dominik.wu
09.08.11, 23:55
I koniec spokoju. Znowu będą szły listy niosące megafony, przez które będą emitować swoje skowyty (tej kakofonii śpiewem nie nazwę). I kto za ich ochronę, opiekę ambulatoryjną i sprzątanie po tych sraluchach zapłaci? Ja zapłacę, Pan zapłaci, Pani zapłaci - wszyscy zapłacimy. A później z braku kasy miasto poobcina wozokilometry w transporcie publicznym, pozwalnia nauczycieli uczących nasze dzieci, nie naprawi chodnika na którejś z ulic, nie zapłaci Tauronowi za naprawę zepsutych latarni.
Może M.Balt ma rację? Tylko głupio zaczął... Przydałoby się jeszcze wprowadzić ograniczenia w stosowaniu nagłośnienia indywidualnego, aby te ryki godowe nieco stonować oraz wymusić na wciąż górującym nad miastem, niczym we Francji zamku okupanta klasztorze, aby przyciszyli swoje nagłośnienie tak, aby było słyszalne jedynie w rejonie placu. Kurka - niby się unowocześniają, a stosują zbiorowe szczekaczki na wałach, zamiast nagłośnienia punktowego rozproszonego po błoniach - infrastruktura jest.
Od kogo może domagać się Częstochowianin odszkodowania na wypadek spóźnienia do pracy, kontrakt, czy inne czynności, opóźnienie których spowodowanych zatrzymaniem autobusu (ew.samochodu) przez pielgrzymkę?