Dodaj do ulubionych

Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje?

14.02.10, 14:33

Obserwuj wątek
    • eeeee31 Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 14.02.10, 17:47
      Jeżeli to cię pocieszy to też tak mam:). Oprócz waszystkich
      wymienionych wyzej obaw przez ciebie zastanawiam się jak to jest
      kochać dwójkę dzieci naraz. Wiem, że to głupie, ale im bliżej porodu
      tym bardziej się zastanawiam.
      Co do ciąży to z dnia na dzień czuję się gorzej. Na dodatek jak
      jednego dnia czuję się źle to drugiego myślę sobie będzie lepiej, a
      tu coś nowego wyskakuje i czuję się jeszcze gorzej.
      Na pocieszenie mogę dodać tylko tyle, że każda ciąża kiedyś się
      kończy:)). Co do reszty do twoich obaw to nie przejmuj się na zapas
      (to sobie też powtarzam) co ma być to będzie, obojętnie czy
      bedziemy się na zapas martwić czy nie.
      • a_b Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 14.02.10, 18:02
        witam. pociesze Was. ja mam termin na dziś i nic. wszystko mnie tez
        juz wkurza, płaczliwa jestem to standard. we wtorek ide do szpitala
        na kolejne ktg i coś czuje ze jak bedzie w miare to bede rodzic. ale
        to w miare to muszą byc jakies objawy porodu, a ja tez nie widze
        zeby mi czop odszedł , poza bólem krzyza, ruchami dzidzi mojej i
        skurczami miesiaczkowymi i czasami innymi to nie mam wiekszych
        objawów . a poza tym nogi i stopy zwlaszcza mam jak balony. czuje
        sie jak słonica. nawet lekarz stwiedził w piatek ze chce juz urodzic
        ale jeszcze nie wygladam na rodzącą.
        • lilly811 Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 14.02.10, 18:44
          Też tak miałam pod koniec ciąży- myślałam, że po porodzie dopadnie
          mnie na bank baby blues albo depresja a tutaj nic takiego- byłam i
          jestem przeszczęśliwa!Pomyśl, że jeszcze tylko chwilka i będziesz
          miała dziecko przy sobie! Takie myśli pod koniec ciąży to normalka.
          • a_b Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 14.02.10, 20:43
            pewnie masz racje. wiem ze finał juz blisko i nawet ból jakoś mniej
            mnie przeraza najwazniejsze żeby wszystko poszło dobrze i zdrowe
            maleństwo na świat przyszło ale naparwde to czekanie męczy. w sumie
            każdy tez inaczej odczuwa a i inaczej odczuwa sie kiedy sie poród
            zaczyna. najpóżniej chce rodzić we wtorek.
    • katarzynaoles Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 15.02.10, 12:01
      Mogę przypuszczać, że to wahnięcie nastroju zwiastuje rychły poród.
      To dość charakterystyczny moment - spada poziom hormonów, które
      chroniły dziecko w ciąży, ale poziom oksytocyny nie osiągnął jeszcze
      odpowiedniej wysokości -powstaje coś w rodzaju "dziury hormonalnej".
      W takich momentach zazwyczaj reagujemy obniżeniem nastroju - to ten
      sam mechanizm, który powoduje zespół napięcia przedmiesiączkowego.
      Nie ma tu innej rady niż przeczekać, aż minie - razem z podnoszeniem
      się poziomu oksytocyny. No a potem nic tylko czekać na skurcze :).
      Proszę jeszcze pamietać o tym, że po urodzeniu dziecka i łożyska
      znów pojawia się podobny problem - zmieniają się poziomy hormonów i
      zanim znów ustali sie nowa równowaga w tym względzie kobieta jest
      szczególnie podatna na spadki nastroju. Jeśli do tego dołożyć
      jeszcze zmęczenie i niezbyt dobre samopoczucie(i przed porodem i po)
      to nic dziwnego, że pojawiają się podobne do doświadczanych przez
      Panią nastroje. Na szczęście jest to zwykle przejściowy stan. Życzę,
      żeby Pani umiała być dla siebie wyrozumiała no i żeby najbliższe
      otoczenie wspierało Panią bez zastrzeżeń. Pozdrawiam serdeczncie :)
      • a_b Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 15.02.10, 13:45
        dziekuje, mysle ze jakoś przetrwam. oby to wszystko zwiastowało
        poród. jeszcze troche poczekam ale nie jest juz łatwo funkcjonować.
        dzis wybrałam sie na spacer na dworze ładnie przyjemnie to z
        godzinke pochodziłam. w sumie kiedy maleństwo stwierdzi ze chce na
        swiat to da znać:)
        • misiaku83 Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 15.02.10, 17:01
          Dołączam się do listy "depresji przedporodowej".
          Termin za 3 tyg., a mnie też łapią takie zmiany nastroju nad którymi
          nie mogę zapanowac. Od skrajnej radosci do totalnego przygnebienia.
          Wnioskuje, wiec ze depresja przedporodowa istnieje, jak najbardziej,
          czego my jestesmy przykladem.
          No coz, trzeba byc dobrej mysli i uzbroic sie w cierpliwosc...dzis
          jest lepiej, jutro gorzej.
          Sposob na poprawe nastroju to chyba tylko "sprawdzone" towarzystwo
          kogoś bliskiego...u mnie działa:)
          Powodzenia i cierpliwosci!
          Juz blizej niz dalej...tak trzeba sie pocieszac.
          • swoja_wlasna Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 15.02.10, 17:27
            Ja mam termin na jutro. Dzieją się różne rzeczy, ale rodzić raczej nie
            będę. Ze skurczami chodzę od 3 tygodni, na wczoraj mam rozwarcie na 1.5
            cm, szyjka się ciągle mocno skraca, centralizuje się.
            Chciałam urodzić na koniec stycznia lub początek lutego, ale skoro się
            nie udało, to mi to już wisi...
            Denerwuje mnie tylko to, że nic się nie da zaplanować, bo niby w każdej
            chwili coś już może ruszyć.
            • montenegrina Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 15.02.10, 17:48
              Dolaczam sie do listy...jestem nerwowa jak cholera,wszystko mnie wyprowadza z
              rownowagi,z byle jakiego powodu chce mi sie plakac,jestem ciezka,brzydka,nie
              moge sie schylic,ulozyc,stac,chodzic,zwariuje...a termin mam dopiero na 12.03.
              • a_b Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 15.02.10, 19:07
                ja tez tak czasami sie czuje, taka nieporadna, ale tego juz nie
                przeskoczymy. fakt osoba bliska dobrze działa. wystarczy ze jest
                obok. to czekanie meczy, pomijajac ze nic sie nie da zaplanowac to
                troche tak jak z egzaminem wiem ze czeka i wiem ze chce go miec za
                sobą. a widać ze nie tylko ja mam zmiany nastrojów. z jednej strony
                to pocieszające. a z drugiej nie zycze nikomu, bo tak naparawde to
                same sie z tym męczymy. ale damy rade. ja tez myslałam ze urodze
                prze 14.02 ale jak widac narazie nic, zobacze co jutro lekarz powie
                w szpialu ponownie na ktg idziemy.
                • zefirek1612 zmasowany atak na macicę 16.02.10, 08:48
                  zmasowany atak na macicę
    • aniunia26 Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 16.02.10, 16:33
      Ja już też mam dosyć. Jutro zaczynam 40 tc i nic. Dzisiaj byłam na
      KTG w szpitalu i ani jednego skurczu, przynajmniej zapis jest dobry,
      bo to jedyne pocieszenie. Wszystko zamknięte, szyjka tylko trochę
      skrócona, ale tak mam już od grudnia. Pierwsze Dzieciątko urodziłam
      w 38 tygodniu, więc myślałam, że z drugim będzie podobnie. Mam
      wrażenie, że ta ciąża nigdy się nie skończy, jestem bardzo
      rozdrażniona i wszystko mnie denerwuje. Tak chciałabym mieć już to
      za sobą. Najgorsze to czekanie, a tak bardzo już chciałabym ujrzeć
      swojego Skarba i wiedzieć, że wszystko w porządku.
      • a_b Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 16.02.10, 20:33
        witam. ja mam podobnie dzis byłam na ktg tez mam zapis super tylko
        szkoda ze nie do porodu . dzis faza skurczowa na zapisie nawet 40
        nie osiągneła sukces 39. ide teraz w piatek chyba ze cos
        niepokojącego by sie dzialo to wiadomo wczesniej. tez mam juz dosc
        bo mam wrazenie ze ja jak słon chodze w ciązy. wszyscy pocieszają
        połozna mówi ze pomozemy jak coś urodzić. kolezanki co rodziły i
        przenosiły tez pocieszaja. ale same wiecie jak to jest człowiek ma
        juz dosc spac nie mozna skurcze są ale za słabe na poród ach dobrze
        ze ruchy są i tętno płodu. ach czekac i czekac ale jak cos to i tak
        połozą do szpitala w pewnym monencie. boje sie troche tego
        wywoływania ja wiem bardziej boli
        • a_b Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 17.02.10, 08:18
          chyba jednak u mnie zaczeło sie dziac. jeszcze jestem w domu, ale o
          4 na ranem odszedl mi czop sluzowy, cały czas boli mnie kzyz ,
          narazie skurcze są za rzadkie, ale poczekam jeszcze troche i pojade
          do szpitala na ktg i sprawdzenie czy wszystko ok i rozwarcia.
          • nastia980 Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 17.02.10, 09:06
            No to trzymam kciuki :)
    • zabka_80 Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 17.02.10, 09:19
      Ja w połowie 39. tygodnia, wczoraj było KTG (piękny zapis, żadnego
      skurczu :( i badanie u lekarza (wszystko w najlepszym porządku, nic
      się nie dzieje). Kurde w jakim najlepszym porządku ja się pytam????
      Pierwsze dziecko urodziłam właśnie w 39. tygodniu, w dodatku po
      tygodniu pobytu w szpitalu i wywoływaniu, i nie przypominam sobie
      takiego uciążliwego czekania. A teraz nie jestem w stanie nawet
      mieszkania odkurzyć ani ugotować obiadu, cieszę się tylko, jak
      dziecko w dzień zaśnie i mogę poleżeć, skurczy żadnych. Wszystko mnie
      wkurza, nawet zaczęłam dzisiaj krzyczeć na Bogu ducha winną
      córeczkę...
      • zefirek1612 Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 17.02.10, 09:57
        za 4 dni termin i też nic się nie dzieje...
        Przy pierwszym porodzie też nie miałam żadnych objawów, żadnego czopa, śluzu z
        krwią, skurczy. Po prostu w nocy odeszły wody i byłam jeszcze w szoku ze to tak
        szybko bo byłam w 38 tc. Więc myslałam że tu też tak będzie.
        Tak mi się nasuwa, że w pierwszej ciąży to chyba wszystkie byłyśmy bardziej
        cierpliwe. Druga i kolejna ciąża to jakaś masakra jest...
        Na razie zaklinam moment porodu i maluje paznokcie na różowo;-) Do tej pory
        tylko bezbarwnym, bo jak zacznę rodzić? a na porodówce nie wolno mieć lakieru na
        paznokciach.To teraz maluje.
        Trzymam kciuki za a_b, daj znać jak już będzie po;-)
        /m.linijka.i.7524.jpg[/IMG][/URL]
        • montenegrina Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 17.02.10, 10:58
          z moim nastrojem coraz gorzej...niestety,jestem tak drazliwa,ze tez zaczynam
          krzyczec na corcie,a bardzo tego nie lubie,bo to zlote,ukochane
          dziecko...wiadomo,ze od czasu do czasu ma jakies swoje nastroje i zachowuje sie
          nie tak jakbym chciala,ale to przeciez normalne...i tez mi sie nic nie
          chce:najchetniej bym tylko spala...
          a_b,trzymam kciuki i mam nadzieje,ze po tobie wszyskite powoli zaczniemy
          rodzic...trzymaj sie i odezwij sie po :)
          • zabka_80 Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 17.02.10, 11:01
            Właśnie, najbardziej żal mi córeczki, bo jest jeszcze malutka i
            bardzo grzeczna, a ja nie mam siły ani ochoty na zabawę, na spacer
            wyjść nie mogę (od tygodnia straszny ból biodra i całej nogi), w
            dodatku wszystko mnie denerwuje. A w najgorszym wypadku mogę jeszcze
            do połowy marca tak wegetować...
    • xeniaczek999 Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 17.02.10, 12:12
      Tez już nie wyrabiam, jestem rozdrażniona, nawet najmniejsze
      czynności w domu sprawiają mi trudność, praktycznie już nie wychodze.
      2 tyg temu wypadł mi czop, od tego czasu pojawiły się bóle, szyjka
      się skróciła i zaczęła rozwierać, więc czekam każdego dnia z
      nadzieją że może to dziś....Poza tym moje złe nastawienie i
      pogarszający się nastrój są niczym innym jak winą mojego lekarza,
      który wcale nie jest tani a takie bzdury opowiada, czasami mam
      ochote wyjść. Ale jak mus to mus, przeprowadziliśmy się tutaj jak
      byłam w 22 tc wiec musiałam szybko znalezc jakiegos lekarza, a ten
      przynajmniej ma dobry sprzęt w gabinecie USG 4D,KTG ale kompetence
      chyba niewielkie. To on mnie nastawiał na rychły poród i co wizyte
      zmieniał termin porodu (wiem że tak się nie robi). Więc z jego
      ostatnich wyliczeń i wielkości dziecka stwierdził że termin mam na
      18 lutego ale na 100%urodze szybciej. Z OM mam na 27 lutego więc
      raczej tego będę się trzymać.
      Nigdy wcześniej nie sądziłam że ciąża może taka być(to moje pierwsze
      dziecko), męcząca, wieczna, każdy dzień jest dla mnie jak tydzień.
      Wszyscy pocieszają mnie że kiedyś przecież muszę urodzić, ale
      zakładając że ciąża dopuszcza granice 2tyg przed lub po terminie nie
      nastawia mnie optymistycznie. Oszaleje niedługo....
      [url=https://www.suwaczki.com/][img]
      https://www.suwaczki.com/tickers/f2w3rjjg84ig51dy.png[/img][/url]
    • ewajb Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 17.02.10, 16:31
      U mnie jeszcze dochodzi wkurzanie na byle telefon pod tytułem: jak
      się czujesz? Mega-ciśnienie na niewinne, troszczące sie osoby.
      Poprzednie dzieci rodziłam w 42 tygodniu i chyba mam uraz do tych
      telefonów, że niby "ładna dziś pogoda", ale "ty jeszcze w domu???".
      Ech... A jestem dopiero w 39 tygodniu.. Powodzenia!
      • jul-kaa Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 17.02.10, 18:32
        ewajb napisała:

        > U mnie jeszcze dochodzi wkurzanie na byle telefon pod tytułem: jak
        > się czujesz? Mega-ciśnienie na niewinne, troszczące sie osoby.
        > Poprzednie dzieci rodziłam w 42 tygodniu i chyba mam uraz do tych
        > telefonów, że niby "ładna dziś pogoda", ale "ty jeszcze w domu???".
        > Ech... A jestem dopiero w 39 tygodniu.. Powodzenia

        Ja się staram przygotować rodzinę (i siebie...) na to, że urodzę między połową
        marca, a połową kwietnia. Dziś babcia mi jednak oświadczyła, że jak mam termin
        na konkretny dzień, to wtedy urodzę, bo prawie wszystkie kobiety tak rodzą!
        Ciekawa teoria, nie?
        • a_b Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 22.02.10, 08:04
          a urodzilaam 19 o 11.45 piekną zdrową córeczke 3660 g i 57 cm dł.
          jestem juz w domu, ale moja mała cos mało je i boje sie ze bedzie
          miała zóltaczke
          • zilaneczka-net Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 25.02.10, 10:37
            a_b napisała:

            > a urodzilaam 19 o 11.45 piekną zdrową córeczke 3660 g i 57 cm dł.
            > jestem juz w domu, ale moja mała cos mało je i boje sie ze bedzie
            > miała zóltaczke

            Gratulacje!!!
    • swoja_wlasna Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 25.02.10, 10:01
      40 tygodni od OM minęło 16.02, termin Naegellego na 19.02, USG z 11
      tc ustaliło termin na 16.02, a z zapłodnienia wyszło na 18.02...
      myślicie, że urodziłam, skąd?

      Wczoraj jeszcze znosiłam to z godnością, ale dziś coś jakby we mnie
      pękło.
      Od wczoraj mam przepowiadające -bolesne dość. Liczyłam, że coś się
      zacznie w nocy, ale gdzie tam? Dziś od rana bolesne ale bez przesady
      - nadal nieregularne.

      Mam dziś jechać na ktg, a jutro do lekarza. Ale ja mam już dość...

      • daniella31 Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 28.02.10, 16:00
        ja miałam termin na 25 lutego i nic:(na domiar złego jakaś grzybica mi sie
        przyplątała ,juz biore leki i ciągle swedzi.Chce juz urodzić,ale jednoczesnie
        boję sie zeby nie zarazic czymś malego,
        • zefirek1612 Urodziłam!;-) 02.03.10, 14:37
          A ja już po...Pola wyszła dokładnie w dzień terminu-21 lutego o 21:10;-)
          Bolało jak cholera, ale porodówka i personel cudowne!
          Teraz jesteśmy w domku, niunia ma się dobrze,pięknie śpi, je z cycyusia, zero
          problemów z laktacją i oby tak dalej;-)
          • aniunia26 Re: Urodziłam!;-) 06.03.10, 10:21
            Ja też już po. Ostatniego posta pisałam 17.02 w fatalnym humorze, bo
            nic się nie działo, nawet jednego przepowiadającego objawu, a tu
            18.02 rano o 9 jakiś jeden skurcz, potem koło 10 następny, ale
            bardzo delikatne. Dopiero koło 12 zaczęły się mocniejsze co 30
            minut. Zadzwoniłam do swojego lekarza i powiedział, żeby już
            przyjeżdzać do szpitala. O 14 zbadano mnie i już było 2-3 cm. O 15
            weszłam na salę porodową już ze skurczami co 3 min i rozwarciem na 4
            cm, a o 15.50 pojawiło się moje cudne Maleństwo. Było szybko, ale
            nie powiem żeby przez to było lżej. Ale to prawda, że o bólu już za
            chwilę się nie pamięta, jak zobaczy się długo wyczekiwanego Skarba.
            Jeszcze poród odbierała ta sama położna, która była przy porodzie
            mojej pierwszej Córeczki - 2,5 roku wcześniej. Wzięłam to za dobrą
            wróżbę i nie pomyliłam się. Życzę równie szybkich porodów (no może
            jeszcze mniej bolesnych) wszystkim oczekującym przyszłym Mamom
          • gos85 Re: Urodziłam!;-) 06.03.10, 22:14
            gratulacje i wszystkiego dobrego na nowej drodze;)
            • agapinek 3 dziecko i juz tydzien po terminie! 09.03.10, 19:31
              A ja sie dolacze do zalacych sie na to czekanie, urodzilam juz dwoje dzieci : 1
              w 39 tc, 2 w 40tc a teraz jestem juz tydzien po i nic....Jakies skurcze
              przepowiadajace byly ale juz dawno minely, wyprobowalam wiekszosc naturalnych
              sposobow wywolania porodu i tez nic. Moje dzieci sa male wiec tez nie leze,
              codziennie spacer + obsluga higieniczno- kulinarna. Ponoc porod mial byc
              przedwczesny a jak jest kazdy widzi....
              Mam dosc, dosc, dosc!h
              • katarzynaoles Re: 3 dziecko i juz tydzien po terminie! 09.03.10, 23:22
                To prawdopodobie "dobrze wyleczony" poród przedwczesny. Często
                zdarza się to po długotwałym podawaniu leków hamujących skurcze i
                podejrzewam, że tak było w Pani przypadku. Życzę, żeby maluch
                przyszedł na świat jak najszybciej :)
    • li-lenka2010 Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 10.05.10, 22:18
      Niestety dopisuję się do wątku. Muszę sobie ulżyc. Właśnie szczęśliwie weszliśmy
      w 10 miesiąc ciąży...
      Jeszcze wczoraj czułam się szczęśliwa. Miałam super pozytywne nastawienie i to
      od kilku tygodni. Byłam wesoła i spokojna jak nigdy.
      Aż tu nagle coś trzasło... Dziś ryczałam cały dzień, jestem nerwowa. Dawno nie
      miałam tak ogromnego doła.
      Mam nadzieję że (jak wyżej pisała p. ekspert) to zwiastuje, że poród już blisko.
      Bo lekarz mówił że pod koniec tygodnia (jeśli nic się nie zmieni) mam się
      położyc w szpitalu. TYLKO PO CO??? Wywoływac nie mogą a raczej nie powinni bo
      jestem po cc. A naturalnie wywołac w szpitalu się nie da... No chyba że z mężem
      na stojąco, w toalecie...
      O - uśmiechnęłam się - może nie zwariuję. Jest nikła szansa
      • kasinska Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 11.05.10, 13:18
        dzisiaj zaczynam 42 tydzien ciąży :-/// i nic... zerooo...wszystkie znane mi
        sposoby juz wykorzystane: seks jest, mycie podłog, mycie okien, schody.

        Dodam ze to jeszcze moja druga ciąża - pierwsza byla wywolywana, ale mialam
        nadzieje ze z druga pojdzie szybciej....

        Jesli do soboty nic sie nie zmieni klada mnie do szpitala :-(
        deprecha okrutna...
    • mini-menstruacja Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 11.05.10, 14:09
      Ojej, a ja zastanawiam się jak to jest z tym czekaniem. Jestem na początku 40
      tygodnia i wcale nie marzę o tym, żeby to się skończyło.
      Właściwie to czuję się genialnie i będzie mi tego stanu bardzo brakować.
      Będę mieć cesarskie cięcie wykonane "na gorąco" więc tak jak reszta czekam na
      pierwsze objawy. Ale wcale nie z niecierpliwością.

      Wszystkie opowieści koleżanek "będziesz marzyć, żeby urodzić" mogę włożyć sobie
      w kieszeń. Poród to dopiero coś czego bym nie chciała. Nieważne czy cc czy sn -
      obydwa wydają mi się kiepskie, z tym że ten drugi bardziej niż pierwszy.

      Dlatego ciekawa jestem skąd to się bierze.
      Czy dobrze znoszę ciążę fizycznie i dlatego nie czekam na poród ?
      Czy może dlatego, że mimo tych samych ciążowych dolegliwości akceptuję je na
      tyle aby nie chcieć tego kończyć ?
      W każdym razie ciąża to dla mnie bardziej przyjemność niż trauma.

      Z tego co widzę moja "przypadłość" jest dość rzadka.

      Raz w nocy miałam bardzo regularne i częste skurcze ( niezbyt bolesne ale i tak
      nieprzyjemnie odczuwalne ) Tak co 10 minut na oko, ale nie sprawdzałam an
      zegarku bo pomyślałam sobie "no nieee, jeszcze nie teraz".I do rana przeszło.

      Może to były skurcze przepowiadające a może po prostu nie marzy mi się jeszcze
      koniec i psychika odwleka ten moment...będę chyba w ciąży przez kilka lat z
      takim nastawieniem....haha...


      • li-lenka2010 Re: Depresja przedporodowa bo nic się nie dzieje? 11.05.10, 18:11
        Nie wiem skąd się to bierze. Mimo różnych dolegliwości też na ogół byłam
        radosna, zadowolona itp itd. Myślę że to hormony.
        Opanowała mnie taka ogromna chęc przejścia do następnego etapu i uczucie niemocy
        - ja już chcę, a tu nic z tego...
        Oczywiście że się boję... ale chcę Go już miec przy sobie, chcę móc powiedziec:
        jest zdrowy, wszystko się udało, jest ok.
        Zamiast: prawdopodobnie...
        Wiesz w pierwszej ciąży też nie czekałam na poród, raczej bałam się, nie mogłam
        sobie wyobrazic co mnie czeka i wcale nie marzyłam żeby urodzic.
        Teraz jest inaczej.
        Skurcze przepowiadające też mam, różne bóle, czop itd. A do szpitala wybierałam
        się już dwa razy - mocne regularne skurcze w nocy. Postanowiłam jednak poczekac
        na rozwój sytuacji w domu - i przeszły...
        Psychika na pewno jest bardzo ważna, ale myślę że jak zadziała oksytocyna to nie
        będziemy miały zbyt wiele do powiedzenia...
        Pozdrawiam i życzę żeby WSZYSTKO było ok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka