branda
20.02.08, 22:34
Gdy był u mnie remont (gipsowało 2-ch panów) to codziennie dostawali
kawę, herbatę i świeże słodkie bułeczki, pączki (po 3 na głowę,
czasami 4). Jak skończył się cukier (a ja nie zauważyłam, bo nie
słodzę) to sami nie kupili tylko czekali jak ja kupię. Mówili, że
wyjeżdżają za granicę (w wakacje było ciężko o fachowców), że jakie
wielkie doświadczenie mają, bo właśnie wrócili z Niemiec... Wykonali
pracę dobrze, ale pod moim nadzorem. Siedzieli u mnie 3 tygodnie,
zawołali za swoją pracę 700zł, a najedli się u mnie za 200zł. Mnie
to wyniosło 900zł (sama robocizna).
Interesuje mnie jak dbacie o fachowców, którzy przychodzą do Was
remontować, naprawiać, itd. Bo ja chyba trochę przesadziłam?