Gość: Losti
IP: *.optikom-bis.pl
04.09.02, 19:12
Chcialabym sie podzielic z wami taka moja uwaga. Gdzie sie nie obejre to
wszedzie pelno kursow jezykowych, Kaplany, Bikery, Empiki, Linguy>>>> metody
takie siakie i owakie
Nie chcialabym tu osobiscie krytykowac zadnej z tych szkol i robic
kryptoreklamy. Przyznam sie ze wybralam kurs angielskiego biznesu w jednej z
nich i strasznie sie rozczarowalam. Madry Polak po szkodzie.
Mam taka rade dla Was.... zapisujac sie na kurs... zapytajcie czy nauczyciel
prowadzacy ma wyksztalcenie pedagogiczne.... czy uczy tylko dlatego ze jest
Amerykaninem Anglikiem czy Irlandczykiem.....
przeciez tu jest cos nie tak jak trzeba..... zapytajcie o to a daje glowe ze
w 9ciu przypadkach na 10 bedzie to po prostu zwykly obcokrajowiec nie bedacy
nauczycielem.....
Ja spotkalam sie na kursie z calkowitym olewactwem..... chcialam sie czegos
nauczyc ale niestety nauczyciel odwalam swoja robote i z niecierpliwoscia
patrzyl na zegarek i czekal na koniec zajec.... Myslalam ze zdobyta wiedze z
zakresu marketingu i biznesu bede miala szanse wykorzystac w pracy ale nic
sie nie nauczylam a przy okazji zdarzylo mi sie nie raz poprawiac naszego
nauczyciela...... przeciez tojest jakas paranoja........ na nasze uwagi ze
nauczyciel robi bledy gramatyczne uzyskalismu odpowiedz ze jesli pani chce
sie uczyc gramatyki to prosze sie zapisac na konwersacje.... to jest jezyk
biznesu..... czy to znaczy ze w biznesie mozna robic bledy?????????
Pozdrawiam ....moglabym jeszcze pisac i pisac ale czas sie zbierac i isc do
domciu.... pouczyc sie samemu bo tylko to mi na dobre wyjdzie...
PS... a tak na koniec powiem ze test ktory byl na koniec kursu napisalam
lepiej od swojegonauczyciela!!!! To mowi samo za siebie......