Gość: toko
IP: 80.51.94.*
21.06.08, 22:56
Mój starszy brat wyjechał do pracy do Anglii. Po 2 latach wrócił do
domu. Gdy przyjechał to widziałem jego nowe auto, miał pełno kasy.
Przywiózł ze sobą pewnego chłopaka - Anglika. Mówił, że z nim
przyjedzie przez telefon. Ja myślałem, że pewnie są kolegami z pracy
a mój brat zabiera młodego Anglika do Polski aby mu ją pokazać. Więc
co szybciej uczyłem się angielskiego, żeby mieć z nim kontakt.
No i pewnego dnia zajechali. Na początku nie było nic dziwnego.
Widziałem ich przez okno, myślę sobie, ale ma furę. Wysiada chłopak,
trochę skrępowany i idą do domu. Ja szybko zbiegłem z góry aby się z
nimi przywitać. Wszedł mój brat, później Anglik. Mój brat chciał
przedstawić gościa. Pomyślałem sobie pewnie jakis kumpel, kolega?
Mój brat wypowiada wtedy słowa: "Mamo, Tato, to mój chłopak".
Nagle cisza. Matka patrzy na mnie, ja na Ojca i nie wiem co mam
robić? Matka nie wie co powiedzieć. To ja zagadałem ich po
angielsku. Jakoś minęła ta chwila. Później przez cały dzień wszyscy
chodzili jak na szpilkach.
Teraz nie wiem jak mam się zachowywać. Jestem tolerancyjny. Pomóżcie
mi! Powiedzcie co mam robić, mówić żeby nikogo nie zranić.