Dodaj do ulubionych

Mądrzej walczyć czy kolaborować?

IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 20:34



Wiele osób mówi ze może lepiej
było nie walczyc z Hitlerem ale
jakoś z nim współpracować.
Niektórzy mówią że Francuzi
byli mądrzy bo nie walczyli,
podobnie Czesi albo Węgrzy.

Pewnie mieli i mniej ofiar
ale faktem jest ze to inni
za nich wojne wygrali
a oni nie sa zwyciezcami
ale beneficjentami.

Wydaje mi sie ze zadaniem
zdominowanych jest walczyć
a nie podkładać sie.
Nie uważam za specjalne madre
stwierdzenie ze lepiej bylo
siedziec cicho i tylko przytakiwac.

Jezeli takie stanowisko by utrzymaly
USA oraz Anglia podczas
II WŚ to od Paryża po Pekin
wszyscy by mówili tera po niemiecku.
Gdyby tak myśleli Rosjanie, Polacy,
Amerykanie czy Anglicy to
wiekszosc tych krajów ktora
wolala kolaborowac juz dawno
zostala by rozparcelowana
i zniemczona bo nie maja ducha
walki i poczucia godnosci narodowej.

To nie sa słowa na wyrost ale
zimne fakty. Prawde trzeba sobie
wreszcie powiedziec wprost a nie
udawac ze Francuzi czy Czesi wlozyli
cos do zwyciestwa-niewazny wkład.

Moim zdaniem głupotą i naiwniactwem
jest nie walczyc.


pozdr
Obserwuj wątek
    • Gość: mjabol Re: Mądrzej walczyć czy kolaborować? IP: *.acn.waw.pl 05.06.03, 20:53
      Widze Eryku, że coś bardzo nie lubisz Francuzów, dając upust temu w każdym
      wątku.
      Chyba niezły wycisk musiałeś dostac podczas wakacyjnego zbioru winogron na
      żabojadzkiej farmie.
      A może na ustnej maturze z historii dostałeś pyt. z histori tego pięknego
      kraju i się wyłożyłeś?
      A tak na marginesie to jak w ogóle poszła matura?pozd
      • Gość: ERYK Re: Mądrzej walczyć czy kolaborować? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 01:28
        Gość portalu: mjabol napisał(a):

        > Widze Eryku, że coś bardzo nie lubisz Francuzów, dając upust temu w każdym
        > wątku.
        > Chyba niezły wycisk musiałeś dostac podczas wakacyjnego zbioru winogron na
        > żabojadzkiej farmie.
        > A może na ustnej maturze z historii dostałeś pyt. z histori tego pięknego
        > kraju i się wyłożyłeś?
        > A tak na marginesie to jak w ogóle poszła matura?pozd


        nie rozumiem tego pytanie z maturą...
        mysle ze jest nieładne, mature zdalem
        7 lat temu i to bardzo dobrze, a ty juz zdałeś?
        czy moze sie dopiero szykujesz?

        jezeli chodzi o Francuzow to ja ich
        nie nielubie. We Francji nigdy nie
        pracowalem, za to pracowalem
        w Anglii z Francuzami i bardzo dobrze
        wspominam.

        Jednak sprawa polityki francuskiej
        oraz jej konsekwencje dla Polski
        a co za tym idzie wpływajace na Polaków
        to inna sprawa.

        Na Francje patrze pod katem jej
        dzialan i wplywa na interesy i losy
        Polski-kraju w ktorym zyje i mysle
        ze Francja nigdy nie bedzie naszym
        prawdziwym sojusznikiem.

        Pozdrawiam kolege Mjabola i zycze
        powaodzenia na maturze za rok ;-)))

        pozdr
        • Gość: mjabol Re: Mądrzej walczyć czy kolaborować? IP: *.acn.waw.pl 06.06.03, 07:50
          Gość portalu: ERYK napisał(a):

          > > nie rozumiem tego pytanie z maturą...
          > mysle ze jest nieładne, mature zdalem
          > 7 lat temu i to bardzo dobrze, a ty juz zdałeś?
          > czy moze sie dopiero szykujesz?

          Poprostu obiło mi się o uszy ( a raczej o oczy ) na forum, że zdawałeś, to nic
          wstydliwego.
          .

          > Na Francje patrze pod katem jej
          > dzialan i wplywa na interesy i losy
          > Polski-kraju w ktorym zyje i mysle
          > ze Francja nigdy nie bedzie naszym
          > prawdziwym sojusznikiem.

          Problem w tym, że patrzysz pod kątem jednego konkretnego okresu - lat 1939-40,
          zupełnie ignorując 500 lat na ogół bardzo dobrych stosunków.

          > Pozdrawiam kolege Mjabola i zycze
          > powaodzenia na maturze za rok ;-)))

          Także Cię pozdrawiam, choć mature zdałem juz dawno temu, to dziękuje za
          życzliwość
          > pozdr
          • Gość: and francuski problem IP: 192.9.200.* 06.06.03, 08:15
            Byłem wychowywany w podziwie dla Francji, jej kultury, oczywiście w kulcie
            Napoleona. Ale patrząc na historię Francji trudno mi wskazać drugi kraj, który
            tak interesownie traktowałby swoich sojuszników. przy tym utożsamiając interes
            ludzkości z interesem własnym - zupełnie naturalnie, jako przodująca pod każdym
            względem nacja. Może to subiektywne, ale nieodparte.

            Pozdrawiam
          • wielki_czarownik Dobre stosunki z Francją?? 06.06.03, 16:59
            Z Francją to my za bardzo nigdy dobrych stosunków nie mieliśmy. W latach
            przedrozbiorowych - owszem były ciepłe, ale nie mieliśmy w zasadzie żadnych
            wspólnych interesów. Natomiast Napoleon, rozbiory, II RP i II wojna to jeden
            ciąg francuskich zdrad, kłamstw i krętactw. Także poparcie Francji w chwili
            odzyskiwania niepodległości było podyktowane tylko i wyłącznie chęciom
            szkodzenia Anglii i Niemiec. Siłę "przyjaźni" polsko-francuskiej podczas II RP
            najlepiej widać na przykładzie planów wojny prewencyjnej w III Rzeszy. Zaś
            wskaż mi sytuację, kiedy robiliśmy coś razem (PL+F) i Francja nie starała się
            nas oszukać.
            • Gość: mjabol Re: Dobre stosunki z Francją?? IP: *.acn.waw.pl 07.06.03, 00:56
              wielki_czarownik napisał:

              > Z Francją to my za bardzo nigdy dobrych stosunków nie mieliśmy. W latach
              > przedrozbiorowych - owszem były ciepłe, ale nie mieliśmy w zasadzie żadnych
              > wspólnych interesów.

              Nie mieliśmy, o tyle dobrych co bliskich stosunków. Z racji ówczesnych realiów
              komunikacyjnych nasze państwa zawsze dzieliła pewna fizyczna przepaśc stąd
              może przeszarżowałem z określeniem "bardzo dobre stosunki" ale to wynik
              jedynie pospiechu. Nasze stosunki zawsze określał konkretny układ sił w
              Europie a także polityka zagraniczna Francji, szalenie elastyczna i wytrwała w
              dążeniu do korzystnych dla siebie rozwiązń.
              Z cała pewnością ciekawym rozdziałem są relacje obu państw z Turcją,
              tradycyjnym sprzymierzeńcem Francji w XVII w i Polski dla której Turcja była
              zasadniczo "naturalnym" wrogiem. Cała gra dyplomatyczna która toczyła się
              zwłaszcza za czasów Sobieskiego była tak skomplikowana, że daleko wykracza
              poza proste pojęcia "dobrych" czy "ciepłych " stosunków.

              Niewątpliwie najważniejszym imperatywem kontaktów polsko-francuskich był
              stosunek Polski do Habsburgów, odwiecznego wroga Francji.
              W tych dziejach historii gdy Polska z Habsburgami romansowała to stosunek
              Francuzów był powściągliwy. Rolę Rzeczpospolitej w konflikcie wojny
              trzydziestoletniej dobrze rozumieli zarówno Richelieu jak i Mazarin dążąc do
              utrzymania jej neutralności, tak jak wcześniej Henryk IV popierał raczej
              protestańckiego Karola Sudermańskiego niż ultrakatolickiego sprzyjajacego w
              póżniejszym okresie Habsburgom Zygmunta Waze.

              W chwili znacznego osłabienia stronnictwa habsburskiego w poczatkach panowania
              Sobieskiego stosunki z Francją należy określić jako znakomite. Wyrazem tego
              był tajny układ w Jaworowie w którym Rzeczpospolita miała otrzymac pokaźne
              sumy pieniędzy za atak na Prusy, wojne z Austrią i pokój z Turcją ( po 200 tyś
              talarów rocznie ).
              Francja realizowała po prostu politykę godną najpotężniejszego wówczas państwa
              Europy wyłączając może Turcje. Zawsze jednak polityke tę nawet niekorzystną
              dla Rzeczpospolitej, łagodziła w chwili osłabienia stosunków wspólna,
              katolicka religia oraz osobiste niezwykle silne kontakty poszczególnych rodów
              arystokratycznych, majacych przecież najsilniejszy wpływ na władzę.



              Natomiast Napoleon, rozbiory, II RP i II wojna to jeden
              > ciąg francuskich zdrad, kłamstw i krętactw. Także poparcie Francji w chwili
              > odzyskiwania niepodległości było podyktowane tylko i wyłącznie chęciom
              > szkodzenia Anglii i Niemiec. Siłę "przyjaźni" polsko-francuskiej podczas II
              RP
              > najlepiej widać na przykładzie planów wojny prewencyjnej w III Rzeszy. Zaś
              > wskaż mi sytuację, kiedy robiliśmy coś razem (PL+F) i Francja nie starała
              się
              > nas oszukać.

              Czy rzeczywiście? Czy może to nam, Polakom, zdaję się że wszystko sie nam
              należy, ze wzystko wiemy najlepiej, że Napoleon rozbrajając Księstwo
              Warszawskie i wysyłając nasze wojska do Hiszpanii, paktując z carem
              Aleksandrem zdradził nasz naród?
              Z pewnością Napoleon nie rozumiał istoty państwa narodowego , zwłaszcza
              opartego na religi o czym przekonał sie w Rosji, a świat pojmował w
              oświeceniowo-obywatelskich barwach. Ale czy jego zamysły polityczne i
              strategiczne jako wodza naczelego należy krytykowac tak jak to czynimi to my
              Polacy?
              Czy nie mial prawa dokonac czego chciał z ochotniczymi w końcu odziałami
              polskimi?
              Nie mamy prawa do krytyki działań Napoleona walczącego tylko dla dobra
              Francji, bo w tamtych realiach silna Francja to silna nawet jeśli nie
              suwerenna Polska.
              To właśnie wtedy, Polska i Francja robiły coś razem dla dobra swoich narodów i
              bymnajmniej nie uwarzam że Polska została wtedy oszukana.
              • wielki_czarownik Re: Dobre stosunki z Francją?? 07.06.03, 11:19
                Gość portalu: mjabol napisał(a):

                >
                > W chwili znacznego osłabienia stronnictwa habsburskiego w poczatkach
                panowania
                > Sobieskiego stosunki z Francją należy określić jako znakomite. Wyrazem tego
                > był tajny układ w Jaworowie w którym Rzeczpospolita miała otrzymac pokaźne
                > sumy pieniędzy za atak na Prusy, wojne z Austrią i pokój z Turcją ( po 200
                tyś
                > talarów rocznie ).

                Miała otrzymać. Ale co z tego wynikło?

                > Francja realizowała po prostu politykę godną najpotężniejszego wówczas
                państwa
                > Europy wyłączając może Turcje.

                Oj. W XVI i początkach XVII wieku to my byliśmy najpotężniejszym państwem
                Europy i jednym z najpotężniejszych państw świata.

                Zawsze jednak polityke tę nawet niekorzystną

                Co do reszty zgoda.

                >
                > Natomiast Napoleon, rozbiory, II RP i II wojna to jeden
                > > ciąg francuskich zdrad, kłamstw i krętactw. Także poparcie Francji w chwil
                > i
                > > odzyskiwania niepodległości było podyktowane tylko i wyłącznie chęciom
                > > szkodzenia Anglii i Niemiec. Siłę "przyjaźni" polsko-francuskiej podczas I
                > I
                > RP
                > > najlepiej widać na przykładzie planów wojny prewencyjnej w III Rzeszy. Zaś
                >
                > > wskaż mi sytuację, kiedy robiliśmy coś razem (PL+F) i Francja nie starała
                > się
                > > nas oszukać.
                >
                > Czy rzeczywiście? Czy może to nam, Polakom, zdaję się że wszystko sie nam
                > należy, ze wzystko wiemy najlepiej, że Napoleon rozbrajając Księstwo
                > Warszawskie i wysyłając nasze wojska do Hiszpanii, paktując z carem
                > Aleksandrem zdradził nasz naród?

                A uważasz, że nie? Przecież obiecywał nam wolną Polskę.

                > Z pewnością Napoleon nie rozumiał istoty państwa narodowego , zwłaszcza
                > opartego na religi o czym przekonał sie w Rosji, a świat pojmował w
                > oświeceniowo-obywatelskich barwach. Ale czy jego zamysły polityczne i
                > strategiczne jako wodza naczelego należy krytykowac tak jak to czynimi to my
                > Polacy?

                Z naszego punktu widzenia nas zdradził. Z punktu widzenia Francji cynicznie
                wykorzystał.

                > Czy nie mial prawa dokonac czego chciał z ochotniczymi w końcu odziałami
                > polskimi?

                Ochotnicy - to prawda. Ale mamiono ich wizją wolnej Polski. Wyślisz, że tylu
                Polaków chciałoby się bić w imię interesów Francji np. w Hiszpanii? Oni
                walczyli za Polskę, a nie za kolonie, Hiszpanię czy Egipt.

                > Nie mamy prawa do krytyki działań Napoleona walczącego tylko dla dobra
                > Francji, bo w tamtych realiach silna Francja to silna nawet jeśli nie
                > suwerenna Polska.

                To nie mamy prawa krytykować Hitlera, bo silna III Rzesza to wolność od
                bolszewizmu.

                > To właśnie wtedy, Polska i Francja robiły coś razem dla dobra swoich narodów
                i
                > bymnajmniej nie uwarzam że Polska została wtedy oszukana.

                Ja niestety tak. Chociażby fakt iż to my musieliśmy płacić Francji
                odszkodowania (słynne sumy bajońskie) za działania zaborców. To nie jest
                oszustwo i wyzysk? Nam się ten Napoleon odbił krwawą czkawką. Tysiące Polaków
                zginęło za nic.
                • Gość: mjabol Re: Dobre stosunki z Francją?? IP: *.acn.waw.pl 07.06.03, 13:34
                  wielki_czarownik napisał:

                  > Gość portalu: mjabol napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > W chwili znacznego osłabienia stronnictwa habsburskiego w poczatkach
                  > panowania
                  > > Sobieskiego stosunki z Francją należy określić jako znakomite. Wyrazem te
                  > go
                  > > był tajny układ w Jaworowie w którym Rzeczpospolita miała otrzymac pokaźn
                  > e
                  > > sumy pieniędzy za atak na Prusy, wojne z Austrią i pokój z Turcją ( po 200
                  >
                  > tyś
                  > > talarów rocznie ).
                  >
                  > Miała otrzymać. Ale co z tego wynikło?


                  Nie wynikło nic, a to za sprawą nieprzejednanej, agresywnej i poprostu głupiej
                  polityki rodu Kopruluch które w Stambule odrzuciło propozycjce przekazaną
                  przez wojewode Gnińskiego.
                  Nie wykorzystała szansy szlachta i magnateria zapatrzona w ukraińskie interesy.
                  Nie zdał egzaminu system, który umożliwił Habsburom poprzez liberum veto łatwe
                  sterowanie polityką kraju.
                  A było oco się starać. Przymierze ze Szwecją, pokój z Turcją a to wszystko za
                  pieniądze Francji z jej sowitą wojskową pomocą to odzyskany Śląsk i Prusy, to
                  zdławienie rodzącej się pruskiej potęgi już w zarodku, to jeden zaborca mniej.
                  Jasne, że Francja nie robiła tego bezinteresownie, ale altruizm w polityce
                  poprostu nie istnieje, a szybka zmiana frontów w polityce Sobieskiego (
                  niedawni wrogowie Turcja i Szwecja staja siesojusznikami ) tylko świadczy o
                  zawiłościach meandrów polityki zagranicznej.

                  To co Ty nazywasz kłamstwami, oszustwami ja nazywam polityką, a to że Francuzi
                  zawsze sprytnie lawirowali tylko dobrze świadczy o zdolnościach ich polityków,
                  oraz przymiotach narodu.

                  > > Francja realizowała po prostu politykę godną najpotężniejszego wówczas
                  > państwa
                  > > Europy wyłączając może Turcje.
                  >
                  > Oj. W XVI i początkach XVII wieku to my byliśmy najpotężniejszym państwem
                  > Europy i jednym z najpotężniejszych państw świata.

                  Ale ja mówię o czasach Sobieskiego. Niezaprzeczalnie Francja okresu Ludwika
                  XIV była najpotężniejszym państwem Europy.

                  > Zawsze jednak polityke tę nawet niekorzystną
                  >
                  > Co do reszty zgoda.
                  >
                  > >
                  > > Natomiast Napoleon, rozbiory, II RP i II wojna to jeden
                  > > > ciąg francuskich zdrad, kłamstw i krętactw. Także poparcie Francji w
                  > chwil
                  > > i
                  > > > odzyskiwania niepodległości było podyktowane tylko i wyłącznie chęcio
                  > m
                  > > > szkodzenia Anglii i Niemiec. Siłę "przyjaźni" polsko-francuskiej podc
                  > zas I
                  > > I
                  > > RP
                  > > > najlepiej widać na przykładzie planów wojny prewencyjnej w III Rzeszy
                  > . Zaś
                  > >
                  > > > wskaż mi sytuację, kiedy robiliśmy coś razem (PL+F) i Francja nie sta
                  > rała
                  > > się
                  > > > nas oszukać.
                  > >
                  > > Czy rzeczywiście? Czy może to nam, Polakom, zdaję się że wszystko sie nam
                  > > należy, ze wzystko wiemy najlepiej, że Napoleon rozbrajając Księstwo
                  > > Warszawskie i wysyłając nasze wojska do Hiszpanii, paktując z carem
                  > > Aleksandrem zdradził nasz naród?
                  >
                  > A uważasz, że nie? Przecież obiecywał nam wolną Polskę.

                  Problem w tym, że Napoleon nigdy nie określił do końca swojego stosunku do
                  wolnej Polski i robił to z premedytacją.
                  Instrumentalne traktowanie sprawy polskiej było jasne od początku dla takiego
                  wyjadacza jak Tadeusz Kościuszko ( za co Napoleon nazwał go głupcem ),ale nie
                  dla "ofiar" epopeji legionowej. Ujemnym jej skutkiem była wiara w " boga wojny"
                  Napoleona, w jego geniusz i wszechmoc jednostki.
                  Powstało przekonanie o jego chęci a nawet obowiązku walki o sprawę polską,
                  wiecej - patrioci nie wyobrażali sobie innego biegu wydarzeń.
                  Wszystko to więc było tylko dopowiedzenia naszych przodków, taką zbiorowa
                  projekcja naszych marzeń.


                  > > Z pewnością Napoleon nie rozumiał istoty państwa narodowego , zwłaszcza
                  > > opartego na religi o czym przekonał sie w Rosji, a świat pojmował w
                  > > oświeceniowo-obywatelskich barwach. Ale czy jego zamysły polityczne i
                  > > strategiczne jako wodza naczelego należy krytykowac tak jak to czynimi to
                  > my
                  > > Polacy?
                  >
                  > Z naszego punktu widzenia nas zdradził. Z punktu widzenia Francji cynicznie
                  > wykorzystał.

                  Jeśli odrzucimy emocje to pozostanie chłodna prawda - Napoleon nigdy nie
                  obiecywał Polski, od Baltyku do Odessy z ustrojem na wzór angielski, a właśnie
                  takie wyobrażenie pokutowało w naszym narodzie w czasach Księstwa
                  Warszawskiego. Mieliśmy prostą alternatywe - albo bic się z Napoleonem, nawet
                  na Haiti, licząc na jego łaskę albo być przeciw niemu.
                  Magnano, twierdza w Mantui, Hispaniola, Trebia - to danina krwi, bardzo sowita
                  ale wydaję się iż niezbędna aby wkraśc się do umysłu i serca małego
                  Korsykańczyka.
                  Bo cóż innego mogliśmy zaoferować poza własnym męstwem i służbą pod rozkazem?
                  Nie wszystko zostalo zaprzepaszczone. Legionisci nie pozwalali zapomnieć o
                  istnieniu sprawy polskiej, poprzez nawiązanie do idei rewolucyjnych i
                  insurekcyjnych demokratyzowali armie a posrednio takze spleczeństwo.
                  Nie zapominaj iż Polska w początkach rozbiorów znajdowała sie w naprawdę
                  nieciekawym położeniu.

                  > > Czy nie mial prawa dokonac czego chciał z ochotniczymi w końcu odziałami
                  > > polskimi?
                  >
                  > Ochotnicy - to prawda. Ale mamiono ich wizją wolnej Polski. Wyślisz, że tylu
                  > Polaków chciałoby się bić w imię interesów Francji np. w Hiszpanii? Oni
                  > walczyli za Polskę, a nie za kolonie, Hiszpanię czy Egipt.

                  Walczyli dla Napoleona. A agitatorów było pełno, zwłaszcza wśród Polaków.

                  > > Nie mamy prawa do krytyki działań Napoleona walczącego tylko dla dobra
                  > > Francji, bo w tamtych realiach silna Francja to silna nawet jeśli nie
                  > > suwerenna Polska.

                  > To nie mamy prawa krytykować Hitlera, bo silna III Rzesza to wolność od
                  > bolszewizmu.

                  Trochę mnie nie zrozumiałeś. Nie mamy prawa krytykować Napoleona za to że nie
                  powiedział : oto macie wolną Polskę panowie
                  > > To właśnie wtedy, Polska i Francja robiły coś razem dla dobra swoich narod
                  > ów
                  > i
                  > > bymnajmniej nie uwarzam że Polska została wtedy oszukana.
                  >
                  > Ja niestety tak. Chociażby fakt iż to my musieliśmy płacić Francji
                  > odszkodowania (słynne sumy bajońskie) za działania zaborców. To nie jest
                  > oszustwo i wyzysk? Nam się ten Napoleon odbił krwawą czkawką. Tysiące
                  Polaków
                  > zginęło za nic.
                  Ale nie musiało tak być. Kiedy w 1797 tworzono Legie Kniaziewicza każdy
                  wierzył,że gdziekolwiek się bije, biję się o wolna Polskę.
                  • wielki_czarownik Re: Dobre stosunki z Francją?? 07.06.03, 13:49
                    Gość portalu: mjabol napisał(a):


                    > To co Ty nazywasz kłamstwami, oszustwami ja nazywam polityką, a to że
                    Francuzi
                    > zawsze sprytnie lawirowali tylko dobrze świadczy o zdolnościach ich
                    polityków,
                    > oraz przymiotach narodu.

                    Właśnie przymiotami narodu. Ale pozytywnymi? Zdradzanie sojuszników, rzezie
                    innowierców to są przymioty narodu? Dziękuję za taki naród. Równie dobrze
                    możemy powiedzieć, że nienawiść Niemców do Żydów to też przymioty narodu.

                    > Problem w tym, że Napoleon nigdy nie określił do końca swojego stosunku do
                    > wolnej Polski i robił to z premedytacją.
                    > Instrumentalne traktowanie sprawy polskiej było jasne od początku dla takiego
                    > wyjadacza jak Tadeusz Kościuszko ( za co Napoleon nazwał go głupcem ),ale nie
                    > dla "ofiar" epopeji legionowej. Ujemnym jej skutkiem była wiara w " boga
                    wojny"
                    > Napoleona, w jego geniusz i wszechmoc jednostki.
                    > Powstało przekonanie o jego chęci a nawet obowiązku walki o sprawę polską,
                    > wiecej - patrioci nie wyobrażali sobie innego biegu wydarzeń.
                    > Wszystko to więc było tylko dopowiedzenia naszych przodków, taką zbiorowa
                    > projekcja naszych marzeń.

                    Otóż to. Czyli jedno mówił, inne robił = kłamał.

                    >>
                    > Jeśli odrzucimy emocje to pozostanie chłodna prawda - Napoleon nigdy nie
                    > obiecywał Polski, od Baltyku do Odessy z ustrojem na wzór angielski, a
                    właśnie
                    > takie wyobrażenie pokutowało w naszym narodzie w czasach Księstwa
                    > Warszawskiego.

                    Ale obiecywał Polskę. A nie jakiegoś kulawego stwora o nazwie Xięstwo
                    Warszawskie, które było w zasadzie nowym zaborem.

                    Mieliśmy prostą alternatywe - albo bic się z Napoleonem, nawet
                    > na Haiti, licząc na jego łaskę albo być przeciw niemu.
                    > Magnano, twierdza w Mantui, Hispaniola, Trebia - to danina krwi, bardzo
                    sowita
                    > ale wydaję się iż niezbędna aby wkraśc się do umysłu i serca małego
                    > Korsykańczyka.

                    I co? Wkradliśmy się?

                    > Bo cóż innego mogliśmy zaoferować poza własnym męstwem i służbą pod rozkazem?
                    > Nie wszystko zostalo zaprzepaszczone. Legionisci nie pozwalali zapomnieć o
                    > istnieniu sprawy polskiej, poprzez nawiązanie do idei rewolucyjnych i
                    > insurekcyjnych demokratyzowali armie a posrednio takze spleczeństwo.
                    > Nie zapominaj iż Polska w początkach rozbiorów znajdowała sie w naprawdę
                    > nieciekawym położeniu.

                    Tak, ale wystawiła Polska potem całkiem sporą i bitną armię. Gdyby nie my, to
                    ten nędzny kurdupel skończyłby o wiele szybciej.

                    >
                    > Walczyli dla Napoleona. A agitatorów było pełno, zwłaszcza wśród Polaków.

                    Ale agitowali sami z siebie? Nie mieli podstaw sądzić, że Napoleon pozwoli
                    utworzyć wolną Polskę? Kiedy ruszał na wschód obiecywał wiele i co? Nędzne
                    Xięstwo Warszawskie. Kiedy ruszał na Moskwę to obiecywał bardzo wiele.
                    Spełniłby te obietnice? Wątpię.

                    >
                    > Trochę mnie nie zrozumiałeś. Nie mamy prawa krytykować Napoleona za to że nie
                    > powiedział : oto macie wolną Polskę panowie

                    Szczerze. Należała nam się, za naszą pomoc? Tyle obiecywał, tyle brał i nie dał
                    nic w zamian.

                    > Ale nie musiało tak być. Kiedy w 1797 tworzono Legie Kniaziewicza każdy
                    > wierzył,że gdziekolwiek się bije, biję się o wolna Polskę.

                    Otóż to. Ale Napoleon miał inne plany. Okraść, wykorzystać, zdradzić i
                    porzucić. Typowy francuz.
                    • Gość: mjabol Re: Dobre stosunki z Francją?? IP: *.acn.waw.pl 07.06.03, 16:02
                      wielki_czarownik napisał:

                      > Gość portalu: mjabol napisał(a):
                      >
                      > > Właśnie przymiotami narodu. Ale pozytywnymi?
                      Są to przymioty pozwalajace budować silne i niezależne państwo.
                      Widzę, że nadal wierzysz w mesjanizm narodu polskiego.

                      > Zdradzanie sojuszników, rzezie
                      > innowierców to są przymioty narodu? Dziękuję za taki naród. Równie dobrze
                      > możemy powiedzieć, że nienawiść Niemców do Żydów to też przymioty narodu.

                      Rzezie innowierców? A Polacy to co, Baranki boże?

                      > > Problem w tym, że Napoleon nigdy nie określił do końca swojego stosunku d
                      > o
                      > > wolnej Polski i robił to z premedytacją.
                      > > Instrumentalne traktowanie sprawy polskiej było jasne od początku dla taki
                      > ego
                      > > wyjadacza jak Tadeusz Kościuszko ( za co Napoleon nazwał go głupcem ),ale
                      > nie
                      > > dla "ofiar" epopeji legionowej. Ujemnym jej skutkiem była wiara w " boga
                      > wojny"
                      > > Napoleona, w jego geniusz i wszechmoc jednostki.
                      > > Powstało przekonanie o jego chęci a nawet obowiązku walki o sprawę polską,
                      >
                      > > wiecej - patrioci nie wyobrażali sobie innego biegu wydarzeń.
                      > > Wszystko to więc było tylko dopowiedzenia naszych przodków, taką zbiorowa
                      > > projekcja naszych marzeń.
                      >
                      > Otóż to. Czyli jedno mówił, inne robił = kłamał.

                      Nadal sie upieram, że to matrylologia Legionistów stworzyła nienaruszalną
                      wiarę w jakies rzekome obietnice Napoleona.
                      Bonaparte robił porządki w Europie zrobił i w Polsce.


                      > >>
                      > > Jeśli odrzucimy emocje to pozostanie chłodna prawda - Napoleon nigdy nie
                      > > obiecywał Polski, od Baltyku do Odessy z ustrojem na wzór angielski, a
                      > właśnie
                      > > takie wyobrażenie pokutowało w naszym narodzie w czasach Księstwa
                      > > Warszawskiego.
                      >
                      > Ale obiecywał Polskę. A nie jakiegoś kulawego stwora o nazwie Xięstwo
                      > Warszawskie, które było w zasadzie nowym zaborem.
                      >
                      > Mieliśmy prostą alternatywe - albo bic się z Napoleonem, nawet
                      > > na Haiti, licząc na jego łaskę albo być przeciw niemu.
                      > > Magnano, twierdza w Mantui, Hispaniola, Trebia - to danina krwi, bardzo
                      > sowita
                      > > ale wydaję się iż niezbędna aby wkraśc się do umysłu i serca małego
                      > > Korsykańczyka.
                      >
                      > I co? Wkradliśmy się?

                      Tę ewidentną złośliwość zignoruje i tak Cię do niczego nie przekonam.

                      > > Bo cóż innego mogliśmy zaoferować poza własnym męstwem i służbą pod rozkaz
                      > em?
                      > > Nie wszystko zostalo zaprzepaszczone. Legionisci nie pozwalali zapomnieć o
                      >
                      > > istnieniu sprawy polskiej, poprzez nawiązanie do idei rewolucyjnych i
                      > > insurekcyjnych demokratyzowali armie a posrednio takze spleczeństwo.
                      > > Nie zapominaj iż Polska w początkach rozbiorów znajdowała sie w naprawdę
                      > > nieciekawym położeniu.
                      >
                      > Tak, ale wystawiła Polska potem całkiem sporą i bitną armię. Gdyby nie my,
                      to
                      > ten nędzny kurdupel skończyłby o wiele szybciej.

                      Gratuluje dobrego samopoczucia.
                      Podejrzewam, że gdyby nie ten nędzny kurdupel i jego reformy Placy
                      zostalibyśmy szybciutko zrusyfikowani i zgermanizowani, w dodatku cofnęliby
                      sie w rozwoju.

                      > >
                      > > Walczyli dla Napoleona. A agitatorów było pełno, zwłaszcza wśród Polaków.
                      >
                      > Ale agitowali sami z siebie? Nie mieli podstaw sądzić, że Napoleon pozwoli
                      > utworzyć wolną Polskę? Kiedy ruszał na wschód obiecywał wiele i co? Nędzne
                      > Xięstwo Warszawskie. Kiedy ruszał na Moskwę to obiecywał bardzo wiele.
                      > Spełniłby te obietnice? Wątpię.

                      Niech odpowiedzią będą słowa samego Napoleona w sprawie utworzenia
                      Księstwa :"Obaczę, jeżeli Polacy godni są być narodem".
                      Naprawdę ciężko dopatrzeć się tu jakielkolwiek konkretnej obietnicy utworzenia
                      silnej Polski.
                      Nie przecze, że Napoleon traktował Polskę INSTUMENTALNIE, że prowadził zręczną
                      i obłudną grę.
                      Ale taka jest polityka. To, że my zrozumieliśmy to opatrznie to tylko nasza
                      wina.
                      A Księstwo choć nie było do końca suwerenne było jednak państwem polskim, z
                      rzadem, polskim sądownictwem, administracją i nareszcie polską armia.

                      W> > Trochę mnie nie zrozumiałeś. Nie mamy prawa krytykować Napoleona za to że
                      > nie
                      > > powiedział : oto macie wolną Polskę panowie
                      >
                      > Szczerze. Należała nam się, za naszą pomoc? Tyle obiecywał, tyle brał i nie
                      dał
                      >
                      > nic w zamian.

                      Nic?
                      A wielkie przemiany społeczne jakie zostały zpoczątkowane prze Napoleona?
                      A postępująca demokratyzacja społeczeństwa?
                      To, że w armii z rozkazu Napoleona uczono nie tylko walczyć ale czytać i
                      pisać?
                      To, że pierwszy raz nie liczylo sie pochodzenie a zasługi bojowe?
                      To iż wyrwano Polaków z ogromnego marazmu i szoku jakim była gwałtowna utrata
                      niepodległośći?

                      Napoleon kwesti polskiej nie zdołał rozwiazać. Zdawał sobie sprawę iz próby
                      utworzenia silnej Polski zawsze jednoczyć będą przeciw niemu wszystkich trzech
                      zaborców. Inaczej sie nie dało.

                      > > Ale nie musiało tak być. Kiedy w 1797 tworzono Legie Kniaziewicza każdy
                      > > wierzył,że gdziekolwiek się bije, biję się o wolna Polskę.
                      >
                      > Otóż to. Ale Napoleon miał inne plany. Okraść, wykorzystać, zdradzić i
                      > porzucić. Typowy francuz.

                      Nie zniżajmy dyskusji do stereotypów.
                      • wielki_czarownik Re: Dobre stosunki z Francją?? 07.06.03, 17:07
                        Gość portalu: mjabol napisał(a):


                        > Rzezie innowierców? A Polacy to co, Baranki boże?

                        Pod tym względem tak. Pamiętasz Konfederację Warszawską?

                        >>
                        > Nadal sie upieram, że to matrylologia Legionistów stworzyła nienaruszalną
                        > wiarę w jakies rzekome obietnice Napoleona.
                        > Bonaparte robił porządki w Europie zrobił i w Polsce.
                        >

                        A w takim razie czemu tylu ludzi ciągnęło do Legionów jeszcze zanim te zaczęły
                        walczyć?

                        >
                        > Tę ewidentną złośliwość zignoruje i tak Cię do niczego nie przekonam.

                        To nie złośliwość. To fakt. Dziesiątki tysiący Polaków zginęło na marne. Bo co
                        osiągnęliśmy? NIC.

                        >
                        > Gratuluje dobrego samopoczucia.
                        > Podejrzewam, że gdyby nie ten nędzny kurdupel i jego reformy Placy
                        > zostalibyśmy szybciutko zrusyfikowani i zgermanizowani, w dodatku cofnęliby
                        > sie w rozwoju.
                        >

                        Szczerze mówiąc niewiele z jego reform ostało się w Polsce rozbiorowej. To co
                        funkcjonowało w X.W. zostało szybko zniesione przez zaborców. Tym bardziej, że
                        rozwiązania te nizebyt pasowały i Polakom i zaborcom. Owszem jego reformy miały
                        wymierny efekt we Francji i wielu innych krajach. Ale w krajach zaborczych
                        niezbyt się odcisnęły, czego wyrazem są dwie szkoły prawa cywilnego - Francuska
                        i Niemiecka do której my należymy.

                        >
                        > Niech odpowiedzią będą słowa samego Napoleona w sprawie utworzenia
                        > Księstwa :"Obaczę, jeżeli Polacy godni są być narodem".

                        Nie uważasz, że te słowa były dla nas poniżające?

                        > Naprawdę ciężko dopatrzeć się tu jakielkolwiek konkretnej obietnicy
                        utworzenia
                        > silnej Polski.
                        > Nie przecze, że Napoleon traktował Polskę INSTUMENTALNIE, że prowadził
                        zręczną
                        > i obłudną grę.
                        > Ale taka jest polityka. To, że my zrozumieliśmy to opatrznie to tylko nasza
                        > wina.

                        Tu masz rację. Politycznie Napoleon rozwiązał to dobrze (dla Francji
                        oczywiście). Ale nie zmienia to faktu, że cynicznie nas wykorzystał i trudno to
                        uznać za przejaw dobrych stosunków między naszymi państwami.

                        > A Księstwo choć nie było do końca suwerenne było jednak państwem polskim, z
                        > rzadem, polskim sądownictwem, administracją i nareszcie polską armia.

                        Królestwo Polskie (1815-1831) też miało własną armię, własne sądownictwo i
                        własną administrację. Na dodatek sądownictwo i administracja K.P. podobała się
                        Polakom bardziej niż ta w X.W.

                        >>
                        > Nic?
                        > A wielkie przemiany społeczne jakie zostały zpoczątkowane prze Napoleona?
                        > A postępująca demokratyzacja społeczeństwa?

                        To zapoczątkowały rewolucje w Anglii (XVII w) i Wielka Rewolucja we Francji.
                        Napoleon to taka kropka nad i. Pod względem społecznym bardziej mi tu pasuje
                        raczzej Wiosna Ludów niż Napoleon. Choć wielkiego wpływu na to odmówić mu nie
                        można. Jednak mówmy szczerze - na naszych zaborców niezbyt te przemiany
                        podziałały.

                        > To, że w armii z rozkazu Napoleona uczono nie tylko walczyć ale czytać i
                        > pisać?
                        > To, że pierwszy raz nie liczylo sie pochodzenie a zasługi bojowe?

                        To już zostało zapoczątkowane w 1789.

                        > To iż wyrwano Polaków z ogromnego marazmu i szoku jakim była gwałtowna utrata
                        > niepodległośći?

                        I rozbudził wielkie, niespełnione nadzieje.

                        >
                        > Napoleon kwesti polskiej nie zdołał rozwiazać. Zdawał sobie sprawę iz próby
                        > utworzenia silnej Polski zawsze jednoczyć będą przeciw niemu wszystkich
                        trzech
                        > zaborców.

                        I tak byli oni zjednoczeni przeciw niemu. I to nie z powodu Polski, a z powodu
                        chęci obalenia ówczesnych stosunków społecznych (co było zapoczątkowane w 1789).

                        > Nie zniżajmy dyskusji do stereotypów.

                        Niestety. O Francuzach trudno mi myśleć inaczej.
                        • Gość: mjabol Re: Dobre stosunki z Francją?? IP: *.acn.waw.pl 07.06.03, 23:02
                          wielki_czarownik napisał:

                          > Gość portalu: mjabol napisał(a):
                          >
                          >
                          > > Rzezie innowierców? A Polacy to co, Baranki boże?
                          >
                          > Pod tym względem tak. Pamiętasz Konfederację Warszawską?

                          Trudno nie pamiętać aktu tak doniosłego i niezwykłego w dobie wojen
                          religijnych. Ale w Polsce to kontreformacja zwyciężyła a wraz z "potopem"
                          przyszła ksenofobia i prześladowania religijne.
                          Nie mieliśmy Nocy św. Bartłomieja ale mieliśmy żydowski churbon - dzień
                          apokaliptyczny w 1648. I choc to pod kozacką a nie polską piłą zginęło 120 tys
                          Żydów i to po ustąpieniu władz polskich, to na nasz kraj spadła "zła sława".
                          A wypędzenie Arian? A coraz liczniejsze procesy innowierców? A tzw sprawa
                          toruńska z 1724r? A liczne tzw "tumulty", pojedyńcze procesy, zwykłe
                          morderstwa? ( w ten sposób zginął przodek Boya-Żeleńskiego, który został
                          ukamieniowany przez krakowskich studentów)

                          Kiedy inni sie reformowali to my sie pogrążaliśmy.
                          "Mamy dzicz, więc sobie zapolujemy" - tak rzekł w 1687 przewodniczący
                          trybunału podczas procesu grupy kalwinistów. I to zdanie najlepiej
                          odzwierciedla polska tolerancje w II pol XVII i w XVIIIw. Konfederacja
                          warszawska była śpiewem przeszłości, a dla przeciwwagi podam przykład
                          konstytucji z 1668r ( bodajże) która wprowadzała przestępstwo apostazji.
                          Odstępstwo od religi katolickiej było przestepstwem religijnym i karano
                          banicją. Sam ateizm był w świetle tego dokumentu bluźnierstwem karanym
                          kwalfikowaną karą śmierci.
                          I to ma być tolerancja?


                          > >>
                          > > Nadal sie upieram, że to matrylologia Legionistów stworzyła nienaruszalną
                          > > wiarę w jakies rzekome obietnice Napoleona.
                          > > Bonaparte robił porządki w Europie zrobił i w Polsce.
                          > >
                          >
                          > A w takim razie czemu tylu ludzi ciągnęło do Legionów jeszcze zanim te
                          zaczęły
                          > walczyć?

                          Ludziom wystarczał sam fakt perspektywy bicia Prusaków czy Austriaków



                          > > Tę ewidentną złośliwość zignoruje i tak Cię do niczego nie przekonam.
                          >
                          > To nie złośliwość. To fakt. Dziesiątki tysiący Polaków zginęło na marne. Bo
                          co
                          > osiągnęliśmy? NIC.
                          >
                          > >
                          > > Gratuluje dobrego samopoczucia.
                          > > Podejrzewam, że gdyby nie ten nędzny kurdupel i jego reformy Placy
                          > > zostalibyśmy szybciutko zrusyfikowani i zgermanizowani, w dodatku cofnęlib
                          > y
                          > > sie w rozwoju.
                          > >
                          >
                          > Szczerze mówiąc niewiele z jego reform ostało się w Polsce rozbiorowej. To
                          co
                          > funkcjonowało w X.W. zostało szybko zniesione przez zaborców. Tym bardziej,
                          że
                          > rozwiązania te nizebyt pasowały i Polakom i zaborcom. Owszem jego reformy
                          miały
                          >
                          > wymierny efekt we Francji i wielu innych krajach. Ale w krajach zaborczych
                          > niezbyt się odcisnęły, czego wyrazem są dwie szkoły prawa cywilnego -
                          Francuska
                          >
                          > i Niemiecka do której my należymy.
                          Dyskusja na temat szkól prawa cywilnego trochę wykracza poza to forum.
                          Faktem jest że do 1965 mieliśmy totalny bałagan w prawie cywinym a elementy
                          niemieckiego BGB obowiązywał do 1946 ale to Niemcy przejeły większośc
                          francuskich rozwiązań - choćby całe postępowanie cywilne.

                          Nie da się wymiernie zmierzyć zmian w mentalności społeczeństwa.
                          Ja osobiście odczuwam dobrodziejstwa reform Ksiestwa - prowadząc prywatne
                          badania geneaologiczne. To w 1810r zgodnie z francuskimi standardami
                          wprowadzono obowiazek prowadzenia ksiąg metrykalnych w parafiach wprowadzajac
                          systematyczną rejestracje urodzeń , zgonów czy małżeństw.
                          Czy Kodeks Napoleona cos Ci mówi? Do tej pory 70% naszego kodeksu cywilnego
                          jest prawie nie zmieniona od jego czasów, przynajmniej główne jego założenia
                          Ale zmiany, zmiany społeczne, postepująca demokratyzacja - je ciężko zmierzyć

                          > > Niech odpowiedzią będą słowa samego Napoleona w sprawie utworzenia
                          > > Księstwa :"Obaczę, jeżeli Polacy godni są być narodem".
                          >
                          > Nie uważasz, że te słowa były dla nas poniżające?

                          Unosimy sie honorem?


                          > > Naprawdę ciężko dopatrzeć się tu jakielkolwiek konkretnej obietnicy
                          > utworzenia
                          > > silnej Polski.
                          > > Nie przecze, że Napoleon traktował Polskę INSTUMENTALNIE, że prowadził
                          > zręczną
                          > > i obłudną grę.
                          > > Ale taka jest polityka. To, że my zrozumieliśmy to opatrznie to tylko nasz
                          > a
                          > > wina.
                          >
                          > Tu masz rację. Politycznie Napoleon rozwiązał to dobrze (dla Francji
                          > oczywiście). Ale nie zmienia to faktu, że cynicznie nas wykorzystał i trudno
                          to
                          >
                          > uznać za przejaw dobrych stosunków między naszymi państwami.

                          Było tylko jedno państwo - Francja i podbity naród - Polacy.
                          Trudno powiedzieć że stosunki między nami były złe.

                          > > A Księstwo choć nie było do końca suwerenne było jednak państwem polskim,
                          > z
                          > > rzadem, polskim sądownictwem, administracją i nareszcie polską armia.
                          >
                          > Królestwo Polskie (1815-1831) też miało własną armię, własne sądownictwo i
                          > własną administrację. Na dodatek sądownictwo i administracja K.P. podobała
                          się
                          > Polakom bardziej niż ta w X.W.
                          >
                          > >>
                          > > Nic?
                          > > A wielkie przemiany społeczne jakie zostały zpoczątkowane prze Napoleona?
                          > > A postępująca demokratyzacja społeczeństwa?

                          > To zapoczątkowały rewolucje w Anglii (XVII w) i Wielka Rewolucja we Francji.
                          > Napoleon to taka kropka nad i. Pod względem społecznym bardziej mi tu pasuje
                          > raczzej Wiosna Ludów niż Napoleon. Choć wielkiego wpływu na to odmówić mu
                          nie
                          > można. Jednak mówmy szczerze - na naszych zaborców niezbyt te przemiany
                          > podziałały.

                          Nie chodzi czy podziałały na zaborców ale o to że w naszym społeczeństwie
                          zakiełkowała nowoczesnośc a to Napoleon był siewcą.
                          >
                          > > To, że w armii z rozkazu Napoleona uczono nie tylko walczyć ale czytać i
                          > > pisać?
                          > > To, że pierwszy raz nie liczylo sie pochodzenie a zasługi bojowe?
                          >
                          > To już zostało zapoczątkowane w 1789.

                          Nie bardzo, pomimo reform Sejmu Wielkiego polska armia była nadal
                          anachroniczna.

                          > > To iż wyrwano Polaków z ogromnego marazmu i szoku jakim była gwałtowna utr
                          > ata
                          > > niepodległośći?
                          >
                          > I rozbudził wielkie, niespełnione nadzieje.
                          >
                          > >
                          > > Napoleon kwesti polskiej nie zdołał rozwiazać. Zdawał sobie sprawę iz prób
                          > y
                          > > utworzenia silnej Polski zawsze jednoczyć będą przeciw niemu wszystkich
                          > trzech
                          > > zaborców.
                          >
                          > I tak byli oni zjednoczeni przeciw niemu. I to nie z powodu Polski, a z
                          powodu
                          > chęci obalenia ówczesnych stosunków społecznych (co było zapoczątkowane w
                          1789)

                          Zjednoczeni w ideologi, ale ich współpraca militarna nie była już tak spójna.
                          Utworzenie sinej Polski mogło to odmienić, szczególnie w realiach 1806r.
                          .
                          >
                          > > Nie zniżajmy dyskusji do stereotypów.
                          >
                          > Niestety. O Francuzach trudno mi myśleć inaczej.

                          To sie postaraj.
                          • wielki_czarownik Re: Dobre stosunki z Francją?? 08.06.03, 00:09
                            Gość portalu: mjabol napisał(a):

                            >
                            > Trudno nie pamiętać aktu tak doniosłego i niezwykłego w dobie wojen
                            > religijnych. Ale w Polsce to kontreformacja zwyciężyła a wraz z "potopem"
                            > przyszła ksenofobia i prześladowania religijne.
                            > Nie mieliśmy Nocy św. Bartłomieja ale mieliśmy żydowski churbon - dzień
                            > apokaliptyczny w 1648. I choc to pod kozacką a nie polską piłą zginęło 120
                            tys
                            > Żydów i to po ustąpieniu władz polskich, to na nasz kraj spadła "zła sława".
                            > A wypędzenie Arian? A coraz liczniejsze procesy innowierców? A tzw sprawa
                            > toruńska z 1724r? A liczne tzw "tumulty", pojedyńcze procesy, zwykłe
                            > morderstwa? ( w ten sposób zginął przodek Boya-Żeleńskiego, który został
                            > ukamieniowany przez krakowskich studentów)
                            >
                            > Kiedy inni sie reformowali to my sie pogrążaliśmy.
                            > "Mamy dzicz, więc sobie zapolujemy" - tak rzekł w 1687 przewodniczący
                            > trybunału podczas procesu grupy kalwinistów. I to zdanie najlepiej
                            > odzwierciedla polska tolerancje w II pol XVII i w XVIIIw. Konfederacja
                            > warszawska była śpiewem przeszłości, a dla przeciwwagi podam przykład
                            > konstytucji z 1668r ( bodajże) która wprowadzała przestępstwo apostazji.
                            > Odstępstwo od religi katolickiej było przestepstwem religijnym i karano
                            > banicją. Sam ateizm był w świetle tego dokumentu bluźnierstwem karanym
                            > kwalfikowaną karą śmierci.
                            > I to ma być tolerancja?
                            >

                            Te rzezie w Polsce jak sam wspomniałeś były raczej spontaniczne. Akty prawne
                            nic nie dawały, bo od połowy XVII wieku raczej mało kto się prawem przejmował.
                            A w XVIII to już zupełnie nikt.

                            >> > walczyć?
                            >
                            > Ludziom wystarczał sam fakt perspektywy bicia Prusaków czy Austriaków
                            >

                            Prusaków na Haiti? Austriaków pod Sommosierrą?

                            > Dyskusja na temat szkól prawa cywilnego trochę wykracza poza to forum.
                            > Faktem jest że do 1965 mieliśmy totalny bałagan w prawie cywinym a elementy
                            > niemieckiego BGB obowiązywał do 1946 ale to Niemcy przejeły większośc
                            > francuskich rozwiązań - choćby całe postępowanie cywilne.
                            >
                            > Nie da się wymiernie zmierzyć zmian w mentalności społeczeństwa.
                            > Ja osobiście odczuwam dobrodziejstwa reform Ksiestwa - prowadząc prywatne
                            > badania geneaologiczne. To w 1810r zgodnie z francuskimi standardami
                            > wprowadzono obowiazek prowadzenia ksiąg metrykalnych w parafiach wprowadzajac
                            > systematyczną rejestracje urodzeń , zgonów czy małżeństw.
                            > Czy Kodeks Napoleona cos Ci mówi? Do tej pory 70% naszego kodeksu cywilnego
                            > jest prawie nie zmieniona od jego czasów, przynajmniej główne jego założenia
                            > Ale zmiany, zmiany społeczne, postepująca demokratyzacja - je ciężko zmierzyć

                            O Kodeksie Napoleona dość sporo wiem - studiuję administrację :)

                            >
                            > Unosimy sie honorem?

                            A gdyby ktoś Ci powiedział: "Zobaczymy czy masz prawo mieć nazwisko", to co byś
                            zrobił?

                            >
                            > Było tylko jedno państwo - Francja i podbity naród - Polacy.
                            > Trudno powiedzieć że stosunki między nami były złe.

                            Nie były złe. Ale dobre też nie. Mi czasy Napoleona przypominają stosunki z
                            ZSRR w latach 1944-1989.

                            >
                            > Nie chodzi czy podziałały na zaborców ale o to że w naszym społeczeństwie
                            > zakiełkowała nowoczesnośc a to Napoleon był siewcą.

                            Tu masz rację. Ale zmiany na nowsze zaczęły się wraz z Wielką Rewolucją.

                            > Nie bardzo, pomimo reform Sejmu Wielkiego polska armia była nadal
                            > anachroniczna.

                            Mi chodziło o armię Francji Rewolucyjnej. "Obywatele! Ojczyzna w potrzebie".

                            >
                            > Zjednoczeni w ideologi, ale ich współpraca militarna nie była już tak
                            spójna.

                            A koalicje antyfrancuskie?

                            > Utworzenie sinej Polski mogło to odmienić, szczególnie w realiach 1806r.

                            Mogło. Ale na plus dla Napoleona. Pewnie pomogliby mu wtedy Finowie i inne
                            narody pragnące niepodległości. Ale tylko my się daliśmy tak zrobić w konia.

                            • Gość: mjabol Re: Dobre stosunki z Francją?? IP: *.acn.waw.pl 08.06.03, 14:07
                              wielki_czarownik napisał:

                              > Gość portalu: mjabol napisał(a):


                              > Te rzezie w Polsce jak sam wspomniałeś były raczej spontaniczne. Akty prawne
                              > nic nie dawały, bo od połowy XVII wieku raczej mało kto się prawem
                              przejmował.
                              > A w XVIII to już zupełnie nikt.

                              Ale prawem skierowanym przeciw innowiercom i Żydom bardzo się przejmowano.
                              Przykładem niech będzie sprawa toruńska z 1724, seria procesów o rzekome mordy
                              rytualne popełniane przez Żydów w Sandomierzu czy sprawa Łyszczyńskiego z 1689
                              r który będąc chyba niespełna rozumu publicznie głosił swój ateizm.
                              Trybunały i sądy sejmowe były wręcz nadgorliwe w wypełnaniu prawa a i
                              owe "spontaniczne" tumulty nie były znów takie spontaniczne. Żacy krakowscy
                              utworzyli wręcz paramilitarne struktury i to w czasach kofederacji
                              warszawskiej, aby skuteczniej tłuc różnowierców.

                              > >> > walczyć?
                              > >
                              > > Ludziom wystarczał sam fakt perspektywy bicia Prusaków czy Austriaków
                              > >
                              >
                              > Prusaków na Haiti? Austriaków pod Sommosierrą?

                              Napoleon jako wódz naczelny mial prawo do decydowania o przeznaczeniu swoich
                              wojsk. Przyznałem przecież że traktował sprawę polska instrumentalnie, a
                              jednak służba u Napoleona zawsze przybliżała perspektywe walki z zaborcami.

                              > > Dyskusja na temat szkól prawa cywilnego trochę wykracza poza to forum.
                              > > Faktem jest że do 1965 mieliśmy totalny bałagan w prawie cywinym a element
                              > y
                              > > niemieckiego BGB obowiązywał do 1946 ale to Niemcy przejeły większośc
                              > > francuskich rozwiązań - choćby całe postępowanie cywilne.
                              > >
                              > > Nie da się wymiernie zmierzyć zmian w mentalności społeczeństwa.
                              > > Ja osobiście odczuwam dobrodziejstwa reform Ksiestwa - prowadząc prywatne
                              > > badania geneaologiczne. To w 1810r zgodnie z francuskimi standardami
                              > > wprowadzono obowiazek prowadzenia ksiąg metrykalnych w parafiach wprowadza
                              > jac
                              > > systematyczną rejestracje urodzeń , zgonów czy małżeństw.
                              > > Czy Kodeks Napoleona cos Ci mówi? Do tej pory 70% naszego kodeksu cywilneg
                              > o
                              > > jest prawie nie zmieniona od jego czasów, przynajmniej główne jego założen
                              > ia
                              > > Ale zmiany, zmiany społeczne, postepująca demokratyzacja - je ciężko zmier
                              > zyć

                              > O Kodeksie Napoleona dość sporo wiem - studiuję administrację :)
                              >
                              > >
                              > > Unosimy sie honorem?


                              > A gdyby ktoś Ci powiedział: "Zobaczymy czy masz prawo mieć nazwisko", to co
                              byś
                              >
                              > zrobił?

                              Napoleon podziwiał Polaków, z pewnością nie odmawial im prawa do własego
                              państwa. Tu wychodzi jego cynizm, pragmatyzm i pyszałkowatośc nie zmienia to
                              jednak faktu iż Bonaparte świadomy był naszych narodowych wad i tego że nie
                              byliśmy w stanie utrzymac własnej państwowości.
                              Po tym jak marnie skończyła świetna niegdyś Rzeczpospolita ja bym zacisnął
                              zęby i schował honor. Niestety tacy już jesteśmy : unosimy się honorem a
                              tymczasem wszyscy nas w ty...k ru....

                              > >
                              > > Było tylko jedno państwo - Francja i podbity naród - Polacy.
                              > > Trudno powiedzieć że stosunki między nami były złe.
                              >
                              > Nie były złe. Ale dobre też nie. Mi czasy Napoleona przypominają stosunki z
                              > ZSRR w latach 1944-1989.

                              Nie widzę sensu w takich porównaniach . Jednak Polska w latach 1944-89 się
                              uwsteczniła.
                              > >
                              > > Nie chodzi czy podziałały na zaborców ale o to że w naszym społeczeństwie
                              > > zakiełkowała nowoczesnośc a to Napoleon był siewcą.
                              >
                              > Tu masz rację. Ale zmiany na nowsze zaczęły się wraz z Wielką Rewolucją.
                              >
                              > > Nie bardzo, pomimo reform Sejmu Wielkiego polska armia była nadal
                              > > anachroniczna.
                              >
                              > Mi chodziło o armię Francji Rewolucyjnej. "Obywatele! Ojczyzna w potrzebie".
                              >
                              > >
                              > > Zjednoczeni w ideologi, ale ich współpraca militarna nie była już tak
                              > spójna.
                              >
                              > A koalicje antyfrancuskie?
                              Były ale aż do 1813r nie była tak bardzo zsolidaryzowane - patrz np. układ
                              tylżycki. Przeforsowanie na siłe całkowitej niepogległości moglo zbużyć tę
                              delikatną strukturę.


                              > > Utworzenie sinej Polski mogło to odmienić, szczególnie w realiach 1806r.
                              >
                              > Mogło. Ale na plus dla Napoleona. Pewnie pomogliby mu wtedy Finowie i inne
                              > narody pragnące niepodległości. Ale tylko my się daliśmy tak zrobić w konia.

                              Bynajmniej. Nic by mu to nie dało oprócz olbrzymich kłopotów.
                              Zacofana Polska nie była w stanie wyrzywić własnej ludności a my mówimy tu o
                              jakiejś rrealnej pomocy?
                              • wielki_czarownik Re: Dobre stosunki z Francją?? 08.06.03, 15:18
                                Gość portalu: mjabol napisał(a):

                                >
                                > Ale prawem skierowanym przeciw innowiercom i Żydom bardzo się przejmowano.
                                > Przykładem niech będzie sprawa toruńska z 1724, seria procesów o rzekome
                                mordy
                                > rytualne popełniane przez Żydów w Sandomierzu czy sprawa Łyszczyńskiego z
                                1689
                                > r który będąc chyba niespełna rozumu publicznie głosił swój ateizm.
                                > Trybunały i sądy sejmowe były wręcz nadgorliwe w wypełnaniu prawa a i
                                > owe "spontaniczne" tumulty nie były znów takie spontaniczne. Żacy krakowscy
                                > utworzyli wręcz paramilitarne struktury i to w czasach kofederacji
                                > warszawskiej, aby skuteczniej tłuc różnowierców.

                                Weźmy jednak pod uwagę, że polska organizacja państwowa wtedy w zasadzie nie
                                istniała. Trudno oskarżyć tu państwo o rzezie innowierców jak np. hugenotów.
                                Ponadto jednak nawet jeżeli weźmiemy ilość tych procesów w stosunku do
                                niechrześcijan w Polsce to zobaczymy, że nasz kraj był jednak z gatunku tych
                                bardziej tolerancyjnych.

                                >>
                                > Napoleon jako wódz naczelny mial prawo do decydowania o przeznaczeniu swoich
                                > wojsk. Przyznałem przecież że traktował sprawę polska instrumentalnie, a
                                > jednak służba u Napoleona zawsze przybliżała perspektywe walki z zaborcami.

                                Przybliżała tą walkę. Ale czy przybliżała coś oprócz niej?

                                >
                                > Napoleon podziwiał Polaków, z pewnością nie odmawial im prawa do własego
                                > państwa. Tu wychodzi jego cynizm, pragmatyzm i pyszałkowatośc nie zmienia to
                                > jednak faktu iż Bonaparte świadomy był naszych narodowych wad i tego że nie
                                > byliśmy w stanie utrzymac własnej państwowości.

                                Nie odmawiał? To czemu tej Polski nie było?

                                >>
                                > Nie widzę sensu w takich porównaniach . Jednak Polska w latach 1944-89 się
                                > uwsteczniła.

                                Mi chodzi o stosunek pokroju "wielki brat" i "mała Polska". Brat dużo bierze i
                                prawie nic nie daje w zamian.

                                > Były ale aż do 1813r nie była tak bardzo zsolidaryzowane - patrz np. układ
                                > tylżycki. Przeforsowanie na siłe całkowitej niepogległości moglo zbużyć tę
                                > delikatną strukturę.
                                >

                                Moim zdaniem ta współpraca była na tyle ścisła, że już dużo więcej zrobić nie
                                mogli.

                                >
                                > Bynajmniej. Nic by mu to nie dało oprócz olbrzymich kłopotów.
                                > Zacofana Polska nie była w stanie wyrzywić własnej ludności a my mówimy tu o
                                > jakiejś rrealnej pomocy?

                                A w 1830? Zacofana Polska jakoś miała całkiem silną armię i rozwijającą się
                                gospodarkę. A to tylko 18 lat od 1812.
    • Gość: DSD Masowa kolaboracja po II WS IP: 212.33.88.* 05.06.03, 21:00
      Cat-Mackiewicz wspominał, że po 1945 Anglicy odpowiadali Polakom, szczycącym się brakiem Polskich Quislingów
      podczas wojny: 'To skąd się ich teraz tylu wzięło?'.
    • Gość: macek To Francuzi nie walczyli??? IP: *.acn.waw.pl 05.06.03, 21:01
      Kurwa jak mnie wszyscy zawsze oszukiwali!!!
      • Gość: ERYK Re: To Francuzi nie walczyli??? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 01:29
        Gość portalu: macek napisał(a):

        > Kurwa jak mnie wszyscy zawsze oszukiwali!!!



        udawali że walczyli ale nie
        wiedziele po której stronie walczyć
        i do kogo strzelać. Nie wiedzac
        co robic najczesciej uciekali ;-)))


        pozdr
    • Gość: grogreg Re: Mądrzej walczyć czy kolaborować? IP: 212.160.165.* 06.06.03, 12:30

      Z punktu widzenia ekonomii i strat ludzkich lepiej jest kolaborowac.
      Bo walcza placu sie ogromna cene. Ale powtarzajac za ministrem Beckiem "jest
      rzecz ktora nie ma ceny. Ta rzecza jest honor"
      • Gość: NEMO Re: Mądrzej walczyć czy kolaborować? IP: *.telkom-ipnet.co.za 06.06.03, 14:44
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        >
        > Z punktu widzenia ekonomii i strat ludzkich lepiej jest kolaborowac.
        > Bo walcza placu sie ogromna cene. Ale powtarzajac za ministrem Beckiem "jest
        > rzecz ktora nie ma ceny. Ta rzecza jest honor"


        Zaraz, zaraz. Nie kazda postawa inna od tej, ktora okreslamy walka jest
        kolaboracja. Miedzy tymi skrajnosciami jest cala gama innych postaw.
        Jesli patrzymy na Polske lat 1939 - 1945 to postawa kolaboracyjna bylaby
        kleska. Chyba nie trzeba przypominac oskarzen o "staniu z bronia u nogi". To co
        uszlo w jakis sposob na sucho Rumunii czy Bulgarii byloby dla nas gwozdziem do
        trumny ( i to nie tylko rosyjskim ). Aktywna postawa na wszystkich mozliwych
        frontach od pewnego momentu nie miala juz wplywu na bieg zdarzen. Rzeczywiscie
        pozostal tylko honor.

        Dla Czechow ostateczny wynik byl ten sam ale nie poniesli takich strat. Nie
        kolaborowali, o ile wiem, ale byli bierni i nikt im tego nie wytyka.
        • Gość: grogreg Re: Mądrzej walczyć czy kolaborować? IP: 212.160.165.* 06.06.03, 15:12
          W ofensywie na zachod w 1940r. 30% czolgow Wermachtu bylo produkcji czeskiej.
          Hetzer byl produkowany w Czechach. Cala rodzina transporterow polgosienicowych
          byla produkowana w Czechach. To jest kolaboracja.
          • Gość: macek ??? czy dobrze rozumiem? IP: *.acn.waw.pl 06.06.03, 17:57
            Gość portalu: grogreg napisał(a):

            > W ofensywie na zachod w 1940r. 30% czolgow Wermachtu bylo produkcji
            czeskiej.
            > Hetzer byl produkowany w Czechach. Cala rodzina transporterow
            polgosienicowych
            > byla produkowana w Czechach. To jest kolaboracja.

            Co to za argument? Jeśli w Polsce podczas okupacji w zakładach zbrojeniowych
            produkowano karabiny (mauser), pistolety (vis) i olbrzymią ilość amunicji, a w
            działaniach zbrojnych po stronie Niemiec brał udział zdobyczny polski sprzęt
            to jest to dowód na kolaborację?
            Toż to jakaś paranoja.
            • Gość: ERYK Wkład Polaków IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 22:20



              Chcialem przedstawic kilka przykładów
              kluczowego wkłądu Polaków w zywyciestwie II WŚ
              Jest to moja subiektywana opinia.
              Gdyby Polacy nie zrobili to:

              -ENIGMA-Polacy nie dostarczaja maszyny
              to ginie masa wiecej ludzi w wojnie, wojna
              trwa okolo 2 lat dlużej a Anglia cierpi masowy głód

              -12% zestrzelonych samolotów Niemieckich
              w Bitwie o Anglie-biorac pod uwage ze bitwa
              wisiala na włosku wysuwam teze ze Anglia
              przegrywa bitwe i szykuje sie na desant Niemcow

              -Monte Cassino zostaje nie zdobyte przez
              Polakow co spowalnie znaczaco marsz
              na pólnoc i powoduje wiecej ofiar aliantów

              -Polacy nie dostarczaja czesi rozbitej V-2
              a wiec Panemmunde zostajezignorowane
              i zbombardowane
              pozniej i przez to Niemcy produkuja wiecej
              V-2 ktore powoduja o wiele wiecej ofiar

              -Polacy pracujacy w zakladach produkujacych
              radia dla lodzi podwodnych nie powoduja
              w nich ukrytych usterek a wiec nie gubi
              sie w akcji znaczna liczna niemieckich U-bot

              -Jan Nowak Jezioranksi nie dostarcza
              dowodow o holokauscie co nie powoduje
              zwiekszenia determinacji polityczno-militarnej
              swiata do pokonania Niemiec

              Itd, itd, mozna by tu wyliczac jeszcze mase
              zaslug. Pytam sie co dokonali: Francuzi,
              Czesi, Slowacy, Dunczycy, Holendrzy
              oraz wszyscy inni ktorzy woleli klekac
              przed Niemcami i kolaborowac

              Powiedzmy sobie wreszcie wprost
              ze te narody praktyrznie nie przyczynily
              sie do pokonania zla Niemiec.
              Natomiast my Polacy mozemy patrzec
              na nich z gory pod katem II WŚ.

              Jak kazdy by chcial tak padac przed
              Niemcami jak te tchorzliwe nacje
              to na 100% Hitler wygral by wojne
              i wymordowal chya 10 razy wiecej ludzi.

              Woleli zbierac kopy w tylek od Niemca
              i pomagac im w udoskonalaniu jego armii-ochyda

              Kopa w tylek kolaborantom.

              pozdr
              • Gość: gre Re: Wkład Polaków IP: *.mitre.org 07.06.03, 10:21
                Gość portalu: ERYK napisał(a):

                >
                >
                >
                >
                > -12% zestrzelonych samolotów Niemieckich
                > w Bitwie o Anglie-biorac pod uwage ze bitwa
                > wisiala na włosku wysuwam teze ze Anglia
                > przegrywa bitwe i szykuje sie na desant Niemcow
                >
                > -Monte Cassino zostaje nie zdobyte przez
                > Polakow co spowalnie znaczaco marsz
                > na pólnoc i powoduje wiecej ofiar aliantów


                12% zestrzelonych samolotow? gdzie i kiedy? w czasie najwiekszej aktywnosci
                polskich lotnikow (BoB) doszli oni do 8,5%, twoje 12% oznaczaloby ze polacy
                zniszczyli by wiecej niz 2000 niemieckich samolotow!!!Gabreski, Urbanowicz i
                Skalski zestrzelili w trojke niecale 90 maszyn!!! Z matematyka na maturze to
                nie bylo najlepiej co?

                Monte Cassino zostalo zajete a nie zdobyte, bo niemcy sie wpore wycofali, ale
                to bylo juz dyskutowane na tym forum , poczytaj sobie , zanim sie zblaznisz.
                • Gość: ERYK Re: Wkład Polaków IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 22:38
                  Gość portalu: gre napisał(a):

                  > Gość portalu: ERYK napisał(a):
                  >
                  > >
                  > >
                  > >
                  > >
                  > > -12% zestrzelonych samolotów Niemieckich
                  > > w Bitwie o Anglie-biorac pod uwage ze bitwa
                  > > wisiala na włosku wysuwam teze ze Anglia
                  > > przegrywa bitwe i szykuje sie na desant Niemcow
                  > >
                  > > -Monte Cassino zostaje nie zdobyte przez
                  > > Polakow co spowalnie znaczaco marsz
                  > > na pólnoc i powoduje wiecej ofiar aliantów
                  >
                  >
                  > 12% zestrzelonych samolotow? gdzie i kiedy? w czasie najwiekszej aktywnosci
                  > polskich lotnikow (BoB) doszli oni do 8,5%, twoje 12% oznaczaloby ze polacy
                  > zniszczyli by wiecej niz 2000 niemieckich samolotow!!!Gabreski, Urbanowicz i
                  > Skalski zestrzelili w trojke niecale 90 maszyn!!! Z matematyka na maturze to
                  > nie bylo najlepiej co?
                  >
                  > Monte Cassino zostalo zajete a nie zdobyte, bo niemcy sie wpore wycofali, ale
                  > to bylo juz dyskutowane na tym forum , poczytaj sobie , zanim sie zblaznisz.


                  jezeli masz lepsze infirmacje
                  to sie ciesze. Wydahe mi sie
                  jednak ze mowisz o procencie
                  z okresu calej wojny, ja natomiast
                  mam na mysli tylko Bitwe o Anglie.
                  Z tego co wiem Polacy stracili
                  okolo 250 maszyn Niemickich
                  co ma bilans z calej bir\twy okolo 12%

                  pozdr
                  • Gość: gre Re: Wkład Polaków IP: *.mitre.org 10.06.03, 09:28
                    Gość portalu: ERYK napisał(a):

                    > Gość portalu: gre napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: ERYK napisał(a):
                    > >
                    > > >
                    > > >
                    > > >
                    > > >
                    > > > -12% zestrzelonych samolotów Niemieckich
                    > > > w Bitwie o Anglie-biorac pod uwage ze bitwa
                    > > > wisiala na włosku wysuwam teze ze Anglia
                    > > > przegrywa bitwe i szykuje sie na desant Niemcow
                    > > >
                    > > > -Monte Cassino zostaje nie zdobyte przez
                    > > > Polakow co spowalnie znaczaco marsz
                    > > > na pólnoc i powoduje wiecej ofiar aliantów
                    > >
                    > >
                    > > 12% zestrzelonych samolotow? gdzie i kiedy? w czasie najwiekszej aktywnos
                    > ci
                    > > polskich lotnikow (BoB) doszli oni do 8,5%, twoje 12% oznaczaloby ze polac
                    > y
                    > > zniszczyli by wiecej niz 2000 niemieckich samolotow!!!Gabreski, Urbanowic
                    > z i
                    > > Skalski zestrzelili w trojke niecale 90 maszyn!!! Z matematyka na maturze
                    > to
                    > > nie bylo najlepiej co?
                    > >
                    > > Monte Cassino zostalo zajete a nie zdobyte, bo niemcy sie wpore wycofali,
                    > ale
                    > > to bylo juz dyskutowane na tym forum , poczytaj sobie , zanim sie zblaznis
                    > z.
                    >
                    >
                    > jezeli masz lepsze infirmacje
                    > to sie ciesze. Wydahe mi sie
                    > jednak ze mowisz o procencie
                    > z okresu calej wojny, ja natomiast
                    > mam na mysli tylko Bitwe o Anglie.
                    > Z tego co wiem Polacy stracili
                    > okolo 250 maszyn Niemickich
                    > co ma bilans z calej bir\twy okolo 12%
                    >
                    > pozdr



                    "When examining the importance of the Polish contribution during the Battle,
                    the first look, as usual, has to be at the numbers. Overall, 144 Polish pilots
                    took part in the Battle, and scored 201.5 confirmed victories (17 of which were
                    scored by the famous Czech ace, Josef Frantisek, who officially was a member of
                    the Polish Air Force). 29 pilots were killed (including several in accidents),"

                    tekst pochodzi z
                    user.tninet.se/~jzk592d/air.html
              • Gość: NEMO Re: Wkład Polaków IP: *.mweb.co.za 07.06.03, 10:24
                Gość portalu: ERYK napisał(a):

                >
                > > Itd, itd, mozna by tu wyliczac jeszcze mase
                > zaslug. Pytam sie co dokonali: Francuzi,
                > Czesi, Slowacy, Dunczycy, Holendrzy
                > oraz wszyscy inni ktorzy woleli klekac
                > przed Niemcami i kolaborowac
                >
                > Powiedzmy sobie wreszcie wprost
                > ze te narody praktyrznie nie przyczynily
                > sie do pokonania zla Niemiec.
                > Natomiast my Polacy mozemy patrzec
                > na nich z gory pod katem II WŚ.
                >
                > Jak kazdy by chcial tak padac przed
                > Niemcami jak te tchorzliwe nacje
                > to na 100% Hitler wygral by wojne
                > i wymordowal chya 10 razy wiecej ludzi.
                >
                > Woleli zbierac kopy w tylek od Niemca
                > i pomagac im w udoskonalaniu jego armii-ochyda
                >
                > Kopa w tylek kolaborantom.
                >
                > pozdr

                Z dzisiejszej perspektywy nalezy uscislic pojecie slowa kolaboracja. Mozna
                zaczerpnac z historii wiele przykladow. Jak ocenic taka tragiczna postac jak
                inz. Czerniakow - kolaborowal czy tez nie i jakie byly cele? Moge podac
                przyklad z mojego podworka: Jan Smuts. Byl kolaborantem czy tez nie? Przeciez
                po zakonczeniu wojny burskiej poszedl na wspolprace. Jezeli kolaborowal to
                dlaczego nie zwalano jego pomnikow i nie usuwano imienia z nazw ulic itd?
                Radze zmienic temat na " Walczyc czy tez nie " albo " W jakich sytuacjach
                walczyc".

                Zycze przyjemnego weekendu.

            • Gość: grogreg Re: ??? czy dobrze rozumiem? IP: 212.160.165.* 09.06.03, 16:08
              Zdobyczne? Ja pisze o nowiutkich czolgach prosto z fabryczki.
              W Polsce przemysl byl w calosci przejety przez Niemcow. W Czechach pozostal w
              rekach starych wlascicieli. a ze wiekszosc z nich miala niemieckie korzenie to
              inna historia. Na Slowacji powstalo pronizistowskie panstwo ktore wspieralo
              Niemcow. Nadal uwazam to za kolaboracje.
            • wielki_czarownik Do Macka 09.06.03, 16:58
              Weź pod uwagę, że u nas ludzie pracowali przy wytwarzaniu tego sprzętu
              przymusowo. Niemcy musieli Polaków na okrągło pilnować, bo co i rusz zdarzało
              się, że w nowiutkim czołgu wyprodukowanym przez Polaków silnik się zatarł, a to
              okręt podwodny z radiostacją wyprodukowaną w Polsce zatonął (dodawaliśmy do
              nich substancje powodujące superszybką korozję stali - wiele U-bootów dzięki
              temu zatonęło), a to granat wybuchł od razu po wyjęciu zawleczki itp. A
              Czechach? Oni pracowali jak dla swoich! A że produkowano u nas Visa? No cóz -
              to jedyna rzecz jaką Niemcy dali radę. Resztę dokumentacji Polacy zniszczyli. A
              czy Czesi zniszczyli swoją dokumentację? Słyszałeś może o Czeskich
              sabotażystach?
    • Gość: Tomson Trzeba sprecyzować kolaborację. IP: *.ds.pg.gda.pl 07.06.03, 13:27
      Francuzi i Czesi byli pod nazistowską okupacją, więc współpracę części
      tamtejszego społeczeństwa można uznać za zdradziecką kolaborację. Jeśli chodzi
      o Węgrów,Rumunów czy Finów to była to oficjalna współpraca tych państw z
      IIIrzeszą, więc nie można tego nazwać kolaboracją.
      Gdyby Polska postąpiła podobnie jak Rumunia czy Finlandia i zgodziła się na
      wspólny z Niemcami atak na ZSRR, to wojna mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej.
      Polska Armia, jedna z najbitniejszych na swiecie, dozbrojona przez Niemców
      mogłaby odegrać ogromna rolę w walce z ZSRR. Polacy uznający Rosjan za swych
      naturalnych wrogów walczyliby z nieporównywalnie większą zaciętością niż Rumuni
      czy Włosi i mogłoby to przeważyć o pokonaniu ZSRR.
      Moralnie bylibyśmy skończeni, bo pomoglibyśmy Niemcom w ustanowieniu ich
      zbrodniczej władzy nad światem i pośrednio przyczynilibysmy się do wymordowania
      milionów Żydów i Rosjan. Jednak Polska jako państwo byłaby, w nazistowskiej
      strefie, w hierarhi obok Włoch zaraz za IIIrzeszą, ziemie na wschodzie z
      dostępem do morza Czarnego z ogromną nawiązką zrekompensowałyby nam Gdańsk.
      • Gość: NEMO Re: Trzeba sprecyzować kolaborację. IP: *.mweb.co.za 07.06.03, 17:49
        Gość portalu: Tomson napisał(a):

        > > Moralnie bylibyśmy skończeni, bo pomoglibyśmy Niemcom w ustanowieniu ich
        > zbrodniczej władzy nad światem i pośrednio przyczynilibysmy się do
        wymordowania
        >
        > milionów Żydów i Rosjan. Jednak Polska jako państwo byłaby, w nazistowskiej
        > strefie, w hierarhi obok Włoch zaraz za IIIrzeszą, ziemie na wschodzie z
        > dostępem do morza Czarnego z ogromną nawiązką zrekompensowałyby nam Gdańsk.

        Mysle,ze nie tylko moralnie. Wojna byla dla III Rzeszy nie do wygrania na
        dluzsza mete. Sprawa naszej wspolpracy z Rzesza byla juz walkowana wiele razy.
        Z tego by nic dobrego nie wyszlo. Ideologicznie bylismy w kolejce do
        eksterminacji, tylko nie starczylo czasu.
        Zgadzam sie, ze nalezy sprecyzowac pojecie kolaboracji i chyba odejsc odrobine
        od spraw polskich.

        Zycze przyjemnego weekendu.
        • Gość: Tomson Re: Trzeba sprecyzować kolaborację. IP: *.ds.pg.gda.pl 09.06.03, 18:16
          Gość portalu: NEMO napisał(a):

          > Mysle,ze nie tylko moralnie. Wojna byla dla III Rzeszy nie do wygrania na
          > dluzsza mete. Sprawa naszej wspolpracy z Rzesza byla juz walkowana wiele razy
          > Z tego by nic dobrego nie wyszlo.
          Polska była wstanie wystawić 3mln armię (zabrakło czasu w 1939), mieliśmy COP
          gdzie możnabyło produkoać czołgi i inną broń. Mieliśmy świetne samoloty (Łoś,
          prototyp PZL50 Jastrząb) do 1941 dozbrojone jeszcze przez Niemców, mające wręcz
          wrodzoną bitność i antyradzieckość, Wojsko Polskiego byłoby zabójczą bronią na
          ZSRR.

          > Ideologicznie bylismy w kolejce do eksterminacji, tylko nie starczylo czasu.
          Jako sojusznik hitlera nie bylibyśmy eksterminowani, tak jak nie byli Słowacy,
          Chorwaci,Węgrzy,Bułgarzy czy Rumuni. Nawet taki psychopata nie eksterminował
          swoich sojuszników. Zresztą hitler w końcu by zdechł albo ktoś by go ubił i
          rzesza trochę by złagodniała.

          > Zgadzam sie, ze nalezy sprecyzowac pojecie kolaboracji i chyba odejsc odrobine
          > od spraw polskich.
          Tak jest co innego kolaboracja Francuzów, a co innego współpraca Węgrów czy
          Finów.
          • hitler6 Re: Trzeba sprecyzować kolaborację. 09.06.03, 18:30
            Gość portalu: Tomson napisał(a):

            > Gość portalu: NEMO napisał(a):
            >
            > > Mysle,ze nie tylko moralnie. Wojna byla dla III Rzeszy nie do wygrania na
            > > dluzsza mete. Sprawa naszej wspolpracy z Rzesza byla juz walkowana wiele
            > razy
            > > Z tego by nic dobrego nie wyszlo.
            > Polska była wstanie wystawić 3mln armię (zabrakło czasu w 1939), mieliśmy COP
            > gdzie możnabyło produkoać czołgi i inną broń. Mieliśmy świetne samoloty (Łoś,
            > prototyp PZL50 Jastrząb) do 1941 dozbrojone jeszcze przez Niemców, mające
            wręcz
            >
            to dlaczego karabinów mieliśmy dla ok miliona żołnierzy

            > wrodzoną bitność i antyradzieckość, Wojsko Polskiego byłoby zabójczą bronią
            na
            > ZSRR.
            >
            przestan marzyć z ZSRR niedał sobie rady wermaht a co dopieroWP
            > > Ideologicznie bylismy w kolejce do eksterminacji, tylko nie starczylo cza
            > su.
            > Jako sojusznik hitlera nie bylibyśmy eksterminowani, tak jak nie byli
            Słowacy,
            o czm ty mówisz

            > Chorwaci,Węgrzy,Bułgarzy czy Rumuni. Nawet taki psychopata nie eksterminował
            > swoich sojuszników. Zresztą hitler w końcu by zdechł albo ktoś by go ubił i
            > rzesza trochę by złagodniała.
            >
            do tej pory by ubił wszystkich słowian

            > > Zgadzam sie, ze nalezy sprecyzowac pojecie kolaboracji i chyba odejsc odro
            > bine
            > > od spraw polskich.
            > Tak jest co innego kolaboracja Francuzów, a co innego współpraca Węgrów czy
            > Finów.

    • hitler6 Re: Mądrzej walczyć czy kolaborować? 09.06.03, 18:44
      Eryku dlaczego tak nienawidzisz Francji?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka