Dodaj do ulubionych

"nie umiem gotować"

28.08.07, 13:38
tak sobie własnie rozmyślam nad tym stwierdzeniem, które bynajmniej mnie nie
dotyczy:P Od wielu osób to słyszałam, że właśnie nie umieją gotować. Na czym
to polega? Co jedzą, jak gotują osoby które gotować nie potrafią? Zaspokójcie
moją wscibską ciekawość :]
Obserwuj wątek
    • mpd3 Re: "nie umiem gotować" 28.08.07, 15:01
      Hmmmm... Własnie tak się zastanawiam kto z moich znajomych twierdzi,
      że nie umie. Ja osobiście w kuchni czuję się raczej dobrze, sprawnie
      i lekko :))Nie przypominam sobie żeby ostatnio ktos mi mówił, że nie
      potrafi, znam za to całe mnóstwo takich, którzy "nie mają czasu".
      Wiesz, moja kuzynka np. potrafi tygodniami jeśc wylącznie czekoladę!
      Czasem korzysta tez z barów szybkiej obsługi. Lub gotuje makaron...
      Dla mnie to coś absolutnie trudne do wyobrażenia. Kocham jeść i
      kocham różnorodność. Zwłaszcza na talerzu :)
      • baska121 Re: "nie umiem gotować" 28.08.07, 15:22
        Ja mysle ze to tylko takie gadanie a w rzeczywistosci każdy potrafi cos ugotowac
        nawet ziemniaki z cukrem jak to zrobił mój tata i musielismy zjesć.Teraz jest
        tyle mozliwosci zeby skorzystac z przeisow i cos upichcić .Ci co tak twierdza
        nie sprobowali gotowac .Fakt że nie każdy lubi .no wiec ida do baru albo
        mc,donalds i glodni nie chodza .Ja pamietam czasy kiedy nie mialam mozliwosci do
        gotowania jadłam kurczaki z rozna ,20dkg czekoladek ,frytki i dorobiłam sie 30
        kg nadwagi .A mówilam ze juz wogole obiadow nie jem i nie wiadomo z czego tyje
        .Teraz gotuje ale nie mam z tego satysfakcji .Zjedza i nawet nie podziekują ,nie
        pochwalą .Nie mam do tego talentu i tyle .Ale co zrobić jak głodni to gotuje dla
        moich ludziow .
    • magda_bb1 Re: "nie umiem gotować" 28.08.07, 15:48
      a u mnie "nie umiem" znaczy tyle co "nie lubię" w związku z czym nie
      chce mi się wymyślać jakiś skomplikowanych przepisów, uczyć się co z
      czym kiedy połączyć, kroić, mieszać, kombinować :-))) gotuję proste
      dania, łatwe do przyrządzenia i obrobienia. I bardzo często
      korzystam z gotowych półproduktów - rajem dla mnie były sklepy w
      paryżu gdzie można było każdą rzecz kupić już obraną, pokrojoną,
      umytą :-)) u nas narazie tylko czasem i nie wszystko....
      i nie robię żadnych przetworów, ogórków i konfitur - i żyję ...
    • adaja1 Re: "nie umiem gotować" 28.08.07, 17:05
      Ja zaczęłam gotować mając wiosen 31 a przez lat 30 nie umiałam także
      myślę że zaspokoję ciekawość:

      - co jadłam - w domu to co mamusia ugotowała, na studiach - jogurt z
      płatkami, zupki chińskie, piwo, zupki instant, herbata, kawa,
      kromki, ogórki z żółtym serem, i jedyną rzecz którą umiałam zrobić -
      omlety, ale to dopiero na 6 roku bo wtedy miałam dostęp do miksera.
      Świętem było zjedzenie guacamole w meksykańskiej knajpie. No i
      czasem koleżanka coś ugotowała ale to tak dwa razy do roku.

      -jak zamieszkałam z B. jadłam to co on ugotował - menu dosyć
      specyficzne - bo oparte na makaronie i ryżu.
      - jak urodził się Kuba nauczyłam się gotować zupki dla niego -
      kawałek królika garść warzyw i ryżu - wszystko zmiksować - ohydne w
      smaku i kolorze. ale jadł.

      I przypowiastki:

      1)jak spieprzyć mięso z grila. Zaprosiłam gości, wybrałam się po
      mięcho do sklepu i wybrałam najładniejsze ( prawdopodobnie była to
      wołowina teraz wnioskuję) i zrobiłam eleganckie podeszwy do butów:)
      jadł tylko B. musiał strasznie kochać:)

      2) jajko po 60 minutach gotowania nadal jest na twardo:)

      3)zielone ptasie mleczko z borówkami - w formie tortu - jest ohydne
      w wyględzie - smak ujdzie ( do tej pory szefowa mi to wypomina)

      Nieumiejętność gotowania w moim przypadku polegała na wrodzonym
      lenistwie, braku czasu, braku motywacji i możliwości alternatywnego
      zdobywania jedzenia ( gotują inni), poczuciem straty czasu przy
      gotowaniu.

      Plus jest jeden, że jak teraz coś zrobię extra to ślubny ma taki
      ciepły błysk w oczach:) a po 14 latach znajomości jest to coś.

      A tak swoją droga to przez ten pobyt w domu (oraz posiadanie od
      niedawna piekarnika) trochę rozpuściłam chłopaków z jedzeniem, może
      czas wrócić do dawnego "nie umiem"?

    • mysty Re: "nie umiem gotować" 30.08.07, 00:06
      ale to bardzo proste lotosku :P. Nie umiem gotowac = nie mam na to
      ochoty ( w skrajnych przypadkach - wszystko leci mi z rąk). Bo
      gotowac to właściwie nikt nie umie, samo się gotuje, nieeeeeee ?
      Ale wracając do hasła - ja gotowac nie umiem, nie lubię i lubic nie
      będę !!!! Teraz gotuje małżonek szanowny, kiedyś mama a jeszcze
      kiedys, kiedy wynajmowałyśmy razem z koleżanką mieszkanie w centrum
      (matko, jakie to były wspaniałe czasy !) nie gotował nikt. Byłam
      wtedy piękna i młoda i miałam wspaniałą figurę. Ona jadła jogurty a
      ja jadłam czekoladę, brokuły lub brukselkę z roztopionym serem - ale
      to rzadko, bo tylko wtedy kiedy miałam czas i ochotę na małe conieco
      ( strasznie dużo tłumaczyłam i właściwie poza kawą, papierosem,
      czekoladą, pracą i komputerem niewiele się dla mnie liczyło. A ! I
      dużo drinków jeszcze jadłam bo byłyśmy same na 80- ciu metrach i
      ciągle były jakieś imprezy). Jak już umierałyśmy z głodu a w zasięgu
      wzroku nie było żadnego łosia-kucharza to szłyśmy do Piramidy, gdzie
      ja zjadałam 1/5 porcji a ona zjadała wszystko bo akurat wypadała jej
      przerwa w diecie :))). W owym mieszkaniu była duża lodówka - poza 2
      jogurtami i 3 mrożonkami nie było nic, a że wyglądało to trochę
      głupio to od czasu do czasu cosik tam kupiłyśmy i tak do dnia
      dzisiejszego mój małżonek wspomina jak przyszedł do nas we wtorek i
      w lodówce były 2 jogurty i parówka, przyszedł we czwartek i w
      lodówce był 1 jogurt i parówka a sobotę zaglądnął z czystej
      ciekawości i zobaczył parówkę. Tak się wtedy wkurzył, że polazł na
      zakupy i nakupywał nam pełno jedzenia. A potem już ciągle przyłaził
      z zakupami i robił jedzonko, koleżanka z diety zrezygnowała a ja
      musiałam zmienic rozmiar ciuchowy :/

      Bardzo dobrze gotuje moja teściowa but ... jak widzę jej magiczne,
      pracochłonne nadziewane udka znikające w ułamku sekudny w otworze
      gębowym któregoś z gości to robi mi się jej strasznie żal :P.
      Zresztą ... wyznaję zasadę 'jaki sens ma robienie czegoś przez
      godzinę skoro jem to tylko 2 minuty ??!'

      Ale zupki dla Tymka robię JA !!!!! Polega to na odpowiednim dobraniu
      mrożonek, dźganiu czy są już miękkie i ewentualnym zmiksowaniu.

      Acha !!! Robię świetne naleśniki i placki ziemniaczane. Czyly w
      sumie mnie to stwierdzenie też nie dotyczy :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka