ewelina.90
19.03.16, 18:58
Witam,
Chciałam opisać moje dwa porody..
Pierwszy 19 kwietnia 2014 roku. Skurcze całą noc po wejściu na porodowke o 6 rano odeszły mi wody. Porod trwał ponad 5 godz bóle z krzyża skurcze co 2,5 min. Przy każdym skurczu wisialam na mężu bo juz ledwo stałam. Musiał mnie mocno masować i trzymać cały mój ciężar:-) tylko raz krzyknelam, ale lekarz szybko mnie uspokoił, że mam oddychać. Dla dziecka. Podziałało. Skurcze parte to była dla mnie ulga choć nie umiałam wyprzeć i skonczylo się nacięciem.
Drugi poród 21 stycznia tego roku. Wieczorem wiedzialam że następnego dnia urodzę, ale jakoś nie wytrzymałam i juz w nocy byliśmy na porodowce. Tym razem skurcze inne. Z dołu brzucha nieregularne. Stanie nie pomagało jak za pierwszym razem, tylko piłka dawała rade.
Strasznie wkurzał mnie mąż. Najpierw miał zakaz odzywania się a później nawet dotykanszpitala.Jakiś uraz do niego został mi nawet po porodzie przez jakiś czas: -( Jego próby pocieszenia wsparcia tylko mnie rozwścieczały. Był płacz huśtawka emocji. Skurcze parte coś strasznego. Darłam się na pół szpitala.
Na porodowce byłam dłużej, ale poród był trochę szybszy. Ale dużo trudniejszy emocjonalnie. Po pierwszym mówiłam, że bez męża bym nie urodziła a przy drugim nie mogłam na niego patrzeć. Zupełnie inne przeżycia.
Ale się rozpisalam.. :-)