Dodaj do ulubionych

Trochę się boję....

26.11.06, 10:31
Jak rodziłyście drogie Panie?Ja chciałabym naturalnie ale boję się rozcięcia
krocza,tego bólu,tych godzin a z 1 strony chciałabym poczuć jak moje pierwsze
dziecko kładą mi na piersi i je przytulam od razu po tym wysiłku.Mam 20
lat.Więc jaki będzie najlepszy poród jeżeli nigdy wcześniej nie rodziłam?
Obserwuj wątek
    • evcik06 Re: Trochę się boję.... 12.12.06, 01:20
      SIEMKA TO NORMALNE ZE SIE BOISZ KAZDA Z NAS SIE BOI JA URODZILAM DZIECKO MAJAC
      19 LAT NATURALNIE ROWNIEZ SIE BALAM ALE POROD WSPOMINAM DOBRZE NIE BYLO TAK
      ZLE WSZYSCY TYLKO STRASZA W KOLO ZOBACZYSZ SAMA A CO DO NACINANIA KROCZA
      TO W POLSCE NORMALKA KAZDA CHLASTAJA JAK POPADNIE MNIE ROWNIEZ ALE DA SIE
      PRZEZYC TYM BARDZIEJ ZE TO JUZ JEST SAM KONIEC PORODU I ZA MOMENT ZOBACZYSZ JUZ
      SWOJEGO SKARBA JAK RODZILAM CALY CZAS O TYM TYLKO MYSLALAM DZISIAJ MA JUZ 3
      LATKA I JESTEM W 31 TYG CIAZY I TEZ SIE BOJE TYLKO TERAZ WIEM JAK TO WSZYSTKO
      PRZEBIEGA ALE STRACH JEST I CHYBA NIE WAZNE CZY TO PIERWSZA CIAZA CZY PIATA LEKI
      TE SAME POZDRWIAM DASZ RADE NIE TY PIERWSZA I OSTATNIA
    • grudz_iz Re: Trochę się boję.... 14.12.06, 13:09
      przeczytaj sobie moj post nt mojego porodu, mam nadzieje, ze zrobi Ci sie
      lepiej, albo, ze juz jesteś po i potwierdzisz, to co napisałam :)
      28.11.o6 o 17.15 (czyli dokładnie w dniu terminu:)urodziłam synka na
      żelaznej!!! Moge powiedzieć, że porodu takiego jak mój życze każdemu. Nie
      wiem kiedy zrobilo mi sie rozwarcie na 9 cm, szczególnie przy ciagłych i do
      zniesienia bolesnych co 10-cio minutowych skurczach. Przebicie pęcherza
      płodowego to super przyjemne doznanie ciepelka na udach:)wogole nic nie
      bolało, pękniecie krocza (1-go stopnia) owszem było, ale nic nie poczulam, po
      porodzie mogłam od razu spokojnie siedzieć, miałam tylko lekki dyskomfort
      fizyczny. Z minusów to potworne poporodowe osłabienie, jak sie okazało
      pozniej anemia (jadlam jednak sporo, bralam proszki i pomogło szybko).
      Do wszystkich dziewczyn ktore boją sie porodu!!
      ja równiez tak sie bałam strasznie porodu (gl pod koniec ciąży), ze az
      płakałam ze strachu. Wyobrazalam sobie (jak sie okazalo)na podst tego co
      uslyszalam i wyczytalam zupelnie niepotrzebnie swoje traumatyczne przyszle
      przezycia porodowe, ktore okazaly sie nie miec niemal wogole pokrycia w
      rzeczywistosci:) dziewczyny trzymajcie sie, nie taki porod straszny jak
      mowią!!! ja moge juz rodzic nastepne:)
      buziaki i pozdrowienia
    • sprzedam_kota Re: Trochę się boję.... 17.12.06, 05:26
      ja ci radze kombinuj na wszystkie sposoby zebys miala cc
    • gosiaokruszek Re: Trochę się boję.... 18.12.06, 14:01
      Witaj,ja rodziłam dosyć dawno-9 lat temu i w pamięci zostały mi te najmilsze
      chwile(kiedy położono mi maleństwo na brzuchu)...uważam że kobiety przesadzają
      z tymi wszystkimi znieczuleniami,cc itp....o bólu szybko się zapomina( pomoglo
      mi właściwe oddychanie(wcześniej chodziłam do szkoły rodzenia)...a jeśli chodzi
      o krocze,to momentu nacięcia się nie czuje,szycie jest w
      znieczuleniu...Pozdrawiam.
      • lillika Re: Trochę się boję.... 19.12.06, 02:58
        a ja uważam, że niektóre kobiety są zbyt ograniczone by zrozumieć że po prostu
        miały więcej szczęścia niż rozumu. Jeśli szybko zapomniałaś o bólu, to się
        ciesz, bo są kobiety (a są bo ja sama kiedyś o takich pisałam) którym kilka lat
        po porodzie śnią się horrory i nie potrzebują dokładania do poporodowej traumy
        złośliwości o rzekomym "przesadzaniu" od osoby która po prostu miała -jak
        pisałam wcześniej -więcej szczęścia niż rozumu.

        Natomiast do autorki wątku: to normalne że się boisz i jeśli nie przekonują Cię
        opowieści "nie jest tak źle" (mnie np. nie przekonywały) to proponuję
        się "zabezpieczyć" na wypadek gdyby jednak było źle (ja tak zrobiłam). Dlatego
        proponowałabym, wbrew temu co pisze gosiaokruszek, zastanowić się nad
        znieczuleniem zzo, tzn.: jak działa zzo (jeśli nie wiesz), znależć szpital w
        którym takie znieczulenie stosują i dowiedzieć się jakie są wymagania by takie
        zzo otrzymać (aktualne badania, rozmowa lub badanie przez anestezjologa,
        opłata). Nie musisz się nastawiać że zzo od razu weźmiesz, bo być może Twój
        poród wcale nie będzie dla Ciebie bolesny i tego zzo nie będziesz potrzebować,
        ale sama świadomośc że w razie czego masz możliwość znieczulenia daje bardzo
        duży komfort psychiczny.
        Co do nacięcia, to jeśli chciałabyś go uniknąć (ale czasem jest konieczne!) to
        szukaj szpitala w którym nie nacinają rutynowo. Potem porozmawiaj z położną
        (najlepiej z taką która umie chronić krocze) by poradziła Ci jak się
        przygotować (np. masaże).
        Na forum "ciąża i poród" (skorzystaj z wyszukiwarki) było mnóstwo wątków w
        temacie zzo czy nacinania. Znajdują się w nich oprócz subiektywnych odczuć,
        cennych porad (np. koło ratunkowe do siedzenia zaraz po porodzie), linki do
        różnych fachowych artykułów. Myślę że tak przygotowana, nawet najgorszego
        porodu świata nie będziesz wspominać źle.
        Życzę powodzenia oraz wesołych Świąt.
        • agentione Re: Trochę się boję.... 27.12.06, 13:06
          Gosia okruszek, nie pisz, że :.. nacięcia się nie czuje, szycie jest w
          znieczuleniu.." bo to ...nieprawda!! Myślisz,że skoro ty tak miałaś ,to tak
          jest???? Ja też rodziłam naturalnie, wiedziałam ze szkoły rodzenia jak należy
          prawidłowo oddychać by zmniejszyć ból, i wszystko dałoby radę wytrzymać ,gdyby
          nie właśnie to nacinanie i szycie... masakra!! Jak mnie ciachnęła położna , to
          miałam wrażenie, że ma jakieś tępe nożyce, bo mnie okropnie bolało,czułam
          szarpanie. Jak już się uporała, dzidziuś się wydostał, to nadeszła kolejna
          wątpliwa przyjemność- szycie... Boże, jak ja cierpiałam!! Aha, wcześniej miałam
          jeszcze łyżeczkowanie macicy ,bo łożysko było niekompletne. Gin robił to na
          żywca, bez żadnego znieczulenia. Po prostu horror. Czułam każde szarpnięcie,
          każde "skrobnięcie".... Mam ogromny żal do tamtego personelu, bo to co zrobili
          było wręcz nieludzkie!! Moja ciotka ,która jest położną, złapała się za głowę
          ,jak Jej o tym opowiedziałam, bo nie mieli prawa narazić mnie na takie
          cierpienie, a ja byłam jeszcze po silnym krwotoku i groziła mi transfuzja krwi .
          Sam ból porodowy dałabym radę znieść, bo aktywnie współpracowałam z położną i
          robiłam to ,czego nauczyłam się na zajęciach, ale jeśli chodzi o ciecie i
          szycie... Masakra. Więc nie pisz że to nie boli, bo nie wiesz jak rodziły inne
          dziewczyny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
        • sloneczko_02 Re: Trochę się boję.... 03.01.07, 17:16
          potwierdzam to co napisała lillika, możesz trafić dobrze...ale możesz
          beznadziejnie. To, że się boisz to normalne. I niech ten strach zmotywuje cię do
          poszukania odpowiedniego szpitala... i to w te pędy... i dopytaj się o
          wszystko,. I staraj się uniknąć tego nacięcia, jeśli to nie będzie konieczne(a
          bardzo rzadko jest konieczne)... Obojętnie czy przyjdzie ci rodzin naturalnie
          czy cc - dużo zależy od fachowości personelu. Niestety w przeciętnym szpitalu
          tych fachowców brak dlatego kobiety wychodzą stamtąd jak spod rąk rzeźnika...
          • inesmama Re: Trochę się boję.... 19.01.07, 22:00
            Ja nie miałam takiego szczęścia długo rodziłam bolało i to bardzo nie czarujmy
            się ale zapomniałam szybko to fakt. Gdy dziecko się urodziło przyjemne uczucie
            a raczej nie czucie bólu fantastyczne i wcale nie piszę zeby przestraszyć nie o
            to chodzi.
            • pasik5 Re: Trochę się boję.... 01.02.07, 14:00
              nic się nie bój, poród to najpiękniejsze przeżycie jakie może spotkać
              kobietę,nie słuchaj żadnych opwieści horrorów,kobiety lubią robić z siebie
              bohaterki,oczywiście zdarzają się ciężkie porody ale przecież można też umrzeć
              przy operacji wyrostka.Rodziłam 2 razy,pierwszy raz bez znieczulenia byłam
              strasznie zdenerwowana,trzęsłam się,ale nie było żle, cięcia krocza nc nie
              czujesz,drugi raz przygotowałam się psychicznie,wzięłam położną i
              znieczulenie,NIC mnie nie bolało,było cudownie,rodziam na żelaznej z Moniką
              Drożdziel,ani jednego szwu.Aha przed porodem wypiłam lampkę wina, za radą
              moniki oczywiście,dziewczyny nie bójcie się porodów ,gdybym miała rodzić 3 raz
              nie bała bym się wogóle,może być pięknie
              • wrzosowa11 Re: Trochę się boję.... 19.02.07, 22:16
                Kobiety które przedstawiają poród jako gehennę, straszne tortury,
                niesprawiedliwość losu itd potrafią też opisać swoją cesarkę jako operację bez
                znieczulenia: "znieczulenie na mnie nie podziałało, czułam rozcinanie, rwanie,
                wyciąganie, szycie"...Wiele takich tekstów znalazłam na forum i wiele osób w to
                potem wierzy, bo lubi horrory.
                Poród NAPRAWDĘ można przeżyć i wspominać dobrze tylko trzeba tego chcieć.Ból
                który czujesz nie jest zesłany przez złego Gargamela tylko płynie z Twojego
                ciała i służy czemuś bardzo dobremu, a mianowicie otwarciu się i wydaniu
                dziecka na świat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka