szampanna
18.04.09, 18:03
do porodu coraz bliżej, a 2 poprzednie krótkie były ;). Zastanawia
mnie taka rzecz - jeśli kobieta zaczyna rodzić w domu czy
gdziekolwiek indziej i widać już, że postęp jest tak szybki, że nie
wybierze się do szpitala, tylko raczej wezwie karetkę, to dlaczego w
sumie nie można by było poprosić, aby w tej karetce była już
położna? I tak pogotowie jedzie ze szpitala (przynajmniej u mnie).
Pytanie zrodziło mi się na podłożu tego co czytam o wzywaniu
pogotowia do nagłych porodów - wygląda na to, że przyjeżdża ekipa i
nikt nie chce odebrać porodu, choćby były już skurcze parte - ładują
nieszczęsną, każą powstrzymać parcie (he he...) i jedyne działanie
polega na dociskaniu gazu do dechy. Rozumiem, że na pewno na
przeszkodzie zaangażowaniu położnej w takiej sytuacji stoją względy
biurokratyczne, ale wydaje mi się to bez sensu - albo przyjeżdża
ktokolwiek, kto przyjmie ten poród, albo równie dobrze można zamówić
najszybszego taksówkarza w mieście ;)