Dodaj do ulubionych

Panzerne kurioza

27.11.08, 18:42
Kuleczka :)
blog.modernmechanix.com/mags/qf/c/PopularScience/7-1936/lrg_cover.jpg
blog.modernmechanix.com/mags/qf/c/PopularScience/7-1936/lrg_ball_war_tank.jpg
Rower?
www.nerdcore.de/wp/wp-content/uploads/2008/08/tsar.jpg
To już chyba fantazja modelarza
englishrussia.com/images/weird_tanks/16.jpg
Obserwuj wątek
    • bliskopis Re: Panzerne kurioza 27.11.08, 18:54
      Akurat ten 'pancerny rower' jest dosc dobrze znany w kregach
      hobbystow:

      en.wikipedia.org/wiki/Tzar_tank
      czy po naszemu:

      pl.wikipedia.org/wiki/Car_Tank
      Po naszemu jest tez:

      pl.wikipedia.org/wiki/Pancerne_rowery
      :-)))))))
      • grogreg Re: Panzerne kurioza 27.11.08, 19:00
        Wiem, że to Tzar.....swoją drogą większe = większa dzielność w ternie.
    • wiarusik Re: Panzerne kurioza 27.11.08, 21:59
      Co zaś się tyczy tego ostatniego,to ktoś dosłownie zrealizował
      koncepcję "lądowego pancernika".
    • browiec1 Re: Panzerne kurioza 27.11.08, 23:52
      Ta "kuleczka" miala miec jakos zawiaszony niezaleznie ten przedzial
      zalogi? Obracac miala sie tylko czesc "kadluba"? Bo chyba raczej
      zaloga nie krecila sie z czolgiem:))
      • grogreg Re: Panzerne kurioza 28.11.08, 12:27
        Myślę, że ruchomy był "pierścień" opasujący kulę w pione.
        Swoją drogą ciekawe, jak niwelowany moment obrotowy pierścienia działający na
        kadłub? Chyba tylko żyroskop wchodził w grę.
        • browiec1 Re: Panzerne kurioza 28.11.08, 15:40
          Ale jak to to mailoby byc napedzane?
          • grogreg Re: Panzerne kurioza 28.11.08, 15:55
            Spalinowo jak sądzę.
            Cofam to co napisałem o trakcji. Na obrazku wyraźnie widać, że czołg składa się
            z kuli w której jest załoga, silnik itd.... na kuli są zamontowane na "wózkach"
            lub "wałkach" dwie niepełne półsfery które to obracając się nadają całości ruch.
            Nadal nie wiem jak się udaje utrzymać kulę pozycji "pionowej". O opicie nie ma
            mowy o żyroskopie, więc może balast.
            • browiec1 Re: Panzerne kurioza 28.11.08, 15:58
              Tylko jak rozwiazac konstrukcyjnie taki naped,np. wprawienie tych
              polsfer w ruch?
              • grogreg Re: Panzerne kurioza 28.11.08, 16:10
                Jak się przyjrzysz bocznemu stanowisku strzeleckiemu to zobaczysz przekładnię.
            • crannmer Stabilizacja monokola 29.11.08, 10:32
              grogreg napisał:

              > Nadal nie wiem jak się udaje utrzymać kulę pozycji
              > "pionowej". O opicie nie ma
              > mowy o żyroskopie, więc może balast.

              Wokol osi poprzecznej srodek ciezkosci ponizej osi obrotu.
              Wokol osi podluznej stabilizacja ruchem, jak we wszystkich innych monokolach.

              A bylo ich w tym czasie multum. W tym nawet jeszcze kilka bojowych:
              einestages.spiegel.de/external/ShowTopicAlbumBackground/a2742/l15/l0/F.html#featuredEntry
              einestages.spiegel.de/external/ShowTopicAlbumBackground/a2742/l10/l0/F.html#featuredEntry
              • grogreg Re: Stabilizacja monokola 29.11.08, 10:54
                Myślisz? Tu są w sumie dwa koła - półsfery.
                Ale stabilizacja chyba działa na tej same zasadzie. W końcu silnik i siedziska
                załogi są przymocowane do podłogi.
                • crannmer Re: Stabilizacja monokola 29.11.08, 11:36
                  grogreg napisał:

                  > Myślisz? Tu są w sumie dwa koła - półsfery.

                  Jeszcze raz rzucilem okiem. Stabilizacja na boki tez mogla byc realizowana
                  polezeniem srodka ciezkosci, bo to w koncu sfera, a nie kolo.

                  W pierwszym rzucie oka wydawalo mi sie, ze konstrukcja jest nieco bardziej
                  plaska ;-)

                  > Ale stabilizacja chyba działa na tej same zasadzie.
                  > W końcu silnik i siedziska
                  > załogi są przymocowane do podłogi.

                  Mozna by w napadzie nudy obliczyc, gdzie lezalby srodek masy urzadzenia. I
                  dlaczego ta sfera nie mialaby prawa moc jezdzic w terenie :-)
    • windows3.1 dobre, dzięki 28.11.08, 10:09
      interesujące są takie technologiczne "ślepe uliczki" - alternatywna
      wersja historii, która mogła się zdarzyć.'

      Przypadki "czołgów kulowych" i "pancerników lądowych" to ślepe
      uliczki, które jednak tylko się zarysowały. Ale przecież były i
      takie ślepe uliczki, w które zapuszczono się dość daleko. Przykłady:
      czołgi o mieszanej trakcji kołowo/gąsiennicowej, czołgi wielowieżowe
      i czołgi pływające. Około połowy lat 30-tych wszystkie te pomysły
      zaprzątały głowy wielu sztabowców już nie jako wizjonerskie rysunki,
      ale jako prototypy albo i wręcz egzemplarze przedseryjne. Ciekawe,
      że właśnie ZSRR okazał się pod tym względem najbardziej nowatorski i
      nie tylko wdrożył do produkcji, ale za produkował
      wielkoseryjnievmaszyny będące realizacją wszystkich tych trzech
      koncepcji (BT, T37/38, T28/35).

      A pięć lat potem nie było po tych maszynach (ani po tych pomysłach)
      śladu. Okazało się, że rozwój nie poszedł w stronę trakcji
      mieszanej, wielowieżowców i pływaków, ale w stronę przeskalowania
      standardowych konstrukcji w górę.
      • crannmer Re: dobre, dzięki 28.11.08, 10:23
        windows3.1 napisała:

        >
        > Przypadki "czołgów kulowych" i "pancerników lądowych" to ślepe
        > uliczki, które jednak tylko się zarysowały. Ale przecież były i
        > takie ślepe uliczki, w które zapuszczono się dość daleko. Przykłady: [...]
        > i czołgi pływające.

        Nie sadze, zeby konstrukcje budowana przez kilkanascie lat w kilkunastu
        tysiacach egzemplazy (oraz klonowana i dalej modyfikowana) i uzywana w
        kilkunastu krajach mozna bylo nazwac slepa uliczka.
        • kapitan.kirk Re: dobre, dzięki 28.11.08, 11:16
          A ja sądzę, że można. Właściwym sprawdzianem dla broni pancernej (i
          nie tylko pancernej) nie są sukcesy produkcyjne, defilady, manewry,
          tudzież próby poligonowe, ale prawdziwa walka. Cóż z tego, że
          Sowieci wyprodukowali tysiące BT, czołgów pływających i "lądowych
          pancerników", skoro w praktyce po kilku miesiącach walk nie zostało
          z nich prawie nic, a dalsze prace postępowały na drodze klasycznej?

          Btw. wahałbym się nad wrzucaniem tu do jednego wora czołgów
          pływających. Oczywiście tak ich masowe wdrażnie jak w ZSRR w latach
          30. (do każdej dywizji piechoty przecież...) nie miało wielkiego
          sensu. Jednak czołgi takie dobrze sprawdziły się w specjalistycznych
          zastosowaniach, np. rozmaite LVT podczas desantów na Pacyfiku czy
          pod Inchon, PT-76 podczas forsowania kanału Sueskiego etc. Tymczasem
          dla czołgów wielowieżowych czy kołowo-gąsienicowych trudno byłoby
          chyba nawet przy najlepszej woli wyobrazić sobie takie specyficznie
          sprzyjające warunki...

          Pzdr
          • grogreg Re: dobre, dzięki 28.11.08, 12:25
            No tak, ale co w latach 30 było klasyczne?
            • kapitan.kirk Re: dobre, dzięki 28.11.08, 12:58
              W sumie też prawda :-)
              Pzdr
            • windows3.1 klasyka lat 30-tych 28.11.08, 13:53
              ee, na to pytanie jest chyba prosta i wydawje mi się,
              niekontrowersyjna odpowiedź. Myśl techniczną lat 30-tych zapłodnił
              Vickers E. Ten czołg i jego wersje rozwojowe, cytaty, kopie czy
              naśladownictwa stał się kanonem. Czyli - maszyna około 10 ton, z
              armatą około 25 mm, z kołami na wózkach jezdnych, opancerzeniem
              rzędu 5-20 mm i klasyczną sylwetką. T28, 7TP, Lt35, Lt38, Fiat
              M11/39, PzKpfw II, Hotchkiss H35/39, Renault R35 - to wszystko jest
              koncecja, którą uznałbym za klasyczną.

              Oczywiście każdy z tych czołgów jakoś tam różnił się od oryginału -
              nasz 7TP był na ropę, francuzy były 2-osobowe, Lt38 miał inne
              zawieszenie etc itd, ale chyba zgodzicie się, że to właśnie były
              czołgi typowe dla lat 30-tych.
              • kapitan.kirk Re: klasyka lat 30-tych 28.11.08, 14:21
                Ano właśnie - STAŁ SIĘ kanonem, ale przecież nie od razu było to
                oczywiste, prawda? Równolegle z nim i co najmniej równie intensywnie
                budowano przecież także i różne dziwadła, np. tankietki, które
                szybko okazały się właśnie ślepą uliczką...

                Btw. R-35 nie wywodziłbym raczej z wpływów vickersowskich - według
                mnie było to ewidentnie rozwinięcie czysto francuskiej szkoły
                czołgowej zainicjowanej przez FT-17 i pozostającej właśnie w pewnej
                opozycji do czołgów wywodzących się z koncepcji Vickersa.

                Pzdr
                • kapitan.kirk Że jeszcze dodam... 28.11.08, 14:22
                  ...nawet sam Vickers E bywał wszak mocno "nieklasyczny", choćby w
                  swej pierwotnej i zresztą nader rozpowszechnionej postaci
                  dwuwieżowej :-)
                  Pzdr
                  • windows3.1 jeszcze o klasyce 30.11.08, 17:02
                    jakoś tak do połowy lat 30-tych kanon wahał się miedzy jedną a dwoma wieżami, ale potem sprawa stała się jasna.

                    A teraz 2 zestawienia:

                    W drugiej połowie lat 30-tych po Europie grasowało jakieś 25 tysięcy czołgów, z czego:

                    - 50% to maszyny spełniające podane wyżej parametry
                    - 25% to czołgi poniżej tego standardu (Pz I, Renault FT-17, T37/T38, angielkie badziewie MkII-VI)
                    - 25% to czołgi powyzej tego standardu (Pz III i IV, Somua, Char B, T28, T35)

                    Z kolei w trzech największych armiach Europy czołgi które pozwoliłem sobie uznac za typowe stanowiły z grubsza 50% (T26 w ZSRR i PzII w Niemczech) lub więcej (Hotchkiss/Renault we Francji).

                    Moim zdaniem powyższe zestawienia raczej definitywnie rozstrzygaja kwestię typowości dla tego okresu.
              • marek_boa Re: klasyka lat 30-tych 29.11.08, 08:15
                Windows się chyba Pomyliłeś?! T-28 to raczej z Vickersem nic wspólnego nie
                miał!Podejrzewam ,że chodziło Ci o T-26?!:)
                -Pozdrawiam!
                • windows3.1 oczywiście, T26 29.11.08, 10:05
                  pomyliłem się. To wszystko przez tych ruskich, którzy zawsze byli słabi w
                  marketingu. Zamiast tych durnych numerków powinni nadawac poszczególnym modelom
                  jakieś seksowne nazwy: Tamara, Wiera, Katia itd itp.
                  • marek_boa Re: oczywiście, T26 29.11.08, 10:23
                    Ależ Drogi Windowsie oni tak robili!:) Fakt ,że troszki później ale jednak!:)
                    - T-72(Obiekt 172M) nosił nazwę "Ural"
                    - T-72(Obiekt 172M1) - "Ural-1"
                    - T-72K(Obiekt 172K) - "Ural-K"
                    - T-80B(Obiekt 219R) - "Bierioza"
                    - T-80UM(Obiekt 219AS) - "Bars"
                    - T-90 - "Władimir"
                    -Pozdrawiam!
                    P.S. Tylko kto stosuje te nazwy???!:)
                    • browiec1 Re: oczywiście, T26 29.11.08, 14:57
                      W pelni sie zgadzam ze jakby sie rosyjskie nazwy rozpowszechnily to
                      byloby zycie latwiejsze.szczegolnie jak chodzi np. o rakiety
                      balistyczne,czy w ogole rakiety:) W okretach tez moglyby byc
                      bardziej rozpowszechnipne nazwy kodowe(byle nie podwojne jak np. z
                      Akula). Ale to widac "moskiewski slad" po komunizmie ze marketing
                      nie byl wazny:)) Bo tak to dzis kazdy wie co to jest Amrams czy
                      leopard,a taki Ural ewentualnie mozna skojarzyc po miejscu produkcji
                      ze o skumaniu(poza specjalistami jak Ty) tych wszystkich Obiektow to
                      juz szkoda gadac.
                      • marek_boa Re: oczywiście, T26 30.11.08, 08:19
                        Browiec w tym sęk ,że i pociski balistyczne miały swoje nazwy!:)
                        - R-1 (8A11) - "Wołga"
                        - R-5 (8A62) - "Pobieda"
                        - R-12U (8K63U) - "Dwina"
                        - R-14U (8K65U) - "Czusowaja"
                        - RSD-10 (15Ż45) - "Pionier"
                        - RSD-10 (15Ż53) - "Pionier-UTTCh"
                        - RSD-10 (15Ż53M) - "Pionier-3"
                        - 3M25 - "Mierieorit-A"
                        - 3M25M - "Mietieorit-M"
                        - 3M25N - "Mietieorit-N"
                        - W-350 (Ła-350) - "Buria"
                        - Tiema 40 ("40") - "Buran"
                        - R-16 (8K64) - "Szeksna-N"
                        - R-16U (8K64U) - "Szeksna-W"
                        - R-9A (8K75) - "Desna-N"
                        - R-9W (8K76) - "Desna-M"
                        - R-9 (8K77) - "Desna"
                        - R-9A (8K75) - "Desna-W"
                        - R-9A (8K75) - "Romaszka"
                        - R-9A (8K75) - "Dolina"
                        - RS-14 (15Ż42) - "Tiemp-2S"
                        - 15P011 (15A11)-"Parimetr"/"Parimetr-RC"
                        - R-36M2(15A18M) - "Wojewoda"
                        - RT-23UTTCh (15Ż60) - "Celina-2"
                        - RT-2PM (15Ż58) - "Topol"
                        - RT-2PM2(15Ż65) - "Topol-M"
                        -Pozdrawiam!:)
                        • browiec1 Re: oczywiście, T26 30.11.08, 13:27
                          Zgoda,tyle ze te nazwy nie sa powszechnie uzywane.Na zachodzie
                          wiadomo ze byly/sa pociski np.
                          Trident,Pershing,Peacekeeper,Minuteman, a w ZSRR/Rosji to tak na
                          dobra sprawe chyba dopiero nazwa Topol/Topol M jest szeroko
                          uzywana.Szczegolnie malo to wygorne bo te wszystkie rosyjskie
                          oznaczenia to wlasnie jakas literka plus cyfry i sie ciezko w tym
                          polapac:)Latwiej (ale tylko troche:) jest z pociskami p-p,ale juz
                          ziemia-powietrze znowu zabawa:) Te wszysti oznaczenia np. 9K itd sa
                          zagmatwane strasznie,chyba ze o to chodzilo,do tego jeszcze kilka
                          nazw na ten sam typ broni.
                          • marek_boa Re: oczywiście, T26 30.11.08, 13:51
                            Browiec to proste nie jest i nie ma co ściemniać!:) Jeśli chodzi o pociski
                            WSZELKIEJ maści to miały one zawsze kilka nazw! Inaczej nazywały się jako
                            prototypy,inaczej nazywały się w zakładzie produkcyjnym a jeszcze inaczej w
                            nomenklaturze wojskowej! Po za tym czasami mylone są nazwy CAŁYCH systemów z
                            nazwą samego pocisku!:) No ale co kraj to obyczaj!:) Popatrz na oznaczenia broni
                            produkowanej w ChRL lub w KRL-D!:)
                            -Pozdrawiam!
                            • browiec1 Re: oczywiście, T26 30.11.08, 14:07
                              Dlatego ja jak juz to jakos kojarze po polaczeniu kodow NATO z
                              jakims rosyjskim oznaczeniem:)Chyba ze tak jak pisalem jest
                              dodatkowo namieszane w tym przypadku jak z Akula.Jaki sa oznaczenia
                              w KRLD nie wiem,ale o chinskich to mi nawet nie mow.Przy tamtejszych
                              oznaczeniach nomenklatura rosyjska to jak ksiazeczka Poczytaj mi
                              mamo:)
                  • grogreg Re: oczywiście, T26 29.11.08, 10:55
                    "Rudy"....a nie.... to polskie :)
          • crannmer Re: dobre, dzięki 29.11.08, 13:49
            kapitan.kirk napisał:

            > A ja sądzę, że można.

            &

            > Btw. wahałbym się nad wrzucaniem tu do jednego wora czołgów
            > pływających.

            Wlasnie plywajace mialem na mysli.
            Popatrz na cytat w poprzednim poscie.
      • grogreg Re: dobre, dzięki 28.11.08, 12:22
        Akurat czołgi serii BT były urzeczywistnieniem koncepcji opracowanej w Ameryce,
        i tam też zarzuconej.

        Co do ślepych uliczek, to nie zawsze okazują się one takie ślepe. Czasem pewne
        rozwiązania znów się pojawiają. Z lepszym lub gorszym skutkiem.

        Mieszane podwozie gąsienicowo-kołowe?
        uk.youtube.com/watch?v=iSZAYcjHFyo&feature=related
        Wóz wielowieżowy?
        www.rusarmy.com/photo/bron0/tnk_bmpt/tnk_bmpt%20001.jpg
        Wieża główna i dwie z granatnikami

        Czemu akurat w Rosji było tyle nowatorskich i egzotycznych projektów? Myślę, że
        to dlatego że w latach 30 Sowieci naprawdę ostro inwestowali w pancerkę i nie
        żałowali na programy badawcze.
        • windows3.1 sowieci i ich poszukiania 28.11.08, 14:04
          trzeba przyznać, że innowacyjność Sowietów nie prowadziła ich tylko
          w kierunkach potem zarzuconych. Próbowali również skalowania w górę -
          montowania większych armat na większej wieży na większym podwoziu z
          większym silnikiem i większym opancerzeniem. I to jak próbowali!
          Przeskoczyli od razu o 3 kategorie do przodu!

          No bo weźmy KW, czołg opracowany bodaj w 1938 i przyjęty na
          uzbrojenie w 1939. W tym czasie nikt nie robił niczego podobnego.
          Owszem, Niemcy też skalowali w górę, ale w tym czasie doszli tylko
          do etapu wczesnych ausfuhrungów Pz IV, które waźyły bodaj 17 ton. A
          KW ważył niemal 3 razy tyle! Krzyżacy doszli na etap KW dopiero w
          1943, kiedy zaczęli wypuszczać swoje czołgi ostatniej generacji.
          Można więc powiedzieć, że w swoich wielowątkowych poszukiwaniach
          Sowieci odkryli również i główną ścieżkę rozwojową, tylko jako
          prekursorom nie udało im się pokonać chorób wieku dziecięcego.
          • kapitan.kirk Re: sowieci i ich poszukiania 28.11.08, 14:29
            To jest właśnie druga strona medalu - dzięki naprodukowaniu dużej
            ilości różnych głuptactw, Sowieci mogli łatwiej zorientowac się w
            ich wadach jeszcze nawet na etapie użytku "poligonowego" i wyciągnąć
            odpowiednie wnioski. Stąd np. planowanymi następcami kołowo-
            gąsienicowych BT były "czysto" gąsienicowe T-34, planowanymi
            następcami "pancerników lądowych" były jednowieżowe KW etc. Tyle, że
            powstaje pytanie, czy żeby dojść do takich wniosków koniecznie
            trzeba było wcześniej budować aż takie tysiące egzemplarzy wadliwego
            sprzetu, ogromnym nakładem sił i środków? Jakoś inni doszli do
            podobnych konkluzji także, na podstawie znacznie mniejszych serii
            pojazdów lub wręcz badania samych prototypów; i jeżeli nawet trwało
            to trochę dłużej, to zarazem nastapiło o wiele mniejszym kosztem...

            Pzdr
            • grogreg Re: sowieci i ich poszukiania 28.11.08, 14:33
              O ile wozów serii BT było dużo, o tyle wielowieżowców wyprodukowano niewiele.
              • kapitan.kirk Re: sowieci i ich poszukiania 28.11.08, 14:46
                No, nie tak niedużo - ok. 500 T-28 i ok. 50 T-35; niejeden kraj to
                przecież w ogóle nie miał tylu czołgów jakichkolwiek :-)
                Pzdr
                • grogreg Re: sowieci i ich poszukiania 28.11.08, 16:18
                  Ale my piszemy o Rosji Sowieckiej, nie o takiej Polsce, czy Finlandii :)
                  • windows3.1 no, nawet jak na ZSRR 500 to dużo 30.11.08, 16:54
                    moim skromnym zdaniem.

                    Zwłaszcza że nie było to 500 3-tonowych zabaweczek jak T37, ale 500 28-tonowych maszyn, z którymi w owym czasie na zachodzie mogły równac się chyba tylko francuskie Char B.
      • windows3.1 fakt, z pływakami się zapędziłem 28.11.08, 13:39
        czołgi pływające z czasem wyodrębniły się trwale jako osobny gatunek
        wśród tej zwierzyny, funkcjonują nadal i nie można ich porównać z
        wielowieżowcami albo trakcją mieszaną.

        Jakoś tak mi się napisało, bo wyczyny bojowe T37/T38 były równie
        beznadziejne jak betek i T28/T35 i stąd instynktownie wrzuciłem je
        do jednego wora.
        • crannmer Re: fakt, z pływakami się zapędziłem 29.11.08, 10:34
          windows3.1 napisała:

          > czołgi pływające z czasem wyodrębniły
          > się trwale jako osobny gatunek
          > wśród tej zwierzyny, funkcjonują nadal

          Piszac o tysiacach egzemplazy w tuzinach krajow mialem na mysli konkretnie PT-76.

          Ktory nawet klonow sie dochrapal :-)
          • marek_boa Re: fakt, z pływakami się zapędziłem 29.11.08, 10:42
            W dodatku tych "Klonów" Made By China i Made By KRL-D było i jest mnóstwo
            cytrynowa siła!:)
            -Pozdrawiam!
    • wielki_czarownik Ten ostatni 28.11.08, 12:40
      Ostatni to KW-Behemot. Podobno powstały 3 egzemplarze i były użyte bojowo.
      • kapitan.kirk Re: Ten ostatni 28.11.08, 12:59
        Już bardziej by pasował Azazel ;-)
        Pzdr
      • marek_boa Re: Ten ostatni 29.11.08, 08:18
        Przykro mnie W_C ale nic takiego nie istniało!:) Model (przyznaję bez bicia)
        jest cudnie zrobiony ale to jednak fantazja modelarza!:) Z dwóch KW-1 i jednego
        KW-2 + inne części!
        -Pozdrawiam!
        • wielki_czarownik Re: Ten ostatni 29.11.08, 10:41
          Właśnie tu jest ból, że w kilku źródłach czytałem o tym, że to monstrum istniało. Jednak ponieważ nie widziałem żadnych dowodów w stylu zdjęć etc. tak więc nie jestem przekonany co do faktycznego istnienia tego czegoś, ale jednak trzeba zaznaczyć, że opowieści o tym czołgu pojawiają się dość regularnie.
          • marek_boa Re: Ten ostatni 29.11.08, 11:21
            Znaczy się jeśli chodzi o wszelakie "monstra" pancerne to JEDYNYM ,który
            doczekał się produkcji seryjnej w ZSRR był szeroko znany T-35! Inne pozostały w
            formie prototypów (SMK/T-100/T-100U) a inne doczekały się jedynie...drewnianych
            makiet w skali 1:10 (T-39 No.7/T-39 No.8)! Wszelkie inne "monstra" pozostały
            tylko i wyłącznie na papierze(T-30/TG-5(T-42)/TG-6/Super Ciężki Czołg
            Przełamania wz.1934/KW-5 wz.1941/IS wz.1940)! Pojazdów tych nie zbudowano z
            bardzo prozaicznego powodu - przewidywanych kosztów budowy - wedle ówczesnych
            szacunków koszt wyprodukowania jednego czołgu TG-5(T-42) miał się zamknąc sumą
            1,5 miliona rubli a T-39 około 3 milionów rubli gdy wyprodukowanie w tym czasie
            jednego czołgu BT-2 kosztowało tylko 60 tysięcy rubli a późniejszy BT-5 58300
            rubli! Dla porównania wyprodukowanie jednego T-35 kosztowało "tylko" 525 tysięcy
            rubli!
            - Pozdrawiam!
            P.S. Źródła:
            - "Frontowaja Illjustracja" 5/2000 "Mnogobasziennyje Tanki RKKA T-35,SMK,T-100"
            - Maksim Kołomiejec,Ilja Moszczanskij
            - "Obozrienije Otiecziestwiennoj Bronietankowoj Tiechniki (1905-1995 gg) -
            A.W.Karpienko "Newskij Bastion"1996 Sankt-Pietierburg!
            • browiec1 Re: Ten ostatni 29.11.08, 15:15
              Ten SMK mial wieze od T-26? I mialbys moze jakiegos linka do
              zdjec/rysunkow tych nietypowych czolgow ktore pozostaly jedynie na
              papierze?
              • browiec1 Re: Ten ostatni 29.11.08, 15:20
                A i co to jest? Podpisane ze jakis T-4?
                mailer.fsu.edu/~akirk/tanks/UnitedStates/mediumtanks/usmt-T4-1.JPG
                Ale to chyba jakis 'amerykaniec".
              • marek_boa Re: Ten ostatni 30.11.08, 08:31
                Pierwsza(mniejsza) wieża czołgu SMK była lekko zmodyfikowaną wieżą od czołgu
                T-26 wz.1938,druga(większa) to konstrukcja opracowana specjalnie!
                - Niestety mam ino "papierowe" źródła!:( Może Misza by coś Znalazł?!
                -Pozdrawiam!
          • crannmer Re: Ten ostatni 29.11.08, 11:33
            wielki_czarownik napisał:

            > Właśnie tu jest ból, że w kilku źródłach
            > czytałem o tym, że to monstrum istniało.

            Jesli istnialo, to nie wygladalo tak, jak ten model.
            1. zwrotnosc taka, jak pociag (niechby i pancerny). Czyli praktycznie brak takowej.
            2. przy takiej dlugosci wiekszosc masy pojazdu zawarta bylaby w dzwigarach
            podluznych, coby pojazd sie nie zlamal, jak wjedzie na falde ziemna
            3. skok zawieszenia przy danej dlugosci praktycznie uniemozliwia opuszczenie
            utwardzonej i w miare niepofaldowanej drogi
            4. absurdalna konstrukcja uzbrojenia (obsluga subwiezy koliduje z zawartoscia
            wiezy glownych, po co podwojna armata, niemozliwosc strzelania z glownego
            kalibru w kierunkach na trawers z powodu mozliwosci wywrocenia pojazdu itd.)

            > opowieści o tym czołgu pojawiają się dość regularnie.

            Jak historie o UFO i zginaniu lyzeczek.
            • marek_boa Re: Ten ostatni 29.11.08, 11:54
              Ło to to to!:)
              - Myślę ,że za wzór temu pomysłowemu modelarzowi jako ogólna koncepcja posłużył
              projekt TG-5(T-42) Nie dysponuję co prawda dokładnymi danymi jeśli chodzi o
              wymiary ale układ jezdny jest podobny do układu T-35 ino ,że oczywiście samo
              podwozie jest dużo dłuższe! W T-35 jest 4 podwójne wózki jezdne a w TG-5 tych
              wózków jest 6 podwójnych,jeden potrójny i dwa pojedyncze! Patrząc od przodu jest
              jeden pojedynczy,trzy podwójne,jeden potrójny,trzy podwójne i jeden pojedynczy!
              Wnioskując z tego skoro T-35 miał długośc prawie 10 metrów to TG-5 musiał by byc
              długi na około metrów 20-cia!!! No i oczywiście dochodzi do tego dwukrotnie
              większa masa! T-35 ważył 50 ton a TG-5 miał ważyc równo 100!
              -Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka