Dodaj do ulubionych

Z i e l a r z

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.06, 09:37
Podajcie , bardzo Was proszę, namiary na zielarza przyjmującego w
Częstochowie lub blisko Cz-wy.
Obserwuj wątek
    • Gość: oh. Re: Z i e l a r z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.06, 10:11
      zielarz?znachor?
      zielony a może czarny/a/ w zielonym czyli czarna-czarny w lesie.adres DK-1
      • Gość: Marek Re: Z i e l a r z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.06, 10:40
        Masz inny pomysł na podanie konkretnej informacji? Zielarz- ostatnia deska
        ratunku, by rodzinę wyleczyć...
    • petraaa Re: Z i e l a r z 16.06.06, 13:37
      Jeśli chodzi Ci o namiary na osobę, która dobrze dobiera zioła i inne paraleki
      do konkretnego schorzenia, to polecam Centrum Promocji Zdrowia, Iwaszkiewicza 8
      (w wieżowcu obok Plusa). Pani Grażyna Cieślik (tel. kom. 50363-155) jest nie
      tylko zielarzem, ale i analitykiem. Ma też inne specjalizacje. Naprawdę dobrze
      dobiera. Wiem, że robi to także przy użyciu wahadełka. Współpracuje z innym
      zielarzem, doktorem Kozarówem, a także z ojcem Sroką z Żywca.
      I jakby co, będzie umiała skierować do konkretnych osób.
      Polecam.
      • Gość: oh Re: Z i e l a r z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.06, 20:42
        zielarz
        nazwij to po prostu medycyną niekonwencjonalną
        znachorstwo
        znajoma jeździła do znachora który jej podobno pomógł czego nie mogli
        lekarze.zapytam gdzie to było i wybacz poprzedni niefortunny wpis.p
        • petraaa Re: Z i e l a r z 16.06.06, 21:35
          Żaden znachor. Głupoty jakieś wypisujesz. Zielarstwo to nauka alternatywna, ale
          mająca udokumentowane osiągnięcia. Powtarzam: to nie wiara, ale nauka. Poza tym
          medycyna konwencjonalna leczy objawy, natomiast medycyna alternatywna, w tym
          zielarstwo, bioenergoterapia i inne, starają się dociec przyczyny. I dlatego
          często osiągają lepsze rezulataty niż tradycyjne "doktory".
          • Gość: oh Re: Z i e l a r z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.06, 07:24
            ja odróżniam ziołolecznictwo od zielarza i od znachora.W pierwszym postcie
            niezrozumiałem autora/i potraktowałem watek jako żart/ i dlatego przeprosiłem -
            mam swój stosunek do znachorów.Jeżeli autor watku chce korzystać z porad
            zielarzy , znachorów i innych form leczenia - jego sprawa.
            • Gość: Marek Re: Z i e l a r z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.06, 08:39
              Czy moge prosic o dokładny nr tel. tej pani Grażyny Cieślik, bo widzę że jest
              bez jednej cyfry?
              • petraaa Re: Z i e l a r z 17.06.06, 11:12
                501-363-155
          • Gość: o matko.. Re: Z i e l a r z IP: *.man.czest.pl 17.06.06, 10:12
            Cytuję : ,,Zielarstwo to nauka alternatywna, ale
            mająca udokumentowane osiągnięcia". O matko... proszę najpierw zdefiniuj
            pojęcie nauka a potem pisz te bzdury. Ufologia to też nauka :)
            • petraaa Do: o matko... 17.06.06, 11:21
              Wiesz co? Chrzanisz. Skoro jesteś taki "mondry", to lepiej się tu nie wpisuj.
              Sam sobie zdefiniuj pojęcie "nauki", a potem się wypowiadaj.
              Ale jeśli się upierasz, to powiem, czym dla mnie jest nauka.
              Posłużę się taką definicją: Nauka to usystematyzowana, wielokrotnie rzeczowo
              weryfikowana i rzetelna wiedza. Terminem tym określa się też zbiór metod
              poznawczych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy.
              Pojęcie to w języku polskim jest znacznie szersze niż angielskie "science",
              które obejmuje jedynie nauki przyrodnicze.
              Jeśli tak, to ziołolecznictwo do nauk się zalicza: jest usystematyzowanie i
              rzetelne. Wcale nie mówi się tu o wierze, oddziaływaniu energią czy
              szamanizmie. Osiągnięcia ziołolecznictwa są niezaprzeczalne i wielokrotnie
              potwierdzane.
              Pewnie nieraz mama parzyła Ci rumianek czy miętę albo dawała herbatkę z
              malinami.
              To wszystko, tzw. medycyna ludowa, opiera się właśnie na zielarstwie,
              ziołolecznictwie.
              Tylko trzeba mieć otwartą głowę, czego Tobie jak widać brakuje...
              Pozrawiam.
              • Gość: do petraaa Re: Do: o matko... IP: *.man.czest.pl 17.06.06, 11:48
                Cytat: ,,Skoro jesteś taki "mondry", to lepiej się tu nie wpisuj."
                Kolejny cytat: ,,Tylko trzeba mieć otwartą głowę, czego Tobie jak widać
                brakuje...". A może Tobie zwyczajnie brakuje trochę kultury ?
                W jednym Masz rację, niepotrzebnie zaczaczyłem o ziołolecznictwo mając na myśli
                to co Napisałś o bioenergoterapi cytauję: ,,natomiast medycyna alternatywna, w
                tym zielarstwo, bioenergoterapia i inne...". Bioenergopterapia nie ma nic
                wspólnego z nauką a nazywanie jej medycyną to zwykłe oszustwo. Moze Masz w
                rodzinie lekarza (nie wrózbitę :) to Poproś go o wyrażenie swojego zdania na
                ten temat. Po prostu badźmy uczciwi wobec innych. Oczywiści jeśli Ty jesteś
                zwolenniczką ,,alternatywnych metod" to tylko i wyłącznie Twoja sprawa. Życze
                Ci dużo zdrowia! i tez Cie pozdrawiam !


                • petraaa Do: o matko... - part 2 17.06.06, 12:09
                  Nie mam w najbliższej rodzinie lekarza, ale mam w dalszej rodzinie, która
                  mieszka w Niemczech. Poza tym korzystałam z usług lekarza, który wspomagał
                  terapię własną bioenergią.
                  Dlaczego zarzucasz mi brak kultury? Przecież Cię nie wyzwałam, nie napadłam na
                  Ciebie. Chciałam tylko zauważyć, że nie zawsze ta oficjalna nauka może się
                  poszczycić takimi osiągnięciami jak "zabobony", czyli cała medycyna
                  alternatywna.
                  Poza tym biopole jest możliwe do zbadania i mój lekarz-bioenergoterapeuta
                  (doktor Słodkowski) wielokrotnie poddawał sie różnym badaniom, które miały na
                  celu raczej udowodnić jego "szamanizm" niż udokumentować rzeczywiste wyniki.
                  Ale zawsze wychodziło na to, że jego biopole działa i daje określone skutki.
                  Ja miałam chorą tarczycę, endokrynolożka szykowała mnie do operacji, ale ja
                  uważam, że każda operacja jest ingerencją w organizm i trzeba ją wykonywać,
                  jeśli inne metody zawiodą, w ostateczności.
                  Ktoś mnie skierował do doktora Słodkowskiego. Jeździłam do Krakowa przez prawie
                  rok.
                  Podczas ostatniej wizyty poczułam, że jego energia już na mnie nie działa.
                  Zrobiłam badania. Wynik - tarczyca zdrowa. Efekt - urodziłam dwoje dzieci.
                  Gdybym miała chorą tarczycę, nie zaszłabym w ciążę (to potwierdził mój
                  ginekolog).
                  I tym razem okazało się, że jednak tradycyjna nauka w niektórych sytuacjach
                  okazała się bezsilna.
                  Przeczytałam kiedyś takie zdanie: Choroba nowotworowa jest nieuleczalna
                  metodami konwencjonalnymi.
                  Napisała to inna lekarka, która zachorowała i została uleczona poprzez
                  kompleksowe działanie medycyny alternatywnej.
                  Na Zachodzie nikogo nie dziwi, że w szpitalu obok lekarza pracuje zielarz i
                  bioenergoterapia. Lekarz konsultuje się z nimi i nikt nie uważa tego za przejaw
                  głupoty.
                  Przytoczę założenia Huny: Dla pacjenta nie jest ważne, co go wyleczy.
                  Może to być terapia lekowa, ale także okadzanie, modlitwy, masaże itd.
                  Cokolwiek, co dotrze do podświadomości pacjenta i uruchomi proces uzdrawiania.
                  Nie wiem, czy wiesz, ale nasz organizm jest w stanie wyprodukować lekarstwo na
                  każdą chorobę. Chodzi tylko o to, żeby ten mechanizm uruchomić. Stąd właśnie
                  tak zwane cudowne uzdrowienia. "Modliłam się i wyzdrowiałam". A to sprawił
                  właśnie nasz organizm.
                  Są zjawiska "uciekania w chorobę". Można mieć cudowne leki, które nie zawsze
                  zadziałają właśnie dlatego.
                  Medycyna to bardzo szerokie pojęcie.
                  Nie ograniczaj się tylko do tego, czego uczą na wydziale lekarskim.
                  Mój ginekolog kiedyś mi powiedział: Wiedza, jaką dysponuje medycyna
                  konwencjonalna (czytaj: objawowa) to taka mała plamka na suficie.
                  Myślę, że trzeba po prostu być otwartym.
                  Nie wiemy, co stanie się oficjalną nauką za lat 10, 20, 50...
                  Być może właśnie to, z czego Ty się teraz śmiejesz...
                  Pozdrawiam jeszcze raz...
                  • Gość: do petra-the end Re: Do: o matko... - part 2 IP: *.man.czest.pl 17.06.06, 12:46
                    Holistyczna wizja świata ? To wzystko tłumaczy, ale ja jeszcze raz powtarzam:
                    to tylko Twój wybór ! Na pewno znasz postać Jana Suligi wielkiego autorytetu w
                    dziedzinie przez Ciebie omawianej. Na pewno Masz w swojej domowej blitece parę
                    ksiąęek jego autorstwa. Proszę postaraj sie dowiedzieć co się teraz z tym
                    człowiekiem dzieje.
                    Peace And Love
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka