Dodaj do ulubionych

Prawidłowy poród

07.07.12, 11:30
Moje nieustanne powracanie do porodu myślami skłoniło mnie do otwarcia tgo wątku. Chciałabym zapytać co było nie tak w tym porodzie, że mialo takie fatalne skutki dla mnie samej i dziecka. Dziecko przez długi czas po, miało wzmożone napięcie mięśniowe. Mnie po nocach śniło się nacięcie krocza. Później do tego dołożył się uszczerbek na zdrowiu jakim jest obnizenie ściany pochwy i pęcherza.

Ale od początku. Ponowię opis, który zamieściłam w innym wątku.. Moje wrażenia i opis tego co przeżyłam.

Wytrzymałam nieprzyjemne badanie lekarza ginekologa na początku, przy przyjęciu do szpitala, który stwierdził, że mam 8 centymetrów rozwarcia. Po wyjęciu jego dłoni zaczęłam dosyć krwawić, czym byłam zaniepokojona. Wcześniej nie miałam takich objawów. Nadal miałam pęchrz płodowy. Powiedział, że na 8 cm mozna krwawić. Ale pomyślałam, że wskutek przeciskania dziecka owszem, ale nie badania...?! Proszę o komentarz. Czy to może mieć związek z nadżerką, którą mam teraz?

Nie zniechęciłam się. Mimo, że poród długo nie postępował, do urodzenia minęło jeszcz 5 godzin. Byłam spokojna i nie szczędziłam sił - kucałam, żeby moj dziecko mogło przyjść na świat. Dobrze oddychałam, nie było potrzeby KTG. Byłam strasznie szczęśliwa, że rodzę, czuję skurcze, oddycham, jest ze mną mąż.

Niestety sama końcówka była trudna.

Miałam odrętwienie emocjonalne po porodzie, mimo, że trzymałam w swoich rękach dziecko, chyba na skutek szoku bólowego, jakiego doznałam po nacięciu krocza (sam poród był wymagający, ale znośny i tzw. koronacja też). Podano oksytocynę w III fazie, aby przyspieszyć cały proces, bo jeszcze w fazie przed pojawieniem się główki, na skutek parcia zaczęłam krwawić dosyć obficie. Położna wiedziała, że chce rodzić naturalnie, więc powstrzymała lekarza, który chciał interweniować w wydostanie się dziecka. Zostałam nacięta i jednym mocnym pchnięciem z przyjemnością już wtedy urodziłam dziecko. Ale sam moment nacięcia był koszmarem - z bólu złączyłam nogi i dwie osoby musiały mi przytrzymać uda abym nie zrobiła krzywdy dziecku... Rodem z horroru - po tylu godzinach mojego rodzenia - bez znieczuleń, z mężem - wymarzonego porodu końcówka była właśnie taka...

Mam pytanie do Pani Kasi o właśnie ta końcówkę porodu, aby się nie powtórzyła przy kolejnym dziecku (myślałam o szkole rodznia, ale to chyba żadkie przy drugim dziecku), co mogło być powodem, że dziecko utknęło w moim kanale rodnym i nie mogło się urodzić pomimo mojego pełnego rozwarcia i ciągłego kucania do siadu na skurczu - przez blisko 5 godzin (niestety nie miałam piłki więc odpoczywałam na krześle pochylona do przodu i wsparta na rękach) od 8 centymetra kiedy trafiłam do szpitala. Po jakiś 3 godzinach miałam 10 cm - cały czas czułam bardzo mocne skurcze, tak częste, że nie mogłam odpocząć dłużej niż trwał sam skurcz, albo podobnie długie i właściwie tylko ból w dolnym odcinku kręgosłupa (mąż najpierw przykładał termofor, potem już tylko ręce, wypalał mi dziurę, a ja wołałam żeby mocniej;). Nie czułam skurczy partych - przez moment coś się pojawiło - 1,2 skurcze, ale nie było przy mnie położnej, a ja się bałam parcia. Potem chyba z mojego zmęczenia (bylam wyczerpana, miałam drgawki, wszystkie mięśnie mi latały) skurcze zaczęły ustawać, bo przyjęłam pozycję na boku i chciałam chwilę odpocząć, a przy skurczu z uniesioną pupą wsparłam się na rękach. W tej pozycji bylo mi dobrze i już tak nie bolało. Odpoczywałam.

Nie minęło 5 minut, jak przyszła położna i powiedziała, że to nieefektowne i tak nie urodze. I powiedziała, że mam wstać, a jak poczuje skurcz, to zawisnąć na mężu i przeć. Albo mam do wyboru oksytocyne. Oczywiście nie chciałam oksytocyny. Miałam w sobie dużo adrenaliny i niepokoju, kiedy już tak stałam i parłam, niemal czułam lęk mojego dziecka, mimo, że z KTG wynikało, że jest wszystko dobrze. Skurcze nie były częste. W niedługim czasie pękł mi pęcherz płodowy, co wyraźnie ucieszyło moją położną, a zaraz potem pękłam również ja. Jeszcze nie było widać główki. Nikt mi nie był w stanie powiedzieć co to pękło. Od tej pory aż do końca lała się ze mnie krew. Chyba parłam zbyt mocno - nie oszczędzałam się. To było pierwszy raz, kiedy położna była tak długo ze mną i nie chciałam znowu zostać sama z moim przerażonym, ać oddanym mężem. Żby położna mogła coś widzieć, poleciła mi usiąść na fotel po pokazaniu się główki i chwilę to znowu trwało nim powróciły skurcze i na dwóch urodziłam.

Nie chciałam rodzić, tak na siłę - stąd moje pytanie do innej doświadczonej położnej, jakie scenariusze, tu wchodziły w gre? Czy możliwym było uniknąć takiego scenariusza. Czytając inne wpisy, zaczęłam się domyślać, że skoro miałam bóle lędzwiowo-krzyżowe i brak skurczów partych na 10cm i dziecko się nie rodziło przez tak długi okres, to może jego główka nie obróciła się prawidłowo. (W zasadzie od początku akcji skurczowej to były takie skurcze krzyżowe, troche czułam w brzuchu, ale głównie na samym początku 12 godzin wcześniej, gdy były jeszcze nieregularne i znośne)

Inne moje pytanie dotyczy już dolegliwości po samym porodzie. W trzecim tygodniu obniżyła mi się przednia ściana pochwy. Nie wiem czy to ma związek - bo pare dni wcześniej zaczęłam ponownie obficie krwawić, tak jak w pierwszej dobie po, po tym jak usiadłam w chyba zbyt ciepłym naparze z kory dębu - za radą mojej ginekolog, aby nie w samych oparach). A jeszcze wcześniej - w piątej dobie, po zdjęciu szwów, rozwarłam się za bardzo na łóżku i coś mi się stało, bo czułam ogromny ból krocza i do końca drugiego tygodnia nie wstawałam z łóżka poza toaletą tiptopkami;) Bolało bez przerwy.

W przygotowaniu do porodu przez dwa tygodnie, co dzień rozciągałam krocze przy użyciu olejku, na okrętkę i na koniec palcami - potem już praktycznie całą dłonią w kierunku odbytu, aż do uczucia pieczenia. Mimo to zostałam nacięta - położna obiecała mnie naciąć tylko jak to będzie konieczne. Później tłumaczyła, że miałam nisko umiejscowione, chyba w stosunku do odbytu wejście do pochwy i że kobieta, kobiecie nie równa.

Proszę o komentarz. A może na moje obniżenie ściany w pochwie wpływ miało to brutalne przedzieranie się dziecka na koniec? Lub zbyt wyczerpujące kucanie jeszcze w fazie rozwierania i potem?

Bardzo dziękuję za wszelkie skojarzenia.
Obserwuj wątek
    • berta-death Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 11:40
      Mamy XXI wiek i poród siłami natury to jak jazda koniowozem zamiast samochodem. Zwłaszcza jak się jest przypadkową pacjentką, przypadkowego lekarza i przypadkowych położnych w świecie gdzie nikt za nic nie odpowiada.
      Następnym razem odłóż sobie kasę na jakiś sprawdzony przez innych szpital i zafunduj sobie cc.
      • stephanie.plum Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 13:04
        no tak, bo przy cc nigdy żadnych komplikacji nie było, nie ma i nie będzie, hę?

        czasami cc jest konieczne, ale jeżeli nie ma takich wskazań, to nie.
        myślisz, że w 21 wieku wszystkie babki powinny mieć cesarkę?

        a wiesz, że cała ta akcja, jaką jest poród naturalny, jest - tak słyszałam - potrzebna dziecku?
        wiem to od lekarki, która zajmuje się wcześniakami które się urodziły przez cc i - choć nie jest to nic dramatycznego - to jednak jakiegoś tam klocka w budowli bodźców i procesów brakuje.

        ja myślę, że dobrze, że jeszcze są babki na tyle odważne, żeby rodzić naturalnie.
        i źle, że zdarzają się lekarze, którzy nie dbają odpowiednio, żeby wszystko przebiegło, jak należy.
        • berta-death Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 13:57
          Jeżeli poród jest krótki, lekki, łatwy, przyjemny i książkowo prawidłowy, to pewnie lepiej sn niż cc. Natomiast w każdym innym wypadku jest to niepotrzebne ryzyko. A, że jeszcze się nie urodził na tyle wykwalifikowany i bystry położnik, który byłby w stanie oszacować jaki dany poród będzie miał przebieg, to zdawanie się na ślepy los w przypadku kiedy ważą się losy całego życia własnego dziecka, jest nieco lekkomyślne.
      • niuniusia210284 Re: Prawidłowy poród 08.07.12, 17:52
        Dziewczyno a co ty masz do porodu sn? Dziewczyna pyta o przebieg porodu a nie czy cc była by lepsza...
    • allatatevi1 Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 11:47
      Zrób sobie badanie krzepliwości krwi, może masz hemofilię nabytą. Nie zwlekaj.
    • samuela_vimes Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 11:56
      czizas, dobrze że będę mieć cesarkę ' na własne życzenie' , poród prywatny i znieczulenie
    • good_morning moze poszlabys w koncu 07.07.12, 12:00
      do ginekologa poloznika co?
      jakies minimum odpowiedzialnosci za zdrowie wlasne i dzieci chyba obowiazuje?
      zdumiewa mnie takie lajtowe gdybanie w kontekscie tak powaznych problemow
      (zeby nie bylo, ze sie wymadrzam, drugi porod na final tez mialam szok-horror. do glowy by mi nie przyszlo NIE korzystac z pomocy dobrego lekarza - w trakcie porodu i pare dni po powrocie do domu)
      i niech ci sie nie zdaje, ze z pomoca forum wyjasnisz sobie wszystko, oraz napiszesz scenariusz kolejnego porodu ;P
      • sabciasal Re: moze poszlabys w koncu 09.07.12, 09:35
        good-morning, a ty w ogóle przeczytałaś wątek? Dziewczyna rodziła w szpitalu, to skąd tekst o skorzystaniu wreszcie z usług położnika? Dlaczego zakładasz, ze w ogóle nie korzysta? Bo chyba nie chodzi ci o pogadanie z położnikiem o przebiegu porodu, przy kóyrm go nie było? Równie dobrze można obgadać to na forum z doświadczoną położna. A teksty o "minimum odpowiedzialności za zdrowie własne i dzieci" w odpowiedzi do dziewczyny, która zrobiła wszystko jak bóg przykazał, rodziła w szpitalu i dała ze sobą zrobić wszystko, czego personel wymaga? Chyba strzelasz do muchy z armaty....

        A swoją droga, takie fajne to forum było, co się stało? Płacą jakimiś punktami za wpisy?
    • kbjsht Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 12:14
      jeny, nie będę mieć dzieci
    • simply_z Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 14:04
      blech ,nie będę się rozmnażać
    • kbjsht do samuelki;) 07.07.12, 14:10
      samuela_vimes napisała:

      > ej no proszę ciem, laska miałą ewidentne problemy, a mimo to uparła się na natu
      > ralny poród. gópia jakaś no...

      ale to jest przerażające <strach_w_oczach> ;oo
    • chersona Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 14:21
      a długo jesteś po porodzie? bo z czasem zmiany się cofają. można sobie pomóc gimnastyką, trybem życia, no i przede wszystkim czas goi rany. a dziecko mogło Ci nie schodzić do kanału z różnych powodów - niewspółmierności główkowo-miednicowej, zbyt szerokich barków, dużej główki.
      i głowa do góry. wszystko z czasem się wyprostuje. a na wzmożone napięcie mięśniowe są rehabilitacje, świetna jest terapia integracji sensorycznej. mówię z doświadczenia z własnym dzieckiem.
      ja po zaliczeniu cc przy pierwszej ciąży i porodu naturalnego przy drugiej, stawiam na cesarkę. zero komplikacji, błyskawiczne dojście do formy. nie wiem, jakie są statystyki powikłań okołoporodowych w przypadku rozwiązania cięciem, ale wydaje mi się, że to ułamki procentów. z moich obserwacji na porodówce wychodzi, że kobiety po cesarce raz dwa śmigają, te po naturalnym mają obolały dół w najlepszym razie tygodniami, a bywa, że i miesiącami.
      • asia.xyz Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 15:17
        Ja za zadne pieniadze nie zgodzilabym sie na cc bez wyraznych wskazan medycznych. Jestem 3 dni po trzecin porodzie od 2 jestem w domu i normalnie zyje goscie, zakupy, sprzatanie, wlasnie sie na grila szykuje. Nie wydaje mi sie to mozliwe po cc. Fakt faktem ze nacieta nie bylam. Za pierwszym razem bylam nacinana i faktycznie wypchnac latwiej ale rechabilitacja dluzsza. Ostatni porod nie byl idealny ale przynajmiej szybki.
        • trusia29 Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 21:39
          No to się myślisz. Ja po cc mam się świetnie. Urodziłam 15 czerwca a 17 byłam w domu. Mogłam spokojnie się wysikać, nic mnie nie piekło i nie zdejmowano mi szwów z krocza (na brzuchu miałam samorozpuszczalne). A przede wszystkim sam poród nie bolał, chociaż byłam przytomna (znieczulenie zewnątrzoponowe). I tez od drugiej doby normalnie chodziłam.
          Szanuje decyzję innych kobiet, które rodzą naturalnie ale nie gadaj takich głupot skoro nie masz porównania.
          • pstrabiedronka Re: Prawidłowy poród 08.07.12, 08:32
            matko... co za "trolowany" wątek...

            a ja po cc przez pół roku byłam kaleką.
            po natturalnych kilka godizn po porodzie - zmęcozna ale normalnei funkcjonująca.

            jaki trzeb amieć iloraz inteligencji, żeby pisać "nikt mi z krocza szwów nie zdejmował, po cięciu miałam rozpusczalne" - tzn, na cięcie dają rozpuszczalne a na krocze wyjmowalne????? gratuluję logiki, naprawdę.

            ja właśnie po cięciu miałam wyjmowane szwy, na krocze to już z 18 lat temu w większości szpitali dawali rozpusczalne.
            • trusia29 Re: Prawidłowy poród 08.07.12, 14:58
              No to Ty byłaś kaleką po cc, a nie wszystkie kobiety. Właśnie o to chodzi, żeby nie pisać "wszyscy", "zawsze" i innych kategorycznych twierdzeń.Zastanów się lepiej nad swoim ilorazem inteligencji skoro nie umiesz czytać ze zrozumieniem.
              • ciociacesia napisz se to na kartce 09.07.12, 09:56
                > No to Ty byłaś kaleką/biegałas kilka godzin po cc/sn, a nie wszystkie kobiety
                i powies w widocznym miejscu.
        • julita165 Re: Prawidłowy poród 09.07.12, 12:33
          asia.xyz napisał(a):

          > Ja za zadne pieniadze nie zgodzilabym sie na cc bez wyraznych wskazan medycznyc
          > h. Jestem 3 dni po trzecin porodzie od 2 jestem w domu i normalnie zyje goscie,
          > zakupy, sprzatanie, wlasnie sie na grila szykuje. Nie wydaje mi sie to mozliwe
          > po cc.
          Moje doświadczenia:
          w poniedziałek cięcie, w czwartek do domu, w domu wszystko normalnie tylko bez dźwigania, sobota - zakupy, w niedzielę goście :-)
          Aha...po raz ostatni poczułam jakiekolwiek dolegliwości, które można określić jako bólowe w drodze ze szpitala do domu...te polskie wertepy :-) ale ich stopień porównałabym do zakwasów po treningu na mięśnie brzucha.

    • a_lex Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 15:16
      domyślam się, że niektórym tu odpowiadającym zaszkodziły chyba upały.
      • lisia312 Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 18:12
        no chyba trzeba się bać, bo temperatura wybiera losowo i uderza mocno :)
    • trusia29 Re: Prawidłowy poród 07.07.12, 21:34
      Po przeczytaniu tego opisu zrobiło mi się słabo... Dobrze, ze miałam cc "na zimno", po 2 dniach byłam w domu a teraz 3 tygodnie po porodzie nie pamiętam, ze niedawno rodziłam...
    • kropkaa Re: Prawidłowy poród 08.07.12, 00:27
      Dziewczyna prosi o pomoc, a wysyp trolli wyżywa się do woli:/
      Nikt nie prosił o sondę "wolisz sn czy cc", a bluzgi lecą, aż przykro czytać.
      Może moderator wyczyści wątek?
      • a_lex Re: Prawidłowy poród 08.07.12, 09:33
        też mam ochotę poklikać w kosz przy tych wypowiedziach...
        w szoku jestem, że takie wypowiedzi na tym forum się pojawiły...
    • miacasa Re: Prawidłowy poród 08.07.12, 13:47
      Można się tylko domyślać powodów, dla których wystąpiły te bardzo przykre następstwa w trakcie i po porodzie.


      > Wytrzymałam nieprzyjemne badanie lekarza ginekologa na początku, przy przyjęciu
      > do szpitala, który stwierdził, że mam 8 centymetrów rozwarcia. Po wyjęciu jego
      > dłoni zaczęłam dosyć krwawić, czym byłam zaniepokojona

      Bardzo możliwe, że lekarz uszkodził szyjkę przy zbyt inwazyjnym badaniu i zaczęła podkrwawiać.

      > Proszę o komentarz. Czy to może mieć związek z nadżerką, którą mam teraz?

      Nie dowiesz się tego, nadżerka często pojawia się po porodzie, najczęściej samoistnie ustępuje do 6 miesięcy, jeśli nie to trzeba oczywiście leczyć.

      > Niestety sama końcówka była trudna.
      > Miałam odrętwienie emocjonalne po porodzie, mimo, że trzymałam w swoich rękach
      > dziecko, chyba na skutek szoku bólowego, jakiego doznałam po nacięciu krocza (s
      > am poród był wymagający, ale znośny i tzw. koronacja też)

      Bardzo współczuje, bez wątpienia taki ból mógł wywołać taką reakcję.

      Podano oksytocynę w
      > III fazie, aby przyspieszyć cały proces, bo jeszcze w fazie przed pojawieniem s
      > ię główki, na skutek parcia zaczęłam krwawić dosyć obficie.

      Prawdopodobnie się tego nie dowiesz ale mogło być podejrzenie, że krwawisz z odklejającego się łożyska i dlatego nerwowo przyspieszono poród nie zważając już na Twoje cierpienie. Choć wydaje mi się, że to raczej szyja krwawiła ale to tylko moje gdybanie.

      Ale sam moment nacięcia był koszmarem - z
      > bólu złączyłam nogi i dwie osoby musiały mi przytrzymać uda abym nie zrobiła k
      > rzywdy dziecku... Rodem z horroru - po tylu godzinach mojego rodzenia - bez zni
      > eczuleń, z mężem - wymarzonego porodu końcówka była właśnie taka...

      Koszmarny moment, niczego sobie nie wyrzucaj, żadnej krzywdy byś dziecku nie zrobiła, to raczej Ciebie skrzywdzono i przypuszczam, że winę przerzucono na Ciebie.

      Jeśli chodzi o długość porodu, to wcale długo nie rodziłaś. Przy pierwszym dziecku za normę uznaje się nawet 24 godziny, przeciętnie jest to 12. Poród postępował, główka się wstawiła (bez tego nie urodziłabyś). Nic nie napisałaś o wadze dziecka ani o tym co wpisano w wypisie ze szpitala. Szkołę rodzenia jak najbardziej warto odwiedzić przy drugiej ciąży, dużo par się na nią decyduje w kolejnych ciążach, nie myśl, że to coś nietypowego.


      > Proszę o komentarz. A może na moje obniżenie ściany w pochwie wpływ miało to br
      > utalne przedzieranie się dziecka na koniec? Lub zbyt wyczerpujące kucanie jeszc
      > ze w fazie rozwierania i potem?

      To kucanie przy braku pełnego rozwarcia w sytuacji gdy występuje obfite krwawienie to trochę nadmiarowa aktywność. Mocne parcie, wielkość dziecka i przedłużający się drugi okres porodu mogą mieć jak najbardziej wpływ na powstanie takich dolegliwości.

      > Inne moje pytanie dotyczy już dolegliwości po samym porodzie. W trzecim tygodn
      > iu obniżyła mi się przednia ściana pochwy. Nie wiem czy to ma związek - bo pare
      > dni wcześniej zaczęłam ponownie obficie krwawić, tak jak w pierwszej dobie po,
      > po tym jak usiadłam w chyba zbyt ciepłym naparze z kory dębu - za radą mojej g
      > inekolog, aby nie w samych oparach). A jeszcze wcześniej - w piątej dobie, po z
      > djęciu szwów, rozwarłam się za bardzo na łóżku i coś mi się stało, bo czułam og
      > romny ból krocza i do końca drugiego tygodnia nie wstawałam z łóżka poza toalet
      > ą tiptopkami;) Bolało bez przerwy.

      Może rozeszła Ci się rana krocza? To zdecydowanie należało skonsultować na izbie przyjęć w szpitalu, w którym rodziłaś.

    • panikorbka-to-ja Re: Prawidłowy poród 11.07.12, 12:01
      ja wyznaję mocno niepopularny ostatnio pogląd, że poród pięknym i mistycznym przeżyciem NIE JEST. Chodzi o to, żeby dziecko wyszło z tego bez szwanku, kobieta w miarę możliwości bez szwanku i żeby się poród nie śnił po nocach. I znów się narażę, ale te wydumania o powrocie do natury, o pięknych porodach - najlepiej domowych- są szkodliwe po prostu, lepiej się nie nastawić na przeżycia metafizyczne, tylko pot, ból i łzy. No i trochę realizmu co do polskiej służby zdrowia, jeśli można wynająć sobie dodatkową opiekę położnej przy porodzie, która się zajmie tylko tobą, to warto to zrobić, bo jak nawet najlepsza położna ma 4 rodzące na dyżurze, w tym dwie z komplikacjami, to może mieć mało czasu, żeby przypilnować, czy za bardzo nie kucasz, za mocno nie przesz.
      W każdym razie byłaś bardzo dzielna, dałaś z siebie wszystko, ale nie sposób przewidzieć, na ile to, co się stało było winą personelu, przebiegu porodu, który mógł być inny itp. czasem tak jest po prostu, poród to jest ryzyko dla zdrowia kobiety, kiedyś było znaczące ryzyko dla życia i cieszmy się, ze tak już nie jest.
      • poporodzie Re: Prawidłowy poród 21.07.12, 01:16
        Dziękuję za wpis.. wpisy.
    • katarzynaoles Re: Prawidłowy poród 11.07.12, 16:26
      Moje pierwsze skojarzenie to poród dziecka w mechanizmie odwróconym - tzn, że tył główki rodził się nie od strony spojenia łonowego, ale odwrotnie. Albo niewielka dysproporcja między główką a miednicą - wtedy potrzebny byłby czas, żeby jedno przystosowało się do drugiego. Jasne, że był mozliwy inny scenariusz i nawet zaczeła go Pani realizować instynktownie - sensowne moim zdaniem byłoby spowolnienie akcji skurczowej ( a nie przyspieszanie jej) - w pozycji na boku albo łokciowo-kolankowej byłoby super. Jeśli kucanie nie posuwało produ do przodu, to sensowne byłoby zrobienie czegoś innego - i to właśnie zaczęła Pani robić. Przy okazji pewnie mogłaby Pani odpocząć. To poganianie porodu wynika z dziwnego niezrozumienia jego logiki, ale nie wiem, co możnaby z tym zrobic juz będąc na salii porodowej. Na pewno pomogłoby znalezienie położnej, która ma jakąś wprawę w przyjmowaniu naturalnych porodów. Ja mam wrażenie, że niestety obniżenie ściany pochwy związane było z przebiegiem porodu, który starano się zakończyć "na siłę". Jak najbardziej rekomendowałabym dobrą szkołę rodzenia - wiele pań w drugiej ciąży uczestniczy w zajęciach. Nie wiem z jakiej części Polski Pani jest? Może mogłabym coś podpowiedzieć. Pozdrawiam serdecznie :)
      • klarci Re: Prawidłowy poród 11.07.12, 19:26
        ja uczestniczyłam w szkole rodzenia przed drugim porodem. jak się okazało sporo mi pomogła ;)
      • poporodzie Re: Prawidłowy poród 21.07.12, 02:13
        Dziękuję bardzo.

        Spontanicznie pękłam w okolicach odbytu krocza jeszcze przed nacięciem, dlatego ta nieodwrócona pozycja mogła mieć miejsce. Nie dostałam jednak takiej informacji. Dziecko wyszło twarzą do góry, z tego, co pamiętam ja i potwierdził mój mąż. Czyli, jak rozumiem, to ta prawidłowa pozycja.

        To krwawienie, które pojawiło się gdy parłam na stojąco wsparta na mężu, domyślam się, że wzięło się z jakiś otarć pewnie poważniejszych, nie wiem czego i nie było mi potrzebne, bo wraz z zakłóceniem mojego rytmu, zaczęły się komplikacje i wiązały się z dalszym przyspieszaniem porodu - mam na myśli to nieszczęsne nacięcie i moją pozycje półsiedzącą.

        To co upośledza moje funkcjonowanie do dzisiaj (mój synek już przeszedł rehabilitacje i ma się dobrze), to obniżenie ściany pochwy i jak poinformował mnie mój lekarz ginekolog, będzie już zawsze pomimo ćwiczeń. Od nich w zasadzie zależy jak długo nie wymagam operacji i oby jak najdłużej.

        Trochę zblokowałam się w szpitalu i rzeczywiście czułam, że potrzebuję czasu. Odwrotnie, od mojego fizjoterapeuty dna miednicy dostałam informacje, że takie przedłużające się porody bardziej wpływają na osłabienie mięśni ją podtrzymujących. W moim przypadku, zapewne czas ostatecznie służył dziecku, które mogło się spokojniej rodzić i sądze, tak, podobnie jak Pani, że potrzebny był nam obojgu.

        Dziękuję,

        Moje dziecko ma już roczek. Wkrótce świętujemy to wydarzenie. A mi i mężowi marzy się kolejne i stąd powrót do wspomnień i obaw po pierwszym porodzie. Oczywiście nie wyobrażam sobie rodzić inaczej niż naturalnie i chciałabym żeby ta natura w oczywisty sposób mi sprzyjała. Z tej okazji planuje się doszkolić na kursie, już wybranym:) Duchowo nasze dziecko już zostało poczęte i w zasadzie tylko czekamy na zgodę Stwórcy i mojego organizmu.

        Nie chciałam nikogo zniechęcić do porodów. I zdecydowanie polecam umówioną położną. U mnie tego elementu zabrakło, gdyż moja umówiona położna miała przyjmować poród w moim domu, a nie mogła i pojechałam do najbliżeszego szpitala. Warto na takim spotkaniu omówić wszystkie swoje wątpliwości i porozmawiać o oczekiwaniach.

        Pozdrawiam obecne i przyszłe mamy.
        • katarzynaoles Re: Prawidłowy poród 21.07.12, 12:45
          Jeśli rodziła Pani w pozycji na plecach to spod spojenia łonowego, czyli "od góry", powinna się rodzić potylica dziecka, twarda część czaszki. Wtedy buzia rodzi się od strony odbytu, "od dołu", i to właśnie jest prawidłowe ułożenie dziecka. Pani, jak dobrze zrozumiałam, pisze, że buzia była odwrotnie - i to byłoby to, co podejrzewałam, czyli tzw. mechanizm odwrócony. Poró, szczególnie pierwszy, jest wtedy znacznie trudniejszy, zawsze dłuższy, obciążony większą możliwością obrażeń - dlatego trzeba go prowadzić bardzo uważnie.
          Przy drugim porodzie dziecko może się wstawić prawidłowo i wtedy wszystko będzie łatwiejsze. Proszę powiedzieć położnej o tym, co działo się podczas pierwszego porodu, będzie wiedziałą na co mieć oko. Pozdrawioam serdecznie :)
          • poporodzie Re: Prawidłowy poród 26.07.12, 21:43
            Dziękuje. Pani odpowiedź mi wiele rozjaśniła i uspokoiła w kwestii kolejnych porodów.

            Również serdecznie pozdrawiam :)
            • katarzynaoles Re: Prawidłowy poród 28.07.12, 12:15
              Na zdrowie :)!
          • justyszda Mechanizm odwrócony 03.08.12, 00:20
            > Jeśli rodziła Pani w pozycji na plecach to spod spojenia łonowego, czyli "od gó
            > ry", powinna się rodzić potylica dziecka, twarda część czaszki. Wtedy buzia rod
            > zi się od strony odbytu, "od dołu", i to właśnie jest prawidłowe ułożenie dziec
            > ka. Pani, jak dobrze zrozumiałam, pisze, że buzia była odwrotnie - i to byłoby
            > to, co podejrzewałam, czyli tzw. mechanizm odwrócony. Poró, szczególnie pierwsz
            > y, jest wtedy znacznie trudniejszy, zawsze dłuższy, obciążony większą możliwośc
            > ią obrażeń - dlatego trzeba go prowadzić bardzo uważnie.
            Też często wracam do swojego pierwszego porodu, który zakończył się niestety cc. Mąż się śmieje, że mam kompleks porodu naturalnego :) Bardzo chcialam urodzić naturalnie i niestety się nie udało, drugi poród też był cc (na zimno niestety). Ale do rzeczy. Chciałam zapytać, Pani Kasiu, generalnie z ciekawości, bo na pewno na kolejnym razem nie pozwolą mi rodzić naturalnie, czy samo złe ustawienie dziecka jest wskazaniem do cc i czy polożenie jest się w stanie wcześniej ustalić przez badanie w trakcie porodu (nie usg). Moja I faza trwała od pęknięcia pęcherza do pełnego rozwarcia 12 godzin, otem 2 godz. na pełnym rozwarciu, ale główka się nie wstawiała. Niestety, nikt mi nie powiedział, co robić (chyba można "wymusić" przekręcenie dziecka przez ruchy biodrami), w ogóle nikt nie wiedział, dlaczego nie mam partych i nie wstawia się główka. Po tych 2 godz. zrobili mi cc. Czy takiej sytuacji da się uniknąć, czy gdybym odpowiednio się poruszała lub parła na siłę, byłaby możliwość sn? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka