza konkurs na nową sztukę o chadziajach i werbusach. Może!! Tylko powiedz skąd się wzięli ci wszyscy bielszczanie i bialczanie, którzy sami albo ich rodzice zjechali do Bielska i Białej za czasów IIRP a zwłaszcza po II Wojnie Światowej. Przyjechali skądś do Razylii. A skąd przyjechali bo pytanie "po co" jest wtórne chociaż też ważne. Piszę to oczywiście jako bielski Ślązak czy też jako śląski Bielszczanin . Odmówisz mi tego prawa? Nie możesz. Możesz tylko obrzucić mnie i mnie podobnych obrzucić inwektywami. No cóż. Styl to człowiek. Prawdziwie uwięziony "in chains".
                  • aliveinchains Re: aliveinchains - jesteś żałosny do imentu 14.05.13, 07:20
                    doprawdy nie wiadomo o co tobie chodzi. Każdy artysta ma prawo a nawet wręcz ob
                    > owiązek być WOLNYM w swoim tworzeniu i Talarczyk więc miał prawo robić to co ro
                    > bił w SWOJEJ integralności artystycznej i chyba to nie ulega kwestionowaniu.

                    A to działa odwrotnie - widz też ma prawo oceniać, zwłaszcza jeśli sztuka jest dodatkiem do tzw. debaty publicznej.

                    Na
                    > tomiast nie załatwiaj swoich prywatnych porachunków z Talarczykami, Proszykami
                    > i innymi,

                    Nie siedzę w tym artystyczno-celebryckim świecie, mówię z pozycji zwykłego widza

                    Ale jest jedna sprawa: "gryzie" cię widzę wszystko co się wiąże ze "ś
                    > ląskością" w Bielsku.

                    Widzę, że kolejna insynuacja made by RAŚ. Jak mnie znasz z forum, lub nawet spoza forum, nie mam problemu z naszą śląskością cieszyńską, cesarsko-królewską śląskości austriacką, jakże inna od pruskiej.

                    Nawet twoje guru, czyli dr Polak, musi przyznać, że Biels
                    > ko było w swej historii miastem osobnym i z "polskością" niewiele mającym do cz
                    > ynienia abstrahując od proporcji narodowościowych w Bielsku

                    Polak jest autorytetem w sprawach historii BB, okolic i nie tylko. Facet może się nie lansuje jak Proszyk, niemniej jednak jego dorobek jest spory. Zna biegle dwa obce języki, jest zapraszany przez uniwersytety nie tylko w Polsce ale i w Europie. Sztuka wg niego ma kłamliwy kontekst i ma rację. Nie wiem czy w ogóle wiesz o czym mówię, ale bynajmniej nie tyczyła się ani BB, ani jakiejkolwiek śląskości w BB, więc nie wiem dlaczego czynisz mi w tym temacie zarzut. Niemniej jednak tzw. debata p. Talarczyka zeszła szybko na tematy w stylu "GŚl nie jest Polski", "Czy SCI to GSL?", "Podbeskidzie istnieje czy nie?". W tym wszystkim cieszy mnie w miarę zbieżne stanowisko SCI/Galicji/Podbeskidzia w stosunku do RAŚ i Nar Śl. Tak czy owak duchy przeszłości zaczęły się rzucać cieniem na teraźniejszość, niestety nie bez kłamst i insynuacji ze strony środowisk bliższych RAŚ. Kolejnym etapem było tworzenie kolejnego problemu, który u nas nie istnieje i nie miał istotniejszego znaczenia w przeszłości a mianowicie zrobienie sztuki pod tezę "Obecne BB to miasto bez korzeni"...wypisz wymaluj insynuacje RAŚ

                    Najbardziej mi przykro z powodu Proszyka - w sumie lubiłem jego "fabrykę sensacji", niemniej jednak i on zmanipulował fakty, a jako, że grupa dr historii mu to wytknęła, podkulił ogon i wyłączył swego bloga. Po co mu to było? Nie wiem. Po co było to wszystko Talarczykowi? W końcu cieszył się szacunkiem, miał dorobek, miał zgrany teatr i wierną publiczność? Ja tłumaczę to jednym: artysta nie lubi stabilizacji, spokoju. Mam nadzieję, że po tym co darzyło się miesiąc temu na arenie polityki tzw. woj. śląskiego, sprawi, że koleś przejedzie się na swoich założeniach i nadziejach związanych z osobą Herr Jorga "Krzesełko" Gorzelika.

                    W tym wszystkim wspomnany J .Polak nie chciał uczestniczyć, powiedział swoje i pomimo zaproszeń na dyskusje na deski Teatru nie przyszedł. Facet szanuje się i zorganizował wtedy w maju swoje autorskie spotkanie w związku z reedycją jednej ze swoich książek.

                    > Czepianie się Proszyka jest równie idiotyczne choćby z tego powodu, że człowiek
                    > zajmuje się raczej historią Żydów

                    Rzecz w tym, że jak wspomniałem Proszyk podjął też temat "śląski". Zmanipulował fakty. Zostało mu to udowodnione.


                    Ale w takiej sytuacji to uprzejma
                    > prośba o przypomnieniu sobie takich kategorii jak polski faszyzm, komunizm jako
                    > źródeł, korzeni nie mówiąc o niedouczeniu.

                    No dobrze prawisz. Sztuka miała fajny oddźwięk - dobry Sowiet, szlachetny Niemiec, bogobojny i kochający wartości rodzinne ślązak i najgorsze bydło - Polka i ogólnie Polacy. Wehrwolf chronił Ślązaków przed Polactwem. Echhhh wolność w cieniu dawnych demonów...

                    Może oczywiście nowy dyrektor wyrzucić z roboty Legieniów, Proszyków, Pałygów,
                    > etc a przede wszystkim wyrzucić do kosza konkurs na nową sztukę o chadziajach
                    > i werbusach.

                    Legoń, zaraz będzie zwolennikiem Okrzesika - mówię ci. Palyga stracił robotę za Talarczyka, zresztą czy teatr potrzebuje etatowego dramatopisarza? Co do konkursu..wolę by teatr zajął się sztuką przez duże "Sz" a nie wymyślonymi przez ludzi zza Wisły problemami pod tezę...

                    Tylko powiedz skąd się wzięli ci wszyscy bielszczanie i bia
                    > lczanie, którzy sami albo ich rodzice zjechali do Bielska i Białej za czasów II
                    > RP a zwłaszcza po II Wojnie Światowej.

                    Odpowiem z Galicji bliższej, dalszej, SCI, z całej Polski. Wcześniej z Niemiec, terenów A-W (z Galicją włącznie). BB to miasto przybyszów, ale nie ma z tym problemów, prucz Talarczyka i hrubieszowskiego polonisty.
                    • skilt aliveinchains - jesteś żałosny do imentu i twój 17.05.13, 23:34
                      komentarz to potwierdza. Mam wrażenie, że się znamy (ale ty siedziałeś z przodu-ja z tyłu) gdy atakowałeś Proszyka. Ale do meritum:
                      1. Czy sztuka jest dla "konsumenta" sztuki?? Twórca tworzy bo ma taką potrzebę a nie dla celów "konsumpcji" przez widzów, czytaczy, oglądaczy, słuchaczy. Szkoda, że cię 'historyku w trakcie doktoratu" (???) nie było na spotkaniu z Tarasewiczem w BWA.
                      2. Mam raczej małe uznanie dla całokształtu Habsburgów w tej części Europy począwszy od bitwy pod Białą Górą. Ale jak ci zapewne wiadomo Bielsko - w odróżnieniu od Białej nigdy nie była pod zaborem austriackim a to miało swoje znaczenie wg mnie. Jeżeli siedzibą namiestnika Galicji- a więc odpowiedzialny za zarządzanie "day-by-day" - był Lwów to o czymś świadczy. A z drugiej strony "robocze" kontakty przedsiębiorców z Górnym Śląskiem skutkowały bo musiały skutkować wpływami cywilizacyjnymi "pruskimi" na Bielsko/bielszczan. Kwestią "gustu" jest więc co jest jaka opresja - Habsurgów czy Kulturkampfu pruskiego - silniej się odcisnęła na Bielsku/bielszczanach a mówiąc trywialnie - jednak Wielkopolska/wielkopolanie czymś się różnią od "galicji zachodniej/galicjoków zachodnich". Dlatego raczej mało mnie wzruszają twój brak kłopotów z "NASZĄ - a więc czyją (moje) - śląskością cieszyńską, cesarsko-królewską śląskości austriacką" a szczerze, mam ją w takim poważaniu w jakim ty masz Ślązaków/RAŚ. I sprawę Buzków, Olbrychtów, Tyrnów jest co oglądają rano jak się golą jak oglądając dzisiajsze 'postpółfaszystowskie' marsze wielbicieli "radykalnej prawicy" (wielbiciele NSZ wraz z ONR i WM) w Wiśle "ku czci" Bartka. Coś mi mówi, że nie krzyczą z zachwytu HURRA!!
                      3. Mówić dzisiaj - samemu będąc "historykiem" - że ktoś "manipuluje" faktami jest właśnie w STYLU dzisiejszych "historyków" (prof. Nowak, mgr Zyzak żeby tak wymienić pierwszych z brzegu)- co ma dodatkowy wydźwięk w świetle ostatniego listu prof. Hartmana o jakości studiów/studentów/profesorów. Jestem przyzwyczajony do ciut innego sortu historyków a zwłaszcza języka: Kieniewiczów, Tazbirów, etc. Ale znowu, kwestia gustu. Obawiam się jednak znając Proszyka (a zdecydowanie do idiotów nie należy i zna trzy języki), że "grupa DOKTORÓW historii" wytknęła Proszykowi jego "manipulację" instrumentalnie sama dopuszczając się co najmniej nieuczciwości dyskusji naukowej a czym to było spowodowane, sam sobie odpowiedz. A tak przy okazji, językiem swojego posta ślicznie udowadniasz niezdolność Polaków do rozmawiania o różnych sprawach vide spór PO-PiS chociażby.
                      4. Ale to ma znowu swoje konsekwencje w twoim - i "grupy dr historii" jak podejrzewam -podejściu do Ślązaków, RAŚ. Znowu drobne przypomnienie: PRZYRODZONYM prawem każdego człowieka ....... etc jest m.in. określanie się kim się jest. I jakim prawem odmawiasz innym prawa tylko dlatego że jesteś Polakiem? Wolne żarty. A przy okazji to czego się czepiają "historycy": faktu, że ktoś się uważa Ślązakiem czy domagania się autonomii Śląska przez RAŚ?? Wisi mi kalafiorem czy twoim "politycznym" guru jest Kaczyński, Tusk, Miller czy Palikot: jeden lubi świeże bułki drugi jak go pchły gryzą. "Śląsk" jednak z obowiązku musiał dbać o czystość bo taka tu praca i życie było w odróżnieniu od tych, dla których "pielęgnowanie" gaci sprowadzało się do ich nieprania (to tak w nawiązaniu do definicji "podbeskidzia" by Okrzesik).
                      5. Sam nazywając BB "miastem przybyszy" zarzucasz innym że "Obecne BB to miasto bez korzeni" jako "insynuacja RAŚ". To w końcu się zdecyduj jak to jest bo taki mischung sloganowy powoduje uraz mentalny.
                      Jako "nacjonalista" bielski szanowałem i ceniłem sobie wyjątkowe swoje "korzenie" i bardzo mi odpowiada określenie "śląski Bielszczanin" jako równoznaczne z "bielskim Ślązakiem". I nie przeszkodzą jak nie przeszkadzali mi w tym ludzie jacy np. zjechali z "z Galicji bliższej, dalszej, SCI, z całej Polski. Wcześniej z Niemiec, terenów A-W (z Galicją włącznie)". Uprzejma prośba, żeby jednak zachowywali to czym miasto to rosło: TOLERANCJI. Także wobec tych którzy mają tu korzenie nie od 1 czy 2 pokoleń ale ciut dłużej.
                      6. Rozumiem, że Pałygi też "żywy w łańcuchach" nie lubi. A skąd tak na marginesie się "wziął" ten "aliveinchains": angielski zna ale gramatyka języka polskiego to już gorzej.
                      Na tym kończę "dyskusję"!!
                      • Gość: cdnn Re: aliveinchains - jesteś żałosny do imentu i tw IP: *.play-internet.pl 18.05.13, 20:44
                        Po kolei.
                        Po pierwsze - nawet i bielscy Niemcy, którzy z czasem stworzyli niemiecką wyspę językową, byli w zasadzie "napływowi", ponieważ ich bliżsi lub nieco dalsi przodkowie przybyli do Bielitz z różnych krain niemieckich lub austriackich. I o to właśnie chodzi, kiedy się mówi o "mieście przybyszów". W związku z powyższym doszukiwanie się w nich jakichś mitycznych bielskich schlessierów albo utożsamianie się ze śląszczyzną tylko na podstawie pochodzenia od dawnych bielskich kolonistów niemieckich jest bzdurą i nieporozumieniem do kwadratu. To jest po prostu śmieszny przejaw własnej ignorancji. Jakoweś inne rzesze Ślązaków też nie miały się jak tutaj wyroić, godki w Bielitz nie było i nie uświadczysz jej tradycji, nawet i cieszyńska ze względu na niemiecką wyspę w zasadzie nie za bardzo zafunkcjonowała. Ślązaków w Bielitz nie było poza tymi co faktycznie przybyli np. z Oberschlessien...

                        Oczywiście takie podczepianie się byłoby wygodne w dobie pojawienia się tak chwytliwych haseł propagowanych, jakie upowszechnia RAŚ... Gdyby nie to, że jest to właśnie bzdurą albo kłamstwem. Tak czy siak, peryferyjne śląsko-cieszyńskie Bielsko, które przez wieki utrzymywało bliższe relacje z zachodnią Galicją zza rzeki, i mające swoją własną historię w żaden sposób nie pasuje do RASiowego schematu, a z naginaniem faktów inteligentni ludzie potrafią poradzić sobie w kilku słowach... Tyle że RAŚ i spółka tego nie rozumieją i wypuszczają w obieg cały czas te same slogany, które mogą odnieść skutek jedynie wśród najmniej lotnych jednostek.
                        Całokształt historii dzisiejszego miasta to całkiem inna od śląskiej bajka. I tak jak przypadkowo i nienaturalnie ziemie nad górnym dorzeczem Wisły znalazły się w granicach Śląska po darowiźnie Sprawiedliwego, tak inny przypadek i licznie występujące czynniki swoiste tylko dla tego miejsca na ziemi spowodowały że obecnie Bielsko-Biała nie ma ze Śląskiem zbyt dużo wspólnego w sposób jak najbardziej naturalny i swoisty. Oczywiście śląskość cieszyńska jest istotnym elementem składowym dzisiejszego rdzenia Podbeskidzia.

                        Co do poczuwania się do śląskości w Bielsku... Oczywiście jakieś PRETEKSTY do tego służące się znajdą. Bielsko faktycznie znajdowało się w obrębie granic prowincji śląskiej, a obecnie (niestety) administracyjnie wchodzi w skład woj. śląskiego, ale to już raczej wszystko w zupełności... Dla mnie to tylko kwestia błędnej samoidentyfikacji oparta na błędnym założeniu, powierzchownej ocenie historii, zwykłych poszlakach i prostym "chciejstwie" w poszukiwaniu tożsamości - w dobie pojawienia się mrzonek RAŚ. Tożsamość pomyleńcza. Ciekawe dlaczego przez całe długie lata aż do poprzedniej dekady nie było w mieście tego tematu... Dokładnie do momentu wypłynięcia RAŚ i jego ideologii, kiedy niektórzy "zagubieni" i "poszukujący" zapragnęli się pod nią tutaj podłączyć.
                        Oczywiście możesz skilcie czuć się w Bielsku-Białej kim chcesz i nikt Ci nie może zabronić, nawet Marsjaninem albo bielskim Eskimosem... Owszem będzie to miało nieco mniejsze oparcie w rzeczywistości niż bycie bielskim Ślązakiem, ale tylko trochę... Jednakowoż pretensje do ustanowienia z tego tytułu tutaj autonomii marsjańskiej albo nazywania tego terenu Eskimolandem byłyby już dokładnie taką samą bezczelnością.
                        Stać nas na własną tożsamość i mamy do niej wszelkie podstawy.
                        Piszę to jako beskidzki bielszczanin z kilkusetletnimi korzeniami w paru różnych dzielnicach miasta.
                        Podbeskidzie najlepiej określa naszą tożsamość, a nie nieaktualne podziały i stare granice których nie ma i nie ma podstaw, żeby mogły funkcjonować.
                      • aliveinchains Re: aliveinchains - jesteś żałosny do imentu i tw 20.05.13, 07:02
                        Mam wrażenie, że się znamy (ale ty siedziałeś z przodu
                        > -ja z tyłu) gdy atakowałeś Proszyka.

                        Nie było mnie "wtedy", z Proszykiem nie dyskutowałem na żywo nigdy (no może prócz wymiany dwóch zdań)...nie jestem z zawodu historykiem.

                        Reszta twego wywodu nie trzyma się kupy i sensu. Czyżby Pan, panie Jaszczurowski?
      • Gość: alberta Re: Robert Talarczyk odchodzi z Teatru Polskiego. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.13, 12:30
        a skąd masz takie rewelacje, że został wywalony? Szkoda go na to prowincjonalne miasteczko.

    • Gość: Rebus Robert Talarczyk odchodzi z Teatru Polskiego. "... IP: *.simant.pl 08.06.13, 22:55
      Dobiega końca kolejny etap w historii Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. Kończy się dyrekcja Roberta Talarczyka. W połowie lipca poznamy nowego dyrektora bielskiej sceny. Jaka była ta trwająca Az 8 sezonów dyrekcja.? Na pewno najdłuższa, ale czy najlepsza? W ocenie prasy, głownie Śląskiej jedna z lepszych, ale gdyby przyjrzeć się wnikliwie, już nie poprzez życzliwe Talarczykowi, różowe śląskie okulary, obraz może już nie być tak kolorowy. Gdy sięgniemy pamięcią wstecz, Talarczyk rozpoczął swoje rządy od spektaklu „Korowód”. To adaptacja piosenek Marka Grechuty w reżyserii Talarczyka. Dzieło zostało w Bielsku przyjęte z mieszanymi uczuciami, „ taka sobie śpiewogra nic co rzuca na kolona.” Nieszczęściem Talarczyka było to że „Korowód” został pokazany w Krakowie, gdzie przez tamtejszą krytykę teatralną został wręcz wyśmiany. Dalej Talarczyk wziął na swój „reżyserski warsztat” komedie Allo Allo, sceniczny odpowiednik kultowego brytyjskiego serialu komediowego o perypetiach pewnego francuskiego barmana w okresie II wojny światowej. Fakt, że żaden teatr w Polsce nie pokusił się o wystawienie tej farsy, już powinien dać do myślenia Talarczykowi co do jakość komizmu zawartego w tej farsie. Niestety nie dał. Komedia grana „na siłę” zeszła po sezonie z afisza nie wzbudzając entuzjazmu publiczność. Talarczyk kontynuował, zapoczątkowane przez swojego poprzednika, Tomasza Dudkiewicza, tzw. Gale Sylwestrowe, ale w przeciwieństwie do niego, sam je nie aranżował, ale żywcem przenosił przestarzałe już pomysły z Teatru Rozrywka w Chorzowie. Mieliśmy więc Gale pt. Polskie Seriale, potem Zagraniczne seriale, potem zlot Gwiazd, potem piosenki z list przebojów itd. Itp. Aktorzy, ci śpiewający w pocie czoła przebierali się udając a to Marylę Rodowicz a To Krawczyka, a to Dodę czy Czerwone Gitary…po kilku Sylwestrach wszyscy mieliśmy lekki przesyt…Talarczyk próbował wkraść się w łaski bielszczan ogłaszając konkurs na sztukę o Bielsku. Pomysł faktycznie dobry, ale udał się połowicznie. Testament Teodora Sixta był mierną , pierwszą literacką próbą Artura Pałygi, który z czasem ma napisać kilka innych sztuk …Mi.in „Żyd” , który zdobędzie w 2008 roku Głowną nagrodę na Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@port. To niewątpliwy sukces Talarczyka, ale bardziej za podjęty temat (Rzecz dotyczy Polskiego antysemityzmu) niż artystycznych walorów spektaklu, co zostało dobitnie podkreślone w opinii jurorów. Talarczyk próbuje tez realizować się jako twórca adaptacji klasyków literatury światowej . Adaptacja „Szwejka”, czy „Mistrza I Małgorzaty”(połączenie Stalinowskiej Rosji z wojną w Czeczenii!!)! wzbudzało tylko lekkie politowanie. Talarczyk nie odżegnywał się od przeszłości. Utrzymał w repertuarze spektakle„Szalone nożyczki” czy nieśmiertelny May Day, tylko że te komedie grane są zawsze przy kompletach, więc było by wysoce irracjonalne „zarzynać złote kury” .Przez osiem sezonów Talarczyka nie powstała ani jedna bajka, co jest wysoce szkodliwe, zagrano co prawda „Zemstę” (fantastyczne kostiumy „ikony” polskiej scenografii Barbary Ptak), ale organizacja widowni teatru i tej klasyki, obowiązującej lektury szkolnej, nie była w stanie sprzedać. Skończyło się więc na kilku przedstawieniach. Ewidentnie, najsłabszym ogniwem teatru w tych ośmiu sezonach Talarczyka była organizacja widowni. !W spektaklach pojawiali się gościnni aktorzy o zupełnie nieznanych nazwiskach i miernych umiejętnościach. Najlepszym tego przykładem był spektakl „Hotel Nowy Świat”, w którym 85 % obsady stanowili aktorzy ze Śląska. . Za rządów Talarczyka dokonano całkowitej modernizacji Teatru. Od nowa zbudowano scenę, odmalowano i wyremontowano widownię. Całkowicie wyremontowano Mała Scęnę, ale przewidziany remont teatru odbył by się i tak bez wg na to kto jest dyrektorem. Za kadencji dyrektora rozbłysła gwiazda jednej aktorki, której śląski akcent był dotychczas przeszkodą w artystycznej karierze, za rządów Talarczyka stał się zaletą. Złote Maski, też sypały się jak z rogu obfitości. Dotychczas tak bardzo reglamentowana teatralna nagroda dla Bielskich aktorów, teraz zostawała przyznawana niemal za każdą rolę. Fakt, że otrzymywała ją tylko jedna aktorka ( ta ze Śląskim akcentem), nikogo nie dziwił, wszak w Bielskim teatrze rządził Śląsk. Teatr Polski ma tez na etacie gwiazdę o ogólnopolskim zasięgu, ale zobaczyć ja na bielskiej scenie można tylko w jeden weekend miesiąca., tak bardzo zajęta jest w stolicy, tylko dlaczego blokuje etat? Ostatnie dwa sezony Talarczyk postanowił ostentacyjnie manifestować swoją Śląskość. Premiera „Miłości w Koenigshutte”, w której mowa jest o zawiłych, powojennych stosunkach polsko-sląsko-niemiecko-rosyjskich, doprowadziła do prawdziwego wrzenia w mieście. Oburzenia nie kryli wszyscy. Głos zabierali politycy z prawa i lewa. Talarczyk umiejętnie podgrzewał atmosferę, w myśl zasady :”mówią dobrze czy źle, ważne żeby nazwiska nie przekręcili” Tylko troszeczkę się przeliczył. Mówili aż za dużo. . Ostatnim dokonaniem Talarczyka był „Amadeusz”. Spektakl, który całkowicie pochłonął budżet teatru, do tego stopnia ze przez pół roku teatr nie był wstanie wydać nowej premiery. To wtedy powstała dziura budżetowa, która spowodowała zadłużenie teatru z którym musi sobie poradzić już następny dyrektor....
      • Gość: gooral Re: Robert Talarczyk odchodzi z Teatru Polskiego. IP: *.205.15.31.dsl.dynamic.t-mobile.pl 09.06.13, 17:25
        świetne podsumowanie, szkoda że z tą recenzją nie przebije się pan do żadnych z poczytnych mediów wojewódzkich lansujących jedyniesłuszną śląskowojewódzką ideologię : (
      • Gość: Polskie BB Talarczyk uważa się za rodowitego ślązaka IP: 87.239.175.* 09.06.13, 19:02
        to niech idzie do jakiegoś śląskiego teatru, zdolnych Polaków nie brakuje, niech który obejmie polski teatr w polskim Bielsku Białej
      • aliveinchains Re: Robert Talarczyk odchodzi z Teatru Polskiego. 10.06.13, 07:21
        Mnie akurat Sixt, Mistrz, Szwejk i Alo alo się bardzo podobały, ale jak się mówi "gusty nie podlegają dyskusji". Alo, alo miało zawsze full frekwencję. W sumie nie wiem dlaczego tak szybko zeszło ze sceny, może to kwestia dużej liczby aktorów zaangażowanych w sztuką?
        Szwejk - na szczęście nie okazał się komedyjka w stylu haszkowym, lecz reżyser przemycił dużo refleksji na temat bezsensu wojny.
        Mistrz i małgorzata story - rewelacja
        Sixt - tu nawet Talarczyk mocno oberwał od swych górnośląskich kolegów, bo nie było terminu "śląsk!".
        Krytykować można i trzeba ale z glową. Faktem jest że sztuki Arrtura P. stworzone po Sixcie o geniusz nigdy się nie otarły. To była taka amatorka dobra na małą scenę, by przyciągnąć młodzież, lub by zwyczajnie się rozerwać...gdyby nie Talarczyk, Artur pewnie mógłby wystawiać swe sztuki w Domu Włókniarza... i nie jest to zarzut. Ja uważam, że miejsce powinno być na dzieła wielkie jak i te które wejdą jednym i wylecą drugim uchem, bo człowiek przychodzi do Teatru nie tylko po to by myśleć o rzeczach wielkich ale by się tez rozerwać...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka