a-lfa
27.06.12, 17:03
Zasadniczo racja. Tyle ze problem jest mniejszy ze zdobyciem i wyciągnięciem ręki po kasę unijna a zdecydowanie większy skąd brać te drobne 20 - 30% własnego wkładu. Cz-wa jest dziś w długach po uszy. Skąd miasto weźmie kasę - tych drobnych dzieści milionów na dołożenie do projektów unijnych - skoro już w tej chwili z trudnością spłaca to, co jest? Weźmie kolejny kredyt? Pięknie tylko czy znajdzie się bank, który go udzieli. A jeśli udzieli to, na jakich warunkach i ile lat go będzie miasto spłacać oszczędzając na remontach i całej reszcie? Warto zadawać takie pytania przed złożeniem wniosku a nie po.
Jestem wielkim entuzjasta korzystania z funduszy unijnych z tym, iż zarazem jestem zdania, iż trzeba najpierw liczyć i to dokładnie czy nas na te projekty z dofinasowaniem stać.