an_o
08.01.11, 19:47
Okazalo sie na ostatniej wizycie u gina, ze nasz synek jest owiniety pepowina wokol szyjki. Jestem teraz w 34 tyg. ciazy. Dwa miesiace temu mial pepowine za szyjka, a teraz juz wokol, czyli okreca sie bardziej. Tu, w Meksyku, takie sprawy rozwiazuje sie przez cesarskie ciecie. Nie jestem z tego faktu zadowolona, bo chcialam, zeby dziecko sie urodzilo naturalnie, tak jak starsza coreczka. Szlak przetarty, wiec pewnie urodziloby sie szybciej, nie chcialam oksytocyny itp. atrakcji. A tu taki klops. I moje pytanie do Was: czy Wasze dzieci przypadkiem odkrecily sie z podobnego zawiniecia i czy to sie wogole zdarza na takim etapie ciazy? Przeciez dzieciatko jest juz duze - 2.5kg i tak na chlopski rozum nie ma miejsca, zeby robic takie salto, zeby odkrecic pepowine z szyjki. Czy tez mialyscie przez to wskazanie do ciecia, czy jednak udalo sie urodzic naturalnie? A co na to pani ekspert? Tytulem dygresji moj brat 30 lat temu tez sie rodzil z pepowina owinieta wokol szyi i to trzykrotnie - ale szczerze mowiac to mial kupe szczescia, ze sie nic nie stalo, a pepowina byla na tyle dluga, ze mogl sie urodzic naturalnie. Oczywiscie w czasach braku USG nie mozna bylo stwierdzic, czy dziecko jest owiniete, czy nie.