Gość: 604 633-261
IP: 212.87.241.*
28.05.05, 11:09
Muszę przyznać, że dosyć się ubawiłem tłumaczeniem pani burmistrz Cecyli Ż.
w artykule "Bunt w piaskownicy" p. Moniki Jaremko-Siarskiej.
Po pierwsze.
Pani burmistrz okłamuje dziennikarkę, mówiąc "stworzyliśmy brodzik dla
dzieci". Kto stworzył? Poprzednie władze gminy a nie ta Pani.
Zresztą co ta pani zrobiła dla gminy póki co nie mogę dostrzec.
Po drugie.
Dawne władze gminy (czytaj zakład budżetowy podległy gminie) budowały
piskownice dla dzieci, a obecna władza burzy. Co na to radni a nic milczą. I
chyba to jest najlepszy obraz obecnych władz samorządowych.
Po trzecie.
Dlaczego gmina nie chce pisakownic? Zakład komunalny wszelkie prace i remonty
chciał oddać wspólnotom mieszkaniowym, by za nic w tym mieście już nie płacić
(prócz pensji i "13". Jednak należy pamiętać, że póki co wspólnoty
mieszkaniowe nie mają przypisanych terenów. Zdecydowana większość członków
wspólnot ma sprzedane lokale po tzw. obrysie. Obecnie zakład komunalny stawia
ludziom warunki "nie chcecie dawać pieniędzy na piaskownice, no to je
likwidujemy.
Wniosek
I nic dziwnego obecny samorząd potrzebuje sporo gotówki na przegrane sprawy
sądowe. Myślę, że warto się dowiedzieć ile spraw sądowych przegrała gmina, a
właściwie pani burmistrz w skutek złych podejmowanych decyzji.
Kto za to zapłaci podatnicy.
Myślę, że sprawą tą powinna się zajać p. Moniki Jaremko-Siarskiej tym
bardziej, że ma ona (sprawa) wątek kryminalny, a na tym pani Monika się
trochę zna.
Pozdrawiam nie bardzo stały czytelnik