Dodaj do ulubionych

Organizacja pracy na "terminalu" krajowym

IP: thebe* / 10.56.142.* 24.02.03, 14:59
W ubieglym i w tym roku sporo podrozowalem samolotami na trasach krajowych.
Jednoczesnie latalem tez duzo na trasach zagranicznych. Naogladalem sie
roznych lotnisk za granica. Zawsze po powrocie do Warszawy uderzal mnie
sposob przeprowadzania kontroli bagazu i pasazerow. W ubieglym roku dziwilem
sie, ze oni chyba nie maja zadnych procedur, ktorych powinni sie trzymac.
Jednym razem przy przechodzeniu przez bramke kazali zdejmowac kurtke ("nie
obchodzi mnie, ze nic pan tam nie ma!"), innym razem nikogo to nie
interesowalo. Raz kladlem torbe na tasmie i odbieralem z drugiej strony a
innym razem musialem wykladac laptopa na tasme osobno a torbe osobno. Innym
razem po przepuszczeniu torby z laptopem musialem go wyciagac z torby i
przepuszczac jeszcze raz: osobno torba i laptop. Cos takiego NIGDY nie
zdarzylo mi sie za granica. Ale to wszystko jest pikus.
To bylo gdzies na poczatku tego roku. Przezylem prawdziwy szok! Do tej pory
aby wejsc do terminala krajowego w Warszawie trzeba bylo:
- przejsc kontrole dokumentow (pokazac dokument typu paszport lub dowod
osobisty i bilet lotniczy) - dwa stanowiska,
- polozyc caly swoj bagaz na tasmie w celu kontroli bezpieczenstwa - dwa
stanowiska,
- przejsc przez bramke do wykrywania metalu - dwa stanowiska.

Wszystkie te stanowiska funkcjonowaly w formie dwoch rownoleglych,
niezaleznych od siebie ciagow. Przepustowosc, powiedzmy X pasazerow na
godzine. Kolejek specjalnych nie bylo, gora kilka osob do kazdego ciagu w
najwiekszym szczycie.
Od pewnego czasu (chyba od 1.1.2003) system sie zmienil - moim zdaniem na
tragiczny. I to z dwoch powaznych powodow
1. umozliwia zaladowanie na poklad samolotu kompletnie nie sprawdzonego
bagazu,
2. tworza sie koszmarne kolejki (stalem tam kiedys 25 minut, mialem karte
pokladowa, czyli nie musialem sie czekowac, musialem za to swoje odstac i
obserwowac jak idiota zmieniajacy sie status mojego lotu: gate open,
boarding, final call - zdazylem w ostatniej chwili).

Jak to dziala teraz? Zamiast dwoch rownoleglych ciagow do obslugi pasazerow
mamy dwa ustawione szeregowo. Ale po kolei.
1. stanowiska kontroli dokumentow dzialaja nadal dwa, rownolegle,
2. potem trzeba klasc bagaz na tasmie ale tylko ten, ktory chcemy nadac
(check-in luggage) czyli oddac przy czekowaniu, np. duze walizki,
3. jesli mam tylko bagaz reczny, to tutaj nic nie robie tylko stoje dalej w
kolejce, jesli ktos ma duza walizke albo nie ma karty pokladowej to idzie sie
zaczekowac i wraca do kolejki,
4. kolejka posuwa sie i posuwa...
5. trafiamy do drugiego stanowiska kontroli: rozbieramy sie prawie do rosolu,
kladziemy wszystko co mamy na tasme i przechodzimy przez bramke,
6. jesli wszystko OK to mozemy isc do samolotu.

Jak wniesc np. bombe na poklad samolotu? Bardzo proste! Przy pierwszej
kontroli bagazu powiedziec, ze to bagaz reczny i zabiore go ze soba na
poklad. Teoretycznie wszystko gra, bo przeciez, zeby wejsc do samolotu musze
jeszcze przejsc przez druga bramke po zaczekowaniu sie. Ale przy czekowaniu
oddaje bagaz, pani mi oczywiscie wierzy, ze byl sprawdzony i juz... Wystarczy
jednej pani powiedziec co innego niz drugiej i gotowe.

Takie wnioski przyszly mi do glowy podczas stania w tej cholernej kolejce.
Wszyscy wtedy sie spiesza, probuja sie wpychac bez kolejki, co drugiego
przeprowadza stewardesa naziemna, bo to pasazer tranzytowy i tere fere. A
motloch stoi i sie wkurwia, czemu trudno sie dziwic.

Nie jestem pewien czy to wszystko jest jasne. Jesli nie, chetnie odpowiem na
wszelkie pytania.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka