Dodaj do ulubionych

Kasowniki w autobusach

01.10.03, 17:20
Od czasu gdy MPK w Częstochowie wprowadziło nakaz wchodzenia przednimi
drzwiami do autobusów, a kierowcy ten przepis łamią zdemontowane zostłay
kasowniki w autobusach. Obecnie kasownik znajduje sie tylko przy przednich,
góra przy drugich z kolei drzwiach. Jak ktoś "niewiadomo jakim cudem" wejdzie
do autobusu tylmymi drzwiami i chce skasowac bilet to sie musi przebijac do
poczatku autobusu. Pomysl miał zmiejszyc liczbe gapowiczów, a wydaje mi się
że liczbe ta pozostanie taka sama bo ci co juz kupili bilet pomysla ze skoro
nie ma w poblizu kasownika to pewnie nie ma go nigdzie i nietrzeba biltetu
kasować. Paranoja
Obserwuj wątek
    • Gość: Lotnik Re: Kasowniki w autobusach IP: *.premex.pl 01.10.03, 18:11
      wogóle to nie wiem w jakim celu ktoś wymyślił wchodzenie przednimi drzwiami.
      przecież i tak w centrum miasta jak chce wsiąść 20 osób na raz to i tak
      kierowca otwiera wszystkie drzwi, i kto wtedy pokazuje kierowcy że ma bilet?
      nikt albo tylko Ci z przodu. takie "udogodnienia" to możecie sobie robić, ale w
      korytkach dla świnek.
      • Gość: CSP Re: Kasowniki w autobusach IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 01.10.03, 18:38
        W pełni się zgadzam i popieram takie wypowiedzi.

        Mam w ogóle pomysł aby aby złożyć społeczny pozew do sądu o łamanie prawa
        (uchwał RM Cz-wy) - możliwość WSIADANIA i wysiadania wszystkimi drzwiami.

        "PRZEPISY PORZĄDKOWE
        przewozu osób i bagażu środkami gminnego transportu zbiorowego w Częstochowie
        (Załącznik nr 1 do uchwały nr "97/XI/99 Rady Miasta Częstochowy z dnia 31 maja
        1999 r.)

        i dalej czytając:

        "§6
        1. Pasażerowie mogą wsiadać do pojazdu i wysiadać z niego wszystkimi drzwiami.
        2. Pasażerowie zajmujący miejsca stojące powinni w czasie jazdy trzymać się
        uchwytów lub poręczy."
        A i jeszcze
        "§8
        Po wejściu do pojazdu pasażer obowiązany jest:
        1. Niezwłocznie skasować bilet oraz zachować go na czas trwania podróży.
        2. Podczas kontroli biletów przez osoby do tego uprawnione, okazać bilet, a na
        żądanie, przedstawić dokument uprawniający do przejazdu ulgowego."

        Jak można niezwłocznie skasować bilet gdy w pojeździe jest tłum ludzi wsiadając
        się w np. II aleji a kasownik jest z przody pojazdu???
        Paranoja w tej Częstochowie - państwo w państwie a CI co powinni się tym zająć
        w ogóle nie widzą problemu.
        Jak można normalnie żyć w takich warunkach ... i kasować bilet?
        No i jeszcze kultura niektórych kierowców zostawia wiele do życzenia.

        Jestem niezadowolony z takich usług, zresztą nie tylko ja...

        Pzdr

        CSP
        (Chyba Się Przesiądę ... na coś innego)
        • Gość: CSP Re: Kasowniki w autobusach IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 01.10.03, 18:39
          A i jeszcze:

          Oni nas PROSZĄ a w przepisach jest INACZEJ!

          Pzdr
          CSP
          • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 01.10.03, 19:07
            Zmuszanie ludzi do wsiadania wyłącznie przednimi drzwiami to skandal. Zgadzam
            się, że przydałby sie pozew do sądu, albo i interpelacja do rzecznika Praw
            Obywatelskich - myślę, że skuteczniejsza.
            Dopiszę więcej, ale wpadłam tylko na chwilę i w oczy mi się rzucił wątek. Nie
            chciałabym, żeby spadł znów gdzieś na dół, więc na razie tylko podtrzymuję.

            Pozdrawiam
            • Gość: cornohlio Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.03, 21:51
              Ludzie czy wy nie możecie pojac ze wsiadanie przednimi drzwiami spowodowało
              znaczne zwiększenie zysku mpk.A jesli w samym mieście wsiada do autobusu kupa
              ludzi wszystkimi drzwiam i kierowca nie jest w stanie zerknąć na bilet , od
              tego są kanary których liczba rownież sie zwiększyła.Kasowniki... skoro mpk
              chce żeby wsiadać przednimi drzwiami trzeba nimi wsiadać i jeżeli ktos wsiada z
              tyłu musi sie liczyc z tym ze bedzie się pchał do kasownika.Tak samo jeszcze
              jak patrze to aż sie dziwię tym kierowcą ile mają cierpliwoście jak ktos chce
              wysiaść tyłem a tu mu sie drzwi nie otwieraja , biegnie pędzi przec cały
              autobus wyzywa kierowcę , a wyraźnie napisane jest że trzeba nacisnąc przycisk
              jak sie chce wysiasc.Ja nie wiem . W innych krajach bilety kupuje sie tylko u
              kierowcy i ludzie jakoś żyją...
              • Gość: Olek Re: Kasowniki w autobusach IP: 80.49.114.* 01.10.03, 22:12
                Ale ty jestes niemądry. Najlepiej jeszcze pocałowac kierowcę w rękę , że
                raczył zabrac do autobusu. A gdzie napisano , że wszystkie przystanki sa na
                żądanie?
                • Gość: cornohlio Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.03, 09:28
                  Widocznie ludzie ktorzy to wymyślili brali ludzi za przynajmniej trochę
                  inteligentnych, którzy umieją czytac.Wiem że dawniej było inaczej i raczej
                  kierowcy wyzywali jak sie im dzwoniło na przystankach , ale teraz juz nie jest
                  dawniej , teraz jest teraz.
                  • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 02.10.03, 15:22
                    Odpowiem jeszcze szybciutko na Twoje oba maile.

                    > skoro mpk
                    > chce żeby wsiadać przednimi drzwiami trzeba nimi wsiadać

                    Ejże! Czy aby na pewno? To znaczy, że jeśli ktoś samowolnie nakazuje zrobić coś wbrew obowiązującemu prawu (a przypominam, że uchwała RM nadal obowiązuje, czyż nie?) to należy się z tym godzić, bo jakaś wyimaginowana "władza" kazała?
                    I jeszcze taki zabawny do szaleństwa tekst: "kierowca nie jest w stanie zerknąć na bilet" A co mu z tego zerkania w ogóle przychodzi? Czy nieskasowany bilet uprawnia do przejazdu? Bo jeśli tak, to wszystko cofam. A czy istnieje w ogóle jakiś przepis nakazujący okazywanie biletu przed jego skasowaniem? Bo mnie się wydaje, że nie, ale i tu moge się mylić, więc za ewentualną pomyłkę najpokorniej przepraszam:)

                    Czepnę sie jeszcze tego "wyraźnie napisane jest". Proponuję zajrzeć na nasz supernowoczesny dworzec PKP i przejść się galerią nad peronami. Po prawej stronie (jeśli idzie się w kierunku od ul. Wolności) są takie zgrabne kasowniczki do biletów, nawet działają, bo sprawdzałam. I pisze, że trzeba skasować bilet. Tylko tych biletów które można byłoby kasować od bardzo dawna już nie ma :D
                    Tak samo jest z napisami przy przyciskach w autobusach. Dziesiątki lat pisało, żeby naciskać przycisk, a nawet w bardzo niedoległej przeszłości, kiedy pojawiły się te fikuśne nowe autobusy, to nawet na zewnątrz pisało, że żeby WSIĄŚĆ trzeba nacisnąć przycisk i co? Nic. Naród nauczony, że żadnych takich się nie naciska, bo to boli naciskającego :)

                    No nic, muszę już naprawdę lecieć. Pozdrawiam i życzę owocnych przemyśleń:)
              • Gość: Temur Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.03, 14:29
                Żal mi Cię gościu. Tylko kretyn może mieć takie spojrzenie na tę sprawę.
                Niestety takich nie brakuje w naszym mieście. Ci, którzy ten przepis
                wprowadzili mają w dupie zwykłych ludzi, bo sami poruszają się prywatnymi albo
                służbowymi samochodami. A jak sobie wyobrażasz sytuację, kiedy w np.
                pod "Merkurym" wsiada do pojazdu tłum ludzi!? Przednimi drzwiami? To może od
                razu skorygujmy rozkłady jazdy i będziemy pokonywać trasę z Rakowa na Grabówkę
                w ciągu 1,5 h zamiast 40 minut. A jak człowiek, który w opisanej sytuacji
                wsiądzie ostatnimi drzwiami do autobusu ma skasować bilet!? Przefrunie nad
                innymi? A może MPK założy jakieś taśmociągi? Jaki sens zwiększania liczby
                kanarów skoro bilety sprawdza kierowca? A na gapę ludzie i tak jeżdżą i tak,
                mam znajomego, który tak jeździ od kilku lat i niekoniecznie, dlatego, że tak
                lubi. Szkoda słów, pomysł był kretyński od samego początku, tak samo jak
                prohibicja na Dekabrystów, a pewnie znalazło by się jeszcze parę innych rzeczy.
              • Gość: usiek Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.03, 22:58
                I tu masz po części racje. W innych krajach jest tak i jakoś ludzie z tym żyja,
                tylko że u nas babcie i dziadkowie, którzy zawsze przyzwyczajeni byli, że
                zawsze otworzy im sie drzwi, a tu nagle drzwi sie nie otwieraja. To ci
                zaskoczenie. Ludzie nie są do tego przyzwyczajeni tak jak na przykład jak już
                się zdarzy że kierowca otworzy tylko pierwsze drzwi bo akurat nikt nie wysiada,
                to ciężko jest wejść do autobusu bo ludzie zamiast iść do tyłu gdzie jest
                najwięcej miejsca (bo niby się tam nie wsiada) to wszyscy stoja na początku!!!
                (pewnie im się nie chce, albo takie przyzwyczajenie).
                • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 08.10.03, 00:37
                  I tu po części masz rację :D
                  Nie mogłam sobie darowac okazji, do skorzystania z tego zgrabnego zdanka ;) Za
                  jedyną bojowniczkę tu robię, więc mam nadzieję, że wybaczysz?

                  Z góry uprzedzam, że chcę się odnieść jedynie do tej części Twojej wypowiedzi,
                  mówiącej o tłoku z przodu autobusu. Mam wrażenie, że nie wynika to ani z
                  lenistwa, ani z przyzwyczajenia. Bo i jaka babcia czy dziadek staliby z przodu,
                  jeśli usiąść można z tyłu.
                  Przyzwyczajenie z pewnością jest, tylko nie tej natury. Były już posty w tym
                  wątku na ten temat. Niewątpliwym przyzwyczajeniem jest mianowicie obawa przed
                  wciśnięciem guzika "do wysiadania" przy drzwiach. Przez dziesiątki lat naród
                  został wytresowany, że jeśli guzik nieopatrznie nawet (chwytając się poręczy)
                  naciśnie, to kierowca robi straszną awanturę. Nawet jeśli dziś to się zmieniło,
                  starszym ludziom może się być w tym trudno połapać.
                  Druga sprawa związana jest z początkami wprowadzania tego "nowego porządku".
                  Zarówno do wsiadania, jak i do wysiadania otwierane były tylko jedne drzwi. Te
                  z przodu.
                  Z tej głupoty wyniknęło, że osoby starsze w obawie, że nie zdążą wysiąść
                  gromadziły się z przodu, nawet, jeśli z tyłu były wolne miejsca. Co więcej,
                  loteryjne otwieranie drzwi, to znaczy w Alejach wszystkie, parę przystanków
                  dalej tylko te przednie (również do wysiadania, co wyraźnie podkreślam, przy
                  czym, jak na przystanku kierowca zobaczył osobę z wózkiem, to otwierał
                  uprzejmie te drzwi, które akurat wózkowi były najbliższe, i chwała mu za to,
                  ale dla pozostałych pasażerów raz jeszcze powtarzam - loteria)dało w efekcie
                  naturalną całkowicie obawę, że jedynie od widzimisię kierowcy zależeć będzie
                  czy zdąży się wysiąść. A pierwszymi drzwiami zdąży się zawsze, bo te zawsze są
                  otwierane.
                  Zwrócić przy tym należy uwagę, i na to, że nigdzie, ale to dosłownie nigdzie
                  nie ma pisemnej informacji o zmianie. Na czym ona polega dokładnie. Jakie są
                  obowiązki kierowcy i prawa pasażera. Nawet jeśli osobiście uważam, że
                  postępowanie MPK nosi wszelkie znamiona bezprawia i narusza obowiązujące
                  przepisy, to być może byłabym w stanie się z tym częściowo pogodzić, poczekać,
                  co z tego wyniknie, gdyby zadbano o to, żeby ludzie nie byli traktowani jak
                  motłoch. A warunkiem do tego jest pełna informacja o rodzaju i zakresie
                  wprowadzanych zmian.
                  Dlaczego mogą wisieć na przystankach informacje o tym, że w danym dniu np.
                  Aleje będą wyłączone z ruchu autobusowego z powodu wyścigu kolarskiego, a
                  informacja tak drastycznie zmieniająca warunki przewozu pozostaje gdzieś tam
                  skrzętnie ukryta? I z dnia na dzień dzień wprowadzane są kolejne modyfikacje -
                  jak na przykład wspomniane już przyciski "do wysiadania", demontaż kasowników
                  itd.
                  Bo zdanie widoczne przy drzwiach autobusów: "proszę wsiadać przednimi
                  drzwiami", dla mnie oznacza jedynie, że ktoś mnie o to "prosi", a ja nie
                  mam "obowiązku" prośby jego spełnić, zwłaszcza, że na przykład ja proszę
                  wielokrotnie, żeby autobusy chociaż z pętli ruszały punktualnie. I w ubiegłym
                  roku przez fakt, że autobus zaledwie kilka przystanków od pętli miał 4 - 5
                  minut opóźnienia, nie zdążałam przesiąść się na inny autobus (jeżdżący nawiasem
                  mówiąc co pół godziny).

                  A teraz kolejna historia z życia wzięta. Wtorek 7 październik rano.
                  Linii nie podam, bo kierowca starał się naprawić swój błąd, a mógłby za to
                  poważnie odpokutować. A szkoda człowieka.
                  Do autobusu wsiadła grupka osób wyraźnie spoza miasta. Plecaczki, ochy, achy
                  nad urodą miasta itd. Po przejechaniu kilku przystanków, jak w całej Polsce,
                  ludzie ci ustawili się przy drzwiach, szykując się do wysiadania. Autobus był
                  praktycznie pusty, więc nie sposób ich było nie zauważyć. Guziczka nie
                  wcisnęli, bo i w całej Polsce się nie wciska - powody jak wyżej :D
                  Kierowca widząc, że na przystanku nikogo nie ma (nie był to przystanek na
                  żądanie - jesteśmy cały czas w mieście) po prostu się nie zatrzymał. Zaczął się
                  niepokój i wołania, co się dzieje. Kierowca zorientował się, że nie wypuścił
                  pasażerów i jakieś 100 m za przystankiem, w miejscu ruchliwym i na wąskiej
                  drodze, po prostu zatrzymał się i wypuścił ludzi.
                  I co Wy na to? Może jednak powinien był trzymać się przepisów i powieźć
                  biedaków na następny przystanek?

                  Pozdrawiam

                  • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 08.10.03, 00:48
                    Że do tej pory kierowcy sie denerwowali za wciskani przycisków to sie nie
                    dziwie - na całym świecie coś takiego jest używane jedynie w przypadkach
                    przystankw na żądanie kórych jest sporo. U jnas w Polsce ta forma sie nie
                    przyjeła wiec niema co sie dziwic że było jak było. Po drugoie jesli już nasze
                    MPK koniecznie chce robic cyrk z 1 drzwiami to u licha niech bedzie
                    konsekwentne w tym co robi bo teraz jest totalny balagan w centrum i na
                    ruchliwych przystankach otwieramy wszystkie drzwi gdzi inddzie jedynie pierwsz
                    jesdnym słowem czasem niewiadomo jak bedzie to tez utrudnia przyzwyczajenie sie
                    do nowosci. Zresztą nasze MPK zachowuje sie poprostu jak monopolista którym
                    jest a monopolista uwaza iż pasażerowie sa dla MPK a nie na odwrót. Czyli niema
                    co sie dziwic ze jest jak jest.
                    • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 08.10.03, 00:58
                      Oj, dzięki, dzięki za kolejny dowód poparcia. Ale maluczko nas i wiele pewnie
                      oprócz bicia piany nie zwojujem :D
                      No, chyba, co by skrzyknąć ze sta chłopa i faktycznie petycją jakąś alibo i
                      inakszym pergaminem w onych uderzyć. Pergamin może być w solidny dąb
                      oprawion. :D

                      Pozdrawiam
                      • Gość: Barthezz Re: Kasowniki w autobusach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.03, 11:08
                        Witam, postanowiłem dodać swój kamyczek do ogródka złości na MPK. Tak samo jak
                        większosć zabierających tu głos, uważam pomysł MPK o wsiadaniu pierwszymi
                        drzwiami za idiotyczny!!! Bardzo dobrze, iż ten temat trafił na forum a lista
                        biorących udział w dyskusji rośnie. A co byście powiedzieli jakby zasypać MPK
                        całą masą niezadowolonych maili. Raczej nic to nie zmieni, ale utrudni im
                        życie, tak jak oni utrudniają je nam.

                        Pozdrawiam,
                        Barthezz

                        ps. wyraźcie swoją opinię na temat Basenu MOSiRu (forum częstochowa)





                    • Gość: LUNCH Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 13:45
                      Gość portalu: XKX napisał(a):

                      > Że do tej pory kierowcy sie denerwowali za wciskani przycisków to sie nie
                      > dziwie - na całym świecie coś takiego jest używane jedynie w przypadkach
                      > przystankw na żądanie kórych jest sporo. U jnas w Polsce ta forma sie nie
                      > przyjeła wiec niema co sie dziwic że było jak było.

                      Niezupełnie. W Warszawie jest ich sporo.
                      • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 08.10.03, 18:55
                        Na temat Warszawy się nie bede wypowiadał bo akurat tego miasta nieznam od
                        strony komunikacji miejskiej zreszta Ty jako osoba pracująca w Stolicy (zresztą
                        w dziedzinie komunikacji publicznej) wiesz najlepiej jak jest. Miałem na mysli
                        Częstochowe iż u nas akurat przystanki na żądanie w zasadzi nie występują i nie
                        wystempowały (a jesli to bardzo bardzo sporadycznie) wiec ludzie nie mieli
                        szans sie nauczyć urzywania takowych przycisków.
    • maxx5 Re: Kasowniki w autobusach 02.10.03, 14:42
      To jest niedopuszczalne i nielegalne, aby zmuszać ludzi do uciążliwego i
      niewygodnego wsiadania jedynie pierwszymi drzwiami. Ja już mam dość. Popieram
      wszystkich, którzy z tym walczą.
    • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 02.10.03, 15:04
      No i niestety wciąż jeszcze nie mam czasu.
      Dotarłam za to do stronki z raportem pokontrolnym stanu komunikacji miejskiej (autobusowej, jakby kto miał wątpliwości) w paru większych miastach Polski, między innymi w Warszawie, Łodzi i in. Wśród informacji pokontrolnych za bardzo istotny mankament uznano, że kierowcy nie zawsze otwierają wszystkie drzwi w autobusie, by umożliwić wsiadanie i wysiadanie pasażerom. Zalecenie pokontrolne brzmiało: zastosować automatyczne otwieranie WSZYSTKICH DRZWI. To nie jest informacja z księżyca. Poszukam raz jeszcze tej stronki i podam adres.
      Mam też parę uwag co do zgodności obecnej praktyki nie tylko z cytowaną wcześniej uchwałą RM, ale z samym prawem przewozowym. Ale to już innym razem. Może wieczorkiem mi się uda coś dopisać.
      A, i jeszcze tylko krótka uwaga. "Teraz jest teraz" nie oznacza bynajmniej, że to teraz należy bez gadania zaakceptować. Tym bardziej, że zwróćcie proszę uwagę na fakt, że w centrum miasta kierowcy otwierają wszystkie drzwi, a nie tylko te z przodu i ludziska wsiadają jak kto chce. Same kasowniki mnie nie interesują, bo jeżdżę wyłącznie na sieciówkach, ale nie lubię jak w pogoni za jedynym kasownikiem tratuje mmnie pół autobusu :)

      Pozdrawiam wszystkich przeciwników idiotycznego pomysłu.
      Nawiasem mówiąc została treść tego zarządzenia czy co to tam jest gdzieś opublikowana, bo może przeoczyłam? Bardzo chciałabym to dostać do łapek :D

      I jeszcze jedno (nie mam czasu a ciągle coś do powiedzenia :D), z tymi przyciskami też nie tak różowo. Na peryferiach kierowcy jakoś niezwyczajni patrzeć na tablicę czy im się światełko zapala:) Przynajmniej trzy razy widziałam jak kierowca nie otworzył drzwi mimo włączonego przycisku wysiadania i sieroty musiały jechać przystanek dalej. Oczywiście spacer nigdy nikogo nie zabił, ale jakby ktoś chciał pochodzić, to do autobusu by chyba nie wsiadał ;)
      • Gość: cornohlio Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.03, 16:38
        Z tego wynika ze wszystkim nie mozna dogodzić ,jak zwykle zresztą.MPK musiało
        cos zrobic żeby ich transport nie przynosił strat.Wczesniej było dobrze? ale
        przedsiębiorstwo było prawie na skraju upadku, bo ludzie przyzwyczajenie ze raz
        na ruski rok kanar wejdzie nie kupowali biletów albo nie kasowali.Jak Wam nie
        pasuje to dajcie jakis inny pomysł na gapowiczow, taki żeby był doskonały i
        wszystkim pasował.
        • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 02.10.03, 17:16
          Cornohlio, po prostu kanarów więcej:)
          I niech się nie kryją, bo nie o to chodzi, żeby karać (ściągalność zdaje się
          niezbyt wysoka) tylko żeby respekt wzbudzać.
          Od wielu lat jeżdżę codziennie bardzo dużo i różnymi liniami, w tym okresowo
          także podmiejskimi. Średnio jakieś cztery do ośmiu przejazdów dziennie -
          niemało, prawda? I wiecie co zauważyłam? Po pierwsze, że w tłoku kanarów nie
          uświadczysz. W godzinach szczytu praktycznie gatunek na wymarciu. Po drugie,
          najczęściej kontrole zdarzają się w pobliżu końcowych przystanków (gdzie
          indziej też, ale rzadko) - przynajmniej taka jest moja obserwacja, nie musi być
          słuszna. Znam większość starszej gwardii z widzenia, więc pusty śmiech mnie
          ogarnia, jak wsiądą na przykład do tramwaju w Alejach, pogadają sobie, a do
          kontroli przystępują przy "Mleczarzu", jak już pięć osób na krzyż zostaje. To
          samo na liniach podmiejskich w kierunkach tzw. wycieczkowych. Chłopy na schwał
          a kontrolują tuż przed końcowym przystankiem linii. Niejeden raz byliśmy
          wówczas z córką i mężem JEDYNYMI pasażerami :)
          Pozdrawiam.

          Aha, no i pijanych albo agresywnych buców też nie ruszają. Przynajmniej ja na
          oczy nie widziałam. A statystyka przy tej mojej ilości przejazdów wygląda tak,
          że może mi się jedna czy dwie kontrole w miesiącu zdarzają. Policz, średnio 25
          dni po przeciętnie 6 przejazdów. Czyli 1 - 2 kontrole na 150 jazd. I Ty pytasz
          co trzeba zrobić, żeby zmniejszyć straty MPK? Przecież to się zwyczajnie opłaca
          jeździć bez biletu!
          Ja się nie obrażam, jak mnie kanar kontroluje, byleby z kulturą i
          identyfikatorkiem. Mam czas odstawić reklamówkę z zakupami, do torby po
          sieciówkę i dokument sięgnąć i wszystko jest o.k. Może być i pięć razy
          dziennie, jeśli taka wola.
          A nie jakieś łamańce ponad prawem.
          • Gość: blanc Re: Kasowniki w autobusach IP: *.net.kn.pl / *.kom-net.pl 02.10.03, 17:25
            Kasowniki to pewnie niestety jeden z całej serii rozkosznych pomysłów pewnych
            mądrych i nobliwych osób "wiadomo skąd".

            Podsunę jeszcze jeden: proponuję rozszerzyć ten przepis o tramwaje - wsiadanie
            przednimi drzwiami - szczególnie do drugiego wagonu;)
          • kierowca_mpk Re: Kasowniki w autobusach 02.10.03, 17:40
            Nie łamańców ponad prawem.

            Prawo przewozowe (Dz.U.00.50.601)

            Art. 16. 1. Umowę przewozu zawiera się przez nabycie biletu na przejazd lub
            spełnienie innych określonych przez przewoźnika warunków dostępu do środka
            transportowego, a w razie ich nieustalenia - przez samo zajęcie miejsca w
            środku transportowym.

            Wychodzi na to, że Rada Miasta "puściła bąka" wchodząc w ustawowe uprawnienia
            przewoźnika do decydowania o sposobie zajmowania miejsca w pojeździe przez
            podróżnych, którzy mają wolę zostać pasażerami konkretnego autobusu. I co Wy na
            to?

            • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 02.10.03, 18:19
              Public relations czy inna komórka organizacyjna MPK? :D

              Pozdrawiam gorąco, a o przepisach chętnie porozmawiam wieczorkiem.

              Jest taki starszawy już dowcip, pewnie go trochę położę, ale co tam.
              Firma przeprowadza rekrutację do działu X. Wzywa pierwszego kandydata i pyta:
              ile to jest dwa razy dwa? Cztery - odpowiada kandydat. Proszę czekać,
              skontaktujemy się z panem.
              Wzywają drugiego i znów to samo pytanie: ile to jest dwa razy dwa, ten myśli,
              mysli, cztery - odpowiada. Dziękujemy panu bardzo. Skontaktujemy się później.
              Wchodzi trzeci kandydat, prawnik. Zadają mu to samo pytanie co poprzednim
              kandydatom. A on wstaje, podchodzi do drzwi, sprawdza, czy nikogo za nimi nie
              ma, zasuwa żaluzje w oknach, siada wygodnie w fotelu i pyta: A ile ma być?

              Nieskończone są spory prawników :D
              • kierowca_mpk Re: Kasowniki w autobusach 03.10.03, 15:44
                Czy tylko prawnicy prowadzą spory? To komunalny furman z ...dziestokilkuletnim
                stażem nie może może mieć swojego, choćby odmiennego od innych zdania?-:D
                • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 03.10.03, 23:01
                  Ooo, to z tym wykształceniem zarządzająco-marketingowym nie trafiłam? :(
                  Zdanie odmienne oczywiście zawsze można mieć. Ja na przykład mam i je wyrażam :D
                  Poza tym, staram się je uzasadnić.
                  A wymiana argumentów czyni dialog, ten zaś prowadzi do porozumienia :D Mogę
                  polecić parę tytułów :D

                  Pozdrawiam

            • Gość: Lunch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.10.03, 14:20
              Chyba zapomniałeś, że Rada Miasta występowała tu niejako w roli właściciela
              Twojej firmy.
              • kierowca_mpk Re: Kasowniki w autobusach 03.10.03, 16:10
                Być może moja skleroza powoduje, że zapominam czasami o niektórych
                wydarzeniach, ale o jednym jeszcze nie zapomniałem! A mianowicie o tym, że Rada
                Miasta zlikwidowała komunalmy zakład budżetowy pod nazwą Miejski Zakład
                Komunikacji i powołała sobie spółkę prawa handlowego pod nazwą Miejskie
                Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Częstochowie Sp. z o. o. Jak zapewne wiesz,
                spółka ma przynosić zyski, a nie straty.
                • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 03.10.03, 23:06
                  A przepraszam bardzo, kto jest właścicielem tej spółki prawa handlowego? Bo
                  tego Pan nie napisał :D A może wśród właścicieli dałoby się odnaleźć jakieś
                  związki jeśli nie z Radą Miasta, to z samym Miastem? :D
                  Czekam z utęsknieniem na wypowiedź kogoś zorientowanego.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: lunch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.ztm.waw.pl 06.10.03, 08:10
                    Oczywiście, że jest to jednoosobowa spółka miasta.
                    • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 06.10.03, 22:45
                      A jak myślisz, po co o to Pana kierowcę mpk pytałam? :D :D :D
                      Swoją drogą zamilkł jakoś dziwnie.
                      A tak się miło z nim rozmawiało :(
                      • Gość: lunch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 13:21
                        Brakło mu argumentów i nie ma komu świni podłożyć...
                      • kierowca_mpk Re: Kasowniki w autobusach 09.10.03, 11:05
                        Mam chwilkę czasu, więc odpowiadam:

                        Nie, nie zamilkłem jakoś dziwnie. Jest tylko tak, że kierowca MPK pracuje w
                        świątek, piątek i w niedzielę. Na pierwszą zmianę wstaje o trzeciej nad ranem,
                        z drugiej nierzadko wraca do domu o pierwszej w nocy. W pierwszym przypadku
                        musi iść wcześniej spać, w drugim, kiedy domownicy już śpią, nie czas na
                        włączanie komputera. Nie mam takiej możliwości, jak inni Forumowicze, żeby
                        sobie przeglądać przebieg dyskusji w godzinach pracy i ewentualnie coś tam
                        napisać. Mam też i rodzinę i obowiązki z tym związane. Siedzenie w internecie
                        nie jest moim jedynym zajęciem. Poza tym należą mi się też czasami jakieś tam
                        rozrywki - to też absorbuje czas. To po pierwsze.

                        Po drugie: komputer, który mam w domu nie jest do mojej wyłącznej dyspozycji.
                        Inni domownicy też z niego korzystają. Czasowo rozkłada się to mniej więcej
                        tak: jak nas nie ma w domu używaj go sobie ojciec do woli. Oczywiście żartuję,
                        ale faktem jest, że jak tych “tyranów” :D:D:D nie ma, mogę wtedy swobodnie i w
                        skupieniu wszystko poczytać.

                        Jest i po trzecie, chyba najważniejsze. Nieeee! Najgorsze!!!!!
                        Moja żona beszta mnie, że nie dbam o swój układ nerwowy. Doszła mianowicie do
                        wniosku, że moje ostatnio nieznośne w domu zachowanie nie ma żadnego związku ze
                        stresem czy stresami przeżywanymi w pracy (a jest ich ostatnio niemało), ale
                        wyraźnie pochodzi od www.gazeta1.pl/forum. Zauważyła też zwiększone niż
                        zalecone przez lekarza moje zapotrzebowanie na piwo, czego nie zaprzeczam. Pod
                        groźbą odstawienia mnie od czegoś tam (hehehe) zabroniła mi wchodzenia na ww
                        stronę. A że stawiam wyżej uciechy, no powiedzmy kulinarne ;) niż stukanie
                        dwoma palcami po klawiaturze, przeglądam sobie w jej obecności inne, równie
                        innteresujące stronki, te “śmieszne” też, a jak!. Gdy mnie łapie na pisaniu
                        postu/posta (?) robi mi reset kompa. W oczekiwaniu na ponowne wgranie systemu
                        nucę sobie “Och te baby” , bo cóź innego mi pozostaje :D. I taka oto jest
                        tajemnica ... mojej opieszałości. Kończę bo muszę wstawić sobie coś na obiad,
                        głodny przecież nie pójdę do pracy.

                        Chłodno, ale jednak pozdrawiam.

                        PS. Pytanko: Jak wypadła analiza prawa przewozowego?
                        • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 09.10.03, 22:05
                          kierowca_mpk napisał:

                          > Mam chwilkę czasu, więc odpowiadam:

                          > PS. Pytanko: Jak wypadła analiza prawa przewozowego?

                          A ciekawie, ciekawie wypadła.
                          Na początek dwa kwiatuszki.

                          Pierwszy pochodzi bezpośrednio z ustawy prawo przewozowe. Cytuję:

                          Art. 33a
                          1. Przewoźnik lub osoba przez niego upoważniona, legitymując się
                          identyfikatorem umieszczonym w widocznym miejscu, może dokonywać kontroli
                          dokumentów przewozu osób lub bagażu.

                          2. Identyfikator, o którym mowa w ust. 1, powinien zawierać co najmniej
                          następujące informacje:

                          1. nazwę przewoźnika,
                          2. numer identyfikacyjny osoby dokonującej kontroli dokumentów przewozu osób
                          lub bagażu,
                          3. zdjęcie kontrolującego,
                          4. zakres upoważnienia,
                          5. okres ważności,
                          6. pieczęć i podpis wystawcy (przewoźnika).
                          ________________________________________________________

                          Kwiatuszek drugi:

                          Dowiedziałam się, że ustawa prawo przewozowe określa też kompetencje związane z
                          ustalaniem przepisów porządkowych. I tak, przepisy porządkowe związane z
                          przewozem osób i bagażu środkami transportu zbiorowego w odniesieniu do
                          gminnego transportu zbiorowego - określa rada gminy, w odniesieniu do
                          powiatowego transportu zbiorowego - rada powiatu, w odniesieniu do
                          wojewódzkiego transportu zbiorowego - sejmik wojewódzki.

                          Źródło danych bardzo miarodajne :D
                          _____________________________________________________

                          A teraz mój komentarz.

                          Nie mamy chyba w tym gronie wątpliwości, że kierowca może być, a nawet jak
                          wynika ze stosownych przepisów JEST uprawniony do kontroli biletów.
                          Niemniej, jak świat światem identyfikatora określonego prawem przewozowym u
                          kierowcy częstochowskiego MPK nie zauważyłam.
                          Rozumiem z przytoczonych wyżej przepisów, że skoro osoba żądająca ode mnie
                          okazania biletu nie legitymuje się identyfikatorem, to nawet jeśli siedzi "za
                          kółkiem" i z całą pewnością jest kierowcą autobusu, ja biletu okazywać nie
                          muszę.
                          Posunę się w swych dywagacjach dalej.
                          Identyfikatory zostały wprowadzone z dwóch przyczyn. Po pierwsze, w celu
                          wyeliminowania oszustów podszywających się pod kontrolerów (z całą pewnością
                          raz zdarzyło mi się takiego spotkać). I po drugie, w celu wyeliminowania
                          zachowania chamskiego, aroganckiego itp. Człowiek, który musi się przedstawić
                          imieniem i nazwiskiem, a nie jest tylko anonimową twarzą, ma zdecydowanie
                          mniejsze skłonności do nadużywania przypisanej mu "władzy".
                          Dlatego też ustawa, będąca nadrzędnym dla każdego przewoźnika aktem prawnym
                          wprowadziła OBOWIĄZEK okazywania identyfikatora przy podejmowaniu czynności
                          kontrolnych.
                          Ustawa obowiązuje już od tak dawna w obecnym kształcie, że jeśli chciano
                          uczynić z kierowców psy łańcuchowe na pasażerów, należało najpierw zadbać, by
                          mieli imię, nazwisko i resztę wymaganych prawem danych wypisane w widocznym
                          miejscu.
                          Zdaje mi się, że mowa też była w którymś momencie o niegrzecznych kasjerkach.
                          Coraz więcej sklepów, urzędów (w tym pocztowe np.) wyposażyło już swoich
                          pracowników w identyfikatory. Jeśli pracownik taki jest wobec mnie niegrzeczny,
                          to mam święte prawo złożyć na jego zachowanie skargę. Pierwsza pewnie niewiele
                          zdziała, ale jeśli będą się powtarzać ... W Częstochowie jest sporo
                          bezrobotnych.
                          A kierowca autobusu? To co? Jak mnie ordynarnie potraktuje, to mam opisywać: w
                          autobusie takim i takim o takiej i takiej godzinie, pan wyglądający tak i tak
                          obraził mnie słowem i czynem? Zresztą szkoda słów.

                          Przepis jest i faktowi jego łamania zaprzeczyć się nie da.



                          Teraz odnośnie drugiego tematu.
                          Ustawowo do formułowania uregulowań porządkowych w odniesieniu do komunikacji
                          komunalnej są właściwe organy gminy, powiatu, województwa.
                          Ustalają one przepisy obowiązujące we wszystkich środkach komunikacji
                          miejskiej: autobusach, tramwajach itp.
                          Żaden zarząd, dyrekcja, czy inna komórka przedsiębiorstwa nie może na własną
                          rękę wprowadzać przepisów sprzecznych z ustaleniami zawartymi w przepisach
                          porządkowych.
                          W naszym wypadku chodzi o uchwałę Rady Miasta.
                          Jest ona nadrzędna względem jakichkolwiek uregulowań wewnątrz MPK.
                          Nikt nie broni przewoźnikowi ustalać takich wymogów regulaminowych, które nie
                          są sprzeczne z tą uchwałą (oraz innymi przepisami prawa :D) zwłaszcza w
                          działach, które uregulowane w niej nie są.
                          Nikt nie broni też MPK walczyć w Radzie Miasta o zmianę przepisów, ale najpierw
                          muszą one zostać zmienione, a potem dopiero można je egzekwować.

                          To by było może na razie na tyle.

                          Chciałabym przy tym ponownie przypomnieć, że pozostało w naszej rozmowie kilka
                          wątków, jak na przykład kwestia definicji pasażera, które nie doczekały się
                          jeszcze odpowiedzi z Pana strony.

                          Pozdrawiam. Bez specjalnego chłodu :D
                          • kierowca_mpk Re: Kasowniki w autobusach 11.10.03, 19:27
                            Gość portalu: Aga XL napisał(a):
                            >
                            > A ciekawie, ciekawie wypadła.
                            > Na początek dwa kwiatuszki.
                            >

                            Tyle tylko, że mocno zwiędnięte!

                            Zapowiadało się ciekawie, a wyszło blebleble. Przy okazji okazało się, że coś
                            kiepsko u Pani z rozumieniem czytanych tekstów. Moje gratulacje! Najpierw
                            wkleiła Pani przepis, w którym jest mowa o numerze identyfikacyjnym, a dalej
                            plecie trzy po trzy o jakimś imieniu i nazwisku kontrolującego. To ustawa o
                            ochronie danych osobowych nie obowiązuje?

                            Dalej rozwodzi się Pani nad przestrzeganiem uchwał Rady Miasta. I tu, po tym,
                            kiedy sama Pani przyznała iż sformułowanie: pasażerowie mogą wsiadać i
                            wysiadać... jest nieforunne, wykazała Pani swoją niestaranność w ocenie
                            przepisów. Czym innym bowiem są przepisy porządkowe, a czym innym przepisy
                            dotyczące zawierania umów i wynikającymi z nich konsekwencjami. Wszak z tym
                            problemem mamy tu tak naprawdę do czynienia. Chyba nie muszę Pani mówić, że
                            niejasne lub niefortunne zapisy prawa bywają różnie interpretowane i niekiedy
                            są niewykonywalne. Zdarza się, że i drogo kosztują. Najlepszym tego przykładem
                            jest ustawa 203.

                            >
                            >Chciałabym przy tym ponownie przypomnieć, że pozostało w naszej rozmowie kilka
                            >wątków, jak na przykład kwestia definicji pasażera, które nie doczekały się
                            >jeszcze odpowiedzi z Pana strony.
                            >

                            Ponieważ, pytanie o definicję pasażera jest jedynym nie z gatunku pytań
                            blondyki, (tych akurat zadała Pani kilka i nie w sposób na nie odpowiedzieć),
                            polecam Pani lekturę regulaminów zamieszczonych na internetowych stronach
                            przedsiębiorstw komunikacji miejskiej. W niektórych z nich podano tę właśnie
                            definicję. Moim zdaniem "źródło danych bardzo miarodajne". Linków nie wklejam,
                            ponieważ u Pani i tak nie "wchodzą" :D

                            Pozdrawiam Panią chłodno ale nie ozięble :D.
                            • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 12.10.03, 02:24
                              Odpowiem Panu, mniej grzecznie niż czynię to zazwyczaj.

                              Chociaż w dotychczasowych postach pozwalałam sobie wobec Pana na nieco ironii,
                              nigdy nie posunęłam się do tego, żeby Pana obrażać, być chamska czy ordynarna.
                              Sądziłam, że mam do czynienia z człowiekiem umiarkowanie przynajmniej
                              kulturalnym. Myliłam się. Mój to problem.

                              Odpowiadając, podejmuję więc przyjęty przez Pana ton.

                              ) Zapowiadało się ciekawie, a wyszło blebleble. Przy okazji okazało się, że coś
                              ) kiepsko u Pani z rozumieniem czytanych tekstów.

                              Tu mnie Pan obraża po raz pierwszy. Czytanych tekstów, z przykrością ponownie
                              to stwierdzam, to Pan niestety nie rozumie. Śpieszę wyjaśnić, wprzódy jednak
                              zacytowawszy:

                              ) Moje gratulacje! Najpierw
                              ) wkleiła Pani przepis, w którym jest mowa o numerze identyfikacyjnym, a dalej
                              ) plecie trzy po trzy o jakimś imieniu i nazwisku kontrolującego.

                              No i wyszło Panu blebleble i trzy po trzy. Zacytowana ustawa w punkcie drugim
                              wymienia dane, jakie muszą znaleźć się na identyfikatorze CO NAJMNIEJ. Spieszę
                              wyjaśnić, co oznacza w prawie formuła "co najmniej". Oznacza ona ni mniej ni
                              więcej tyle, że na identyfikatorze (pozostańmy przy temacie) MUSZĄ znaleźć się
                              wszystkie dane wymienione w ustawie, przy czym MOGĄ się tam znaleźć także dane
                              dodatkowe. Takie jak imię i nazwisko na przykład.
                              Innymi słowy, ustawa bynajmniej nie wyklucza, jak Pan opacznie zdaje się
                              rozumować, umieszczenia na identyfikatorze imienia i nazwiska.

                              ) To ustawa o
                              ) ochronie danych osobowych nie obowiązuje?

                              Tu, to już mi zwyczajnie słów brakuje. Wie Pan co, niech Pan się może przejdzie
                              na dowolną pocztę, do supermarketu, a może i do Urzędu Miasta, popatrzy sobie
                              na identyfikatory, a potem poleci ze stosownym donosem, że ustawa o ochronie
                              danych osobowych jest łamana. I zobaczymy, kto się będzie wówczas śmiał
                              ostatni. Czy ja, czy Pan.

                              Pozwolę sobie zauważyć, że konsekwencję w niezauważaniu właściwego tematu,
                              który poruszam wykazuje Pan przy tym zadziwiającą. Bredzi Pan zatem kompletnie
                              nie na temat, bo tematem była kwestia nie tego jaki kształt ostateczny winien
                              przybrać identyfikator osoby kontrolującej bilety (czy ma zawierać dane osobowe
                              czy też nie), tylko braku jakiegokolwiek identyfikatora u kierowców mpk.
                              Powtórzę raz jeszcze, bo wyraźnie jednokrotne podkreślenie w tekście nie jest w
                              stanie do Pana świadomości przeniknąć, że zgodnie z cytowaną przeze mnie
                              ustawą, jeżeli osoba nie legitymuje się wymaganym identyfikatorem - nie jest
                              uprawniona do kontroli biletów.
                              I to temat zdaje się zamyka.
                              Chyba, że zechce mi Pan wmawiać, że kierowcy mpk identyfikatory takie mają i od
                              zawsze podczas kontroli biletów okazują.
                              Jeżeli ma Pan jeszcze jakieś wątpliwości, to załączam ponownie cytat z ustawy,
                              by nie trudzić Pana koniecznością cofania się aż o dwa posty w wątku.

                              Art. 33a
                              1. Przewoźnik lub osoba przez niego upoważniona, legitymując się
                              identyfikatorem umieszczonym w widocznym miejscu, może dokonywać kontroli
                              dokumentów przewozu osób lub bagażu.

                              Mam nadzieję, że trudności w odczytaniu i zrozumieniu tego krótkiego tekstu, po
                              kilkakrotnym jego powtórzeniu ustąpią.
                              Czy kierowcy mpk mają identyfikatory - nie mają. Nie mając nie legitymują się.
                              Nie legitymując się nie mają prawa kontrolować biletów. Ponieważ "jedynie
                              przewoźnik lub osoba przez niego upoważniona, legitymując się
                              identyfikatorem umieszczonym w widocznym miejscu, może dokonywać kontroli
                              dokumentów przewozu osób lub bagażu"
                              I tyle, proszę szanownego Pana.
                              Takie jest prawo.
                              Można się z nim nie zgadzać, ale to nie zwalnia z obowiązku jego przestrzegania.

                              ) Chyba nie muszę Pani mówić, że
                              ) niejasne lub niefortunne zapisy prawa bywają różnie interpretowane i niekiedy
                              ) są niewykonywalne. Zdarza się, że i drogo kosztują. Najlepszym tego
                              ) przykładem
                              ) jest ustawa 203.

                              A co to jest ustawa 203?
                              Od kiedy to u nas ustawy się numeruje? Czyżbyśmy się proszę Pana wykazali
                              pisząc o "ustawie 203" zarzucaną mi dopiero co niestarannością w ocenie
                              przepisów, bądź niezrozumieniem tekstu, a może, co Boże broń, w ogóle nie mamy
                              pojęcia czym jest ustawa, a czym na przykład artykuł lub stosowny ustęp ustawy?
                              Hmmm. Jeśli tak, to tylko współczuć mogę, że Pana w dyskusję, wyraźnie
                              przerastającą możliwości wciągnęłam. Proszę pozdrowić żonę i popijać piwko w
                              ilościach "przez lekarza przepisanych".

                              A teraz odnośnie przestrzegania uchwały Rady Miasta i rozróżnienia pomiędzy
                              przepisami porządkowymi, a przepisami dotyczącymi zawierania umów.
                              Odnoszę niejasne wrażenie, że nie wie Pan o czym mówi, bądź z grubsza to Panu
                              jedynie wyłożono.
                              Wyjaśniam zatem, że faktycznie inną rzeczą są przepisy dotyczące zawierania
                              umów, a inną przepisy porządkowe. Tyle, że jedno z drugim nie ma tu nic do
                              rzeczy.
                              To samo niefortunne sformułowanie, jakby nie było niefortunne, nakazuje
                              również "pasażerowi" skasować bilet natychmiast po zajęciu miejsca w autobusie.
                              I sam Pan widzi, do czego spory semantyczne prowadzą. Tu "pasażer" i
                              tu "pasażer", a jeno Pan samotny w swych poglądach a ortodoksyjny.
                              Jeżeli do tej pory Pan tego nie zauważył, to pragnę zwrócić Pana uwagę na fakt,
                              że nagminnie używa się w przepisach porządkowych i innych uregulowaniach
                              również pochodzących bezpośrednio "z działki" mpk określenia pasażer, zarówno
                              wówczas, gdy odnosi się to do chwili przed zawarciem umowy przejazdu (w
                              przypadku biletów wymagających skasowania zawarcie tej umowy następuje z chwilą
                              skasowania biletu, nie wcześniej, a w przypadku biletów nie wymagających
                              kasowania - z chwilą wykupienia biletu) jak i po jej zawarciu.
                              Mam nadzieję, że zdanie nie za długie?
                              I nie może tu być mowy o żadnym nieporozumieniu. "Pasażer" jest rozumiany
                              jednoznacznie zarówno jako osoba mająca zamiar jechać danym środkiem
                              komunikacji, jak i ta, która już zawarła umowę o przewóz.
                              I tak na marginesie zupełnie. Czy nadal będzie się Pan upierał, że pasażer
                              staje się pasażerem po okazaniu biletu i to biletu nieskasowanego, a nie po
                              zawarciu umowy o przewóz?
                              Sięgnę oczywiście do regulaminów, bo większość linków jednak u mnie "wchodzi".
                              Ale może podałby Pan chociaż regulaminy których przedsiębiorstw miał Pan na
                              myśli. Łatwiej byłoby mi szukać. I żeby było jasne, w Częstochowie nie
                              obowiązuje regulamin mpk z Sanoka na ten przykład, tylko przepisy porządkowe
                              uchwalone przez Radę Miasta Częstochowy. Zdaje się, że Pan jednak różnicy
                              pomiędzy regulaminem przedsiębiorstwa przewozowego a uchwałą też nie zauważa,
                              co ze smutkiem konstatuję.
                              Oczywiście, regulamin ustalony przez przewoźnika również obowiązuje, ale o ile
                              nie stoi on w sprzeczności z przepisami nadrzędnymi, czyli ustawą prawo
                              przewozowe, kodeksem cywilnym i uchwałą organu samorządowego właściwego
                              terytorialnie dla danego przewoźnika.

                              Rozumiem, zaciekłość, z jaką broni Pan stanowiska swojego pracodawcy. Gdyby nie
                              był to przewoźnik należący do miasta, z powodu nieprzestrzegania tych tak
                              lekceważonych przez Pana przepisów porządkowych uchwalonych przez Radę Miasta
                              byłby zagrożony utratą koncesji na przewóz. Święta krowa jaką jest mpk,
                              koncesji jednak tak prosto pewnie stracić nie może. A gdybym jednak się myliła
                              i sprawa poszłaby do stosownego ministerstwa? Co Pan na to? Koncesja pewnie by
                              pozostała, ale i kozioł ofiarny też by się znalazł, który konsekwencje głupoty
                              by poniósł.

                              Zanim sięgnie Pan po raz kolejny do klawiatury, sugerowałabym wizytę u radcy
                              prawnego mpk.
                              Jeśli jednak i radca nie zdoła Panu wyjaśnić konsekwencji prawnych, na jakie
                              się Pan bez zrozumienia powołuje, a które wynikają z treści ustawy prawo
                              przewozowe, kodeksu cywilnego regulującego tryb zawierania umów oraz uchwały
                              Rady Miasta zwanej w naszej korespondencji w skrócie przepisami porządkowymi,
                              służę pomocą przy następnej okazji.

                              Rozumiem, że kwestię definicji pasażera Pan uważa za zakończoną, przez samo
                              odwołanie się do regulaminów mnie osobiście nie znanych, nie obowiązuj
                            • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 12.10.03, 02:29
                              Dokończenie poprzedniego postu - nie zmieścił się. Sam Pan widzi, do czego
                              prowadzą próby wyjaśnienia spraw, które powinny być zrozumiałe z kilku
                              rzuconych słów :D
                              Kontynuuję zatem, w miejscu, w którym przerwany został wątek wypowiedzi:

                              Rozumiem, że kwestię definicji pasażera Pan uważa za zakończoną, przez samo
                              odwołanie się do regulaminów mnie osobiście nie znanych, nie obowiązujących w
                              Częstochowie, nie wskazując przy tym nawet ich źródła i treści. Podejście
                              nadzwyczaj oryginalne u człowieka, który nazywa mnie pogardliwie "blondynką".
                              Bo przecież komplement to chyba nie był.

                              Byłabym wdzięczna, gdyby przy okazji ochrzczenia moich pytań mianem "pytań
                              blondynki" wymienił pan ze dwa, trzy. Pokajam się jeśli są tak bezdennie
                              głupie, jak Pan sugeruje, lub wytłumaczę, "jak chłop krowie na granicy" to,
                              czego Pan sam ze słowa pisanego wyczytać nie potrafi.

                              Pozdrawiam. Nie mam powodu do tego, by czynić to chłodno bądź ozięble. Mój
                              stosunek emocjonalny do Pana jest nadal bardzo zrównoważony. Ponieważ jednak
                              zdaje się Pan innego języka niż mało kulturalny nie rozumieć, starałam się
                              dostosować do Pana poziomu.
                              Przykro mi jedynie ogromnie, że w chwili, gdy nie starcza Panu argumentów rzuca
                              się Pan na mnie z pięściami, bo w ten sposób Pana wypowiedź wypada mi
                              traktować. Zdaję sobie sprawę, że uczestnicząc w wydarzeniu publicznym, jakim
                              jest forum mogę zostać unurzana w błocie. Niemniej nie powstrzymuje mnie to od
                              zajęcia postawy, którą w naszym demokratycznym bądź co bądź społeczeństwie,
                              traktuje się wedle norm europejskich za obywatelską.
                              Do Sądu Pana pozywać za znieważenie wzorem wiadomej Pani Prezydent na razie nie
                              mam zamiaru.
                              • kierowca_mpk Re: Kasowniki w autobusach 12.10.03, 12:12
                                Gość portalu: Aga XL napisał(a):
                                >
                                Tu, to już mi zwyczajnie słów brakuje. Wie Pan co, niech Pan się może przejdzie
                                na dowolną pocztę, do supermarketu, a może i do Urzędu Miasta, popatrzy sobie
                                na identyfikatory, a potem poleci ze stosownym donosem, że ustawa o ochronie
                                danych osobowych jest łamana. I zobaczymy, kto się będzie wówczas śmiał
                                ostatni. Czy ja, czy Pan.
                                >

                                No, chyba ja, hehehe.

                                "Obowiązek noszenia przez pracowników identyfikatorów zawierających m.in.
                                imię i nazwisko wynika z wewnętrznych uregulowań wydanych przez pracodawcę (np.
                                z regulaminu pracy wydanego na podstawie art. 104 § 1 kodeksu pracy). Regulamin
                                ustala organizację i porządek pracy oraz związane z tym prawa i obowiązki
                                pracowników. Służyć ma on porządkowi i sprawności w załatwianiu spraw w
                                zakładzie pracy. Obowiązek ujawniania w tej postaci swoich danych osobowych,
                                jeżeli wynika z wewnętrznych przepisów obowiązujących w zakładzie pracy, nie
                                jest sprzeczny z ustawą o ochronie danych osobowych".

                                Wie Pani skąd pochodzi ten tekst? Oto źródło:

                                www.giodo.gov.pl/
                                Pani postulat, czy żądanie (obojętnie jak by tego nie nazwał) ujawniania
                                nazwiska kontrolera lub kierowcy częstochowskiego MPK naruszałoby ustawę o
                                chronie danych osobowych. A dlaczego? Tu ufam w Pani intelekt.

                                Pozdrawiam i życzę Pani miłego popołudnia, a najbardziej to przespanej nocy.

                                PS. Co do reszty... może się odniosę, może nie. Na razie szykuję się na
                                imprezę, na której mam nadzieję się dobrze bawić.
                                • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 12.10.03, 12:44
                                  kierowca_mpk napisał: (w swoim poprzednim poście :D)
                                  > To ustawa o
                                  > ochronie danych osobowych nie obowiązuje?

                                  Słowa więcej kierowca_mpk nie dodał, przez co sugestią wiedziony czytelnik
                                  mógłby odnieść mylne zgoła wrażenie, że kierowca_mpk twierdzi, że umieszczenie
                                  imienia i nazwiska na identyfikatorze ustawę tę narusza. Nic bardziej błędnego.

                                  Kierowca_mpk w swoim następnym poście napisał bowiem, cytując stosowne przepisy
                                  :

                                  > "Obowiązek noszenia przez pracowników identyfikatorów zawierających m.in.
                                  > imię i nazwisko wynika z wewnętrznych uregulowań wydanych przez pracodawcę
                                  .....

                                  Obowiązek ujawniania w tej postaci swoich danych osobowych,
                                  > jeżeli wynika z wewnętrznych przepisów obowiązujących w zakładzie pracy, nie
                                  > jest sprzeczny z ustawą o ochronie danych osobowych".

                                  Rozumiem, że Pan kierowca_mpk, wiedział, że jego pracodawca umieszczania takich
                                  danych nie wymaga, jednak wiedzy swej ujawnić nie raczył. Bo i po co? :D Można
                                  tak ładnie pianę pobić, a zasadniczą kwestię noszenia identyfikatorów
                                  pozostawić na torze bocznym.

                                  Gdyby nie moja inteligencja, o którą Pan mnie raczej słusznie pomawia,
                                  dyskutowałabym na ten temat, gubiąc meritum sprawy (swoją drogą obeznany Pan
                                  Panie kierowco z przepisami aż miło :D. Oby ze wszystkimi, czego sobie i
                                  pasażerom życzę :D). Tymczasem zamiast wdawać się w dyskusję jałową, ja po
                                  prostu Panu wyjaśnię raz jeszcze, bo widać nawet moje nocne pisanie w dzień (po
                                  słusznym wypoczynku) czytane nie zezwala Panu na zrozumienie napisanego tekstu,
                                  z całym szacunkiem. Albowiem ja doprawdy w żadnym miejscu tego forum ani
                                  żądania, ani postulatu okazywania się identyfikatorem z imieniem i nazwiskiem
                                  nie zgłaszałam. Ja zgłaszałam jedynie obowiązek okazania się identyfikatorem w
                                  ogóle.
                                  Imię i nazwisko, czy numer identyfikacyjny , mnie jest naprawdę wszystko jedno.
                                  Byleby był dokument, o którym ustawa mówi i na podstawie którego mogłabym
                                  zidentyfikować osobnika żądającego ode mnie okazania biletu - przypominam, że
                                  przed skasowaniem, co jest szczytem absurdu. Ale na ten temat Pan
                                  konsekwentnie, jak zwykle, gdy mam rację, milczy.

                                  Jeżeli Pana pracodawca nie wymaga od pracowników ujawniania imienia i nazwiska,
                                  to jego wewnętrzna sprawa. Natomiast Pan mi zarzucił w poprzednim poście, że
                                  ujawnianie tych danych jest w ogóle sprzeczne z ustawą o ochronie danych
                                  osobowych. A w tym sam Pan pisze, że nie jest i ustawa zostawia to do uznania
                                  pracodawcy.

                                  Może się Pan niejasno wówczas wyraził, ale zamiast się teraz niezbyt mądrze
                                  śmiać, należałoby sprostować poprzednią uwagę i nadać jej kształt właściwy :D

                                  > PS. Co do reszty... może się odniosę, może nie

                                  No i to jest właśnie to, co w Panu dosłownie uwielbiam :D
                                  Ta szczerość! To bezkompromisowe wyznanie, że nie stać Pana na wypowiedzenie
                                  się w kwestiach, w których stoi Pan na przegranej pozycji.:D Cóż za odwaga! A
                                  jaka fanaberyjność rozkoszna. "może się odniosę, może nie". Kapryśnik z Pana,
                                  nie ma co. Sam miód :D

                                  Ukłony przesyłam.
                                  Miłej zabawy życzę.
                                • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 12.10.03, 23:13
                                  Proponuję przeczytać post Krzyśka. Paranoiczne zarządzenia wywołują paranoiczne
                                  reakcje. Czy naprawdę o to chodziło???
          • Gość: cornohlio Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.03, 17:58
            Mówisz ,że wiecej kanarow i niech budzą respekt.Jak , w jaki sposob mają go
            budzic??Sama mówisz ze sciagalność należności jest znikoma.Jak inaczej ma
            budzic respekt , siłowo?? To już zupełnie ponad prawem by było, a może mają
            dwonić po policję albo straż miejską??.Juz widze reakcje ludzi jak autobus
            staje ,dzrzwi pozamykane przez jakiegoś gapowicza , odrazu by zlinczowali
            takiego kanara czy kierowce.Czy nie mówię prawdy ?? tak by było.
            A co do pijanych , ja rozumiem ze praca kanara polega na sprawdzaniu
            biletow ,ale co ma zrobic jeżeli gość jest nieprzytomny alebo pod ostrym
            wpływem alko i śmierdzi od niego na cały autobus.ponownie by wypadało zatrzymać
            autobus i go usunąć.Ponownie ludzie sie denerwują.
            A co do pracy samych kanarow ,rzeczywiście nie są oni bardzo uprzejmi,ale to
            juz zależy od człowieka, tak samo mozna się spotkac z nieuprzejmymi kasjerkami
            i co wtedy? Ogolnie to weźmy jeszcze taką sytuację tłok jak cholera ludzie
            staja na sobie, niewygodnie i dyskomfort, wtedy jescze wpadają kanary i robią
            zamieszanie, zupełnie już nie idzie wytrzymac.Co innego jest ze jak kupuje
            bilet to chciałbym dojechać w spokoju i bez tłoku a nie jak bydło w
            cieżarówce, ale takie są uroki cywilizacji.Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem
            było by,jak to było kiedys, postawić przy każdych drzwiach siedzonko i panie
            bądź panów którzy mają wyłacznosć na sprzedawanie biletow.Ale to i tak by było
            złe bo pewnie znowu burzyli by się ludzie mający kioski, i inni sprzedajacy
            bilety.No ale coż jak juz mówiłem nie da sie wszystkim dogodzić.
            • Gość: Aga XL Re: Cornohlio IP: 213.199.204.* 02.10.03, 18:11
              Cornohlio, nie o ten rodzaj respektu mi chodziło. Napiszę później wyraźnie. (co
              za diabeł mnie kusi, żeby tu zaglądać, zamiast robić co mam do zrobienia :( .)
              Odpiszę na wszystko na pewno.

              Pozdrawiam
            • Gość: Aga XL Re: Cornohlio cd IP: 213.199.204.* 02.10.03, 23:17
              Obiecałam, że odpowiem, więc niniejszym to czynię :)

              Nawiasem mówiąc, proszę zajrzyj jeszcze potem na sam dół dyskusji. Tam kilka
              słów o mnie i wyjaśnienie, dlaczego cała ta sytuacja mnie wkurza i oburza.
              Dotąd nie miałam okazji o tym wspomnieć.

              Mówiąc o budzeniu respektu, miałam na myśli, że w obliczu obecności policji,
              straży miejskiej czy innych "mundurowych" ludzie ograniczają swoje negatywne
              zachowania. Na tej prawidłowości opierają się programy prewencyjne Policji
              między innymi. Stwierdzono niezbicie, że obecność patroli zwiększa
              bezpieczeństwo (i poczucie bezpieczeństwa). I jest to chyba dla wszystkich
              oczywiste.
              Weźmy na przykłąd bardzo ruchliwe skrzyżowanie Alei z ul. Kościuszki i Al.
              Wolności. Jestem tam kilka razy dziennie i widzę, jak na czerwonym świetle
              przejeżdzą często nawet pięć, sześć samochodów, mimo, że piesi mają już
              zielone. Gdyby postawić policjanta, choćby jednego z tych bysiów na Hondach, w
              ciągu paru dni sytuacja by się unormowała. Nikt nie mający pewności, że jest to
              czynność bezkarna na czerwonym nie przejedzie. A starzy wyjadacze szybko się
              nauczą, że się nie opłaca - o, ewentualnie jeden policjant mógłby być na pokaz,
              a drugi od wypisywania :D

              Respekt, to może nie najszczęśliwsze słowo. Ale generalnie chodzi o to, że
              ludzie widzący kontrolerów w autobusie pięć razy się zastanowią zanim zdecydują
              się jechać "na gapę". A jeszcze przypomnę, że prawdziwą rolą policji drogowej
              na przykład jest zapobieganie wypadkom a nie karanie za nadmierną prędkość i
              właśnie dlatego nie mogą już się chować po krzakach z radarami. Po prostu
              oficjalnie podaje się miejsca, gdzie stale są kontrole. Pomysł może
              kontrowersyjny, ale o dziwo, ludzie czują się w tych rejonach jakby
              bezpieczniejsi :)
              Podobnie wydaje mi się zadziałałaby demonstracja obecności kanarów. Nie
              ukradkiem. Widzę, że są i nawet, jeśli nie skasowałam biletu, to szybciutko go
              kasuję. Nikt skradający się do mnie ukradkiem nie wlepia mandatu czy czegoś
              tam, czego i tak nie da się najczęściej ściągnąć, a MPK zarabia więcej.
              Powtarzam, że teoretyzuję. Mam sieciówkę od lat i temat kasowania mnie nie
              dotyczy. I jeszcze jedna rzecz. Kupuję sieciówki od kiedy stały się dostępne w
              Częstochowie. Z krótką przerwą na własne cztery kółka. Zasadniczym powodem
              decyzji o zakupie pierwszej sieciówki był BRAK KONIECZNOŚCI GRZEBANIA W
              TOREBCE, KASOWANIA BILETU I PAMIĘTANIA, ŻE TRZEBA KUPIĆ NOWY. Hołduję tej
              zasadzie do dziś, choć jeżdżę niewątpliwie więcej i względy ekonomiczne są
              oczywiste.

              Piszesz o linczu. I nie masz racji. Przy mnie o mało nie zlinczowali, ale
              gościa, który nie chciał pokazać legitymacji uprawniającej do darmowego
              przejazdu póki mu się kierowca (łagodnie mówiąc niegrzeczny - do dziadka
              na "ty" i z wrzaskiem na cały autobus) nie wylegitymuje :) Do kierowcy nikt nie
              miał zupełnie nic. Aż dziwne.

              Teraz dalej. Co by było, gdyby kanary w tłoku działały? Ano mpk miałoby
              mniejsze straty. Piszesz, że:

              > Ogolnie to weźmy jeszcze taką sytuację tłok jak cholera ludzie
              > staja na sobie, niewygodnie i dyskomfort, wtedy jescze wpadają kanary i robią
              > zamieszanie, zupełnie już nie idzie wytrzymac.

              No i właśnie z tego korzystają gapowicze. No bo skoro jest pewność, że kanary
              nie wpadną, to po co bilet kasować? I pomyśl, ilu gapowiczów jest w tym tłoku,
              a ilu poza szczytem wśród dziesięciu pasażerów na przedostatnim przystanku?
              Mnie się wydaje, że chodzi tutaj o prawidłowe wykonywanie pracy, za którą
              bierze się wynagrodzenie. Bo wątpię, żeby mieli oficjalne zalecenie,coby w
              tłoku ludzi nie zdrzaźniać?
              A co do pijanych, to co? Święte krowy? Szacunek im się należy i spokój? Ale
              pijany to jeszcze ćwierć problemu. Za to grupa agresywnych małolatów to też
              przerasta możliwości trójki (czasem nawet czwórki) kanarów. Lepiej przeczekać
              aż wysiądą i wtedy dopiero do akcji. A przecież widać jak na dłoni i od samego
              początku, że biletów, to towarzystwo na oczy nie widziało.
              Gdyby parę osób podobnego autoramentu poniosło jakieś konsekwencje, to plotka
              działa lepiej niż spot reklamowy w telewizji, a te chojraki przyciśnięte, też
              czasem cienko śpiewają, tylko kto ich ma przyciskać, jak kanar się boi (ja nie
              mówię, że to kanar ma przyciskać, ale kierowca ma cały czas łączność radiową z
              dyspozytorem, może za dwa przystanki mógłby czekać już ktoś
              bardziej "kompetentny" :D)

              No i jeszcze raz wrócę do pijanych. Poczytaj przepisy porządkowe. Czy to, że
              nikt nie ma odwagi ich stosować, to wszystko usprawiedliwia?

              Panie siedzące przy drzwiach z teczuszką pełną bilecików to ja jeszcze
              pamiętam. Do szkoły cały jeden przystanek jeździłam, żeby sobie taką atrakcję
              zapewnić jak kupienie biletu z tej skórzanej śmiesznej torby :) Czy to byłby
              dobry pomysł na dziś? Nie wiem. Wtedy ruch był znacznie mniejszy.

              Podsumowując, według mnie pełen poczucia własnej wartości, kompetentny,
              umundurowany i bardzo często widywany KONTROLER BILETÓW, nie kanar, poprawiłby
              w znaczący sposób statystyki mpk.

              W wątku mam wrażenie chodzi jeszcze o coś troszeczkę innego. O godność osobistą
              ludzi, którzy płacą i wymagają szacunku. A tego ostatniego niestety nie
              odczuwam będąc zmuszona do trzymania w jednej ręce reklamówki z zakupami, w
              drugiej portfela z sieciówką (imienną) a w zębach dowodu osobistego, bo bez
              niego sieciówka nie jest ważna. I w takim stanie czekając w deszczu aż będę
              mogła wejść do autobusu, bo właśnie ktoś bilet kupuje i przejścia brak, coś
              mnie trafia.

              Pozdrawiam

            • Gość: lunch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.10.03, 14:23
              Gość portalu: cornohlio napisał(a):

              > Ogolnie to weźmy jeszcze taką sytuację tłok jak cholera ludzie
              > staja na sobie, niewygodnie i dyskomfort, wtedy jescze wpadają kanary i robią
              > zamieszanie, zupełnie już nie idzie wytrzymac.

              Rzeczywiście, lepiej żeby ten cały tłok przeciskał się co przystanek pierwszymi
              połówkowymi drzwiami, ewentualnie do umieszczonego przy nich kasownika.
    • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 02.10.03, 23:37
      Cześć, Aga XL jestem.
      Z XXL nie mylić proszę :D
      Faktycznie babka ze mnie raczej przy kości, chociaż bez przesady. Wymiarów Wam
      nie podam.
      Co to ma wspólnego z MPKa? Ano bardzo dużo. Jeszcze jako zupełnie młoda koza
      nabawiłam się kontuzji kolana. Dość chimerycznej. To znaczy, kolano zawodzi
      mnie w najmniej oczekiwanych momentach i wtedy tracę czucie w nodze. Dlatego
      wsiadanie (także wysiadanie, ale to nie należy do wątku) pierwszymi drzwiami w
      autobusie sprawia mi niejaką trudność. Powiedzmy uczciwie, dużą trudność.
      Nie mam grupy inwalidzkiej więc i prawa moje nieco ograniczone. Wsiadając czy
      wysiadając muszę się czegoś trzymać. Jak można to zrealizować mając w rękach:
      torbę z zakupami, torebkę osobistą (tego prawo nie zakazuje), sieciówkę do
      pokazania kierowcy i dowód osobisty (jak pisałam we wcześniejszym poście
      wypadałoby go w zębach trzymać) - doprawdy nie wiem.
      Mam wrażenie, że o całej sprawie dyskutują wyłącznie faceci.
      Rozejrzyjcie się dookoła. I tak chociaż przez tydzień policzcie. Ile kobiet
      wsiada do autobusu/tramwaju ze sprawunkami, a ilu mężczyzn z obiema rękami
      wolnymi?

      MPK nie jest instytucją charytatywną. Płacę i oczekuję w miarę godziwych
      warunków przejazdu. Nie uzurpuję sobie prawa do miejsca siedzącego - kto
      pierwszy ten lepszy :( Ale dlaczego mam być upokarzana tylko dlatego, że
      wsiadam na przystanku "nie w centrum".
      Zwróćcie Panowie uwagę. W centrum otwarte są wszystkie drzwi i skoro już w tym
      wątku była mowa o linczu, to gdyby kierowca ich nie otworzył, to faktycznie
      zostałby zlinczowany. Na przystankach początkowych i końcowych kierowcy są
      bardziej święci od ... sami wiecie kogo.
      Popatrzcie na to od tej strony. Jak wsiadam na peryferiach, to z założenia
      jestem oszustką, którą trzeba skontrolować. Jak wsiadam w centrum i przejadę
      bez biletu jeden przystanek, to pies z kulawą nogą się nie zainteresuje.

      Obiecałam, że sięgnę do przepisów prawa przewozowego, sorry nie zdążyłam.
      Uzupełnię jutro.

      Pozdrawiam i życzę wytrwałości

      • szymekg Re: Kasowniki w autobusach 03.10.03, 11:56
        Aga XL wiem że sie możesz strasznieobużyc, ale tobardzo feministyczne podejscie
        do sprawy. To że ty masz siatki itp to niejest usprawiedliwienie. Nikt ci ich
        niekazał brać ze sobą, po drugie ja teże mino że jestem facetem moge siebie
        wźąc siateczki i narzekać.

        Problem jest tej natury, że MKP chce walczyc z gapowiczami wszelikimi niezawsze
        dozowolonymi sposobami. Popierwsze nakaz wchodzenia przednimi drzwiami powinien
        być koniecznie zniesiony. Poczatkowo dotyczył tylko lini podmiejskich i to
        uwazam za słuszne bo tam to chyba kanara nikt nigdy niewidział. Po drógie po co
        MKP likwiduje kasowniki które kiedys kupiła, przeciez teraz ich nikomu nie
        sprzeda a ludzie przestana kasowac w nieistniejacych kasownikach i MKP w
        rezultacie na tym straci. Po trzecie trzeba zwiększyć liczbe kanarów i to
        najlepiej tak, żeby co dziennie była przynajmniej jedna kontrolna na każdej
        lini i to najlepiej na całej dłógości. Kontrolerzy mogli by np sprawdzac bilety
        tylko tym osobom które nie kasuja byletu (mają siecówke lub miesieczny). Jak
        widzi że ktoś kasuje bilet to po co go jeszcze raz sprawdzać. Po czwarte kanary
        (przynajmniej jeden na cały autobus) powinni mieć licencje ochroniarza. Wtedy
        zarzuty ze kontrolerzy nie moga używac siły były by bezzasadne. Jeżeli ktoś się
        wyrywa próboje uciekac lub sie agresywnie zachowuje w tedy nie ma watpliowsci
        co do słusznosci takie go zachowania przez kanara. Mysle ze włąsnie takie
        srodki pozowliły by MKP na zarobienie wiekszej sumy pieniedzy. A tak na
        marginesie to kierowca w autobusie nie jest wstaniemie zatrzymac nawet gdybym
        mu biletu nie pokazał no bo chyba nie bedzie za każdym razem wychodzil ze swoje
        kanciapy zeby mnie gonic.

        PS nazeszcie udało mi sie założyc jakiś watek który ma duże powodzenie :D
        • Gość: cornohlio Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.03, 12:59
          NIe będe sie rozwodził bo nie mam teraz czasu ,ale powiem tylko to zę samo
          zwiekszenie liczby kanaro nie przyczynie się do tego zę ludzie bedą kupowac
          bilety ,bardziej przyczyni się do tego zmana przepisów o ściaganiu naleznosc,
          a nie tak jest teraz.Tak na marginesie to mam kolegę ktory sobie zrobił teraz
          juz całka sporą tapetke z otrzymanych mandatow za brak biletu.Nie zapłacił
          żadnego i nikt mu nic nie zrobił i zapewne nie zrobi.
          • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 03.10.03, 14:12
            Też nie mam teraz czasu, ale do wieczorka może coś Ci na myśl przyjdzie, po tym
            co teraz napiszę;)
            Problemem nie jest to, że ludzie biletów nie kupują, tylko to, że ich nie
            kasują. Wiele razy jeżdżąc - a cofnij się do moich poprzednich postów, jeśli
            nie pamietasz, jak często jeżdżę - widziałam grupy, zwłaszcza bardzo młodych
            ludzi, grzecznie okazujących bilety przy wsiadaniu i ... nie kasujących ich.
            Kierowca swoje zrobił, bo sprawdził, czy wsiadający ma bilet. Wsiadający, że
            bilet nieskasowany ma udowodnił. I na tym koniec. Czy o to chodziło z tym całym
            eksperymentem?
            I co? Jak szczeniakateria, przepraszam za wyrażenie, nie skasuje biletów
            w "przednim" kasowniku, to kierowca za nimi poleci? Jeszcze takiego zjawiska
            nie widziałam :D
            A potem spokojnie wysiadają tylnymi drzwiami i tyle.
            Może ktoś jeszcze chciałby mi wmówić, że kierowca jest w stanie policzyć ilu
            spośród wsiadających i okazujących mu bilet kasuje ten bilet w kasowniku za
            jego plecami? I że kasują ten, który okazali, czyli czysty, a nie inny,
            wielokrotnie już skasowany? Eh, szkoda słów.

            Ściąganie należności, to osobny temat.

            Pozdrawiam.

        • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 03.10.03, 13:48
          Gdzieżbym tam się śmiała oburzyć :D

          Pewnie, że podejście feministyczne, ale popatrz ty lepiej ile tych
          nieszczęsnych bab z zakupami wsiada do środków komunikacji miejskiej, żeby ich
          faceci mogli w domku obiadek smaczny zjeść, żeby ubranko uprane było (proszki
          do prania trzeba też kupić :D) i w ogóle?
          Nikt mi nie kazał z siatkami wsiadać? A kto zakupy robi? A może ty samotny i
          bogaty, to Ci nie zależy? Bo ja to kupuję gdzie taniej i potem dopiero do domu
          wlokę (w rozmiarach przepisanych - bodajże 20 x 40 x 60):D

          No i policz ilu facetów jeździ z tobołami? Albo z małym dzieckiem?
          No nic. Jeszcze się odezwę.
          Nawiasem mówiąc, czyżbyś nie zauważył, że z całych sił walczę o to samo co Ty?
          Czyli o bezwzględne zniesienie idiotycznego przepisu, który na dodatek nie jest
          w żadnym znanym mi miejscu opublikowany?

          Na razie. I pozdrawiam.
          • kierowca_mpk Re: Aga XL 03.10.03, 15:13
            Jak to nie jest?
            A "PRZEPISY PORZĄDKOWE przewozu osób i bagażu środkami gminnego transportu
            zbiorowego w Częstochowie"

            www.czestochowa.um.gov.pl/urzad/rada/uchwaly/uchwaly_zalaczniki?ID=178&szukajmnie=

            www.mpk.czest.pl/regulamin.html
            to jest jakieś nieznane miejsce?

            W regulaminie tym zapisano:
            § 6
            1. Pasażerowie mogą wsiadać do pojazdu i wysiadać z niego wszystkimi drzwiami.

            Zatrzymajmy się na słowie pasażerowie i zadajmy sobie w związku z tym pytanie.
            <b>Czy o osobie stojącej na przystanku można powiedzieć, że jest pasażerem?<b/>
            Oczywiście NIE! Osoba taka stanie się pasażerem, ale dopiero po spełnieniu
            warunku okazania ważnego biletu. Jeśli okaże, to nie ma najmniejszych
            przeszkód, żeby wsiadała do autobusu dowolnie wybranymi przez siebie drzwiami.
            Na marginesie powyższego powiem Wam, że pewna starsza pani, która wsiada do
            autobusu na ul. Warszawskiej, przez szybę pokazuje kierowcy sieciówkę, a potem
            wskazuje na palcach, żeby otworzyć jej trzecie, czasami czwarte drzwi. I wsiada
            sobie swobodnie do wozu i zajmuje siedzące miejsce w doczepie. Wsiadając
            pierwszymi nie miałaby na to szans. Widać, że jednak są ludzie myślący inaczej
            i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu

            Pozdrówka
            • Gość: Aga XL Re: Aga XL IP: 213.199.204.* 03.10.03, 22:54
              Witam, witam Pana :D
              Miałam wcześniej odpisać, ale cóż, obowiązki :(

              A teraz, jeśli Pan pozwoli, trochę się po Panu przejadę. ;)
              Po pierwsze, linki, które mi Pan podał nie prowadzą bynajmniej do miejsca, w
              którym mogłabym się zapoznać z zarządzeniem, które nakazuje pasażerom wsiadać
              wyłącznie pierwszymi drzwiami. Mam wrażenie, że wręcz przeciwnie :D
              Czyżbyśmy proszę Pana czytać nie umieli? Bo mnie się wydaje, że napisałam
              wyraźnie jakiego tekstu szukam :D

              Po drugie.
              No, nie mogę się powstrzymać, a mąż tuż obok to już otwarcie ze śmiechu
              rechocze i mnie rozprasza :D
              Co to za pomysł, żeby pasażer stawał się pasażerem dopiero po "wsiądnięciu" do
              autobusu. No może i niefortunne jest sformułowanie stosownych przepisów, jakby
              się kto czepiał, to winno pisać "potencjalny pasażer".
              W zdaniu, które Pan zacytował proszę Pana pisze jednak jak byk, że "Pasażerowie
              mogą wsiadać do pojazdu i wysiadać z niego wszystkimi drzwiami". Podążając za
              Pana logiką należałoby przyjąć, że skoro pasażer staje się pasażerem z chwilą
              wejścia do autobusu i okazania ważnego biletu, to żeby sprostać cytowanemu
              przepisowi i skorzystać z uprawnienia do wsiadania dowolnymi drzwiami musiałby
              wsiąść do autobusu, skasować bilet, a następnie (nie wychodząc z autobusu)
              wsiąść do niego ponownie już dowolnymi drzwiami jako PASAŻER.
              Czy mój wywód jest zrozumiały :D
              Wyobraża Pan to sobie jakoś?

              Teraz następna sprawa. Od kiedy to pasażer staje się pasażerem po OKAZANIU
              WAŻNEGO BILETU? A nie wystarczy po prostu wsiąść i skasować (albo mieć
              sieciówkę)? :D
              Dopiero okazanie pasażera pasażerem czyni? W tramwajach też? Bo jeśli tak to
              zacznę okazywać. Tylko nie wiem komu? :(
              Wszystkim dookoła? :D

              I jeszcze jeden kwiatuszek. Ten przykład ze starszą panią jest prześliczny. A
              ja podam swój. Z czwartku. Aleje. Przystanek przy bibliotece. Godziny szczytu,
              kilkanaście minut po 15. Zatłoczony autobus linii 26 zamknięty na głucho stoi
              sobie na przystanku. Kierowca zajmuje się sprawdzaniem biletów tych
              szczęśliwców, którzy zdołali wsiąść. W drzwi autobusu puka jeszcze kilka osób.
              Bezskutecznie (no bo pewnie godzina odjazdu już minęła i ten autobus to byt
              wyłącznie wirtualny w tym miejscu i o tej porze :D)Po jakichś dwóch minutach
              kierowca spokojnie wyrzuca kierunkowskaz i odjeżdża zostawiając grupę ludzi
              lekko wkurzonych i rzekłabym, nieco zdezorientowanych. To co, limit wpuszczeń
              jest?

              Nie moge sobie też odmówić przyjemności ponownego zacytowania Pana wypowiedzi:

              > Osoba taka stanie się pasażerem, ale dopiero po spełnieniu
              > warunku okazania ważnego biletu. Jeśli okaże, to nie ma najmniejszych
              > przeszkód, żeby wsiadała do autobusu dowolnie wybranymi przez siebie
              > drzwiami.

              Czy ja jakaś niedouczona jestem, czy bilet (wyłączam z tych rozważań sieciówki)
              staje się ważny dopiero po skasowaniu? Więc jak ma przyszły pasażer stać się
              pasażerem przez okazanie ważnego biletu, jeśli nie może go skasować przed
              wejściem do autobusu (którymikolwiek drzwiami) ? :D
              Postaram się jaśniej. Z Pana wypowiedzi wynika, że nie można się stać pasażerem
              i wsiąść do autobusu przed skasowaniem biletu, czy tak?

              Już dam spokój i więcej wyżywać się na Panu chwilowo nie będę :D

              Pozdrawiam.
              • Gość: lunch Re: Aga XL IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 13:25
                Gość portalu: Aga XL napisał(a):

                > Dopiero okazanie pasażera pasażerem czyni? W tramwajach też? Bo jeśli tak to
                > zacznę okazywać. Tylko nie wiem komu? :(
                > Wszystkim dookoła? :D

                Więc won z tramwaju! To pojazd dla pasażerów, a nie złodzei, którzy... nie
                okazali.
                Ale jaja!
                • Gość: Aga XL Re: Aga XL IP: 213.199.204.* 08.10.03, 22:42
                  Lunch, wielkie dzięki za poparcie :D
                  Szkoda, że tych "jaj" naród nie rozumie i daje się prowadzać jak byczek z
                  kółkiem w nozdrzach.

                  Ja nie chcę "won"
                  Wolę okazać :D
        • Gość: lunch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.10.03, 14:59
          szymekg napisał:

          > Po czwarte kanary
          >
          > (przynajmniej jeden na cały autobus) powinni mieć licencje ochroniarza. Wtedy
          > zarzuty ze kontrolerzy nie moga używac siły były by bezzasadne. Jeżeli ktoś
          się
          >
          > wyrywa próboje uciekac lub sie agresywnie zachowuje w tedy nie ma watpliowsci
          > co do słusznosci takie go zachowania przez kanara. Mysle ze włąsnie takie
          > srodki pozowliły by MKP na zarobienie wiekszej sumy pieniedzy. A tak na
          > marginesie to kierowca w autobusie nie jest wstaniemie zatrzymac nawet gdybym
          > mu biletu nie pokazał no bo chyba nie bedzie za każdym razem wychodzil ze
          swoje
          > kanciapy zeby mnie gonic.

          A zgodnie z prawem, to i kanar nic Ci zrobić nie może (jak wynika zresztą z
          Twych pierwszych słów w powyższym cytacie). Można mu po prostu powiedzieć "do
          widzenia"...
    • Gość: Aga XL SzymekG IP: 213.199.204.* 03.10.03, 23:09
      No i widzisz, jak ładnie podtrzymuję ten Twój wątek. Aż miło popatrzeć :D
      Jak się zrobi za długi, żeby ludziska wszystko od początku czytali, to
      zaczniemy nowy, co TY na to?

      Pozdrawiam :D
      • szymekg bilety 04.10.03, 11:23
        W sumie nie glupi pomusł, ale poczekajmy aż dojdzie to jjakieś magicznejsumy
        100 postów, np wątki oulubionej dzielnicy, albo o gwarze czestochowskiej mają
        po 350 postów po kilku miesiacach od założenia . A mój juz czwartym dniu ma 35
        postów.
        • Gość: Barthezz Re: bilety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.03, 23:48
          Witam, postanowiłem dodać swój kamyczek do ogródka złości na MPK. Tak samo jak
          większosć zabierających tu głos, uważam pomysł MPK o wsiadaniu pierwszymi
          drzwiami za idiotyczny!!! Bardzo dobrze, iż ten temat trafił na forum a lista
          biorących udział w dyskusji rośnie. A co byście powiedzieli jakby zasypać MPK
          całą masą niezadowolonych maili. Raczej nic to nie zmieni, ale utrudni im
          życie, tak jak oni utrudniają je nam.

          Pozdrawiam,
          Barthezz
    • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 05.10.03, 09:14
      Moja propozycja jest taka niej wzorem PKS bilety jednorazowe beda rozprowadzane
      jedynie przez kierowce niebedzie wtedy problemu kasowniki staną sie
      niepotrzebne co prawda wsadanie w centrum do autobusu bedzie trwało 10 min albo
      i wiecej a przejazd np. z al NMP na Raków bedzie trwał 60 czy 70 min ale to
      ponoć jest bez znaczenia w autobusie 99% osób bedzie miało bilet. Wiec MPK
      bedzie szczesliwe.
    • Gość: obserwator Re: Kasowniki w autobusach IP: *.com 05.10.03, 15:58
      Takie zasady porządkowe w komunikacji miejskiej w mieście o takiej ilosci
      przewożonych pasażerów są dowodem ignorancji decydentów i tylko jedno może być
      do tego wytłumaczenie: decydenci chcą koniecznie pokazać, że coś robią, że
      wnoszą coś nowego, czego poprzednicy nie byli w stanie wymyśleć.
      Paranoja albo sen wariata.
      • Gość: Kazik Re: Kasowniki w autobusach IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.03, 18:40
        A dlaczego chciałby Pan, aby w kraju gdzie idiotyzm jest domeną kacyków
        rządzących na każdym szczeblu, szef MPK miałby być rozumny?
        To, że jacyś Radni uchwalili coś innego to mało ważne. Celem obecnej Rady jest
        pobieranie coraz wyższych diet,a nie sprawy miasta.
    • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 05.10.03, 21:23
      Witajcie, chłopaki :D Bom chyba tu jedyna kobieta jest ?

      Mam kilka nowych wieści. Tym razem z tramwajowego podwórka.
      MPK tak strasznie płacze o pieniądze. No to posłuchajcie.

      Przyszło mi opuścić nasze piękne miasto na chwilę. Pociągiem, takim zbliżonym
      do nocnych. Z konieczności, a pewnie już wielu wywnioskowało, że na Północy
      mieszkam, musiałam skorzystać z nocnego tramwaju.
      Na boku zostawiam pretensje, że mając sieciówkę uprawniającą do przejazdów BEZ
      OGRANICZEŃ muszę płacić za pełny bilet nocny. Myślę, że wystarczyłaby dopłata,
      ale to temat do innej dyskusji.

      Oto zatem zapowiadany obrazek.
      Sobota. Tramwaj ruszający z pętli na Fieldorfa o 4.05. Wsiadam sporo wcześniej.
      Kupuję bilet, kasuję, siadam. Wkrótce dosiada się jeszcze kilka osób, może z
      pięć, sześć. Kasowników działających nie słychać.
      Tramwaj rusza. Stopniowo zapełnia się pasażerami. Kasowniki w użyciu
      sporadycznym raczej.
      Dojeżdżamy do Dekabrystów. Na przystanku masa ludzi. "Pubowicze" wracają do
      domów nad ranem. W tramwaju robi się tłok. Wręcz ścisk. Z tego towarzystwa
      biletów nie kasuje już praktycznie nikt. Zapalone papierosy, dopijane z puszki
      piwo. Nie mam pretensji. Agresywnych zachowań nie było. Zresztą wrażliwa
      dziewczynka to ze mnie specjalnie nie jest.
      Nie sądzę, żeby był to jednostkowy przypadek. Tak jest prawdopodobnie stale.

      A może wystarczyłby radiowóz i dwie ekipy kanarów na przystanku przy uczelni.
      Wsiadają równocześnie z przodu i z tyłu i czeszą. Myślę, że zyski MPK z
      przejazdów nocnymi tramwajami po miesiącu lub dwóch takich akcji zwiększyłyby
      się znacząco.
      A wymaga to chyba tylko odrobiny dobrej woli. Albo i nie. Bo za pracę nocą też
      trzeba trochę inaczej płacić. Ale generalnie zjawisko jest całkowicie chore. Na
      tych X-dziesiąt osób w tramwaju skasowało bilety może kilkanaście. Nie znana mi
      jest "szarża", którą uprawnia do przejazdów bezbiletowych na taką skalę, więc
      może jednak to wszystko byli gapowicze? :D A może następnym pomysłem MPK będzie
      całkowita likwidacja nocnych tramwajów z powodu braku opłacalności. Piszę
      całkowita, bo pamiętam nie tak dawne czasy, gdy "nocne" jeździły co pół godziny.

      Pozdrowienia.
      A tak nawiasem mówiąc, to czy wy chłopaki tylko z pracy piszecie? Bo jakoś w
      ten weekend cisza zapadła :D
      • Gość: Temur Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 16:07
        > Dojeżdżamy do Dekabrystów. Na przystanku masa ludzi. "Pubowicze" wracają do
        > domów nad ranem. W tramwaju robi się tłok. Wręcz ścisk. Z tego towarzystwa
        > biletów nie kasuje już praktycznie nikt. Zapalone papierosy, dopijane z
        puszki
        > piwo. Nie mam pretensji. Agresywnych zachowań nie było. Zresztą wrażliwa
        > dziewczynka to ze mnie specjalnie nie jest.
        > Nie sądzę, żeby był to jednostkowy przypadek. Tak jest prawdopodobnie stale.
        A skąd wiesz? :) Niestety... Co do nocnych, zwanych w Warszawie nocarzami, to
        dwukrotnie wyższa cena biletu jest niedopuszczalna. Jak MPK chce zarobić?
        Przecież, jeśli są powiedzmy, 3-4 osoby, to za te 4 zł od każdej można
        spokojnie taksówką pojechać. A np. w stolicy bilety dobowe (nie mylić z
        jednodniowymi), trzydniowe, tygodniowe i wszelkie inne uprawniają do przejazdu
        także w godzinach nocnych! Bez żadnych dopłat! Nie wspomnę, że z Dworca
        Centralnego autobusy odjeżdżają co godzinę i można się dostać wszędzie. Mówię
        Wam, piękny widok, jak taka kawalkada autobusów wyjeżdża spod dworca i
        rozjeżdża się na wszystkie strony. I jeszcze co piwa, to właśnie w takim
        nocnym autobusie w Warszawie sobie jechałem ok. godziny 2 w nocy, podchodzi do
        mnie koleś (jechałem z tyłu autobusu) i pyta się grzecznie, czy nie będzie mi
        przeszkadzało, jeśli on sobie wypije piwo i zapali papierosa. :D I
        podejrzewam, że z racji mojego wyglądu (aż tak straszny nie jestem, ale
        niektórzy się boją :D), a także jego wychowania, to gdybym nie wyraził zgody,
        to by sobie tego piwa nie otworzył i nie zapalił paierosa. :D
        Bardzo mi podoba rozumowanie Agi XL z tym pasażerem. :) Zresztą zgadzam się z
        więkzościa jej poglądów. Jeszcze jeden zapis: nie można w oczekiwaniu na
        autobus palić - ale skoro nie stoję na przystanku w oczekiwaniu na autobus, to
        zakaz mnie nie dotyczy. Ehhh...
        >Może ktoś jeszcze chciałby mi wmówić, że kierowca jest w stanie policzyć ilu
        >spośród wsiadających i okazujących mu bilet kasuje ten bilet w kasowniku za
        >jego plecami? I że kasują ten, który okazali, czyli czysty, a nie inny,
        >wielokrotnie już skasowany? Eh, szkoda słów.
        Zgadza się. Stara praktyka mojego znajomego, który jest tak dobry, że pokazuje
        skasowany bilet, a następnie ponownie go kasuje. I wszystko jest w porządku. :/
        >NIe będe sie rozwodził bo nie mam teraz czasu ,ale powiem tylko to zę samo
        >zwiekszenie liczby kanaro nie przyczynie się do tego zę ludzie bedą kupowac
        >bilety ,bardziej przyczyni się do tego zmana przepisów o ściaganiu naleznosc,
        >a nie tak jest teraz.Tak na marginesie to mam kolegę ktory sobie zrobił teraz
        >juz całka sporą tapetke z otrzymanych mandatow za brak biletu.Nie zapłacił
        >żadnego i nikt mu nic nie zrobił i zapewne nie zrobi.
        Zmiana przepisów o ściąganiu należności nie może być zmieniona tak szybko, jak
        można zwiększyć liczbę kanarów. Poza tym wg. mnie kanarki powinny mieć
        normalne mundury, podobne do policji. Takie działanie prewencyjne, naprawdę
        skuteczne, jak wspomniała chyba Aga XL. Tak jest np. w Niemczech. A co do
        ściągania to jak ściągnąć należność z osoby bezrobotnej lub krętacza? Ja np.
        jestem w takiej sytuacji, dług został sprzedany firmie windykacyjnej (za jeden
        przejazd) i co? Wsadzą mnie do więzienia? ROTFL Nadmienię, że był to
        przypadek, bo w czasie studiów zawsze miałem bilet miesięczny, nawet w
        wakacje, ale akurat wtedy nie kupiłem, bo nie było mnie w mieście i po
        powrocie po prostu zapomniałem skasować - przyzwyczajenia i rutyna to zguba
        ludzkości. :)
        I jeszcze jedna historia, która mi się przypomniała, bo kaca mam. Kilka
        tygodni temu wsiadłem sobie na Rynku Wieluńskim do autobusu z biletem w ręce,
        skasowałem w kasowniku przy drugich drzwiach i spokojnie usiadłem.
        Przy "trójkącie" kierowca zatrzymał się, podszedł do mnie i nakazał okazanie
        biletu, co przy moim oburzeniu samym wsiadaniem pierwszymi drzwiami i dodaniu
        do tego wypitych wcześniej kilku "głębszych" podniosło moje ciśnienie do
        niebezpiecznego poziomu. Jednak grzecznie odparłem, że okazywałem bilet i pan
        kierowca musiał widzieć jak go kasuję. A ten s***** wysiadł i wrócił w asyście
        dwóch policjantów, którzy wyprowadzili mnie z autobusu jak bandytę. I mimo, że
        miałem ważny bilet, dostałem propozycję nie do odrzucenia - 30 zł mandatu
        albo "jedziemy na izbę". :) Więc nie dość, że dostałem mandat, to musiałem
        jeszcze kupić następny bilet i to u kierowcy, bo o tej porze nie było już
        niestety otwartych kiosków.
        Dobra, kończę, bom się rozpisał jak nigdy. :)
        PRECZ Z MPK.

        • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 06.10.03, 23:07
          Dziękuję, dziękuję, kłaniam się pięknie.
          Mam tylko nadzieję, że jak Ci kac minie, to nie odwołasz tego, co napisałeś :D

          Z jednym punktem Twojej wypowiedzi nie mogę się zgodzić, niestety.

          > PRECZ Z MPK

          A czym ja bym wtedy biedna sierota po tym mieście jeździła?
          Niech ono sobie będzie, kwitnie i prosperuje na chwałę mieszkańców miasta i
          ojców jego, ale niech nas, ludzi, traktuje poważnie, czyli jak ludzi, a nie ...
          Z zasady staram się nie używać mocnych słów (czasem tylko mi się to nie udaje).

          No i wiadomość dla wszystkich zainteresowanych. Gatunek żółtych ptaszków nie
          wymarł do szczętu. Widziałam kanarki wieczorem na Placu Biegańskiego na
          przystanku - nie wiem czy służbowo, bo właśnie wysiadałam :D
          To był w tym miesiącu raz pierwszy. Będę informować na bieżąco.

          No, a teraz na poważnie, dwa słowa.
          Pośmiać się można, pożartować też, ale problem pozostaje i chyba brakuje
          chętnych do nadania sprawie faktycznego biegu. Sama temu nie podołam (prawnie i
          owszem, bez większych trudności przy tym bajzlu, jaki został narobiony, ale bez
          poparcia, że tak powiem "mas pracujących" za don Kichota robić nie mam zamiaru
          na razie).
          A coś by zrobić wypadało, bo ten demontaż kasowników, to świadczy o tym, że
          sami, po dobrawoli z pomysłu się raczej nie wycofają.

          Pozdrawiam
          • Gość: Barthezz Re: Kasowniki w autobusach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.03, 23:49
            Witam, postanowiłem dodać swój kamyczek do ogródka złości na MPK. Tak samo jak
            większosć zabierających tu głos, uważam pomysł MPK o wsiadaniu pierwszymi
            drzwiami za idiotyczny!!! Bardzo dobrze, iż ten temat trafił na forum a lista
            biorących udział w dyskusji rośnie. A co byście powiedzieli jakby zasypać MPK
            całą masą niezadowolonych maili. Raczej nic to nie zmieni, ale utrudni im
            życie, tak jak oni utrudniają je nam.

            Pozdrawiam,
            Barthezz




          • Gość: lunch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 13:59
            Gość portalu: Aga XL napisał(a):

            > A czym ja bym wtedy biedna sierota po tym mieście jeździła?

            Wybacz, szanowna kobieto, ale w ten sposób prezentujesz typowy dla zaściankowca
            punkt widzenia, który doprowadza nas, częstochowian do zguby. Nie żyjemy w
            socjaliźmie i MPK monopolistą być nie musi. Zorientuj się, jak jest w
            Warszawie, Radomiu, czy Bydgoszczy. Gdynia to już w ogóle na głowę wszystkich
            bihe. Potem przypomnij sobie, jak miało być - za poprzedniej władzy - w
            Częstochowie.
            Na MPK wcale nie jesteśmy skazani. Moglibyśmy jeździć nowoczesnymi autobusami
            dowolnej, traktującej nas z szacunkiem firmy. I to z tymi samymi biletami.
            Ale... nie jeździmy. Bo mało kto w naszym mieście zdaje sobie z tego sprawę.

            Przeczytaj sobie jeszcze to:
            www.kmps.div.pl/przyst/przyst_t.php?r=2003&nr=16&dz=15&kod=
            • kierowca_mpk Re: lunch 08.10.03, 18:41
              SAMOCHWAŁA W KĄCIE STAŁA !!!!!!!!!

              Również i ten adresik powinieneś polecić Szanownej Kobiecie.

              www.kmps.div.pl/przyst/przyst_t.php?r=2003&nr=15&dz=16&kod=
              • Gość: Aga XL Re: lunch/kierowca_mpk IP: 213.199.204.* 08.10.03, 22:49
                Mimo usilnych starań Szanownej Kobiecie nie udało się uzyskać odpowiedzi na
                zadane we wcześniejszych postach zapytania. Może Pan Kierowca zawróci i jednak
                odpowie?
                Za link dziękuję. Skorzystam. I odpowiem.
              • Gość: lunch Re: lunch IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 15:14
                A przepraszam, ale zapomniałem na niego odpisać. Zwłaszcza, że się w dużym
                stopniu zgadzam. Tyle, że to... nie ma związku.
                • Gość: Aga XL Re: lunch IP: 213.199.204.* 09.10.03, 19:32
                  Nie rozumiem.
                  ?
                  Na co zapomniałeś odpisać i z czym się w dużym stopniu zgadzasz?
                  P.S. Link nadal u mnie nie wchodzi.
                  Może jakieś szczegóły mógłbyś dodać?
            • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 08.10.03, 22:59
              A jakiż sposób myślenia mogłaby prezentować zaściankowa kobiera rozmiaru XL z
              zaściankowego miasta? :D

              Pozostaje mi tylko żywić nadzieję, że Twój post jest w wymowie równie
              żartobliwy jak moje (niektóre przynajmniej).

              Co do Gdyni, to pokłony biję. Faktycznie cud komunikacja, tyle że Gdynia nie
              może się dogadać z Sopotem a oba miasta razem wzięte z Gdańskiem, ale to pewnie
              szczegół nic nie znaczący w świetlanym obrazie. "Kolejka" ich wszystkich i tak
              łączy. :D

              Przyznaję, że podobają mi się w Gdyni i autobusiki (żuczki takie ze śmiesznymi
              lusterkami bocznymi "zwiśniętymi" nieco), podoba mi się zapakowanie kierowców w
              koszulki z krawacikami, a jakże, no i punktualność, to oni tam mają wzorową.
              Jedziesz człowieku z takiego Płk. Dąbka na Rewę i mimo, że wsiadasz w połowie
              trasy, to i tak zawsze o czasie. Chwała gdyńskiemu przewoźnikowi. Ale o ile
              wiem, to oni tak dopiero od niedawna, a poza tym też jeśli się nie mylę
              wszystkich drzwi używają, a i kasowników w autobusach tyle, żeby każdy mógł
              skasować bilet, niezależnie którymi drzwiami wsiądzie. (MPK ucz się - da się!)

              Dzięki za link. Zajrzę na pewno. Póki co, nie wchodzi.
              • Gość: Rafał Lamch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 15:23
                Gość portalu: Aga XL napisał(a):
                >
                > Pozostaje mi tylko żywić nadzieję, że Twój post jest w wymowie równie
                > żartobliwy jak moje (niektóre przynajmniej).

                W rzeczy samej
                >
                > Co do Gdyni, to pokłony biję. Faktycznie cud komunikacja, tyle że Gdynia nie
                > może się dogadać z Sopotem a oba miasta razem wzięte z Gdańskiem, ale to
                pewnie

                Ściśle mówiąc Gdynia nie może dogadać się z Gdańskiem, a Sopot ma pecha, bo
                jeżdżą u nich autobusy obu sieci - pół na pół. Za to na terenie Sopotu ZKM
                Gdynia ma tańsze bilety.

                > Przyznaję, że podobają mi się w Gdyni i autobusiki.

                To mi się nie akurat podoba. Pozbyli się ikarusów i ludzie jeżdżą w ścisku i
                zaduchu samymi autobusami II generacji.


                > koszulki z krawacikami, a jakże, no i punktualność, to oni tam mają wzorową.

                Nawet w przewodniku Pascala piszą, że można nastawiać zegarek.

                > Jedziesz człowieku z takiego Płk. Dąbka na Rewę i mimo, że wsiadasz w połowie
                > trasy, to i tak zawsze o czasie. Chwała gdyńskiemu przewoźnikowi. Ale o ile
                > wiem, to oni tak dopiero od niedawna,

                Jeśli 7 lat to niedawno, to owszem.
                • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 09.10.03, 19:42
                  > To mi się nie akurat podoba. Pozbyli się ikarusów i ludzie jeżdżą w ścisku i
                  > zaduchu samymi autobusami II generacji.

                  Poważnie?
                  Jak ja byłam ostatnio (w ubiegłym roku) tłoku nie zauważyłam, a rozbijałam się
                  po mieście obficie, bo rodzina szeroko rozprzestrzeniona, a i w każdy stary kąt
                  zajrzeć musiałam.

                  > Jeśli 7 lat to niedawno, to owszem.

                  No i co mam na to odpowiedzieć? Tak mnie rodzinka poinformowała, że niedawno :(
                  Zaraz jutro telefonik wykonam z pretensjami.

                  Pozdrawiam
                • Gość: Temur Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 16:12
                  Konkurencja byłaby znakomitym rozwiązaniem dla rozpsionego MPK, ale niestety
                  to jest Częstochowa - wielkie zadupie i miejsce, gdzie każdy dba o własne
                  interesy. Zgoda dla drugiego przewoźnika? Jak to, przecież nasze
                  przedsiębiorstwo jest wspaniałe, nikt nie narzeka, normalnie jesteśmy bliscy
                  utopijnego ideału - odpowie MPK wspólnie z Radą Miasta. A nawet, gdyby znalazł
                  się ktoś, jakaś firma, która chciałaby się tym zająć, to prawdopodobnie
                  postawiono by jej takie warunki, że od razu by się zniechęciła.
                  Co do komunikacji w innych miastach to podoba mi się to co wyczytałem o Gdyni.
                  W nawiązaniu do któregoś z postów pragnę wspomnieć o tym, że także w Krakowie
                  ludzie sami sobie otwierają drzwi w autobusach i tramwajach.
                  A teraz kwestia kultury. Skoro przepis o wsiadaniu pierwszymi drzwiami wzięto
                  z innych miast, to może zaczerpnięto by także wzory kulturalnego zachowania i
                  porządnego ubierania się. Bo jak mi kierowca w rozchłestanej koszuli, z
                  dwudniowym zarostem i włosami galopującymi w różnych kierunkach
                  warknie "bilet" to mam ochotę potraktować go jak żula, który podchodzi do mnie
                  na ulicy i chce pieniędzy (najbardziej śmieszą mnie ci, co chcą na bułki, a,
                  za przeproszeniem, jebie od nich wińskiem na kilometr) albo papierosa.
                  Przeważnie jestem osobą spokojną i odpowiadam, że nie mam i idę sobie dalej,
                  ale czasami taki delikwent jest bardzo nachalny i ląduje na chodniku
                  (ewentualnie na ścianie :)).
                  I jeszcze pytanie do osoby, która napisała o Londynie. O tym, że w tym mieście
                  wsiada się przodem lub tyłem (w piętrowcach) to wie nawet idiota kompletny i
                  dziecko w podstawówce, ale proszę mi podać przykłady innych miast europejskich
                  stosujących taki system.
                  Pozdrawiam, jak mi się coś przypomni to jeszcze napiszę.
                  • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 13.10.03, 18:16
                    Co do konkurencji to mało brakło a MPK miała by konkurencje bo takowa
                    propozycja była nawet powołano komórke przy MZD który miał byc w związku z tym
                    Miejskim Zarządem Dróg i Komunikacji. Niestety zminia sie opcja w UM i wszystko
                    wrociło do starych rozwiązan. A miało byc w sposób normalny czyli wolnorynkowy
                    bierzmy linie ogłaszamy przetarg i tyle kto wygra ten jedzie przetarg okresla
                    jakie pojazdy ma miec firma stajaca do przetargu itd. Ponieważ siecią
                    komunikacyja zawiaduje nadal miasto które równiez rozlicza sie z firmami
                    obsługujacymi linie niema problemu z biletami zniżkami sieciówkami czy
                    rozkladami jazdy bo to firmy mnie interesuje a interesuje miasto. W takie
                    sytuacji np. Biesy mogłyby tez byc firma obslugujaca jakie linie w gruncie
                    rzeczy ich tabor az tak bardzo nie różni sie od tego którym dysponuje MPK.
                    Mozna stwierdzic iz ich tabor ma swoje lata owszem moze i ma ale 90% taboru MPK
                    nie tylko dorównuje ale nawet przekracza wiekiem tabor Biesów i jest ok.

                    Niestety konkurencji niema jest monopol wiec co sie dziwic ze jest jak jest.
        • Gość: Rafał Lamch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 13:52
          Gość portalu: Temur napisał(a):

          > Nie wspomnę, że z Dworca
          > Centralnego autobusy odjeżdżają co godzinę i można się dostać wszędzie.

          Co pół godziny.

          > Mówię
          > Wam, piękny widok, jak taka kawalkada autobusów wyjeżdża spod dworca i
          > rozjeżdża się na wszystkie strony.

          Zapomniałeś o najważniejszym - pod dworcem każdy ma 8 minut postoju (choć to
          środek, nie początek trasy), by można było się przesiadać.
          • Gość: blanc Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.03, 20:18
            We Wrocławiu i Lublinie też istnieje więcej niż jeden przewoźnik. O ile w DLA
            ważne są takie same bilety, to w Lublinie prywatni przewoźnicy sprzedawali
            bilety w autobusach.


            A co do problemu palenia na przystankach: jest to miejsce publiczne i wg
            obowiązujących przepisów w nim palić nie można. Nie ważne, czy jest się
            ewentualnym przyszłym pasażerem, czy tylko przypadkowym palaczem.


            Poza tym problem biletów dziennych/dobowych: u nas te bilety są relatywnie
            najdroższe. We Wrocławiu taki bilet jest ważny do godz. 24 i można na nim
            jechać nocnym autobusem (byle się zmieścić przed północą) i taki bilet kosztuje
            6,60 zł (trzykrotność ceny normalnego biletu 2 zł + 60 gr), w Wawie bilet
            dobowy (od chwili skasowania ważny przez 24 h) kosztuje 7,20 zł (dokładna
            trzykrotność normalnej ceny biletu). U nas 7 zł i można jeździć tylko do 23...
            Wawa, czy Wrocek są w końcu trochę większymi miastami - widocznie radni doszli
            do wniosku że jesteśmy jednak więksi, a napewno bogatsi, więc u nas bilety
            muszą być najdroższe.
            Nie wspominając już o automatach do sprzedaży biletów w całym Wrocku - u nas
            coś takiego pamiętamy i tylko w ścisłym centrum, ale kiedy to było i jak
            działało...
            • szymekg Re: Kasowniki w autobusach 08.10.03, 22:27
              Jezeli chodzi o słynne guziczki i przyciski do otwierania drzwi to chcę wam
              powiedzieć, że w Poznaniu od kilku lat daiala system, że pasarzer otwiera sobie
              drzwi, a kierowca je zamyka. Wygląda to w ten sposób, że stojąc na przystanku
              po podjechaniu autobusu trzeba nacisnąć guzik który znjaduje się przy drzwiach
              i jest wyraźnie oznakowany i drzwi się otwierają. Jeśli chcemy wyśiaść to na
              postoju również wciskamy przycisk tym rarem oczywiście w autobusie. System się
              sprawdzil i przyjoł, a ludzie tego uzywają, bo inaczej by nie jeździli. Tak
              samo jest w tramwajach. Więc tłumaczenie, że ludzie sie nie nauczą jest
              bzdurne. Nauczą się pod warunkiem, że przepis będzie stosowany. To odnośnie
              guzików. 9wcale to nie oznacza, że popieram to co się dzieje u nas z MPK)

              Jeśli natomiast chodzi o wsiadanie przednimi drziwami, to nie mogę
              nieopowiedzieć co mi się dzisaj przytrafiło. Często jeżdzę 25 z przystanku
              Westerplatte. Zawsze ten autobus rano yl przepełniony a czesto MPK dawało
              krótki autobus. Gdy wreszcie zrozumiało o co chodzi i dawało przeguby było w
              miare dobrze. Zwykle kierowcy byli rozumni i otwierali wszystkie drzwi. Dziś
              jednak któremuś odbiło i mimo tłoku w autobusie zachcialo mu sie sprawdzac
              bilety. Tłok byl straszny a autobus się spóźnił jakieś 5 minut. Wiem może to
              niewiele, ale to było dopiero na połowie trasy. A co bylo pod koniec wole nie
              myśleć. Gdy go zapytałem czy go rozdkład jady nie obowiazuje odburknoł mi, ze
              nie. Poprostu chamstow i totalny brak kultury. I twedy wąłsnie wpadłem na
              sposob na otwieranie przendich drzwi. Wymaga to co pradwa na szej inisjatywy,
              ale jest skuteczne.

              Wyglada to tak, gdy widzimy jakąś osobe na przystanku i jest duży tłok, a
              kierowca otwiera tylko przendie drzwi poprostu naciśnijmy guzik otwierania
              tylnego wyścia. W ten sposób wposcimy osoby chcace dostac isę do autobusu.
              Przeciez nikt nie musi wysiadac. Kierowca musi otworzyc drziw, a my zrobimy MPK
              na złość. Jeżeli sie tego nauczymy MPK albo przynajmniej kierowcy naucza się,
              ze drziw należy otwirać wszystkei bo i tak sobie z tym poradzimy.
              Pozdrawiam
              • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 08.10.03, 23:15
                Pomysł z wciskaniem guziczka śliczny i mam wrażenie, że już zaczyna się
                upowszechniać :D
                Znajduję mianowicie, że wielu pasażerów faktycznie wysiadających specjalnie
                staje przy ostatnich drzwiach i wciska guziczek, żeby kierowca MUSIAŁ OTWORZYĆ
                te ostatnie drzwi i żeby ludziska normalnie mogli wsiąść.
                Zauważyłam również kontrakcję MPK.
                Kierowca obserwuje wysiadających i zamyka drzwi bez względu na to czy ktoś
                akurat wsiada, czy też nie (widziałam przyciśniętych). Czekam na doniesienia ze
                szpitali :D

                A nawiasem mówiąc, kto zapłaci w razie czego odszkodowanie? Bo prawo nadal
                stanowi, że wsiadać i wysiadać można wszystkimi drzwiami a kierowcy obowiązkiem
                jest to umożliwić a nie przytrzaskiwać pasażera :D. Chociaż kierowca_mpk
                jeszcze nie udzielił odpowiedzi na tym forum czy "wsiadający" to już "pasażer"
                czy też nie. Więc pewnie pasażerów przytrzaskiwać nie można, ale wraże
                jednostki pchające się do autobusu ZANIM skasują bilet i owszem.

                Zgadzam się z (niewyraźnie trochę) wyrażonym poglądem, że ludzi da się nauczyć
                co nieco i nauczeni nawet właściwy przycisk przy wsiadaniu czy wysiadaniu
                potrafią wcisnąć. Jednakże, szanowny interlokutorze, najpierw gdzieś, w miejscu
                najlepiej ogólnie dostępnym i często nawiedzanym winna być zamieszczona
                informacja, że "od dziś" zwyczaje się zmieniają. I o tym też pisałam w którymś
                z wcześniejszych postów. O braku informacji właśnie.

                Pozdrawiam
                • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 08.10.03, 23:53
                  Nie wymagaj od monopolisty zachowań normalnych - to tak jakby sie tego chciało
                  oczekiwac ze strony TPSA.
              • kierowca_mpk Re: Kasowniki w autobusach 09.10.03, 11:30
                Gratuluję pomysłu! Podaj jeszcze o której godzinie jeździsz. Przy
                dwudziestostopniowym mrozie będę walił we wszystkie 4 przyciski otwierania
                drzwi. Masz to u mnie jak w banku.
                • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 09.10.03, 13:24
                  Witam Pana :)

                  O! Obiadek już wstawiony. Pewnie zapachy się piękne po kuchni ciągają. Dzeci w
                  szkole, żona w pracy, można wreszcie klawiatury użyć. Ale skromnie to wypadło,
                  oj skromnie (ten poprzedni post z 11.08) czytałam, ale mimo, że dużo trudu Pan
                  włożył w wyłożenie nam swej życiowej sytuacji, to jednak odpowiedzi na swoje
                  pytanka jak nie widziałam, tak nie widzę.:D
                  Ale do rzeczy.

                  Na ten dwudziestostopniowy mróz przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. W ogóle
                  to zimy u nas raczej takie mało mroźne są na ogół ostatnio :)
                  I wal Pan, Panie we wszystkie cztery przyciski, o każdej porze i na każdym
                  przystanku, to może Pan w łobuza ucelujesz:D
                  A my, pasażerowie będziemy sobie wsiadać i wysiadać do woli.

                  Tak na marginesie.
                  Otwieranie wszystkich drzwi w autobusie zimą byłoby bardzo szkodliwe, gdyby w
                  autobusie tym była szatnia:) Znacznie bardziej szkodliwe jest wysiadanie z
                  przegrzanego i dusznego autobusu prosto na dwudziestostopniowy mróz.
                  Zaznaczam, broniąc się z góry przed Pana propozycją, żeby może autobusów w
                  ogóle nie ogrzewać, że nie zależy mi specjalnie na odmrażaniu sobie tylnej
                  części ciała, gdyby przyszło mi siedzieć w zupełnie nieogrzewanym autobusie.
                  Wietrzenie autobusu polegające na trzymaniu otwartych drzwi, bo akurat się z
                  kumplem w szoferce zagadało też bawi mnie średnio.
                  Natomiast "groźba" samego jedynie otwarcia drzwi jakoś mnie nie przeraża.

                  Przypominam i przypominać będę, że czekam z utęsknieniem na odpowiedzi na
                  pytania i wątpliwości zgłoszone w tych fragmentach wątku, o których Pan
                  najwyraźniej zapomniał.

                  Pozdrawiam, jak zwykle
          • Gość: Temur Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 15:44
            Gość portalu: Rafał Lamch napisał(a):

            > Gość portalu: Temur napisał(a):
            >
            > > Nie wspomnę, że z Dworca
            > > Centralnego autobusy odjeżdżają co godzinę i można się dostać wszędzie.
            >
            > Co pół godziny.
            >
            Ooops, przepraszam, coś mi się pomyliło.
            > > Mówię
            > > Wam, piękny widok, jak taka kawalkada autobusów wyjeżdża spod dworca i
            > > rozjeżdża się na wszystkie strony.
            >
            > Zapomniałeś o najważniejszym - pod dworcem każdy ma 8 minut postoju (choć to
            > środek, nie początek trasy), by można było się przesiadać.

            Tak, to bardzo ważny aspekt. Nie trzeba tracić nerwów i myśleć: zdążę czy nie
            zdążę.
            • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 13.10.03, 23:45
              To rzeczywiście bardzo ważne, żeby mieć pewność, że o określonej godzinie w
              określonym miejscu autobus się znajdzie. Niestety, u nas to wciąż pozostaje w
              sferze marzeń.
              Dzisiaj (tak jak opisałam w którymś z wcześniejszych postów) ponownie nie
              zdążyłam się przesiąść. Znowu kilka przystanków od pętli autobus miał 5 minut
              opóźnienia. I co taką sytuację usprawiedliwia?
              • Gość: Temur Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 00:45
                A najlepsze jest to, że z tego co się orientuję, jest ustalony jakiś limit,
                który mówi ile minut autobus może podjechać wcześniej na przystanek i ile się
                może spóźnić. Nawet chyba można zgłaszać takie przypadki w MPK i powinny być
                wyciągnięte wobec winnego kierowcy konsekwencje. Tylko jak to wszystko
                udowodnić? ROTFL
    • Gość: Krzysiek Kasprzyk Re: Kasowniki w autobusach IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.03, 19:45
      a mnie sie ten system podoba bo sobie wsiadam ostatnimi drzwiami i zanim dojde
      do kasownika to autobus ruszy i zobacze czy są kanary, a w razie czego to sie
      wytłumacze że przecież właśnie idę zeby skasować bilet...........
      • Gość: Rafał Lamch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.10.03, 15:17
        Jasne Krzysiu, ale to Ty pisałeś, że stoisz przy tylnim kasowniku. Jakiś pajac
        przeczytał i... zlikwidował!
        • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 15.10.03, 11:20
          Ja jestem zdania iż analzowanie sposobu myslenia monopolisty mija sie z celem
          ponieważ jest to sposób czasem bardzo odległy od sensu i logiki. Dlatego
          dyskujja nad takim czy innym zachowaniem naszego komunikacyjnego monopolisty
          wydaje mi sie czysto akademicka bo nikt i tk nie wierzy że cokolwiek sie
          zmieni. Miało MPK ochote wbrew jakim kolwiek przepisą otwierac tylko przednie
          drzwi do wsiadania mialo i otwiera bedzie mialo chec robic to tez w centrum
          miasta a dodatkowo wypuszczac ludzi tez pierwszymi drzwiami to tak postąpi.
          Zechce na podobienstwo PKS -u czy prywatnych przewozników prowadzic dystrybucje
          biletów jedeynoe w Autobusach to tak zrobi. I tak nie mamy wyjscia musimy
          korzystac z jego usług bo alternatywy niema. Dlatego trzeba jedynie miec
          nadzieje iż w końcu któś z naszych miejskich decydentów dojdzie do wniosku iż
          pchanie gigantycznej w dziure bez dna jaką jest MPK na garnuszku miasta mija
          sie z celem a zdecydownie lepiej dla finansów miasta i dla pasażerów jest dane
          alternatywy to znaczy dopuszczenie na równych warunakch konkurencji do obsugi
          komunikacji miejskiej. Być moze nagle okazało by się iż pewne połaczenia sie
          jednak opłacają iż rozkład jazdy moze być świety w 99% przypadków że
          niepodobienstwem jest by na przystniek miast oznaczonego autobusu
          niskopodlogowego przyjechał wyskoko podłogowy itd itp. Niestety narazie to sa
          mje mazenia bo MPK ma zbyt silne wpływy w UM by cokoolwiek sie zmieniło. A dpo
          momentu kiedy MPk nie przestanie byc monopolisata niema co liczyc na cudowną
          zmine sposobu myslenia i podejscia to znaczy - iż pasażer jest dla MPK a nie
          MPK dla pasażera.
          • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 15.10.03, 13:35
            Gość portalu: XKX napisał(a):

            > Ja jestem zdania iż analzowanie sposobu myslenia monopolisty mija sie z celem
            > ponieważ jest to sposób czasem bardzo odległy od sensu i logiki. Dlatego
            > dyskujja nad takim czy innym zachowaniem naszego komunikacyjnego monopolisty
            > wydaje mi sie czysto akademicka bo nikt i tk nie wierzy że cokolwiek sie
            > zmieni.


            No chyba, że ktoś się wreszcie wkurzy i rózeczką dziateczkom pogrozi. Ale na to
            jest chyba faktycznie zbyt małe społeczne poparcie. Ludziska przyzwyczaili się
            dyrdać w takim porządku, jaki im "władza" nakaże i nie ma znaczenia, że mpk, to
            dziś żadna "władza". Każą to się robi.
            Poza tym co za monopolista? Przecież konkurencję mamy w naszym częstochowskim
            grajdołku. :D
            ;D

            Pierwszy przykład - linia R, Rędziny. Drugi to choćby ten mały żuczek, wypadło
            mi z głowy jak się przewoźnik nazywa - naprawię, jak tylko mi się w oczy rzuci.
            Niby biedota taka, ale pochwalić muszę. Komfort żaden, za to obsługa super!
            Poważnie. Czujesz się jak Pasażer przez duże "P". I kierowcy mają
            świetne "oko". Pamiętają pasażerów i ich "ulubione" przystanki. Świetna sprawa.
            Znajomi jeżdżący "monotematycznie" czyli w stałych kierunkach korzystają i
            baaaardzo chwalą. Ja też próbowałam (w drodze wyjątku, bo mi "normalny" autobus
            przed czasem uciekł - mam sieciówkę, więc mi się inne przejazdy raczej mało
            opłacają) i potwierdzam.
            Od razu też wypowiedzi mych przeciwników uprzedzam. Jak tak pięknie, to się
            kobieto na tego żuczka przesiądź. Nic z tych rzeczy. Żuczek ma jak dla mnie
            zbyt ograniczone pole manewru. Wątpię, żeby wyłącznie dlatego, że przewoźnika
            ambicje ograniczają się do jednej trasy. Pozostanę więc przy mpk, co nie
            oznacza, że muszę godzić się bez sprzeciwu na wszystko co ono wymyśli.

            No, w każdym bądź razie od razu widać, że o monopoliście nie może być mowy ;)
            Tyle że zasięg konkurencji raczej, hmmm... ograniczony :D

            Zachęcam do zajrzenia na stronę mpk:

            www.mpk.czest.pl
            Jest tam pod hasłem "regulamin", ten sam tekst uchwały RM, ktory wisi w
            tramwajach i w tych autobusach, z których jeszcze go nie usunięto, mówiący, że
            pasażer ma prawo wsiadać i wysiadać dowolnie obranymi drzwiami :D
            Jest to jedyny obowiązujący przepis! Wszelkie zmiany uchwały Rady Miasta
            wymagają ... no czego? Czyżby czyjejś jednoosobowej decyzji? Nieeee, czemuś nie
            wierzę. :D

            Swoją drogą myślę, że to już jest coś więcej niż tylko hipokryzja. Na tej samej
            stronie zamieszczać treść regulaminu i równolegle w "aktualnościach" nie mające
            mocy prawnej zmiany.

            No i na uwagę zasługuje też śliczny obrazeczek przedstawiający tramwaj XXI
            wieku. W Polskę idzie w ten sposób informacja, a raczej dezinformacja, że coś
            takiego po pięknym mieście Częstochowie jeździ :D
            I niech mi nikt nie opowiada, że w taborze jednostki tego typu nie są
            wymienione. Bo po co w takim razie było zdjątka umieszczać na stronie? Hę? I to
            bynajmniej nie w jednym miejscu.

            Pozdrawiam
            • Gość: ksero Re: Kasowniki w autobusach IP: 80.49.114.* 15.10.03, 14:20
              piszemy tu sobie , a działań z naszej strony nie ma. Jak podjeżdża autobus i
              widzę kierowcę dumnego z tego że nareszcie dorwał się do jakiejś władzy , to
              mnie krew zalewa i brakuje ochoty na wejście do autobusu.
              Autobusy niskopodłogowe , nie wiem dla kogo są teraz ,bo przeciez z przodu są
              stopnie.
              Uważam ,że powinno się jak najszybciej sprywatyzować MPK.
              • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 15.10.03, 14:42
                Gość portalu: ksero napisał(a):

                > piszemy tu sobie , a działań z naszej strony nie ma. Jak podjeżdża autobus i
                > widzę kierowcę dumnego z tego że nareszcie dorwał się do jakiejś władzy , to
                > mnie krew zalewa i brakuje ochoty na wejście do autobusu.


                Ja ochotę do działań wykazuję. Deklaruję też stosowną oprawę prawną, co zresztą
                czyniłam gdzieś tam na początku wątku.
                Nie ruszę jednak bez Waszego poparcia.

                Bo i po co?

                Dla jednej baby rozmiaru XL?

                Jeśli mamy zwalczać bezprawie, spróbujmy to zrobić razem. Mam wrażenie, że po
                prostu zbyt mało jest wśród internautów ludzi z pokolenia średniego. Ci, którzy
                dostęp do Internetu mają i potrafią go wykorzystać należą do klasy poruszajacej
                się po mieście raczej własnymi samochodami niż mpk. Więc temat im powiedzmy
                nieelegancko "zwisa".
                Mnie też krew zalewa. I tłamszę w sobie najrozmaitsze uczucia, gdy przychodzi
                mi wsiadać do autobusu na peryferiach. Konsekwentnie biletu (sieciówki) nie
                okazuję i jak dotąd żaden kierowca nie ośmielił się mnie ruszyć. Mimo to emocje
                w duszy grają. W centrum krew mnie zalewa z tej z kolei przyczyny, że czemuś
                wsiadajacy w centrum wykazują uprzywilejowanie względem tych peryferyjnych i
                wsiadają wszystkimi dostępnymi drzwiami.
                I co? Nic. Na razie.
                Kobiety, zwłaszcza w wieku średnim, są ponoć odporne na zawał:D
                Tak mnie znajomy medyk poinformował. Nie wierzę mu wcale. ;D

                Pozdrawiam
            • Gość: Rafał Lamch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.10.03, 14:49
              Gość portalu: Aga XL napisał(a):

              > Gość portalu: XKX napisał(a):
              >
              > No, w każdym bądź razie od razu widać, że o monopoliście nie może być mowy ;)
              > Tyle że zasięg konkurencji raczej, hmmm... ograniczony :D

              I to jest właśnie monopol.
            • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 15.10.03, 14:54
              Zacznijmy od początku to znaczy od konkurentów dla MPK
              To jest tak na liniach pozawiejskich MPK wyłączność utraciło już dawno, ale
              bynajmniej nie z powodu jakości czy czegokolwiek jak z prostego powodu kasy: Po
              prostu gminy mocno ograniczone finansami wybierają tańsze rozwiązanie (dla
              nich) to znaczy preferują PKS w 95% przypadkach lub próbują jak gmina Rędziny
              stworzyć coś własnego i tak powstał GZK. I tu pojawia się problem, bo każda z
              owych linii ma własne bilety własny system zniżek. Na przystankach panuje
              totalne pandemonium, bo najczęściej, mimo iż są one odnajmowane odpłatnie od
              naszego MPK to doszukać się rozkładu jazdy konkurenta na przystanku należącym
              Do MPK graniczy z cudem (nie dotyczy to PKS-u, bo on ma od dawna umowę z MPK i
              nie jest w ścisłym tego słowa znaczeniu konkurencją dla naszego kolosa. Gorzej
              jest z firmami, które próbują wchodzić w drogę MPK a nie mają siły przebicia
              PKS-u. Np. tak jak Mazana - Bus czy Biesy czy GZK dziwnym trafem ich rozkłady
              choćby nie wiem jak starannie wykonane i przyklejone znikają z przystanków MPK
              (zapewne wini są wandale, ale czasami różne cuda się zdarzają a ja w cuda
              raczej nie wierzę zwłaszcza w tej materii). Zreszt rynek pozamiejski MPK ju
              dawno poddała tworząc tylko czasem takie cuda jak liana 36 z nikąd do nikąd w
              miejsce utraconej lini 50 czy 31 dublujące w zasadzie 26 czy 27 ale jadące do
              granic miasta (lina powstała w momencie utraty przez MPK przez krótki zresztą
              okres lini do Olszyna). Podobne sprawa się ma z rynkowością lini 68 która to ma
              irracjonalnie dużą częstotliwość kursów niemalże jak linia miejska). Dlatego
              mio wszystko jestem jednak zdania iż przynajmniej na rynku połączen miejskich
              MPK jest monopolistą bo trudno mówić o konkurencji ze strony Mazan – Busa czy
              GZK czy PKS – u te dwa ostatnie zresztą raczej nie zabierają pasażerów w strone
              miasta traktując raczej ewentualne przystnki na terenie pereyferyjnych dzielnic
              Częstochowy jako tzw. do wysiadania. Dlatego jezeli nic sie nie zmieni i nie
              nastąpi uwolnienie rynku komunikacyjnego z pod dyktatu MPK to z roku na rok
              bedzie coraz trudniej miastu w dziedzinie komunikacji związac z koniec z koncem
              bo monopole sa mile i sympatyczne ale kosztuja i to sporo.


              • Gość: Rafał Lamch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 14:31
                Gość portalu: XKX napisał(a):

                > okres lini do Olszyna). Podobne sprawa się ma z rynkowością lini 68 która to
                ma
                >
                > irracjonalnie dużą częstotliwość kursów niemalże jak linia miejska).

                Analizując rozkład tej linii od jej powstania nie zgodzę się ze
                słowem "irracjonalnie". Początkowo obsługiwał ją jeden autobus, kolejne 6
                dodano stopniowo - każde dodanie miało uzasadnienie i - co ważniejsze - było
                wprowadzane na wniosek gminy.
            • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 15.10.03, 15:18
              Hej!

              Ja wiem przecież, że w Częstochowie nie ma konkurencji w dziedzinie transportu
              zbiorowego. MPK jest monopolistą i już. To co napisałam to był czysty żart i
              prowokacja do dyskusji.
              :D
              Nie zasłużyłam na tak poważną reprymendę :D
              Jasne, żuczek jest "Mazan - bus". Ukłony i podziękowanie :D
              Mazan - bus is cool!
              To naprawdę piszę poważnie.
              Świetna nieduża firma dbająca o pasażerów.

              A co powiecie na rewelacje wyczytane z internetowej strony mpk?

              Może choć dwa słówka?
              Co?

              Pozdrawiam
              • szymekg Re: Kasowniki w autobusach 15.10.03, 15:36
                Brawo, kochań jesteście wspaniali. Dzieki wam mój post jest już 94 postem z
                kolei, a to oznacza, że jesteśmy na egzekwo 10 miejscu z wątkiem o pabach na
                dekabrustów, jesli chodzi o ilośc postwó na wątku. Tak bycie w pierwszej
                dziesiatce najpopularniejszych wątków w tym miejscie to prawdziwy zasztyt, a po
                za tym jedynym tak nowym i tak popularnym. Naprawde dziękuje wam za to, że tak
                głośno protestujecie swoje niezadowolenie. Szczególne uznanie należy się tu
                osobie Aga XL oraz osobie XIX które to osoby, bezapelacyjnie mają największy
                wkład w ten o to obecnie najpopularniejszy watek na forum częstochowskim.
                Pozdrawiam
                Założyciel :DDD
                • szymekg Bezapelacyjne 10-te miejsce 15.10.03, 15:45
                  Oczywiście musze się poprawić, ze wymieniając najbardziej zasłużonych
                  zapomniałem o Luchn-u, Temuri wielu wileu innych których nie wymieniłe. Ale
                  dzikie temu, że o tym zapomnialem ten post, jest bezsprzeczniei bezapelacyjnie
                  na dziesiatym miejscu pod wzgledem ilosci postów w wątku. Bycie w pierwszej
                  dziesiatce to naprawde fascynujace. Nastepne miejsce jest w ilosci 104 watków,
                  ale myślę, że dla nas to zaden problem.
                  Pozdraiwma raz jeszcze i dziekuje za tak ogromną duskuję.
                • kierowca_mpk Re: Kasowniki w autobusach 15.10.03, 19:20
                  Załóż nowy wątek. ten bije wszelkie rekordy w długości otwierania się.
                • Gość: XXC Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 18.10.03, 08:22
                  A ja Ciebie nie rozumiem jesli chodzi Ci tylko o ilośc postów dotyczących
                  twojego tematu to niema problemu wystarczy poprosic i zaraz pare osób
                  wygenaruje Ci jeszcze paredziesiąt i bedzie 1 miejsce. Ale czy naprawde o to
                  chodzi?
              • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 15.10.03, 15:58
                A o co konkretnie chodzi bo w aktualnościach nie znalażłem nic wartego dyskusji
                ale moze czegoś nie zauważyłem. :)
                • kierowca_mpk Re: Kasowniki w autobusach 15.10.03, 18:57
                  MPK is cool !!!
                  • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 24.10.03, 23:57
                    Fakt jest cool bo nie mamy innego wyboru. A szkoda nic tak nie poprawia
                    standartów i jakości jak konkurencja a tej niema niebyło i raczej nie zanosi
                    sie by miała być.
                • kierowca_mpk Re: Kasowniki w autobusach 15.10.03, 18:58
                  MPK is cool !!! Jest setka!!!
                  • Gość: Sisi Re: Kasowniki w autobusach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.03, 14:51
                    MPK SUCKS !! !! !!
                • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 15.10.03, 21:44
                  W "aktualnościach" jest pięknie wyłożone, że zmieniają sie zasady wsiadania do
                  autobusów. Z lipca bodajże jest wzmianka i o nią właśnie mi chodziło w
                  kontekście uchwały Rady Miasta, która pełni na tej stronie funkcję "regulaminu"
                  i wedle której wsiadać i wysiadać można tymi drzwiami, którymi się chce.
                  Sprzeczność jest ewidentna.
              • kierowca_mpk Re: Kasowniki w autobusach 15.10.03, 19:17
                Gość portalu: Aga XL napisał(a):

                > Jasne, żuczek jest "Mazan - bus". Ukłony i podziękowanie :D
                > Mazan - bus is cool!
                >

                Hm, ciekawe... jakie to w końcu autka jeżdżą w Mazan-bus? Ja tam stale widzę
                nyski.

                • Gość: ksero Re: Kasowniki w autobusach IP: 80.49.114.* 15.10.03, 19:27
                  nie dziwi mnie pana zadowolenie( raczej denerwuje) , bo je widze u każdego
                  kierowcy wsiadając do autobusu. Tylko , że może pan i pana zadowoleni i
                  złośliwi koledzy znaleźć się szybko po drugiej stronie i co wtedy. Dopiero
                  przejrzy pan na oczy?

                  • Gość: Temur Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 12:22
                    W tym właśnie sęk, że kierowcy jeżdżą w tej chwili jako nasi "władcy", a nawet
                    jeśli mieliby podróżować w charakterze pasażera, to raczej z przodu pojazdu, a
                    dokładnie w kabinie kierowcy, obok swojego kumpla, umilając sobie czas
                    rozmowami o "dupie maryni", zamiast skupić się na prowadzeniu pojazdu. Do tego
                    ludzie, którzy "złotą zasadę" stworzyli. A gdyby tak ci idioci zaczęli jeździć
                    jako zwykli pasażerowie to może zmieniliby zdanie. Gdyby spiesząc się do
                    pracy, czy też na jakieś ważne spotkanie musieli czekać na wejście do autobusu
                    w deszczu, dopóki kierowca nie "sprawdzi" biletów.
                    A wczoraj to już normalnie przegięcie. Autobus linii "26" w kierunku Grabówki
                    na ul. Orkana przy szkole podstawowej miał 5 minut opóźnienia, w centrum już
                    tych minut było 8 i tylko dzięki przystankowi przy cmentarzu na Rocha i
                    następnym na Wręczyckiej udało mu się spóźnić na Grabówkę (przy CPN) "tylko 4
                    czy 5 minut (nie patrzyłem w rozkład dokładnie).
                    Droga powrotna też była ciekawa. Pomimo obowiązującego przepisu wsiadania
                    pierwszymi drzwiami kierowca otwierał wszystkie, pomimo, że nawet w Alejach
                    nie było tłumów i w autobusie jechało kilkanaście osób. No więc jak to w końcu
                    jest???
                • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 15.10.03, 21:41
                  Ooo! Widzę, że ponownie na Forum zawitaliśmy :D Ukłony głębokie przesyłam.

                  Czyżby komuś nazwa żuczek kojarzyła się z pojazdem marki "Żuk"? Bo ja czegoś
                  takiego nie napisałam i za cudze skojarzenia (błędne zresztą) odpowiadać nie
                  będę. :D

                  Małe to i pokraczme, krępe nieco, szyjki jak to u żuczków brak, więc mi się
                  nazwa żuczek przydarzyła. A tu się zaraz ktoś obrusza. Że nyska a nie żuczek.
                  A może by tak merytorycznie w przedmiocie poprzednich postów? Wszak jak widać
                  do kompa został Pan przez Rodzinę dopuszczon. I to bynajmniej nie
                  incydentalnie :D

                  Pozdrawiam
    • szymekg Re: Kasowniki w autobusach 20.10.03, 18:16
      Słuchajcie jest już pierwsza reakcja ze strony wąłdz miasta na nasza dyskusję.
      Ktoś tu kiedyś podał pomysł, żeby wsiadac przednimi drzweiami również do
      tramwaju. I prosze o to mamy pierwsze przymiarki w artykule gazety. Myśle, że
      jeżeli wiecej bedziemy dyskutować to może w koncu jakiś inteligenty we
      włądzach miasta posłucha rownież tych mniej żartobliwych wypowiedzi :-)
      • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 22.10.03, 11:06
        Ciekawe jak MPK widzi realizacje swojego pomysłu z tramwajami - ktróre to
        normalnie są dość mocno doładowane a i tłok nawet w godzianch porannych i
        wieczornych nie nalezy do rzeczy dziwnych. Jak zresztą kontrolowac bilety w 2
        wagonie zresztą jak to zrealizować technicznie jesli normalnie z tego co sie
        orentuje to nima osobnego przyełącznika u motorniczego do otwierania osobno
        każdych drzwi (zwłaszcza jesli chodzi o 2 wagon). W zasadzi rozwiązaniem mogło
        by być puszczanie wagonów pojedynczo tyle tylo że wtedy tłok siegnoł by zenitu
        a pasażerowie chyba by zliczowali jakiegokolwiek motorniczego który by
        spróbował wpuszczac jedynie pierwszymi drzwimi - juz widze ten tłumek
        wsiadających tłoczących sie do pierwszych drzwi blokującyh przejscie
        wysiadającym po dwuch dniach pewnie rozwscieczony tłum pobilby jakiegoś
        motorniczego i na tym by sie skonczyło. Zresztą nawet jesli by do tego nie
        doszło to czas przejazdu z centrum na tysiclecie czy al. Pokoju wydłuzył by sie
        o jakieś 100 - 150% co stwia pod znakim zapytania sensownosc jazdy skoro na
        piechote jest niewiele dłuzej albo tak samo. Jednym słowem grtuluje naszemu MPK
        i wszystkim miejskim decydentom od komunikacji "zdrowo-rozsadkowego" podejscia
        i przebica swoimi pomysłami czołowego osmieszacza absurdów ery PRL - u -
        Bareji. Takich pomysłów nawet on by sie nie powstydził.
        • Gość: Temur Re: Kasowniki w autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.03, 19:01
          O tramwajach już napisałem w wątku ich dotyczącym. A co do sesji Rady Miasta to
          można by się wybrać, najlepiej ostro zaprotestować. Niestety problem w tym, że
          prawdopodobnie większość ludzi nie będzie mogła przyjść z powodu pracy w tych
          godzinach. :(
        • Gość: lunch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.10.03, 13:39
          Gość portalu: XKX napisał(a):

          > Ciekawe jak MPK widzi realizacje swojego pomysłu z tramwajami - ktróre to
          > normalnie są dość mocno doładowane a i tłok nawet w godzianch porannych i
          > wieczornych nie nalezy do rzeczy dziwnych. Jak zresztą kontrolowac bilety w 2
          > wagonie zresztą jak to zrealizować technicznie jesli normalnie z tego co sie
          > orentuje to nima osobnego przyełącznika u motorniczego do otwierania osobno
          > każdych drzwi (zwłaszcza jesli chodzi o 2 wagon).

          Jest. To znaczy na drugi wagon da się przerobić, a w pierwszym fabrycznie był.
    • Gość: korako Re: Kasowniki w autobusach IP: *.pcz.czest.pl 23.10.03, 13:36
      Witam Wszystkich. A szczególnie Age XL, której posty są zawsze trafne i z
      klasą. To co zafundowało nam MPK w tej chwili jest czystym bezprawiem. Ale
      chyba już nie długo. Bo właśnie znalazłam na necie
      (www.czestochowa.um.gov.pl/urzad/rada/sesja.htm)bardzo ciekawą informację o
      próbie zmiany przepisów przez Radę Miasta na swej najbliższej sesji (27
      października (poniedziałek) 2003 roku o godz. 9 w sali sesyjnej Urzędu Miasta
      Częstochowy ul. Śląska 11/13 w Częstochowie). W punkcie 14 porządku obrad
      czytamy:
      "Podjęcie uchwały w sprawie zmiany uchwały nr 97/XI/99 Rady Miasta Częstochowy
      z dnia 31 maja 1999 roku w sprawie przepisów porządkowych przewozu osób i
      bagażu środkami gminnego transportu zbiorowego w Częstochowie (BR.11/XIX/03).

      Myślę więc, że najwyższa pora przystąpić do działania. Zbieżmy się razem i
      idźmy na sesję RM zobaczyć w czyim interesie działają "nasi" Radni.
      Może ktoś ma doświadczenie jak SKUTECZNIE zorganizować taką akcję.
      • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 23.10.03, 18:30
        Dokładnie tak - według przepisów nowej uchwały MPK bedzie miało prowo pod
        szyldem walki z nieuczciwymi pasażerami robić co mu sie rzewnie podoba łącznie
        z otwieraniem jedynie pierwszych drzwi nie tylko w autobusach, ale też w
        tramwajach. Oczywiście z uwagi na kłopoty z tym, iż niestety dziwnym
        przypadkiem tramwaj ma 2 wagony a co za tym idzie w drugim był by niewielki
        problem z kontrolą – nasze MPK pewnie zdecyduje się pewnie na puszczenie
        jedynie pojedynczych wagonów. Ale oczywiście liczy się jedynie wizja MPK a w
        sensowność takiego pomysłu nikt już nie wnika. Najgorsze w tym jest niestety
        to, iż MPK jako monopolista 1000% traktuje pasażerów jak zło konieczne nie
        wnikając w ich potrzeby i wygodę, lecz jak typowy monopolista myśli tylko o
        sobie.
      • Gość: Aga XL Re: Kasowniki w autobusach IP: 213.199.204.* 23.10.03, 20:24
        Serdeczne dzięki, Korako :D

        Niestety, w organizowaniu masówek doświadczenia nie mam. W sesji Rady też nie
        mogę wziąć udziału. Wątpię zresztą, by to cokolwiek dało. Radni wiedzą wszak co
        dla miasta dobre.

        Ale kochani, nich sobie uchwalą co chcą. Na zdrowie. A potem faktycznie
        zbierzmy się razem i zakwestionujmy racjonalność, słuszność, zgodność z ustawą
        i konstytucją. I niech się Sądy, Urząd Antymonopolowy, Rzecznik Praw
        Obywatelskich i Trybunał Konstytucyjny przez Rzecznika wzruszony martwią jak
        zjeść tę żabę. :D

        A że cała Polska będzie miała okazję do śmiechu, to może i dobrze. Śmiech ponoć
        to zdrowie i może przestaniemy być kojarzeni z "medalikami" a zaczniemy z
        Wąchockiem.
        Chociaż tam przynajmniej sołtys ma poczucie humoru, a u nas mam wrażenie, że to
        co Radni zamyślają, zamyślają śmiertelnie poważnie :D

        Pozdrawiam
        • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 23.10.03, 22:46
          Na podsawie zachowań naszego MPK mozna by nakręcić tragikomedie - szkoda że
          nasz czołowy kpiarz epoki PRL - u Stanisław Bareja nie dożył tych paranoii
          miałby materiał na film.
    • szymekg Re: Kasowniki w autobusach 28.10.03, 20:08
      ZWYCIĘSTWO!!!
      Udało się naraszcie musić władze MPK do otwierania wszystkich drzwi w
      autobusach. Problem jednak z kasownikami narazie pozostał. Trzeba teraz władze
      MPK zmusić do tego, aby spowrotem zamontowało kasowniki i co wazne zerwało
      wydane za nasze pieniadze naklejki na drzwiach informujace o konieczności
      wsiadania przednimi drzwiami. Nie mówiąc już o bezsensownej instalacji
      przycisków do otwierania drzwi.
      Pozdrawiam
      Szymekg
      • Gość: XKX Re: Kasowniki w autobusach IP: *.org.pl 29.10.03, 00:48
        wszystkie te cyrki dzieją sie z jednego jedynego powodu i to ten powósd jest
        odpowiedzialny za wszystkie cyrki dziejące sie przez ostatni kwartał. Po prostu
        mpk jest monopolistą i dlatego nie szanuje pasażerów nie szanuje pieniędzy nie
        zastaniawia sie co jak i gdzie. Moim zdaniem urynkowienie komunikacji w naszym
        miescie napewno przywróciło by normalność. A tak za pare dni nasze kochane MPK
        wymysli iiną bzdure i znowu bedzie trwao 3-miesiace zanim ktoś wreszcie zauważy
        że to jest bezsens. A kasa leci tu 5 zł za jedną naklejke tu 10 za monazi
        demontaż kasowników itd itp A potem jest wielkie zdziwienia że brakujetroche
        kasy na bieżące potrzeby,. Nie dziwota ze braluje jak sie jej nie szanuje. ale
        \monopolisci niie rozumienja tej prostej zasady.
      • Gość: lunch Re: Kasowniki w autobusach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.10.03, 13:57
        Powrót do stanu poprzedniego - oczywiście także za nasze pieniądze...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka