Dodaj do ulubionych

Siła pieniędzy

IP: *.juniper.net 29.12.08, 16:26
> Obecnie widzowie zachowują się coraz częściej jak typowi
> konsumenci, którzy poznali siłę swoich pieniędzy. Wykształceni w
> restauracjach i centrach handlowych zaczynają traktować artystów
> jak kelnerów. Kiedy nie odpowiada im to, co dostali, chcą składać
> reklamacje.
> (...)
> W naszym świecie, opętanym ideologią rynku, proces przemiany widza
> w klienta, a spektaklu w towar wydaje się nieodwracalny.

Drogi Panie Redaktorze - to nie jest wcale wymysl 'naszego swiata, opetanego ideologia rynku'. Otoz, traktowanie artystow 'jak kelnerow' nie jest wymyslem wspolczesnym - wystarczy poczytac opisy koncertow muzycznych z czasow 17- lub 18-wiecznych, dajmy na to za zycia Mozarta. Publika traktowala 'artystow' jak cyrkowe malpy - obowiazkowa czescia programu (zazwyczaj na wstepie koncertu) bylo wykrzykiwanie roznych tematow, ktore musial zagrac lub na temat ktorych musial dany 'artysta' improwizowac. Wszystko to przy akompaniamencie wyc, wrzaskow i gwizdow jesli 'artysta' widowni w jakis sposob nie zadowolil. (Z podobnych przyczyn dyrygenci uzywali wielkich 'lag' do kontroli orkiestr, poprzez wybijanie rytmu taka 'laga' o podloge - inaczej istniala mozliwosc, ze ten caly zgielk uniemozliwial kontakt pomiedzy dyrygentem i orkiestra). Dopiero czasy romantyczne z ich zadeciem na artystow 'chmurnych i gornych' doporowadzily do sytuacji, kiedy to rzeczony artysta odgrywal jakies 'misterium sztuki' a publika mogla tylko siedziec cichutko i omdlewac z wrazenia. Dodam, ze nie jestem tu rzecznikiem rozmaitych 'pampersow', ktorzy 'poznali sile swojego pieniadza' i wydaje im sie ze sa pepkiem swiata. Tyle tylko, ze tzw. 'artysci' (a obecnie namnozylo nam sie artystow wszelakich) rowniez powinni hamowac nieco swoje ego i zdawac sobie sprawe ze w momencie kiedy wychodza na scene otwieraja sie na wszelkie mozliwe reakcje. I nie ma w tym nic zdroznego, poniewaz biora za to pieniadze. Jakkolwiek brzmi to szalenie przyziemnie to jesto to wymiana handlowa, czy im sie to podoba czy nie - tak bylo, jest i bedzie (tzn. nie jest to wymysl naszych czasow). Czesto zwyczajny brak rzemiosla albo jakiegos pomyslu na to co sie robi jest pokrywany gadka-szmatka nt. rzucania perel przed wieprze, bycia niezrozumianym geniuszem etc - tymczasem przydaloby sie wiecej szacunku dla klienta (widowni). Przyklad - przyprowadzil mnie tu link spod artykulu o Bregoviciu. Ja sam dalem sie 'poniesc' jego balkanskim rytmom czas jakis temu. Ale po przesluchaniu kilku plyt i ogladnieciu kilku filmow, do ktorych pisal muzyke czlowiek dochodzi do wniosku, ze Bregovic zaczyna sie zwyczajnie powtarzac - zrzyna z siebie 'verbatim' i przeklada kilka kawalkow jakie napisal na rozne mozliwe sposoby, slowem - zaczyna nudzic. Tak wiec nie dziwie sie, ze jest potraktowany tak jak zostalo to opisane. A ze ktos mu to krzyknal na koncercie w twarz (Bregovic - przestan przynudzac tylko graj !) - moj Boze, mam nadzieje ze jego delikatne ego artysty to zniesie.
Obserwuj wątek
    • Gość: koneserka Siła pieniędzy IP: *.aster.pl 29.12.08, 18:53
      Marny felieton jak na dziennikarza GW. Na koncercie, a właściwie
      występie operowym byłam i mogłabym coś na ten temat powiedzieć.
      Zacznę od tego, że jakieś bydło z balkonu zawyło co oznacza , że
      osoby przychodzące obejrzeć jakiekolwiek widowisko nie potrafi się
      zachowywać. Baba ze wsi (prawdopodobnie) wygrała bilet w radio , bo
      człowiek któremu się nie podoba,a ma klasę wychodzi i już! zawyła,
      coś wywrzeszczała.Jako że siedziałam na dole, trudno mi bylo
      okreslić z którego balkonu ktoś zawył ( a chętnie poszłabym na górę
      nauczyć ją kultury, tylko, czy to oby rodzice nie powinni
      wychowywać?), bo gdy artysta zażenowany przerwał zdumiony i zapytał
      czy coś jest nie tak? (w wolnym tłumaczeniu) jędza nie miała odwagi
      powiedzieć co miała na myśli.. tak więc Pan felietonista przekłamał
      swoją wypowiedź, natomiast trzeba dodać, że Goran powiedział jeszcze
      coś w stylu "proszę państwa, to jest spektakl!", tak więc nie typowy
      koncert!! widać, ze ludzie nie wiedzą na co idą i po co? albo idą z
      przypadku.. ponadto pragnę zauważyć tzw. "przerysowanie", które jest
      charakterystyczne dla kultury bałkańskiej!! warto obejrzeć
      choćby "Guczę" wtedy zrozumieją Państwo owe "przerysowanie" oraz np
      pojedynek na trąbki...
      Czułam wstyd, że ludzie nie potrafią się zachować i bałam się , że
      artysta nie skończy wystąpienia.. najgorsze minęło.. dla scisłości i
      oby odswierzyć pamięć felietonisty przypominam o owacjach na
      stojąco! i bisowaniu dla tych, którzy wiedzą po co przyszli i
      okazali zrozumienie w odbiorze. KONIEC I KROPKA!
      • Gość: koneser Re: Siła pieniędzy IP: *.chello.pl 29.12.08, 20:30
        Albo w "Przygodach Tomka Sawyera" albo w "Przygodach Hucka Finna" Twain opisuje
        historię trupy aktorskiej, która odstawia jakieś marne przedstawienie i o mało
        co nie zostaje przez zirytowaną publiczność zlinczowana... Tak więc problem
        liczy co najmniej 150 lat. Można się zżymać, że hołota zaczęła się źle
        zachowywać i ja to rozumiem. Też bym był zażenowany. Z drugiej jednak strony,
        może owa „baba ze wsi (prawdopodobnie)” po prostu dzięki swej plebejskiej
        prostolinijności miała odwagę powiedzieć „sprawdzam” i odkryć, że artysta
        kantuje i jest hochsztaplerem?
        Pytanie tym bardziej zasadne, że „w obecnych czasach” artyści obierają kartofle,
        sprzedają swoje kupki w puszkach i wkładają do szopek bożonarodzeniowych
        nowotwory w formalinie. Czy ktoś ma odwagę powiedzieć „ty durny bęcwale,
        zabieraj się z tym gównem (dosłownie)”? Nie, bo jak słusznie zauważył Czesław
        Miłosz, ludzie nie mają odwagi powiedzieć „nie rozumiem” dając tym samym wolne
        pole dla cwaniaków. Przeintelektualizowanym i nierzadko kupionym publicystom
        brak prostolinijności i charakteru. To oni wmawiają nam, że Tomasz Stańko to
        światowej sławy jazzman a Anna Maria Jopek to ekstraklasa wokalnego jazzu. W
        rezultacie nikt nie ma odwagi powiedzieć, że ten pierwszy nagrywa kolejną
        identyczną płytę, a epizod tej drugiej z Patem Methenym (a raczej odwrotnie)
        przeżywamy jak nie przymierzając zwycięski remis w 1974 roku. Odrobinę dystansu
        do wielkich. Odrobinę plebejskiej prostolinijności i krytycyzmu wobec dzieł
        uznanych. Tego nam życzę w 2009 roku.
    • wybitniemadry polki sa ladne i zwiewne...do czasu 29.12.08, 20:38
      bezczelne odzywki, brud za paznokciaqmi, kalduny napakowane tanim zarciem, smrod nie mytych cial i tanich perfum, te panie sa kolo piedziesiatki, a kiedys byly ladne i zwiewne
    • malago123 Siła pieniędzy 29.12.08, 20:40
      A ja też byłem na sobotnim koncercie w Kongresowej. I wcale nie
      dziwię się, że widzowie z sali protestowali (bo głośnych komentarzy
      z widowni, drodzy Państwo, było wiele, nie tylko jeden z loży).
      Słuchanie przez 45 minut wątpliwej jakości opowieści, przeplatanej
      pseudofilizoficznymi wynurzeniami, było ponad wszelką wytrzymałość.
      To, że napisał to Bregovic nie znaczy, że mamy mówić o tym na
      klęczkach.
      Całe przedstawienie (spektakl, jak kto woli) było słabiutkie,
      płytkie, z kiepską muzyką, bez dobrego pomysłu i bez sensu.
      • felek_flaszka Re: Siła pieniędzy 30.12.08, 14:00
        "proces przemiany widza w klienta, a spektaklu w towar wydaje się nieodwracalny"
        Przecież to całkowicie naturalna relacja! Płacę za bilet i mam prawo ocenić czy
        to co kupiłem mnie zadowala czy tez artysta odwala chałturę.
    • Gość: szymciolo Re: Siła pieniędzy IP: *.chello.pl 31.12.08, 15:58
      Ja płacę za bilet, więc jestem klientem.
      "Artysta" bierze pieniądze, więc jest dostawcą (usługi), podobnie jak kelner. A
      kelner też powinien być aktorem w pewnym stopniu. Niestety zazwyczaj jest odwrotnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka