Dodaj do ulubionych

"Masaż" szyjki

06.03.08, 09:20
Pani Kasiu.
Czy może Pani wyjaśnić co to jest "masaż" szyjki i po co w ogóle się
go robi? Czy to możliwe, że w szpitalach rozwierają szyjkę "na
siłę", po to, aby przyspieszyc porod?
Moje pytania biora sie ze wspomnien z pierwszego porodu, badana
bylam wowczas kilkakrotnie przez lekarke i polozna. Ilekroc
rozwarcie badala polozna, robila to delikatnie, bylo to zwykle,
bezbolesne badanie ginekologiczne. Natomiast kiedy robila to lekarka
byl to dla mnie koszmar. Za pierwszym razem pamietam, ze na jej
gumowych rekawiczkach po badaniu byla krew. Kiedy w ten sam sposob
probowala mnie badac po raz drugi, krzyczalam z bolu a ona byla
zaskoczona, powiedziala, ze jestem zbyt wrazliwa na bol. Nikt nigdy
nie badal mnie tak bolesnie jak ona. Czy ta lekarka czasem nie
robila mi tzw. masazu szyjki badz tez nie probowala jej rozwierac na
sile? Wowczas nie mialam pojecia o takich rzeczach, teraz chcialabym
wiedziec, bo drugi porod zbliza sie wielkimi krokami.
Acha, i czy mozna zabronic lekarzowi/poloznej tego rodzaju
dzialania? Bo to chyba nie jest dzialanie z korzyscia dla rodzacej,
dziecka. Czy sie myle?
Dziekuje.
Obserwuj wątek
    • katarzynaoles Re: "Masaż" szyjki 06.03.08, 14:10
      Witam. Masaż szyjki polega na dość energicznym rozsuwaniu jej
      podczas badania. zazwyczaj jest to nie tylko bolesne, ale także
      bezcelowe. Może w niewielkim stopniu przyspieszyć rozwieranie, ale
      jest obciążony dużym ryzykiem spowodowania urazów. Usprawiedliwiony
      jest tylko w nielicznych przypadkach - czasem, przy dużym rozwarciu
      jeden z brzegów szyjki (najczęściej ten od strony spojenia łonowego)
      nie cofa się całkowicie i napierająca główka powoduje jego obrzęk.
      Wtedy przytrzymanie tego brzeżku palcem, podczas, kiedy rodząca
      prze, pomaga cofnąć go za główkę dziecka. Ale, prawdę powiedziawszy,
      w takiej sytuacji wydaje mi się sensowniejsze ułożenie rodzącej w
      pozycji łokciowo-kolankowej i przeczekanie kilku skurczów - szyjka
      wtedy ma szansę cofnąć się sama. Z Pani opisu wynika, że lekarka
      faktycznie mogła "masowoać" szyjkę - choc pewności mieć nie
      będziemy. I oczywiście nie musi się Pani zgadzać na takie rękoczyny,
      chyba, ze ktoś wytłumaczy Pani ich celowość. A już na pewno
      komentarze w stylu "jest pani zbyt wrażliwa na ból" są nie na
      miejscu. Warto, po przyjściu na salę porodową, omówić sprawę z
      położną, która będzie się Panią opiekowała - sądzę, że przychyli się
      do Pani prośby o brak ingerencji. Pozdrawiam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka