Dodaj do ulubionych

Skurcze ach te skurcze...

04.08.10, 07:04
Ponad 2 miesiące od udanego porodu a ja nadal zastanawiam się nad tym
dolarganem, który wzięłam. Poddałam się na 4 cm. Po dolarganie było
błyskawicznie ale planowałam bez. Ponieważ poród był wywoływany 3 razy robiono
mi ktg.
Skurcze do 50 (nie wiem w jakich jednostkach ktg mierzy siłę skurczu) były
znośne, pomagało chodzenie i ćwiczenia. Na te do 70 pomagało tylko oddychanie,
prysznic i ściskanie poduszki. Do 4cm doprowadziły mnie skurcze 80-100 i to
dla mnie było praktycznie nie do wytrzymania, myślałam, że stracę przytomność.
Wizja takich męczarni przez następne kilka godzin przeraziła mnie i jak
położna zaproponowała dolargan zgodziłam się. Z poprzedniego porodu wiedziałam
, że ten lek nie działa przeciwbólowo a przyspieszająco.
Czy ja mam taki słaby próg bólu czy te moje skurcze były naprawde silne?
Pamiętacie siłe waszych skurczy z KTG?
Pani Kasiu czy jest możliwe aby akcja porodowa gwałtownie przyspieszyła bez
dolarganu (u mnie 4 cm w 5 godzin, reszta plus parte 1 godzina)?

Pozdrawiam serdecznie,
Ola mama Daniela (2003) i Alka (2010)
Obserwuj wątek
    • wanioliowa Re: Skurcze ach te skurcze... 04.08.10, 10:13
      Mnie wczoraj na ktg wyszły mi jakieś pojedyncze skurcze - na wykresie widnieją
      w przedziale od 50 - 80 i położna się pytała czy ja tego nie czuję, a ja w ogóle
      nie miałam pojęcia że coś tam jest, nawet mi się nic (przynajmniej w moim
      odczuciu) nie napięło.

      I było to dziwne, bo mnie wszystko zawsze bardziej boli niż normalnego człowieka :)

      A ze skurczami - to chyba siła 50, 70 czy 100 też jest zależna od tolerancji
      bólowej, a nie wykresu. Znajomej ostatnio dołożyli taką dawkę oxy, że od 2cm
      rozwarcia do urodzenia dziecka (pierwsza ciąża) poród trwał niecałe 1,5 godziny.
      Mnie aż zmroziło na samą myśl ilośći ozy jaką ją naszprycowali, ze proces który
      trwa zwykle parenaście godzin zrobił się w jedną, a ona mówi że spoko i nawet
      nie bolało tak bardzo, że parte prawie nic a skurcze to taki mocny okres. :O
      także ja już sama nie wiem :)
    • marylisek1 Re: Skurcze ach te skurcze... 04.08.10, 10:17
      Siła twoich skurczy i bólu to pewnie zasługa oksytocyny. Nie wiem
      jak by było u Ciebie jakbyś nie wzięła dolarganu. Ja miałam podobną
      sytuację, skurcze bardzo mocne, ból powalający, a rozwarcie bardzo
      opornie. Przy ledwo 4cm dostałam zzo, i od razu postęp nastąpił
      (może dlatego, że się rozluźniłam i mogłam w końcu normalnie
      oddychać). Nie wiem co by było gdyby mi nie dali zzo, obawiam się że
      mogłoby się skończyć na cc, bo po oxy ból był dla mnie zabójczy.
    • dominikanj1 Re: Skurcze ach te skurcze... 04.08.10, 10:59
      absolutnie nie należy trzymać się tego co na wykresie!
      t jak czujemy skurcze, jak silne one są w rzeczywistości często ma się nijak do
      tego co pokazuje wykres.
      wiele położnych nie umie dobrze podpiąć peloty, przypinają je w miejsca gdzie je
      nauczono, a każda kobieta ma inny brzuch, inne ułożenie macicy i dziecka, inną
      ilość tkanki tłuszczowej oraz KTG wykonywane jest na różnych etapach ciąży,
      czyli rożnych etapach wysokości dna macicy.(mam codzienne doświadczenie od 28 do
      37 tyg)
      ja przez 2 miesięczny pobyt w szpitalu spędziłam pod tym magicznym urządzeniem
      ok 150 godzin w sumie, więc wierzcie mi, zdobyłam wiedzę na temat jego obsługi i
      funkcjonowania...
      często położne nie słuchały mnie i przypinały pelotę w miejscu, gdzie skurcze
      mimo iż występowały to nie zapisywały się lub też występowały u mnie "skurcze
      wklęsłe".
      miałam taki fragment brzucha tuż nad pępkiem, który w trakcie skurczu nie
      twardniał a miękł, zapadał się jakby. w to miejsce położne często koniecznie
      musiały przypinać pelotę i wtedy na niewyzerowanym wykresie, który bez skurczy
      oscylował w granicach 20-30 podczas skurczu zapis schodził do
      20,15,10,5,0,5,10,15,20.
      często przypinały też tak słabo, ze nic się nie zapisywało, lub tak mocno, że
      sam fakt ucisku macicy powodował jej większą podatność na częstszą i silniejszą
      kurczliwość.
      na szczęście po kilku takich zapisach sama potrafiłam przesunąć peloty w
      odpowiednie miejsca, aby zapis jaknajbardziej pokrywa się z moimi odczuciami.
      najmilej wspominam wędrówka po brzuchu w poszukiwaniu tonów serca:)
      mój synek do końca 36 tyg był bardzo ruchliwy, miał sporo miejsca bo miałam
      wielowodzie, więc czasem nie było sensu nawet przypinać czujnika tonów serca, bo
      co kilka sekund znajdował się(synek) w zupełnie skrajnych pozycjach i skuteczne
      było tylko trzymanie czujnika w dłoni.

      co do interpretacji siły skurczów zapisanych a odczuwanych to:
      u mnie skurcze mimo fenoterolu na zmianę w tabletkach i kroplówkach występowały
      co 10 min przez ok 10 tyg(tak, to możliwe...)
      gdy zapisywały się 0-20 to nie robiło to na mnie większego wrażenia, lekarze
      zapis oceniali dobrze jak na taka sytuację;
      gdy skakały do wartości 40-50 i jednocześnie czas między ich występowaniem
      skracał się do 7-5 min ja sama odczuwałam je też znacznie silniej jednak bez
      bólu-to był już jednak sygnał, że czas na kroplówkę;
      po kilku dniach kroplówki z fenoterolem znów powrót to tabletek na ok 10 dni i
      znów nasilenie i tak w kółko...

      dodam też, że widziałam wiele zapisów kobiet, które praktycznie już rodziły,
      choć położne na podstawie interpretacji płaskiego zapisu mówiły co innego, a
      potem biegiem z łóżkiem na porodówkę, bo już główka wychodzi:)

      pozdrawiam
    • olenka1211 Re: Skurcze ach te skurcze... 06.08.10, 01:28
      U mnie wywołanie było prolaktyną. Nie miałam oxy.
      Mam długą, oporną szyjkę i pewnie dlatego idzie mi tak ciężko. 2 dni
      przepowiadających i szyjka twarda na 3 cm.
      Co do KTG to faktycznie podłączone było w miejscu w którym praktycznie nie
      czułam skurczy.
      Na mnie gaz przeciwbólowo zupełnie nie działał, dolargan też, zzo nie
      próbowałam. Po dolarganie i za pierwszym i za drugim razem poszło szybko bo na
      mnie działa podobno rozluźniająco.
      A może to nie dolargan, może tak mam, że długo idzie opornie a potem
      przyspiesza. Tego się już nie dowiem ale ciekawa jestem czy u kobiet które nic
      nie brały może zdażyć się właśnie tak, że akcja gwałtownie przyspiesza od 4cm.
      Mnie położna powiedziała, że ogólnie postęp rozwarcia liczy się 1cm na godzine.

      U mnie było tak:
      pierwszy poród - 2cm w 12 godzin - dolargan - reszta plus parcie 3 godziny.
      drugi poród - 4cm w 5 godzin - dolargan - reszta plus parcie 1 godzina.
      Drugi poród oceniam jako lepszy, bardziej aktywny ale również bardziej bolesny.

      Pozdrawiam :)
      • katarzynaoles Re: Skurcze ach te skurcze... 08.08.10, 14:34
        Myślę, że Pani poró wywoływany był prostaglandynami, a nie
        prolaktyną - to hormon odpowiadający za laktację ogólnie rzecz
        ujmując. Pozdrawiam serdecznie :)
    • katarzynaoles Re: Skurcze ach te skurcze... 08.08.10, 14:44
      Wywoływane porody majączęsto to do siebie, że są bardziej męczące i
      bolesne oraz dłuższe - dlatego trudno powiedzieć, co działoby się,
      gdyby akcja ruszyła sama. Zwykle dynamika porodu jest zmienna - do
      uzyskania pierwszych 4 cm rozwarcia wszystko przebiega znacznie
      wolniej niż potem. Dość często mówi się, że ten czas I fazy
      pierwszego okresu porodu (czyli właśnie do 4 cm)jest dwukrotnie
      dłuższy, niż cała reszta - czyli do urodzenia dziecka. Od 4-5cm
      skurcze zwykle mocno się dynamizują i to powoduje skrócenie tej
      części porodu. Myślę, że nie ma powodu, żeby zastanawiać się nad
      tym, co byłoby, gdyby nie dostała ani Dolarganu - jeśli ból
      przekraczał możliwości wytrzymania go (a to zależy nie tylko od
      osoby i jej wrażliwości, ale także od sytuacji) to rozsądnym
      wyjściem jest zastaosowanie jakiegoś sposobu znieczulenia. Często
      bywa tak, ze Dolargan przyspiesza rozwieranie, szczególnie u pań,
      które są zestresowane - uważam jednak, że lepiej najpierw wypróbować
      wszystkie możliwe naturalne metody łagodzenia bólu, a potem sięgać
      po "mocniejsze argumenty" - nie wiem, czy dano Pani taką szansę, ale
      pewnie niewiele zależało tu od Pani. Z KTG bywa bardzo różnie -
      traktowałabym go jako sprzęt pomocniczy, a nie wyrocznię. Pozdrawiam
      serdecznie:)
      • olenka1211 Pani Kasiu... 09.08.10, 02:20
        Dziękuję pięknie za odpowiedź i sprostowanie co do tego żelu na szyjke macicy.
        Nie wiedziałam jak to przetłumaczyć na polski.

        Ogólnie mój poród uważam za udany i nie taki długi (6h od pierwszego skurczu).
        Rodziłam sama i podczas kryzysu w 5 godzinie nic już mi nie pomagało (ruch,
        oddychanie, prysznic). Położna przychodziła tylko na chwile (dwa inne porody).
        Widziała jak się męcze i zaproponowała dolargan. Poprosiłam o sprawdzenie
        rozwarcia i oszacowanie ile jeszcze godzin to potrwa. Powiedziała wtedy, że jest
        4cm i liczy się 1cm na godzine. Wyszło mi jeszcze 6 godzin i się załamałam.
        Potem wszystko poszło tak sprawnie i szybko, że położna powiedziała: "To był lek
        dla pani"
        Naczytałam się wcześniej o tym dolarganie i dlatego miałam opory, chciałam jak
        najbardziej naturalnie. Ma pani racje, że nie ma sensu gdybać.

        Chciałam tylko zwrócić uwagę, że kryzys może nastąpić wcześniej niż w 7cm i że
        jest szansa, że potem pójdzie szybciej nawet bez brania wspomagaczy (z pani
        odpowiedzi wynika, że tak właśnie jest).
        Błędem moich 2 porodów było oszacowanie i brak mojej wiedzy w tym temacie. Ból
        odebrał mi umiejętność świadomego myślenia, spanikowałam.
        • hydrazine Re: Pani Kasiu... 09.08.10, 09:42
          olenka1211 napisała:

          > Chciałam tylko zwrócić uwagę, że kryzys może nastąpić wcześniej niż w 7cm i że
          > jest szansa, że potem pójdzie szybciej nawet bez brania wspomagaczy (z pani
          > odpowiedzi wynika, że tak właśnie jest).

          Podpisuje się pod tym stwierdzeniem. Moje najgorsze chwile podczas porodu przypadły właśnie na owe 4 cm, położna wpakowała mnie wtedy do wanny ;-) i, ku mojemu zdziwieniu, nie minęło nawet 15 minut do pełnego rozwarcia. Z tym że pobyt w wannie bardzo nasilił skurcze i ból, a spodziewałam się czegoś innego ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka