topiramax
06.05.13, 19:08
1995 rok. Ledwo uratowany noworodek ( 1 pkt. Apgar) trafia po porodzie do szpitala dziecięcego w centrum Warszawy. Po 4 miesiącach na OIOMie dziecko trafia piętro wyżej na oddział niemowlęcy bo może już samodzielnie oddychać i jego parametry pozwalają na odłączenie od stałej aparatury. Z dzieckiem jest ojciec na zmianę z matką. Pielęgniarka przychodzi nakarmić dziecko z butelki. Dziecko nie chce jeść. Pielęgniarka się spieszy i chce na siłę wkładać smoczek do buzi dziecka. Ojciec prosi: "Ja to zrobię, powoli> Proszę pani on nie chce, proszę go nie zmuszać", "Proszę pani on się dusi!"...Pielęgniarka: "Niech mnie pan nie poucza!"....Dziecko robi się sine.....po kilku minutach znów leży na OIOMie z niedotlenieniem i wylewem....Mnie nie jest trudno uwierzyć, że takie obrażenia mózgu mogą się zdarzyć podczas karmienia...jeśli to można nazwać karmieniem. Przecież wiemy, ze dziecko moze się zachłysnąć tabletką , która się nie rozpuściła i tragedia jak u p. Ewy Błaszczyk. Dlaczego więc nie rozpatrzyć możliwości, że ojciec nie musi być winny a personel mógł nie dopełnić swoich obowiązków ?