romanwat 12.11.08, 21:44 Aaaa! O ile pamiętam to od dawna specjalistką od kotów była Ruda vel Iwoooonka. Gdzieś Ty teraz??? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: szef Re: Między kotem a kowadłem IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 12.11.08, 22:08 Ci, co biorą kasę od mieszkańców - czyli spółdzielnie i miasto - mówią, że TOZ i schronisko nie reagują... Masakra! Potrafią tylko zwalać na innych... jakież to typowo częstochowskie... Jak biorą kasę za zarządzanie (czy osiedlem, czy miastem) to niech sami się wezmą do roboty! Albo dadzą kasę innym, którzy się za to wezmą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :-) Re: Między kotem a kowadłem IP: *.adsl.inetia.pl 12.11.08, 22:13 misiu, blokami rzadza teraz sami mieszkancy, czyli wspólnoty mieszkaniowe. Masz mały rozumek. Mój kot ma większy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szef Re: Między kotem a kowadłem IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 12.11.08, 22:28 czyli wg ciebie nie istnieje obecnie coś takiego jak spółdzielnie mieszkaniowe? same wspólnoty mieszkaniowe, tak? ciekawe, ciekawe ;> twój kot ma na pewno większy rozumek od swojego właściciela! LOL! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hmm Re: Między kotem a kowadłem IP: 195.16.88.* 12.11.08, 22:48 Mireckiego ile ? Wie ktos, ktory to lokator zabil dechami to okno? Chetnie z nim pogadam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hmm Re: Między kotem a kowadłem IP: 195.16.88.* 12.11.08, 22:50 I jeszcze jedno . Ty bezduszny sku...synu ,żeby cię pogięło . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taki jeden Re: Między kotem a kowadłem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.08, 23:09 Mało które bloki w SM zdobyły się na wejście do wspólnot mieszkaniowych-ogromna większość pozostaje nadal w SM /glównie chyba z obawy o problemy finas.-organizacyjne między członkami wspólnot -typu: egzekwowanie naleznośc czynszowych czy remontowych itp. -Zatem fakt wykupienia niemal wszystkich mieszkań na własnośc nie oznacza wcale ,że mieszkańcy nie są nadal zorganizowani w spółdzielniach mieszk. -a tylko we wspólnotach /tak jest np. w naszym bloku /.Nie masz zatem racji pisząc ,że blokami rządzą sami mieszkańcy -we wspólnotach mieszk.-bo większość z nich woli zostać w SM -dla świętego spokoju i wygody ,by uniknąć problemow i konfliktów organiz.-finansowych między lokatorami we wspólnotach. Pospieszyłes sie ze swoją krytyką -złóz teraz samokrytykę -kotku :).!!! Odpowiedz Link Zgłoś
czaterxx W Częstochowie nic nie jest do rozwiązania !!! 13.11.08, 07:46 Mieszkam od 1,5 roku w Warszawie na Bielanach a pochodzę z częstochowy, w każdym są przynajmniej 2 okienka z wejsciem dla kotów i jakoś nikomu nie przychodzi do glowy je zabijac deskami, na początku to byl dla mnie szok że w całej Warszawie w każdym bloku tak jest, ludzie nawet montują przed okienkami piwnicznymi drapaczki dla kotów co widziałem na własne oczy, wniosek jeden tylko: takie skupisko ograniczonych ludzi w jednym miejscu występuje tylko w częstochowie, tutaj nic nie jest do rozwiązania bo trudno ruszyć głową niektórym.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: W Częstochowie nic nie jest do rozwiązania !! IP: *.prenet.pl 13.11.08, 10:51 Poczekajcie, aż szczury zaczną wam wychodzi kanalizacją. Takie sytuacje w polskich miastach już były i było tylko jedno rozwiązanie - koty. Żadne tam trutki, tylko właśnie koty o dużym instynkcie łownym, czyli takie półdzikie. Równowaga musi być. Jak się pozbedziecie kotów, to bedzie plaga szczurów. Dodatkowo to nieludzkie zabijać okienko, żeby kotki nie mogły wyjść, gdzie tu rozum, gdzie serce. Ludzie opanujcie się, nie dręczcie braci mniejszych. Jesteście ludzmi, a jesteście tacy głupi, głupsi od tych zwierzątek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kira Re: W Częstochowie nic nie jest do rozwiązania !! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.08, 17:38 Tylko, że te półdzikie koty nie łapią ani myszy ani szczurów skutecznie, bo kociary dokarmiają biedne zwierzątka. Jednocześnie karmiciele gołębi dokarmiają szczury i myszy wyrzucając czasem całe bochenki chleba na trawniki pod blokami (dziwna logika - szczur nie zje tego co wyrzuciłem dla gołębi, bo to nie dla niego). Ekosystem wokół bloków nam się wzbogaca, ale to ludzie dostają po głowie - koty śmierdzą i się rozmnażają, gołębie s...ja i się rozmnażają, a szczury to rozmnażające się szkodniki. Błędne koło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ramira Re: W Częstochowie nic nie jest do rozwiązania !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.08, 20:15 Mylisz się, Kira. Nakarmiony kot ma energię do łowienia myszy. Wtedy łapie dla przyjemności. Widzę to po moich kotach. A śmierdzą jedynie kocury. Poza tym mogę Ci zagwarantować, że nawet wykastrowany kocur i wysterylizowana kotka będą równie chętnie łapać wszystko, co się rusza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sikariotes Re: W Częstochowie nic nie jest do rozwiązania !! IP: *.rev.masterkom.pl 13.11.08, 10:52 Jasne! Bo oni jeszcze nie skojarzyli dwóch faktów:1/ są koty = 2/ nie ma szczurów and myszy! Mozna za to podawać anty- baby w zarciu. No chyba, ze kotom tez zabrania się antykoncepcji... Zmauczcie się przyjaciele! Kupy nikt nie ruszy! Zwłaszcza kociej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: myszka Re: W Częstochowie nic nie jest do rozwiązania !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.08, 10:56 Masz rację czaterxx! Częstochowa niby "dobre miasto", a pełno kołtunerii. Odpowiedz Link Zgłoś
grey_man Między kotem a kowadłem 13.11.08, 16:00 życzę wszystkiego najgorszego człowiekowi, który tępi koty choćby przez zabijanie pwinicznych okienek. niech cię szczury zeżrą, martwy kot cię od nich nie ustrzeże... Odpowiedz Link Zgłoś
florida_blue Między kotem a kowadłem - ustawa 13.11.08, 21:32 Ustawa o ochronie zwierząt R o z d z i a ł 6 Zwierzęta wolno żyjące (dzikie) Art. 21. Zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu, z wyjątkiem tych, o których mowa w art. 23 ust. 1. wspomniany artykuł 23: Art. 23. 1. Zwierzęta, które stanowią zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka, mogą być zwalczane. 2. Wojewoda, po zasięgnięciu opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody, Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce oraz Polskiego Związku Łowieckiego, określi, w drodze rozporządzenia, warunki, czas i sposoby zwalczania zwierząt, o których mowa w ust. 1. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: +- Re: Między kotem a kowadłem - ustawa IP: *.rev.masterkom.pl 14.11.08, 14:47 > R o z d z i a ł 6 > Zwierzęta wolno żyjące (dzikie) > Art. 21. > Zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione > warunki rozwoju i swobodnego bytu, z wyjątkiem tych, o których mowa w art. 23 > ust. 1. Zwierzęta wolno żyjące (dzikie) nie mieszkają w blokach i nie żebrzą u ludzi o jedzenie. Więc to chyba nie o tych kotach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dyzio / walnięty/ Re: Między kotem a kowadłem - ustawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 09:16 Do "+-": proponował bym, oprócz ruszania paluchami po klawiaturze, poruszać trochę głową. No bo jeśli już chcesz się czepiać, używaj argumentów mających "ręce i nogi" a nie wypisuj głupot bo hadko czytać. Bo w/g Ciebie, zatłuczony przez "miłujących" przyrodę "turystów" tatrzański miś żebrzący o jedzenie to też nie było dzikie zwierzę tylko " oswojone?!! - no bo przecież żebrało u ludzi????? Wyjaśnij proszę, bo ja nie rozumiem Twojej logiki. Dyzio. Odpowiedz Link Zgłoś
florida_blue Re: Między kotem a kowadłem - ustawa 16.11.08, 10:05 Gość portalu: +- napisał(a): > > Zwierzęta wolno żyjące (dzikie) nie mieszkają w blokach i nie żebrzą u ludzi o > jedzenie. > Więc to chyba nie o tych kotach... ależ właśnie o tych :) one sobie mieszkają obok nas i mają prawo mieszkać. Są pozyteczne - ale trzeba zadbac o to, by nadmiernie się nie rozmnażały - sterylizacja i kastracja to jedyne rozwiązanie. Dwa, trzy koty nie są wcale uciążliwe dla mieszkańców (tym bardziej jesli są po zabiegach ) Problem pojawia się, kiedy kotki rodzą młode i nagle kotów mamy kilkanascie... oczywiste jest ze WSZYSTKICH kotów wolnozyjacych nie da się wykastrować... chociaz mozna znacznie ograniczyć ich liczebność. Te koty nie spadają z nieba, sami mieszkancy zadbają o to, by ich nie brakło - biorąc sliczne kocięta "w dobre ręce" i pozniej wyrzucając je na dwór bo podrapało kanapę albo zagraza zyciu, zdrowiu i istnieniu przyszłego dziecka. 3/4 społeczeństwa ma ciężką, nieuleczalną alergię na kocia sierść - przynajmniej tak wynika z ogloszen dot. zwierzakow do oddania. Pokutuje jeszcze bzdurny pogląd, że kazda kotka raz w zyciu powinna miec kocięta - co się z nimi pozniej dzieje? Zacznijmy dbać tez o to, by naszych domowych zwierzaków nie rozmnazać plus sterylizacje tych wolnozyjących - i problem się zmniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś