ola.klajn
21.06.07, 15:13
Kolejny raz w ciągu długiego czasu przemieszczający się autobusami linii 24
zostali współpasażerami bezdomnego, którego zapach powalił wszystkich na
kolana. Wszystkich z wyjątkiem kierowcy i jego kolegi, którzy bezpieczni w
kabinie, zauważyli i rozpoznali bezdomnego i zidentyfikowali faceta jako powód
gwałtownego przemieszczania sie pasażerów na tyły autobusu. Bezdomny,
malowniczo drapiąc sie po głowie bezustannie (może miał wszy lub innych
przyjaciół?), przejechała się autobusem z ul. Krakowskiej prawdopodobnie do
pętli na ul. Jesiennej. Mimo szczerych chęci i zaklęć kierowanych do
pracowników MPK, nie udało mi się do przewoźnika dodzwonić i złożyć
skargę/uzyskać wyjaśnienie.
Bezdomny, o którym piszę, w zimie jeździł autobusami linii 24, a spod nogawek
i z butów wylewała mu się bliżej niezidentyfikowana ciecz. Podejrzewam, że
była to ropa lub inna substancja potencjalnie zakaźna, gdyż mężczyzna ten miał
łydki obwiązane bandażami pobrudzonymi ropa i krwią. W zimie zareagował tylko
jeden kierowca, wypraszając go grzecznie i stanowczo z autobusu.
Moje pytania do MPK - jak dokładnie są czyszczone autobusy codziennie i czy są
dezynfekowane? Jak i z jaką częstotliwością są czyszczone miękkie siedzenia w
autobusach, które jako materiałowe są przyjemnym miejscem dla pasożytów? Jak
to możliwe, że takie osoby, łamiące w dwóch przynajmniej punktach regulamin
przewoźnika korzystają z usług MPK i prawie nikt nie reaguje?? Myślę o
punktach mówiących o obowiązku płacenia za przejazd i zakazie utrudniania
podróży innym zachowaniem, wyglądem, zapachem itp?