Dodaj do ulubionych

Mama w domu, noworodek w szpitalu

11.05.11, 09:49
Czy mógłby mi ktoś wyjaśnicz, czy jest to zgodne z prawem pacjenta? Chodzi mi o sytuację, kiedy kobieta po porodzie jest zmuszona przez personel do wypisu, a dziecko musi przeleżeć jeszcze parę dni w szpitalu, np. z powodu przedłużającej się żółtaczki lub lekkiej infekcji.
Przy poprzednim porodzie mogłam być z synem podczas fototerapii, karmić go piersią na żądanie. Teraz będę rodzić w innym szpitalu i mam pewne informacje właśnie o takich praktykach. Czy mogę w jakiś sposób przeciwstawić się temu i nie zgodzić się na wypis ze szpitala?
Obserwuj wątek
    • mama-008 Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 11.05.11, 11:40
      ja rodziłam na ul.Wołoskiej w MSWiA i ja po 10 musiałam wyjść do domu a synek musiał zostać z powodu zapalenia płuc
      pozwolono mi łaskawie "odwiedzać' synka w GODZINACH ODWIEDZIN

      natomiast koleżanka rodziła w Bielańskim i jej synek tez miał zapalenie płuc wrodzone ale ono zostali razem 3 tyg do momentu az synek wyzdrowiał i niekt jej nie wyganiał

      mnie wypisano z powodu natłoku pacjantek - a moim lekarzem prowadzącym 9 mies ciąży prywatnie był sam ordynator który nawet się za mną nie wstawił abym mogła zostac przy synku i go pilnować (a niestety patologia noworodka w MSWIA jest specyficzna - pielęgniarki bez komentarza...)

      nie wiem jak to jest prawnie czy można wyspiać mame czy nie - mnie nikt o zdanie nie pytał a teraz złauję że tak łatwo dałam się wtedy spuścić! no ale miałam wtedy bb cięzkie dni...
      • momago Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 12.05.11, 19:09
        cyt:"(a niestety patologia noworodka w MSWIA jest specyficzna - pielęgniarki bez komentarza...)"

        Rodziłam tam ponad 6 lat temu i widzę że nic się nie zmieniło. Pamiętam, że w szkole rodzenia przy tym szpitalu zapewniali, że jeśli dziecko musi zostać w oddziale to mama razem z nim. Mnie się udało, ale może dlatego że tylko tydzień. Być może NFZ narzuca jakieś limity pobytu po porodzie.
        • dziub_dziubasek Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 15.05.11, 17:19
          Może i narzuca, ale jakoś w innych szpitalach nie wywalają matek po dwóch dniach od porodu, gdy dziecko na oddziale musi zostać. Ja leżałam 13 dni z córką na Żelaznej w warszawie, w perspektywie miałyśmy pobyt ponad trzytygodniowy i nikt się nie zająknął, że ja mam iść do domu a córkę odwiedzać. Spotkałam też kobitkę, która od ponad trzech tygodni przebywała w szpitalu z dzieckiem (wczesniak, który musiał się podtuczyć, by go wypisali).
          A obłożenie tego szpitala jest ogromne, ale najwyraxniej nie przeszkadza to w stosowaniu takich praktyk.
    • naana26 Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 11.05.11, 12:44
      ja bym sie nie zgodziła absolutnie. a nie możesz rodzić w tamtym szpitalu?
    • mysza_myszynska Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 11.05.11, 13:38
      na pewno jest to bezprawne.zadzwon do rzecznika praw pacjenta,powiedza ci na jaka ustawe sie powolac i co robic w razie czego
    • joana.mz Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 11.05.11, 22:37
      wypis rozumiem bo przestajesz być TY pacjentką, ale w tym momencie zostajesz w szpitalu jako opiekun swojego dziecka. Każdy pacjent ma prawo do tego by była przy nim jedna bliska osoba 24 godziny na dobę, personel nie ma prawa tego uniemożliwić.
    • katarzynaoles Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 12.05.11, 00:34
      W ustawie o prawach pacjenta nie ma nic o opiece nad noworodkiem, ale jest o opiece nad bliską osobą (roz.9 art.34) i na tej podstawie można się starać o możliwość opiekowania się swoim dzieckiem. Jeśli istnieje możliwość zagrożenia epidemiologicznego (roz. 6) to można odmówić obecności osoby bliskiej przy wykonywaniu świadczeń zdrowotnych. W praktyce oznacza to, że są oddziały (np. często intensywna terapia), gdzie dostęp do chorego jest ograniczony. Jesli chodzi o noworodka np. z żółtaczką to najczęściej wypisuje się matkę, ale ma ona prawo spędzać czas z dzieckiem. Niestety, w różnych szpitalach jest różna polityka w tej sprawie. Jeśli ma Pani wątpliwości radzę zwrócić się z pisemnym zapytaniem do dyrekcji szpitala. Pozdrawiam i życzę, żeby powyższe rady nie były potrzebne :)
      • domi_33 Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 12.05.11, 22:55
        też bym nie pozwoliła się wygonić. przykułabym się normalnie do łóżeczka/inkubatora czy czego tam jeszcze. dla mnie to sadystyczne praktyki, zostawiać takie maleństwo samo jeśli jedynym znanym mu na tym świecie bodźcem jest własna matka. w ogóle nie chcę już pisać tu jakie to ma dla niego skutki psychologiczne. ja bym się nie dała wygonić za żadne skarby. zdrówka dla dzidzi i nie pozwólcie się rozdzielić!
      • zebra51 Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 15.05.11, 11:13
        czyli tak czy owak wszystko zależy od tzw "dobrej woli" szpitala :(
        To koszmarne praktyli, szkodliwe moim zdaniem dla matki (szalejące hormony, nawał pokarmu) i dziecka. Nie mogę pojąć jak mogą proponować w zamian parę godzin na twardym krzesełku kobiecie, która 4 dni wcześniej rodziła.
        Dziękuję za radę z pismem do dyrekcji.
        • yo_anka Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 15.05.11, 23:22
          zebra51 napisała:

          > czyli tak czy owak wszystko zależy od tzw "dobrej woli" szpitala :(
          ano właśnie
          oboje moje maluchy leżały na noworodkowym w POZ na Polnej po parę dni
          za pierwszym razem chcieli mnie wyrzucić ale jakoś się uchowałam uniki, błaganie, oczy kota ze Shreka,itp
          drugi raz mimo błagań wypisali bo brakowało im miejsc po prostu, nie było zmiłuj :(
          parę dni wykupiłam w pobliskim hoteliku pokój aby być na każde karmienie nawet w nocy, położne z neonatologii dawały mi sygnał kiedy się budziło i pędziłam

          > To koszmarne praktyli, szkodliwe moim zdaniem dla matki (szalejące hormony, naw
          > ał pokarmu) i dziecka. Nie mogę pojąć jak mogą proponować w zamian parę godzin
          > na twardym krzesełku kobiecie, która 4 dni wcześniej rodziła.

          to twarde krzesło to było koszmar po szyciu krocza - brrrr.....
          spać na podłodze nie było szans mikroskopijna izolatka - pełna sterylność - mąż mógł być tylko pól godziny pomiędzy 13-16

          niestety jak widać mogą to zrobić kobiecie której hormony szaleją a piersi pękają od mleka :(
    • klarci Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 12.05.11, 23:09
      ja leżałam 2 tygodnie w połozniczym (właśnei ze względu na żółtaczkę) i potem jeszcze 10 dni w dzieciecym (spanie na podłodze itp. - ale byłam przy dziecku). w położniczym praktykowane było, że jak dziecko wracało po kilku dniach z żółtaczką, to przyjmowali oboje. mnie już nie chcieli, bo mieli przeładowany szpital, więc odesłali do dziecięcego.

      ja bym w życiu nie dała sie wygonić.
      ale jeżeli chcesz mieć pewność i nie denerwować sie, upewnij się, czy szpital, który wybrałaś praktykuje wypiswanei samej matki, czy samego dziecka.
      chyba w przypadku noworodków jest inaczej, ale ja tam też nie wyorażam sobie, żeby ktoś mnei wygonił.
      moze dlatego, że mam takie nastawienie nawet inkubator dali mi bez problemu do sali i nie zabierali dziecka ;)
      jedyne co mam ogromny żal do siebie, to to, ze dawałam zabierać syna samego na wkłucia :(
      pluję sobie za to do dziś. było trzeba iść z nim - i koniec :(
      matka ma być przy dziecku, a dziecko przy matce - tak ja to widzę.
      • klarci Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 12.05.11, 23:11
        > jedyne co mam ogromny żal do siebie, to to, ze dawałam zabierać syna samego na
        > wkłucia :(

        piszę o dziecięcym, w położniczym byłam jeszcz ena tyle silna psychicznie, że protestowałam i położne kłułu moje dziecko przy mojej asyście (trzymanie za rączkę, przytulanie itp.)
    • kaeira Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 13.05.11, 13:59
      Kiedy rodziłam na Żelaznej w W-wie w czerwcu 2010, ze mną w sali były dwie matki, ktorych dzieci były naświetlane. Jedna była już 5 dni, druga - chyba z 8. Nikt ich nie wyrzucał - mimo ogromnego przepełnienia w szpitalu - byłyśmy w salce na oddziale ginekologicznym, bo na położniczym nie było miejsc. )
      (Dodatkowo, naświetlanie było w naszym pokoju, razem z matkami.. to tez chyba nie wszędzie standard?)
      • ciociacesia w 2008 13.05.11, 16:01
        dziewczyny lezaly na korytarzu - dostawili tam kilka łozek, a u mnie w pokoju byla drugi tydzien dziewczyna po cc, bo jej corka zoltaczke miala. co do naswietlania w pokoju, jej corke dzien przed wypisemzabrano 'na gore' do naswietlania bo przez te 2 tygodnie slabo jej ta bilirubina spadala
      • dziub_dziubasek Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 13.05.11, 19:18
        Ja leżałam z dzieckiem na Żelaznej 13 dni w 2008 roku- antybiotykoterapia u córki ( i nikt się nawet nie zająknął by mnie wypisać), na oddziale spotkalam mamę wczesniaka, która juz trzy tygodnie była z córką w szpitalu (mała powoli dobijała do masy wypisowej).
        A obłożenie szpitala straszne, jak to na Żelaznej.
        • paniusia.aniusia Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 23.05.11, 21:36
          W tym roku w IMiDz na Kasprzaka przeleżeliśmy razem 10 dni. Ze względu na mnie 5 a reszta - synek. Zasada była taka, że jeśli dziecko jest z matką (infekcja, żółtaczka) to mama zostaje, jeśli dxziecko jest w inkubatorze to mama zostaje chyba że w szpitalu brakuje miejsc.
    • katriel Re: Mama w domu, noworodek w szpitalu 12.06.11, 01:48
      Dla porównania: rodziłam 2009, Wrocław Kamieńskiego. Syn z infekcją, antybiotyk.
      Pierwsza doba: dziecko przy mamie normalnie na położnictwie.
      2-3 doba: syn na noworodkach septycznych, ja na położnictwie (sąsiedni oddział,
      odległość <50 metrów). Teoretycznie mieli wołać na karmienie, w praktyce różnie
      bywało. Jest jedna sala na położnictwie cała przeznaczona dla matek bez dzieci
      (tzn. z dziećmi na septycznych albo na wcześniakach).
      4-11 doba: mama przy dziecku na noworodkach septycznych. Mój status niejasny:
      ze szpitala nie wypisali, jeść dają, leczyć nie leczą (bo nie ma z czego, ja zdrowa),
      obchodu nie ma (tzn. jest tylko pediatryczny), ale jak chciałam próby wątrobowe
      i konsultację (po cholestazie) to lekarz przyszedł. Na tym samym oddziale leżą
      mamy wcześniej wypisane razem z dzieckiem, którym problemy zaczęły się
      dopiero w domu - i one muszą płacić (niewiele) za jedzenie i łóżko (salowe mówią
      "panie na hotelu").
      Gdyby mnie wypisano i kazano płacić za miejsce przy dziecku - rozumiałabym.
      Gdyby wypisano i kazano iść do domu - wkurzyłabym się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka