Gość: grubber
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.09.05, 12:42
sam byłem świadkiem takich i nie moglem uwierzyc co widziałem. Biegnący
policjanci (w liczbie 4) pobili na festynie w parku kolesia ktory juz 50 m
wczesniej widząc policjantów biegnacych w jego kierunku wystawil rece zeby
pokazac ze jest bezbronny i uniknac pałkowania .Niestety na nic to sie nie
zdało. Pan Witek Kołakowski (milicjant) jest nieprzeciętny pałką włada jak
szlachetny rycerz i w mig położył gościa na trawę potem jeszcze kilka ciesów
na lężacym i mozna zaprowadzicgoscia do karetki policyjnęj. (w tej karetce
nie było lekaza ... ale blądynek i czarnulek masa) m in: Bugaj tez sławny
pałkarz Ciechanowskiej policji. Dziwne ze nie przestraszyli sie nawet
publiczności , ktora nie mogla przejsc obojetnie obok takiego zachowania.
Moze jest tu jakies ogolne przyzwolenie jeszcze z czasów PRL.